Kolejny miesiąc w nowym roku. Czas pędzi jak szalony. Czasem trzeba usiąść i pomyśleć, popatrzeć w spokoju za okno i poszukać oznaków wiosny... Tak więc w marcu spotkajmy się, przy wirtualnym kominku i cieszmy się chwilą w gronie tych, co mają pozytywne, "serdeczne kliknięcie". W tej Kawiarence pełnej ciepła, wiatru i radości, marzec niech będzie czasem spotkań i życzliwości! Kawa czeka!
Tak ,małymi krokami idzie wiosna,będzie trawka rosła
Witam Smakosiu ,nasza Marcowa Gospodyni. Jakie radosne,pełne ciepła powitanie. Jestem gotowa rozgościć się u Ciebie chwytając każdy oddech wiosny A na kawę wpadam od razu przynosząc do niej chałkę. Uprzedzam tylko,że kupna,ale z dobrej lokalnej piekarenki
Witam w marcu. Miło będzie się gościć. Wychodzi na to, że mój będzie urodzinowy kwiecień.
W domu zimno. I będzie zimno jakiś czas jeszcze, może i tydzień. Idą ujemne poranki. Po 1.5 godziny pracy skończyliśmy w tym samym momencie co było przed. Powiedział mi co mogę zrobić, co wiedziałam bez niego. Zamówili część, trzeba czekać, a potem znaleźć chwilę, abym ja mogła być w domu, pomiędzy i razem z pracowymi obowiązkami. Jestem zmartwiona, zła i jeszcze parę innych negatywnosci, które przejdą z czasem. Udało mi się nawet przeprosić osoby z firmy, z którymi rozmawiałam przez telefon, za mój nieprzyjemny ton. W końcu to nie ich wina, co się stało, pogoda splatala figla, trafiło się urządzenie wadliwe i się posypało. Naprawią, wszystko wymaga czasu a nie na już.
I nie idę na spotkanie, życie pomogło mi samo. Wczoraj w pracy miałam północkę, wróciłam ledwie żywa. Trójka dzieci, z których żadno nie zasypia samo, ile ja kilometrów zrobiłam pomiędzy pokojami. Jest gorzej w stosunku do poprzedniego takiego dyżuru. Jestem wykończona i w bardzo marudnym nastroju, za dużo rzeczy się zwaliło i potrzebuję ponarzekać. A wieloosobowe spotkanie nie jest miejscem do tego. Jakoś nie czuję się na siłach udawać radosnej. Będę siedzieć cicho, wtedy będą się pytać co się stało. A jak tama pęknie, to ... Wolę poczekać aż wszystko się ułoży, bo tak będzie i będę opowiadać ze śmiechem jako anegdote. A nie jak teraz, historię do płaczu.
Dzisiaj dużo ogarniania domowego, jakieś zakupy, na które nie chce mi się jechać, mam za dużo sklepów do obskoczenia. Wczorajszy obiad, którego nie zrobiłam i nie zjadłam. Ale makaron ugotowałam, gdy byłamw domu w trakcie pobytu magika. Makaron caprese, podrzucony przez FB ciutkę po mojemu, tak, aby mi pasowało. A druga porcja makaronu jako aglio a olio będzie w poniedziałek. A jutro skrzydełka, męża nie ma to mogę (on nie je, a bawić się z różnymi czasami i temperaturami mi się nie chce).
Witam, u mnie dzisiaj na dworze misz masz,deszcz,potem śnieg,potem deszcz ze śniegiem, ja chcę już wiosny i ciepła, dzisiaj upiekłam kruche ciasto z marmoladą i bezy dla synka
Wyspaliśmy się przy świętej niedzieli? ja wyjątkowo tak,prawdopodobnie marcowy deszczyk delikatnie pukający po szybie dał mi się wyspać
A teraz jak to u mnie w zwyczaju bywa,gotuję rosół Na drugie będzie duszona młoda kapusta. Kupiłam na targowisku,co prawda nie ma to jak ta majowa,ale co tam i tak uwielbiam z dużą ilością koperku Do tego po ziemniaku i filet z indyka w papirusie. Na deser może zrobię faworki. To tak na ostatki ,specjalnie dla mężowskiego, no i dla mnie trochę też, Smosia narobiła smaka tymi chruścikami Jak tylko zrobię na pewno Was poczęstuję
A tymczasem pozdrawiam życząc miłej i smacznej niedzieli
Witam w niedzielę, ja z rana upiekłam twarogowe bułki z przepisu Żoną Zosia, potem będę piekła bułeczki drożdżowe na ostro z przepisu magpie101,tylko muszę iść do sklepu po ser żółty, życzę miłej i spokojnej niedzieli
Niedziela. Sobota przeleciała migiem. Dziś na śniadanie chleb ze smalcem i ogórkiem konserwowym. Specjalnie pojechałam po chleb do Lidla, niby mam swój żytni na zakwasie zamrożony, ale nie zjem całego. Dużo prościej jest zjeść ile potrzeba, a resztę zamrozić. Poza tym upiekłam dwa ciasta, babki- czekoladowe z sera ricotta i mąki migdałowej. Jak nie lubię smaku czekolady, tak to mi smakuje. Wzbogacilam kawa. Drugie jabłkowe- z mąki kokosowej. To mój pierwszy wypiek tylko z niej, nie lubię, jak dla mnie kokos bardzo intensywny. W wypiekach z dodatkiem tylko wcale go nie czuję.
A dzisiaj skrzydełka z airfryer na obiad, nacierane suchą przyprawą, jeszcze nie wymyśliłam jaką. I na koniec glazura z miodu i sosu sojowego.
W planach jest poza tym ostatnie pranie, a po kościele wyprawa na zakupy, aby nie marznąć w domu. Bardziej w tym celu, niż żeby coś kupić.
Witam niedzielowo Ale tu ruch i jak smacznie U mnie dziś małe zamieszanie, bo Połówek szykuje się do wyjazdu. Na obiad szykuję halibuta. Do tego fasola mung uduszona w cebuli i pomidorach. Wczorajsza impreza urodzinowa okazała się być małym spotkaniem, bez szaleństwa więc tak, jak lubię. W domu byliśmy przed 21-szą. Była jeszcze chwila na lampkę wina i krótki, bo krótki, ale spokojny, wspólny wieczór. Jutro szykuje mi się trochę stresujący dzień - mama ma kontrolny rezonans więc idziemy razem, bo we dwie to zawsze inaczej. Pogoda za oknem ponura, ale dziś rano ptaki śpiewały tak, jakby nadchodziła wiosna A! Wczoraj, gdy byliśmy na cmentarzu, to obserwowaliśmy nadlatujące klucze dzikich gęsi. Piękna oznaka tego, na co tak czekamy. Dobrego dnia
Witam poniedziałkowo Obudziłam się wcześniej, niż potrzeba, ale spodziewałam się tego. Po pierwsze, bo Połówek był w drodze a po drugie, bo już myślałam o dzisiejszym rezonansie mojej mamy. Jakoś tak jest, że człowiek w takich chwilach robi się niespokojny. Na szczęście za oknem słońce a ono potrafi dodać człowiekowi pozytywnej energii. A jak jest u Was? Mam nadzieję, że też widzicie rozświetlone niebo. Zostawiam świeżo zaparzoną herbatę z cytryną i życzę dobrego startu w nowy tydzień
Witam w nowym tygodniu. Jutro ostatki a od środy Popielec czyli zaczyna się post. To i dobrze, bo w boczki tu i ówdzie weszło, choć przecież tak dużo łakoci tego karnawału nie robiłam. Wczoraj zrobiłam faworki, które mężowski z przyszłym zięciem wszystkie zjedli, o przepraszam ,został jeszcze jeden
Robiłam też galaretę,ale głównym amatorem jestem ja. Żałuję ,że rodzinka nie przepada,a ja muszę podratować trochę kości,bo kolano,mimo,że jakoś chodzę,wciąż boli. Aktualnie czekam na wizytę do ortopedy. 2 lata temu też byłam ,to mi chciał blokadę dać,ale odmówiłam. Wujek mówił,że jak już raz się dostanie,to potem co kilka miesięcy trzeba ponawiać,a to mi jakoś średnio pasuje. Chyba,że już wyboru nie będzie żadnego to tak.
Blokada niczego nie leczy, to środek przeciwbólowy, miejscowy. I jednym pomaga, drugim wcale. U nas musi boleć, musi być poprawa choćby chwilowa i jest dwie czy trzy powtórki bodajże co pół roku. Jeżeli potrzeba kolejnej, nie chcą dawać, bo nie ma efektu. Tyle mi tłumaczyli, nie zrobili ostatecznie, bo mnie nie bolało.
Goplana staraj się o fizykoterapie. Na NFZ może być długo, może macie prywatnie. To pomaga, naprawdę. Przy ostatniej jak mnie rozcwiczyli, to mogłam się obejrzeć przez ramię, co do tamtej pory wydawało mi się moją urodą. I kolejnej nie miałam. Znaczy miałam skierowanie nawet, łącznie z blokadą. Tyle, że mnie nie boli stale, a ubezpieczyciel wymaga postępu w rehabilitacji.
Dziękuję za podpowiedź. Na pewno to zrobię,bo lepiej nie będzie. Chodzę jak kuśtyczka to raz a dwa strzela mi w tym kolanie jakby się coś tam rozregulowało. Nie mówiąc o tym,że maści ani nawet opaska nie pomaga.
Nie nakładaj opaski bez dziury na kolano, takiej zamkniętej. Bo ona prowadzi do zaniku mięśni, noga nie pracuje. Ortopeda nas objechał, córka miała rehabilitację na kolano, a potem na mięśnie. A nosiła może ze trzy tygodnie, był taki termin, za radą ogólnego.
Też mam zamiar zrobić sobie mały post, ale na własnych warunkach To oznacza, że będzie więcej warzyw, mniej pieczywa i zero ciasta z cukierni. Ze słodkości tylko to, co zostało mi w barku czyli niewiele - głównie herbatniki bez cukru i bez mąki (dynia, słonecznik i gryka). Jest też jeszcze parę pierników toruńskich do dokończenia (co mnie cieszy ). Kurczę, łatwiej mi jest rezygnować z mięsa, jak ze słodkości
U mnie z alkoholem (tylko wino, bo nic innego nie piję) jest tak, że jak nie ma Połówka, to nie piję czyli post mam za każdym razem, jak nie ma go w domu jako, że przyjedzie dopiero na święta, to mogę Ci towarzyszyć
I już poniedziałek. Zimny, dosłownie poranek. Od jutra już cieplej będzie. Ciekawe kiedy mi naprawią. Jak mocno musiało dmuchać zimnym, że temperatura spadła do 13 stopni w domu, gdy na dworze było 17 i gdy dzisiaj mimo wyłączonego całkowicie ogrzewania na dole i minusa na zewnątrz, rano było cieplej niż wtedy.
Mąż ostatni dzień ze swoim tatą, potem Wrocław i czas z naszym synem. I w piątek wraca. Myśleliśmy przywieźć teścia do nas, żeby się nie denerwować co z nim jest. To był jeden z pomysłów. Mąż miał ocenić sam jego stan. Tyle, że postęp demencji jest ogromny. Nie wiadomo czy dałby radę wytrwać jeszcze kilka miesięcy w stanie jako tako kojarzącym, gdy ja będę miała prawo do emerytury wypracowane (gdzieś wrzesień, październik tego roku). On już nie może być sam, tutaj do ośrodka go nie oddamy, bo bariera językowa. Musiałabym zrezygnować z pracy. Jak wpłynie na niego chaos lotniskowy, jak czuje się niepewnie, pozytywnie czy negatywnie, ucieka do swojego świata. Mąż mówił, że chwilami kojarzy wszystko, pamięta, aby po kilku minutach pytać jego kiedy syn przyjedzie. Wieźć go przez ocean na zatracenie? Żadno rozwiązanie nie jest dobre.
Bardzo, bardzo trudny temat... Ciężko się podejmuje decyzje w takich chwilach. Przechodziliśmy to z mamą Połówka. U teściowej choroba postępowała bardzo szybko więc to też jest inna sytuacja. Ale jak tak sobie wszystko analizuję, to myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest kierowanie się komfortem chorego - kiedy będzie się czuł bezpiecznie, kiedy nie otrzyma zbyt dużej dawki bodźców i inne tego typu aspekty. Bariera językowa też jest bardzo ważna, nawet gdyby to miały być tylko odpowiedzi typu "tak, tak rozumiem, oczywiście, później, wszystko jest dobrze..."
U teścia to demencja związana z wiekiem, taka kolej rzeczy. 94 lata w tym roku. I fakt, że się nie pozbierał po śmierci teściowej. Zabrakło generała, który decydował o wszystkim. Wyparł ją z pamięci, wie, że była w jego życiu dawno temu. A to 3 lata będą 6 marca, jeżeli liczyć od udaru to były 13 stycznia. Najgorsze, że my mało wiemy, rizmowa z teściem to jak w poczekalni o pogodzie, niczego się nie dowiesz Rodzina męża jest jaka jest, kontakt średni, nie przekazują informacji. A on (mąż) się miota. I tak ciągle mamy rewolucję pomysłów, które żaden nie jest do zrealizowania na już, każdy może oznaczać brak stabilizacji dla naszych dzieci. Gdy już emocje opadną, zamiast ekscytacji przychodzi chłodne myślenie, to zostaje jak jest, bo jest stabilnie, z możliwością porozumiewania w ojczystym języku.
Prawda taka, że mężowi zawsze gorzej się pozbierać po śmierci żony niż odwrotnie. Wiem po moim Tacie. Nie umiał się odnaleźć, był zrozpaczony. Gdyby nie ja i brat skończyłoby się najpewniej jakimś pijaństwem...Na szczęście miał duże wsparcie w rodzinie i w nas oczywiście. Obiecał nawet ,że dopóki ja nie wyjdę za mąż nikogo nie będzie szukał. Słowa dotrzymał, choć nigdy o nic takiego go nie prosiłam. Niestety drugie małżeństwo po niecałych 5 latach też zakończyło się śmiercią. Żona Taty zmarła na raka mózgu. Dopiero trzecie szczęśliwie trwa już 15 lat i mam nadzieję, że jak najdłużej, bo oboje bardzo dużo przeszli. Tato został wdowcem mając 42 lata a jego Żona 39
Witam wtorkowo Wczorajszy dzień był naładowany taką dawką emocji, że jak weszłam do łóżka, to nie wiem kiedy zasnęłam. W pracy było nerwowo - jakieś napięcia, spięcia, które jeszcze dziś będą pokutować. Po pracy ten umówiony rezonans mojej mamy. Po dwóch godzinach wracałyśmy do domu. Potem szybko załatwiłam jakieś zakupy i wieczorem byłam w domu. Wtedy zadzwoniła mama, że dostała sms-a, iż wynik jest już dostępny. Przeraziłyśmy się obie, bo nigdy nie był tak szybko. Pierwsza myśl, że może coś... Z tych nerwów nie mogłam się zalogować. Wreszcie przeczytałam. Jest jedna rzecz ze znakiem zapytania, że trzeba skontrolować. Mimo to w podsumowaniu widnieje wzmianka, że nie ma zmian świadczących o wznowie. Tak więc teraz musimy poczekać na wizytę u lekarza. Mam nadzieję, że to tylko jakiś drobiazg. Jeszcze dziś czuję się jakaś zmęczona i niespokojna. No nic, trzeba się brać do pracy i spróbować wyciszyć emocje. Przyniosłam tradycyjnie herbatę z cytryną. Uwaga - gorąca Dobrego dnia
Jakoś dzisiaj mi przeleciało. Teraz siedzimy u mnie w domu, a magik naprawia. To nie jest taka hop siup wymiana, praca na kilka godzin. Może do 1 pm skończy na zewnątrz. Ale to znaczy, że muszę towarzystwo przywieźć na lunch, coś wymyślę dla nich. Może zjemy na dworze nawet. Zobaczymy.
Nadchodzi parę dni ciepła, potem znowu trochę chłodu. Drzewa korzystają z tego i kwitną, coraz bliżej wiosna prawdziwa.
Witam środowo Poranek pogodny, ale zimny. Prognozują trochę więcej słońca przez parę dni. Może w powietrzu pojawi się jakaś lepsza energia. W pracy mam nadal niezręczną sytuację - parę osób podzieliło się w temacie polityki a dokładnie obywateli Ukrainy w Polsce. Nie chcę tu prowadzić takich dyskusji, ale jeśli nasi politycy nadal będą tak rządzić, to "zaorają" kraj... Ulewa mi się jak na to wszystko patrzę. Po pracy były szybkie zakupy i trzy pralki prania po wyjeździe Połówka. Obiad, to wyjadanie resztek czyli fasola mung z cebulą i pomidorami. Mało składników, ale bardzo smaczne. Dziś postny dzień więc zjem kalafiora z masłem. Mam też porcję koktajlu na kefirze z selerem naciowym i pietruszką więc dopełnię kalorii i powinno starczyć. Mam też po pracy gościa więc dzień zleci migiem. Skoro już wtrąciłam temat polityki, to pewnie u Ciebie Ekkore też sporo się dzieje, co? Trump, jak go obserwuję, to sprawia wrażenie faceta, który ma mało czasu i wszystko chce zrobić na raz. A co sądzisz o Elonie Musk'u? Zostawiam tradycyjnie herbatę i zabieram się za pracę. Dobrego dnia
Ja dziś pewnie dłużej w pracy, mają jakieś spotkanie z partnerami na wyjeździe, może się zakończyć wieczornym obiadem, więc pewnie 10 albo później. Popielec dzisiaj. Jedzeniowo postaram się najprościej. Do kościoła nie pójdę, bo są tylko Msze do południa, ostatnia o 12. Tak jakby ludzie mieli wziąć wolne. Ja nie mogę.
Politycznie, choć jeszcze nie zarejestrowana, będę republikanka, czyli pro Trump obecnie. Przeraża mnie kwik medialny i atak ze strony demokratow i ich zwolenników w mediach. Wyzwiska, jakby obecny rząd nie pracował nad załataniem dziury w budżecie, żeby kasa nie wpływała strumieniem. Co do Trumpa. Nie znam człowieka prywatnie. Z jednej strony nie lubię jako osoby, przeszkadza mi chamska bezpośredniość, pewność siebie. Z drugiej strony cenię go za nazywanie rzeczy po imieniu, za tą szorstka prawdę, gdy inni nawet jak robią, to unikają potwierdzenia.
Co do Muska. Jest dla mnie ogromna zagadką. Przeraża mnie. Bogaty, do wszystkiego doszedł sam, raczej nie można go kupić. Ale ma swoje idea fix, które realizuje z uporem maniaka. Kolejny fenomen. Tesla jest/była samochodem demokratow, to oni głównie kupowali. Rednecki, czyli republikanie wyśmiewali. I nagle Musk w rządzie. Ciężko to pojąć.
Myślę, że wszystkie kwity zbierane były przez całą kadencję Bidena. Stąd udział Muska, potrzebny był dobry haker. Stąd start z przytupem. Stąd uniewinnienia przez Bidena jeszcze przed postawieniem zarzutów. Bo tam jest szambo poniżej szamba. Trump nie ma nic do stracenia, ostatnie 4 lata, więcej prezydentem nie będzie. Nie wybaczy zniewagi impeachmentu oraz postawienia oskarżeń, stąd to działanie. Może się boi, że go ubija nim zdąży zrealizować. Im więcej pokażą, tym większe szanse na wygranie ma Vance.
Wojna na Ukrainie, wygląda na to, że nikt nie ma ochoty skończyć. Unia Europejska prowadzi handel z Rosją. Ameryka do tej pory finansowala Ukrainę, nawet bardziej do prywatnej kieszeni. Zakręciła kurek i zaczął się płacz. Bo Trump popsuł interesy, które Biden finansowal. Wspieralismy Ukrainę, gdy North Carolina ciągle nie jest odbudowana, dopiero teraz jakieś pieniądze się zaczynają.
Kiedy się słucha niezależnych mediów, to aż człowiekowi ciężko uwierzyć w to, co się dzieje, bo wyobraźnia tak daleko nie sięga. Te przewały, zależności, fundacje i inne organizacje. U nas pewnie są podpisane umowy, o których się nie mówi żeby ludzie nie wyszli na ulicę, ale... Boję się, że to pogrąży Polskę. To tak bardzo skrótowo żeby nie politykować zbyt mocno. A Musk...zapytałam, bo trochę mnie "przeraża" ten facet. Takie jest moje odczucie, kiedy go widzę, ale tak naprawdę niewiele wiem na jego temat.
No właśnie. Ocena po powierzchownosci. Człowiek z niedoskonałościami. Nadpobudliwosc psychoruchowa. To widzę. Ale mózg nieziemski. Wychowany przez matkę. Z ciągłym parciem do wiedzy, do eksperymentów. To jego Tesla lata w kosmosie.
Chyba większość wielkich ludzi jest na swój sposób inna od reszty. To coś pcha ich do przodu.
Witam czwartkowo Co przyniesie ten słoneczny dzień? Zobaczymy Wczoraj mój gość - siostra taty nie czuła się dobrze więc ustaliłyśmy, że przyjdzie dziś. Planowałam zrobić sobie zakupy ma weekend, ale nic to - zrobię później. W piątek po pracy umówiłam się do fryzjera. Włosy rosną mi tak szybko, że aż nie do wiary. Spotkałam się z koleżanką i jak patrzę na jej czuprynę, to u mnie tempo jest dwa razy szybsze. Czyżby dlatego, że piję kolagen...? Wczoraj "padłam" o 21-ej. Tak mi się chciało spać, że nie szło nic zrobić Planów obiadowych nie mam i czasu popołudniu będzie niewiele więc pewnie zrobię jajecznicę i to by było na tyle. Taka prościzna, ale jaka zdrowa więc nie ma problemu Wczoraj nasz audytor przyszedł podsumować swoją miesięczną kontrolę. Krótko mówiąc - afery nie będzie. Oczywiście znalazł jakieś nieprawidłowości, ale da się to poprawić. Mój szef, po jego wyjściu przyszedł i mówi "gdybym nie był przeziębiony, to chętnie bym Cię uściskał". Ponoć audytor stwierdził, że dużo jest na mojej głowie jeśli nie za dużo, ale i tak widzi, że trzymamy placówkę pod dobrą kontrolą. Jeszcze dziś przychodzi (nie wiem po co) i będzie cały dzień. Mam nadzieje, że jutro już nie. Dobrze by było zamknąć ten rozdział. Trzeba będzie wystartować razem z naszym prawnikiem do poprawek żeby naprawić to, co lekko kuleje. Dziś na śniadanie papryka i bułka z awokado. Pomyśleć, że kiedyś nie lubiłam tego owocu a teraz smakuje mi w każdej postaci Jak tam pogoda u Was? Też słonecznie? Dobrego dnia
Ledwie żyję. Chyba emocje z ogrzewaniem puściły, to jak wyprany flak. Szłam później do pracy, choć dłużej (później), to standardowe 12 godzin. Przyszłam i poszłam spać. Dzisiaj wcześniej idę, bo mają zaplanowaną operację. Obudziłam się ze strachem czemu mąż nie pisze, gdzie już doleciał czy wszystko idzie zgodnie z planem. I kilka razy o tym myślałam. I za każdym razem przecież leci dopiero jutro a nie dzisiaj.
Wczoraj była ogromna burza. Padać zaczęło w południe, ale niewiele. A jak przyszło to koło 2 ciemno jak w nocy, potem biała ściana deszczu, jak na oceanie, falami padało. A na koniec burza z piorunami. I od południa ostrzeżenie o tornadach, choć chyba tylko w radiu, więc gdzieś dalej. Bo na telefon nic nie przyszło. Skończyło gdzieś o 5 po południu, nawet jeszcze słońce wyszło. Dzisiaj chłodniej.
Przez kota zbiłam cenne jajka. 4. U nas takie drogie, w porównaniu do zeszłego roku. Nie ma kur, ptasia grypa zdziesiatkowala hodowle. Nie spodziewałam się jej na blacie, nie wchodzi sama. I jakoś tak złapałam pudełko, nie chcąc jej uderzyć, że jajka wylądowały na podłodze. Zasiliły kompost.
Tak na chwilę wpadam,żeby się przywitać. Od wczoraj chodzę na rehabilitację,oczywiście odpłatnie. Wierzę,że mi to pomoże ,bo muszę być na chodzie. To na razie tyle,bo mam wyjazd,jak niemal codziennie ostatnio.
Goplana trzyma kciuki za pozytywny progres rehabilitacji.
Dzisiaj mężowski wraca, już nad Atlantykiem jest. Wiezie masę serów, patrząc po rachunku karty, z Holandii. Jadę go odebrać.
U nas ochłodzenie znaczne. Wczoraj wiał bardzo lodowaty, silny wiatr. Skończyłam wcześnie pracę, przydało mi się popołudniowe lenistwo. Dzisiaj wolne, trochę ogarnę w domu i w drogę. Przeleci szybko.
Jutro dzień domowy. A za tydzień zakupowy i wyjście na urodzinowe steki z córką. Przed urodzinami, bo dokładnie w nas nie ma, a tydzień później ona jedzie świętować do koleżanki. I już kwiecień będzie...
Dziękuję. Dziś jestem po trzecim zabiegu. Póki co nie odczuwam jeszcze poprawy,ale to wiadomo,że za wcześnie jeszcze.
Sery holenderskie,to przecież jedne z najlepszych i najbardziej znanych. Fajnie,że Ci mężowski takie dobroci nawiezie.
U Was znaczne ochłodzenie ,a u nas niemalże lato. Wczoraj i dzisiaj rano -1 a w południe 19 na plusie! To dopiero ewenement. Doprawdy nie wiadomo jak się ubrać..ale .. W marcu jak w garncu
Dostajecie naszą pogodę, to u nas były duże różnice temperatur. Już wielokrotnie lato było cieplejsze w Polsce. A teraz i wiosna szybciej przychodzi. A u mnie w marcu zielonośc w powijakach, jak nigdy. Jeszcze się okaże, że będziemy mieli zimną Zoskę w maju. Albo ogrodników.
Rehabilitacja czasami działa po czasie. W Stanach wygląda inaczej. Spotkania są średnio co dwa tygodnie, mniej zabiegów a więcej ćwiczeń, za każdym razem inne. Plus zalecenie do wykonywania w domu, tego co nie wymaga sprzętu. I to działa.
Moja pierwsza rehabilitacja tutaj to było siedzenie w nadmuchiwanym kołnierzu, co zabieg to bardziej, przez 20 minut. Pomogło bardzo. Innym razem zamiatałam podłogę, wkładałam, przekładałam na półkach (góra - dół) i wyjmowałam naczynia z szafki, zbierałam zabawki z podłogi. Wszystko z zachowaniem pozycji. Oczywiście to na kręgosłup. A na palce w dłoni- mój ulubiony miedlilam ciepły piasek, który wirował dookoła dłoni. Zbierałam kukurydzę, każde ziarenko osobno. Każdy z zabiegów dawał efekty.
Piątek, piąteczek, piąteluniek Chciałam z powodu końca tygodnia podskakiwać z radości, ale z powodu zbiegu różnych sytuacji odebrało mi energię. Rano okazało się, że lodówko ponownie grzeje zamiast chłodzić więc prędko powynosiłam wszystko na balkon. Zamrażarka zapełniona, ale było dobrze pomrożone więc nie ruszałam. Pojechałam do pracy i o 9-ej zadzwoniłam do sąsiadki, która ma klucze do mnie żeby zobaczyła czy po zresetowaniu (jak ostatnim razem) ruszyła lodówka "z kopyta". Niestety tym razem nie. Więc zwolniłam się z pracy i biegiem do domu ratować co się da a potem szukać nowej lodówki. Zresetowałam ją jeszcze raz i temperatura zaczęła spadać, potem się podniosła a teraz znowu spadła i jest właściwa No ale tak się nie da. Tak więc kupiłam inną. Niestety już nie ma takich na 177 cm, tylko 178,6 cm czyli na styk. Taką bynajmniej mam nadzieję a jak nie wejdzie we wnękę, to będę miała lodówkę na środku kuchni czyli totalnie zablokuje mi dojście przez 1,5 miesiąca, bo wtedy przyjedzie Połówek i zrobi cięcie szafek. Ech! Trzymajcie kciuki żeby się wpasowała. Zadzwoniłam do mamy a tu kolejna niespodzianka - temperatura, kaszel, katar... o nie! Jeszcze do tego musiałam odwołać fryzjera. No nic, muszę trochę odsapnąć. Jutro między 9.00 a 15.00 mają przywieźć lodówkę Beko a mój (aktualnie działający) Samsung odjedzie w siną dal. Dobrego weekendu
Witam sobotnio Spałam czujnie, budziłam się z myślą o dzisiejszej akcji z lodówką - czy się zmieści we wnękę...? Jak na ironię mój poczciwy Samsung nadal pracuje - temperatura skacze od 2 do 10 czyli nie jest super, ale ciągle działa. Bynajmniej w porównaniu z wczorajszym dniem, to jest super. Za oknem pięknie wstało słońce i zapowiada się wiosenny dzień. Jak by było pięknie gdybym miała teraz spokojną głowę... OK, nie marudzę. Grunt, żeby mama wyzdrowiała , bo wczoraj dostała mocnego kaszlu. Poczekam do 8.30 i zadzwonię, bo się denerwuję. Jakie macie plany na dziś? Pewnie będziecie robić pyszne obiady Dobrego dnia
Podziękowania zwrotne. I wszystkiego najlepszego dla nas wszystkich bab. Miejmy przyjemny dzień.
Mąż doleciał bez przygód, należało mu się. Potem pojechaliśmy jeść, tak trochę z okazji Dnia Kobiet. Żeby dzisiaj już nigdzie nie chodzić (za tydzień córki wyjście). Jadłam krewetki w stylu jamajki. Słodko ostre, choć mniej ostre niż się spodziewałam z opisu. Do tego salsa z mango, fasola, plantains oraz ryż, ten został. Nie wiem czy użyli bananów zamiast plantains, czy je marynowali na słodko, bo zamiast wytrawnego był słodki smak. Ale i tak bardzo dobre. Córka zażyczyła sobie z Polski chipsy duszki. Dojechały z wypompowanym powietrzem z paczki, jak sprasowane próżniowo. Mimo, że były w podręcznym. Ciekawe czy są pojedynczymi chipsami, czy plackiem.
Jak mówiłam dzisiaj domowy dzień. Góra prania z wyjazdu, pościel - ale ta to jutro. Bo dziś pralka nie wyrobi. No i trzeba się zacząć powoli pakować na wyjazd, żeby sobie rzeczy nie powyciągać, które chcę zabrać. Tym razem będę na własnym programie, nie zapisałam się na wycieczki, bo mnie nie interesują, szkoda kasy. Do południa coś sobie zorganizuję, a po południu, a może i od lunchu, jak Mąż nie będzie miał posiedzenia swojej grupy, będziemy zwiedzać. Imprezy w tym roku nie ma, chyba zbyt wiele rozczarowania przyniosła noc w ogrodzie botanicznym na jesieni. A Denver drogie jest, na coś specjalnego mogło nie starczyć budżetu.
Mąż mówił, że teść się nie nadaje do podróży. Po pierwsze ma tendencję do chodzenia gdzieś (jak dwulatek), gdy go coś zaintryguje. Jak chodzi to mu nogi mniej doskwierają. Chwila nieuwagi i jak go znajdziesz przy kilku przesiadkach. Po drugie nie kojarzy ludzi na długo, nie pamięta imion. Męża poznawał, wiedział kto on. Po czym po chwili się pytał kiedy on przyjedzie, bo obiecał albo musimy na niego poczekać, bo gdzieś poszedł. Nowe miejsce nie pomoże w tym stanie wcale, a raczej odwrotnie.
Witam niedzielowo Jestem trochę rozbita - mama dalej przeziębiona i wygląda na to, że tatę też zaczyna coś brać. Lodówka nie została dostarczona, bo w systemie (mimo poprawek) nie zapisał się mój adres , widniał stary, do rodziców. Nie chcieli zmienić, bo towar na aucie... Ręce mi opadły. Trzeba było anulować zakup, kasę zwrócą do 14 dni a ja musiałam kupić ponownie i dostarczą w poniedzialek. Jako, że wytaszczyłam ją na pół kuchni i przygotowałam do wyniesienia, to musiałam ponownie wciągnąć. Nawet podłączyłam i co? Działa. Może tak, jak ostatnio czyli na miesiąc. Już nie będę ryzykować - czas na wymianę, ale mimo wszystko żal pozbywać się gdy działa. Nikomu nie zaproponuję, bo może za chwilę już przestać działać. No nic - myślenie o lodówce już odstawiam na bok. Oby tylko rodzice byli zdrowi Pogoda piękna, ale nie mam nastroju więc zostaję w domu. Nie chcę mi się szykowacć , bo musiałabym wymyć głowę. Też tak czasem miewacie? Powoli czas na drugą kawę. Napoje się ktoś że mną ? Dobrego dnia
Smakosiu też tak czasami miewam, zwłaszcza teraz na przedwiośniu i jak jesienią się dobrze czuję tak w tym okresie brakuje mi energii. A tu siły witalnych potrzeba. Za tydzień od poniedziałku u nas malowanie i ogólne przygotowania ,bo przecież wesele tuż ,tuż. A mnie noga dalej boli,ale trudno,nie czas teraz na narzekania tylko na zaciskanie zębów i do pracy
U nas pogoda typowo wiosenna,słoneczna tylko zielonej trawki jeszcze nie widać.W tej chwili jest 17 stopni. Rosół mam już ugotowany,za chwilę biorę się za drugie danie. Dziś "Gyros jak z knajpy'' ,do tego puree i surówka z pekińskiej.
Opóźnienia w dostawie, szczególnie, gdy system źle działa. Współczuję bardzo. Miejmy nadzieję, że kolejna dostawa będzie jak powinna.
Goplana oszczędzaj kolano. Wiem, łatwo się mówi.
My idziemy dzisiaj na urodzinowe steki, córka się spytała. Może i dobrze, bo do jej wiadomości nie miałam pojęcia co na niedzielę. Na za tydzień wymyślę już.
Teraz muszę wymyślić co na śniadanie. Miały być plastry ogórka, smarowane guacamole i na to krewetka. Ale zapomniałam rozmrozić, a jak już byłam w łóżku, to myśl, że najprawdopodobniej są w garażu, kazała zweryfikować plany. Ale się nie zweryfikowaly. O już mam, zrobię to z łososiem wędzonym. A krewetki poczekają do przyszłego weekendy.
Witam poniedziałkowo Oby ten nowy tydzień przyniósł tylko dobre niespodzianki Poranek chłodny, ale nadal słoneczny. U mnie od jutra zachmurzenie a potem opady deszczu. Po pracy prędko do domu i czekam na dostawę lodówki. Goplano, Ekkore ma rację - staraj się oszczędzać, bo czasu do wesela niewiele. Jest szansa, że zregenerujesz choć trochę to kolano jeśli nie będziesz zbyt mocno przesilać Dobrego startu w nowy tydzień
Weekend jak zwykle minął za szybko. Teraz długi roboczy tydzień.
Walizka na wyjazd spakowana, na razie za dużo wszystkiego, na obie pogody, bo tam huśtawka nieziemska. Za tydzień korekta, ważenie, żeby być gotowym, bo w tygodniu mogę nie mieć czasu jak się trafią szalone godziny pracy.
Wczoraj (z soboty na niedzielę) była zmiana czasu, być może ostatni raz. Ktoś ukradł godzinę, wszystko nabrało tempa, trudno było zdążyć rano, bo było już godzinę później. A potem trudno zasnąć godzinę wcześniej. I dzisiaj pobudka i śniadanie o barbarzyńskiej porze. Za kilka dni się wyrówna. W pracy będzie ciężko, bo dzieciaki nie wiedzą co to zegar. Jak zaczynałam wyjeżdżać o brzasku, to teraz ciemna noc. I wieczorem, jak będzie długo, to też powrót po ciemku. Za chwilę się wyrówna.
Witam, w piękny wtorek, w niedzielę idę na parapetówkę i chcę zrobić jakieś pyszne ciasto, poproszę o pyszne przepisy,a takie piękne kwiaty dostałam na dzień kobiet od męża i syna
Ale się chłopaki postarali - super! Jeśli chodzi o ciasto, to ja nie podpowiem, bo mam z was wszystkich najmniejsze doświadczenie. Jedno jest pewne - nie ma to jak sernik
Witam wtorkowo Lodówka dowieziona, zmieściła się we wnękę i działa. O tym przekonałam się dopiero dziś rano, bo musiałam ją zostawić podłączoną na parę godzin żeby ustawiła się właściwa temperatura. Wstałam o trzeciej nad ranem, spojrzałam na termometr i wszystko było OK. Po powrocie do domu odbiorę od sąsiadki moje artykuły z zamrażarki i mam nadzieję, że już będzie bez niespodzianek Wspomniałam o niespodziance, bo wczoraj, kiedy lodówka została wniesiona i przyszło do płacenia okazało się, że terminal nie zadziałał i panowie oświadczyli, że nie mogę zapłacić kartą (mimo, że tak się umawiałam). Poprosili o gotówkę. Oczywiście nie miałam takich pieniędzy w domu. Usłyszałam - niestety musimy zabrać towar i przywieziemy innego dnia. Normalnie szok. No ale posiedzieli 10 minut i wreszcie się udało, płatność "poszła" - uf! Zostałam z górą styropianu i folii, bo gdyby nie zadziałała i trzeba by było ją oddać, to nie zabiorą bez tego opakowania zabezpieczającego. Wiecie co, nie rozumiem takiej polityki firmy. Te styropiany zajęły mi 1/3 pokoju, ale dobra! Niech tam! Zamykam temat, już chcę myśleć tylko pozytywnie. Dziś w planach na obiad surówka taka, jak latem z dodatkiem owczej fety. Tęsknię za typowymi letnimi warzywami więc choć namiastka W pracy jakieś przeziębienia, przyjaciółka chora i moi rodzice też na tabletkach. Mama powoli wraca do zdrowia, ale tato wystartował z temperaturą i kaszlem. Ciągle jest o czym myśleć. Planowałam jutro odwiedziny, ale nie będę u rodziców siedzieć żeby się nie załapać na wirusa. Zrobię zakupy i wrócę do domu. Trzymajcie się zdrowo. Dobrego dnia
Super masz nową lodówkę i co ważne pasuje U mnie tak lodówka wyzionęła ducha 1,4 mce temu. Może pamiętasz? Samsung sprawuje się świetnie. Jestem bardzo zadowolona z tej lodówki. A skąd u Ciebie zmiana na Beko? Dobre recenzje?
Jeśli dobrze pamiętam, to też się przyłączyłam do doradzania Tobie Samsunga. Nadal twierdzę, że to bardzo dobra firma i ich lodówki są świetnym wyborem. Niestety nie produkują już lodówek o takich gabarytach, jakie są u mnie niezbędne. Wyszukiwarka podpowiedziała mi Beko. Poczytałam opinie i stwierdziłam, że można "zaryzykować".
Super Smakosiu, że mimo przygód wszystko dobrze się skończyło. I, że działa.
W Stanach przywożą, rozpakowuja i kartony, steropiany zabierają. Jeszcze nie tak dawno prosta inatalacja była w cenie (pralka, suszarka, lodówka), dostawa gratis. Teraz pozmieniali, wprowadzili opłaty za wszystko, przy czym większość jest z dostawą, pakiet. Za zmywarkę zawsze było ekstra, w zeszłym roku przynieśli, rozebrali z folii i postawili na środku kuchni, mąż sam podłączał. Bo nie chcieliśmy płacić. Za zabranie teraz trzeba zapłacić, najwięcej z tych dodatkowych opłat, kiedyś było w cenie, jako pakiet.. Ale jak wystawisz i zgłosisz do "śmieciarzy" duzogabarytowe, to masz w ramach opłaty miesięcznej za wywoz śmieci.
Teraz trochę cieplejszych dni.
Mąż mi wybywa pojutrze na dwa dni, tym razem krajowo, na jakieś próby. Przecieranie szlaków, zawsze to bliżej niż do Kanady. Zobaczą.
Witam środowo Dziś szaro, mgła od samego rana i nieprzyjemnie chłodno. Grunt, żeby nie padało, bo chcę dziś pojechać do rodziców i zrobić zakupy. Obudziłam się z nadzieją, że jest czwartek. Skąd mi się to wzięło? Wiem...marzę o piątku, który zapowiada weekend Wczoraj zjadłam pyszną sałatkę z fetą. Szkoda, że tej owczej fety nie ma w naszych sklepach. Są tylko mieszane z kozim mlekiem a takiej nie dam rady jeść. Ogólnie bardzo nie smakuje mi wszystko, co kozie. Wyczuję, jak jest najmniejsza ilość. Za to owcze produkty uwielbiam. Jak sobie przypomnę te gęste jogurty z krety, to aż mi ślinka cieknie Śniadanie zjedzone więc nie ma co myśleć o jedzeniu Teraz czas na pracę. Zostawiam herbatę z cytryna i zmykam. Dobrego dnia
Wracając jeszcze do sera, to często w dużych marketach widziałam fetę grecką, ale tam jest mieszanka owczo-kozia wiec nie dla mnie. Jakoś nie trafiłam na owcze, ale może kiedyś się uda W temacie lodówki, to "odpukać" wszystko ok. Pracuje cicho. Ma 37 dB. czyli tyle samo, co Samsung. Dodatkowo nie "strzela" Samsung czasami potrafił wydawać takie ostre dźwięki, ale ja się przyzwyczaiłam i ostatecznie mi nie przeszkadzało. Nie ma co udawać - lubiłam tamtą lodówkę
A ja lubię wszystkie sery, kozie, owcze, krowie. Może najmniej mocno dojrzałe, cierpkie śmierdziele, ale w sałatce czy sosie na ciepło się sprawdzają.
Z twardych serów to chyba tylko cheddara nie lubię, choć do topienia jest super.
U nas kilkudniowe lato, dzisiaj ma być 27 stopni, do końca tygodnia tak.
Mąż wczoraj wyprowadził cytrynę na środek trawnika, żeby miała słońce (doniczka jest na podstawie z kółkami), jak wróciłam to kazałam mu przyprowadzić za winkiel, bo wiatry w zapowiedzi były. Spytałam się go czy będzie gonił po całym osiedlu. A on, że przecież ciężka jest. A ja mu, że basen z wodą też był ciężki, a nakrył się nogami. Lepiej nie ryzykować. W weekend przeprowadzimy za płot, będzie bezpieczniej. Teraz chciałam mieć łatwy wjazd do garażu, gdyby się ochłodziło.
Witam czwartkowo Poranek miałam mieć spokojny i wyglądało na to, że znajdę sporo czasu dla siebie, ale... Okazuje się, że faceci, kiedy mówią o drużynach piłkarskich, to nie mają umiaru No i zleciało. Teraz czas na herbatę i śniadanie - bułka z twarogiem. Pogoda nie jest zła. Początkowo zapowiadali deszcze, ale już się rozchmurzyło. Jak ja się cieszę, że jutro piątek Niestety muszę iść do fryzjera, bo przełożyłam wizytę w minionym tygodniu na jutro. Akcja z lodówką trochę mi namieszała. Dziś popularne imieniny - Bożeny i Krystyny. Zaraz muszę zadzwonić, za pamięci do koleżanki. Herbaty z cytryną? Częstujcie się Dobrego dnia
Dobrze ,że mi przypomniałaś ,mam aż dwie Krysie którym muszę złożyć życzenia. Ostatnimi czasy żyję w ciągłym biegu,nawet chwili ,by zajrzeć na WuŻet. A od przyszłego tygodnia to już całkiem brak wolnego.
Póki co spadam,herbatę zabieram i dobrego wieczoru
Ja też czekam na piątek, a w zasadzie na jego zakończenie. Nie wiem jak z wolnym weekendem, nie opowiedzieli się. Ale może dostanę służbę u psa, bo oni jadą z Eleanor na jednodniowe warsztaty gry na skrzypcach. Czy wszyscy, czy tylko dziewczyny, a młodsi zostają w domu. Nie mam pojęcia, nie mówili.
Mąż nie leci jednak. Spakowany, odprawiony i wiadomość, że próby zostały odwołane. Ale, że ma umówione spotkanie u służb związanych z lataniem, żeby dostać uproszczona procedurę przy odprawie na lotnisku, to i tak musi jechać. To poradził mu kolega z pracy, że oszczędza czas i trochę stresu. Nawet mnie proponował (mąż, nie kolega) przed naszym wylotem. Tyle, że my mamy 3 godzinny dojazd przed sobą (odpuściliśmy lot lokalny, bo z tym różnie bywa, często opóźniony czy odwołany. A szkoda mi było dnia w Kolorado, żeby wracać szybciej i mieć zapas. Duży samolot poleci zawsze, z małymi różnie, a tr latająod nas) i martwić się zdążymy- nie zdążymy, wcześniejszy wyjazd. Nie ucieknie, kiedyś zrobię.
I deszczowo. Od wczoraj pada i ogólnie jest bardzo sennie. Jednak ja ranny ptaszek od zawsze jestem i od 5:00 na nogach. Zrobiłam już śniadanie dla wszystkich. Dziś pasta z makreli. Na obiad też ryba w roli głównej.
Poza tym kolejny dzień zabiegów. Jest już troszkę lepiej, dopóki nie przyklęknę. Mam nadzieję ,że z czasem ten ból się rozejdzie.
Tymczasem kto wstał, zapraszam na gorącą herbatkę. Kawa dopiero później
Piątek, piąteczek, piąteluniek Wyczekiwany, wytęskniony dzień tygodnia Goplana dziś zrobiła herbatę więc ja się przysiądę, bo czas na krótką przerwę. Od rana zabrałam się ostro za pracę - terminowe sprawy. U mnie pogoda całkiem fajna. Zimno, ale zza chmur wygląda słońce. Goplano życzę żeby do Ciebie też dotarło, bo to zawsze daje pozytywną energię. Ciesze się, że poczułaś pierwsze efekty ćwiczeń i zabiegów. Nadal trzymam kciuki. Po pracy fryzjer i drobne zakupy. Dobrego dnia
Hej, hej piątkowo. I ja się cieszę, bo mam wolne. Jak zwykle niespodziewane, powiedzieli mi wczoraj wieczorem. W sumie to mogłoby być już na stałe. Pracując razem mają tą możliwość, gdy nie ma za dużo pracy, jedno ogarnie robotę drugiego. Niech się cieszą czasem z dziećmi, nie można tylko pracować.
W głowie mam miliony planów, które pewnie tam pozostaną, bo czuję się zmęczona. Nic nie będzie mi się chciało. A może się odmieni. Na razie zbieram myśli do śniadania. Łosoś wędzony będzie. Co do tego, dalej myślę.
Dzisiaj ochłodzenie trochę, ledwie 20 stopni. Jutro znowu lato, a przyszły tydzień chłodniejszy.
Fajnie ,że Wielkie Żarcie wróciło. Zawsze jak znika mam poczucie, że już nie wróci, ale mimo wszystko zaglądam, mając nadzieję, że powróci. No i jest
Pozdrawiam serdecznie życząc smacznego obiadu, ciepłego i słonecznego dnia.
Od jutra będę mniej aktywna, bo mamy malowanie w całym domu. Do tego jeszcze mam rehabilitację, także czasu na bakier. Nie mniej jednak w przerwie postaram się wpaść
Tymczasem wracam do gotowania obiadu. Dziś mam karkówkę ,no i oczywiście rosół
Ale fajnie, że WZ wróciło. Dzisiaj spałam jak niemowlę (choć to powinno być zweryfikowane, bo moje pracowe niemowlęta nie śpią tak długo. I nie spały) prawie 11 godzin. Nadciąga wielka burza, która tornadami zniszczyła w tygodniu sporo. Domy poskładane jak z klocków, straszna tragedia. Ma być po południu i przez noc.
Jeszcze ciepło, od jutra chłodniej, poniżej 20 stopni. To już chłodniej, w stosunku do 25 plus. Wiecie, że ciągle w długich spodniach i pełnych butach, skarpetach i nie czuję, że za ciepło. Chyba jeszcze bardziej się dostosowałam.
Próbuję się do końca się spakować, już z ważeniem wszystkiego. Ciężko, bo tam pogoda z jeszcze większym skokami niż u nas. W dzień ponad 20, zaraz spadek do -5, chłodny dzień i znowu w górę. Nie mam pojęcia jak to przekłada się na odczuwanie na tej wysokości. A potem jedziemy w góry, jeżeli ktoś z Was oglądał film Auta to do Chłodnicy Górskiej (Colorado Springs), na szczyt powyżej 4 tysięcy metrów- kolejką, ale można wjechać samochodem. Gdybyśmy mieli więcej czasu, chętnie bym skorzystała. Ale wracając do pakowania, muszę upchać czapkę, szalik, rękawiczki, uggsy. Nie lubię marznąć, zabiera mi to radość, muszę mieć ciepło w stopy, reszta się wtedy wyrówna.
Prawdopodobnie przeciążenie serwera i dlatego tak jest. Ciasta luksusowe nam podajesz,ale pycha. Sernika gotowanego nigdy nie odważyłam się zrobić,bo boję się,że mi się zważy. Zawsze piekę,albo robię na zimno.
Ten przepis znalazłam na tik toku jest cudowny,na pewno się nie zważy, polecam https://vm.tiktok.com/ZNddMYCQp/ ,a to śniadanko dla syneczka (synek ma 17 lat ale uwielbiam go rozpieszczać)zaraz idziemy do ortodonty, życzę Wam miłego, spokojnego i dobrego dnia
Sernik gotowany jest super prosty. Zobacz przepis niebieskiej różyczki. Tylko twaróg musi być zmielony, bo jak się zastygnie to grudki są wyczuwalne, mi przeszkadzało (raz próbowałam, oczywiście z lenistwa). Wychodzi też sera philadelpia, bo z niego robię w Stanach serniki. Trochę mi zajęło nim się odważyłam spróbować.
Witam poniedziałkowo Ja też oczywiście zaglądałam i nic Strona szwankowała. Rano w niedzielę to samo było. Widzę, że Wam się udało więc trochę mnie zaskoczyło. Może ja zaglądałam zbyt wcześnie, ale to nic - grunt, że już wszystko działa Weekend zleciał bardzo szybko. W sobotę zrobiłam sobie spacer a w niedziele nigdzie nie wychodziłam. Potrzebowałam tego. Słuchałam ciekawych wywiadów i ogarnęłam kilka rzeczy, na które nie było wcześniej czasu. Dziś od rana dokumenty, dokumenty i dokumenty więc szybka herbata i wracam do pracy. Dobrego startu w nowy tydzień z dużą porcją słońca
Hej hej poniedziałkowo. Wiecie, że już na dobre się rozgoscilismy w drugiej połowie miesiąca. Kedy to przeleciało.
Niedziela jak zawsze za krótka, minęła w mgnieniu oka.
Teraz zaczyna się szkolny spring break, ferie, będę miała całą trójkę w domu, bez żadnych dodatkowych zajęć, z pogodą nie zachęcająca do wychodzenia - dzisiaj jeszcze deszcz, a potem chłodniej. Z maluchem to tylko do ogródka. Bo na spacer to już nie chcą chodzić.
Witam wtorkowo Już dawno nie czułam takiego zimna. Jest tak przenikliwe i mroźne - br! Nie pomaga nawet to, że świeci słońce. Patrzyłam też na prognozę długoterminową, bo byłam ciekawa jak prognozują kwiecień. Jeśli się sprawdzi to, co jest napisane, to nie ma co oczekiwać "wybuchu wiosny". Ech! Jak ja nie lubię zimna. Na śniadanie czeka bułka z awokado i połowa czerwonej papryki. Zostawiam herbatę z cytryną - uwaga bardzo gorąca Dobrego dnia
Poranek mi zleciał nie wiadomo kiedy, coraz krótsze i poranki, i dni. Jakby nie było tych 24 godzin.
W pracy mam komplet przez ten tydzień. I ból głowy z powodu zachowania się rodzeństwa. Bawią i kłócą się głośno, jak przystało na kochających się brata i siostrę. Za rok trzecie do nich dołączy, teraz ciągle uwiazane do miejsca.
Pogoda średnia, chłodno rano, nawet bardzo, ciepło w dzień. Szafa w samochodzie, ubranie na cebulkę.
Mała ma wspaniały słuch muzyczny. Wczoraj na zajęciach zagrała sama, ze słuchu piosenkę religijną. Jako, że nigdy nie ćwiczyła tego, myślałam, że to nauczycielka gra i śpiewa. Tak czysto. Pytałam jej potem, a ona, że to Eleanor grała. No to wieczorem rodziców- gdzie się nauczyła. A oni, że dla nich zagrała dzień przed, ot tak. Nawet nie wiecie, jak żałuję, że nie mam słuchu muzycznego do odtwarzania (słyszę i rozpoznaję utwory, wiem kiedy ktoś fałszuje, odtwarzać nie potrafię. I to słyszę). Jaka to byłaby radocha śpiewać i grać razem z nimi. Mały też ma słuch muzyczny i poczucue rytmu. I do tego bardzo fajny głos. Mała ma bardzo wysoki, aż świruje w uszach, gdy najdzie ją na improwizację (własna melodia i słowa)
Wreszcie wróciło. Stęskniłam się bardzo za Wami. Mija kolejny intensywny dzień (w połowie, drugie pół przede mną). Taki oto widok mi towarzyszy, czekam na koleżankę, która nieoczekiwanie znalazła sklep sportowy, do którego planowała iść. Ja się znudziłam łażeniem pomiędzy wieszakami, wolę widok. Denver Colorado
Witam, szkoda że WŻ tak się robi,mam tyle przepisów tutaj i ostatnio nie mogłam skorzystać a idą Święta i co będzie jak zniknie, Co robicie na święta z WŻ,mile widziane przepisy, pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego, spokojnego i pięknego dnia
Witam środowo Też się cieszę Ech, to znikanie! trochę zaczęłam czuć wiosnę - włączyła mi się jakaś aktywność. Nie, że od razu sprzątanie Bardziej mam chęć na spacery i szukam wszędzie zieleni, choćby tej najmniejszej. Krzewy forsycji już buchnęły żółcią. Ale fakt, trzeba by się zabrać za jakieś wiosenne ogarnięcie kątów i okien. Ogólnie rzecz biorąc sprzątam na bieżąco więc szaleć nie muszę, ale czas zaglądnąć w miejsca, gdzie jest utrudniony dostęp. Jak myślę o świętach, to mam przed oczami jajka i żurek z białą kiełbasą oraz wędlinę z małego sklepiku ze zdrowszymi produktami. Pewnie upiekę boczek, bo Połówek uwielbia. Z ciast, to z pewnością będzie sernik i może zrobię 3-Bit. W zasadzie jeszcze nie myślałam o menu. Te święta na szczęście są mniej absorbujące kulinarnie Ja bym się najbardziej cieszyła w święta gdyby była słoneczna pogoda i byłby czas na spacery. Dziś za oknem szaro i mgliście. Chyba padało w nocy. W sumie, to dobrze, bo wszędzie jest sucho a przyroda potrzebuje wody. Zrobię dzbanek gorącej herbaty z cytryną. Częstujcie się. Dobrego dnia
Hej hej z "pracowitego" wyjazdu wakacyjnego. W wydaniu własnym. Nie zapisałam się na wycieczki konferencyjne, zbyt dużo rzeczy chciałam zobaczyć, a nie uczyć się gotować czy degustować herbaty. I od niedzieli latam całymi dniami. Denver jest przepiękne, coś trochę jak Jelenia Góra położone, z tym że miasto jest na wysokości Śnieżki, a góry w oddali to ponad 4 tysiące metrów. Dobrze, że poleciałam z mężem, indywidualnie to nie wiadomo kiedy byśmy dotarli. Pokój mamy na 29 piętrze, z widokiem na góry.
Kilka zdjęć dla Was, pewnie się zrobi sporo, znając życie.
Witam czwartków Nie miałam kiedy zaglądnąć. Od początku tygodnia "gonię własny ogon". Byle jeszcze jutro przetrwać dzień a potem odpoczynek. Dobrej nocy
Piątek, piąteczek, piąteluniek Jupi! Za oknem mgła, jak mleko. Chyba nikt nie lubi takiej pogody, ale jak opadnie, to zapowiadają dużo słońca W pracy powinnam mieć dziś spokojniejszy dzień w porównaniu z minionymi. Popołudniu spodziewam się gościa, ale to jeszcze temat rozwojowy. Jak nie przyjdzie, to zrobię sobie zakupy i będę miała spokojny wieczór. Szczerze mówiąc potrzebuję tego. Póki co gorąca herbata Dobrego dnia
Witam serdecznie, u mnie dzisiaj zapowiada się piękna pogoda, więc trzeba wykorzystać piękny dzień, pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego, spokojnego i pięknego piątku
Hej, hej w sobotę. Wczoraj nie miałam czasu i siły pisać. Pojechaliśmy najpierw zobaczyć wlot/wylot i przejechać w jedną stronę przez tunel na wysokości 3401 m, długości 1700 mil (prawie 3 km). Potem kręciliśmy się pod nogami narciarzy w kilku miejscowościach. Byliśmy wyciągiem na szczycie 3551m, zjedliśmy tam w południe przepyszna obiadokolację (tyle było, że ja już więcej nic nie jadłam), mięsa wędzone na miejscu. Nie daliśmy rady, został nam ostatni plaster beef brisket, dupka. A, że był tłusty, to żalu nie ma. Choć gdybym miała miejsce, to bym nie odpuściła. To się zwało half platter. Cały też można było zamówić. Na tej wysokości szokiem były normalne ceny, no może ze 3-5 dolarów więcej na dwie osoby niż na dole.
Pierwszy raz jechałam tak szybkim wyciągiem krzeselkowym. No ale w tym tempie to narciarze sporo pojeżdża Na piechotę to chyba tylko my byliśmy, reszta to narciarze.
Kilka widoków dla Was. Obiad i dymiaca wędzarnia.
Dzisiaj wyprowadzka z centrum Denver, jedziemy do Colorado Springs, kolejne góry przed nami. Dzisiaj wodospady.
Przepiękne są te zdjęcia ośnieżonych gór, rozświetlonych słońcem i takich dostojnych. Suuuper! Ty się tak nie rozpędzaj z tym czasem, bo dziś dopiero piątek
Witam sobotnio Melduje się z rana, przy kawie i co ważniejsze wyspana. Zapowiada się dobry dzień. Póki co zimno i szaro, ale ma się wypogodzić . Chcę wykorzystać aurę i zrobię sobie spacer. Myślałam o myciu okien, ale chyba poczekam jeszcze trochę. Mają być ok. 6 czy 7 kwietnia jakieś ciepłe dni, to może wtedy. Będzie też bliżej swiat. Na dłużej starczy Mam w domu taką, pierwszą wiosenną muchę. Trochę upierdliwa i wina mnie każdego dnia w łazience. Jest wszędzie, gdzie ja jestem. Dziś przegięła - ppstanowiła mnie obudzić. Jakoś nie mam sumienia zabijać tych pierwszych przejawów wiosny, ale muszę ją wygonić z domu. U Was też już się pojawiły jakieś "lfruwacze"? W planach obiadowych wyjadanie z lodówki, bo pierogi mają termin tylko do 30-go. Tak więc pichcenia nie będzie.
Tyle co Wielkie Żarcie powróciło,to ja straciłam dostęp do internetu. Coś tam nawaliło i nie mieliśmy wcale. O dziwo dziś w końcu naprawili.
Nie do wiary,że praktycznie koniec marca. Za 3 dni mamy kwiecień i z tego wynika ,że klucze przejmuje Ekkore. Otworzysz? Czy wolisz maj? A może Mania się skusi otworzyć kawiarenkę? Co Ty na to? Dajcie znać. Mnie niby przypada majowa,ale to miesiąc ślubny i wyjazdowy ,więc mało co mnie będzie.
Dajcie znać jak to widzicie. Tymczasem uciekam ,bo kawa stygnie. A może napijecie się ze mną? Zapraszam
Po raz drugi w sobotę, tym razem tą właściwą. Nasz ostatni aktywny dzień na wyjeździe. Jutro pora wracać. Samolot po południu, ale trudno coś zaplanować jeszcze, gdy samochód ma za mały bagażnik, a stan jest niebezpieczny, pełno bezdomnych, ćpunów. Trochę ograniczyli to w Denver, przynajmniej w centrum. W Colorado Springs nie wygląda dobrze.
Mieliśmy przeboje z wynajmem samochodu, zgubili nasz, gdzie indziej przestawili. Zamienili nam na inny, ale tą samą marke. Z terminem na inspekcję. Kolejny, niby lepszy, jeżeli idzie o wyposażenie, ale z małym bagażnikiem, do tego hybryda, która zabiera głębokość bagażnika. Nic to, damy radę. Ale strach zabiera chęć zwiedzania z walizkami.
Wczoraj chcieliśmy pochodzić po centrum miasta, ale parkingi tylko na aplikację. Do tego strona informuje, że mieli wykradzione dane z kart kredytowych. Wróciliśmy z niczym, strach płacić.
Ale dosyć marudzenia. Teraz przyjemniejsze obrazki z wczorajszego zwiedzania. Byliśmy na 7 wodospadach. Choć tak naprawdę to jeden wodospad, z 7 odcinkami. Widoki super. A dzisiaj na górę na ponad 4000 metrów, już się cieszę. Zobaczymy tylko czy będą widoki, czy zobaczymy tylko chmury. Bo zmiana pogody, nie wiadomo jak na górze. Niby deszcz potrzebny, tylko czemu akurat dzisiaj.
Witam, w poranną niedzielę, u mnie po zmianie czasu jeszcze ciemno, mam nadzieję że dzisiaj będzie cieplutko, a to trochę potraw z wczorajszego pichcenia,rogaliki z serem i budyniem, zapiekanka makaronowa z mięsem mielonym z zupą cebulową, rolada jabłkowa, wszystkie przepisy oczywiście z WŻ,co dzisiaj gotujecie lub pieczecie,pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego, spacerek dnia
U mnie jak zwykle od rana warzy się rosół. Na drugie zrazy z karkówki,kluski ciemne i czerwona kapusta. Na podwieczorek piernik staropolski. Mam jeszcze z grudnia. Idealnie pyszny. Będzie polany polewą czekoladową ,bez przekładania.
Maniu Twoje dania robią wrażenie. Mam pytanie co do zapiekanki,dobra jest z mielonym,czy lepsza byłaby np z krojoną piersią z kurczaka?
U mnie ostatni dzień bez gotowania, na jutro muszę coś wymyślić, bo zaczyna się normalne życie.
Byliśmy wczoraj na tych ponad 4 tysiące metrów. Wjazd kolejką zębata, w jedną stronę 1.15, na górze ledwie 45 minut. Było za krótko. Ale pani w sklepie z pamiątkami, potem na dole powiedziała, że dłużej mogłoby spowodować problemy zdrowotne. I w sumie racja, pod koniec już się kręciło w głowie, przy szybszym ruchu. Mieliśmy czas ledwie obejść całość, o zasiadaniu za stołem nie było mowy. Wyjazd był opóźniony, bo w nocy padał świeży śnieg, musieli przecierać szlak. No i chcieli dać innym, tym przed nami, szansę na widoki. Nam się trafiło idealne okno, gdy zjezdzalismy chmury zaczęły zakrywać góry. A nadole się rozpadało, na szczycie miał padać śnieg, ostatnia grupa miała go doświadczyć. Wieczorem była okropna burza. Także plany z wczoraj i dzisiaj odwołane, dłużej w hotelu i prosto na lotnisko.
Przepiękne widoki. Super, że udało się Wam trafić na moment bez chmur. Te "niespodzianki" z wypożyczonym autem pewnie Wam odebrały trochę "beztroskiego wypoczynku", ale na szczęście wszystko zakończyło się dobrze. Co smacznego przywieźliście?
Witam poniedziałkowo Niedziela zleciała bardzo szybko. Zrobiłam niewiele a czas "zniknął". Na dodatek "zabrali" nam jedną godzinę więc wydawało się, że ciągle coś jest nie tak. Dziś wstałam na dźwięk budzika, co jest rzadkością. Zazwyczaj otwieram oczy chwile przed. Pewnie jeszcze jutro organizm zostanie zaskoczony a potem już wskoczę na swoje "czasowe tory". Dziś idę na 20-tą do filharmonii na koncert zespołu Hooverphonic - świetny, belgijski zespół. Cieszę się, ale trochę późno ten koncert. To jedyny minus.
Ostatni dzień marca. Oddaję klucze do Kawiarenki w ręce Ekkore. Miejmy nadzieję, że WŻ w kwietniu będzie działało płynnie i nie będzie takich przerw, jak ostatnio. Dziękuję Wam za wspólne, pełne "ciepła" i ciekawostek dni w Kawiarence. Jak zawsze zdjęcia wprowadziły duże urozmaicenie i dzięki temu wszystko było ciekawsze Miłego, ostatniego, marcowego dnia
Ja też dziękuję za ten skrócony miesiąc, było miło się gościć na przełomie por roku.
Ledwie żyje. Dwie godziny snu, przerywanego, bo bałam się, że zaśpię. Dojechaliśmy przed 3, a o 5 musiałam wstać. Głowę mam ogromną. Byle wytrwać do wieczora. Ratuję się pepsi oraz kawą w ziarnkach w czekoladzie. Nawet jeść mi się nie chce. Pierwotnie lot kupiliśmy wcześniejszy, ale nam zmienili. Nie myślałam, że to aż tak późno, zapomniałam o dwóch godzinach różnicy czasu, które nam zabrali na powrocie (w tamtą stronę były na plus). Nic to, trzeba przetrwać.
Kolejny miesiąc w nowym roku. Czas pędzi jak szalony. Czasem trzeba usiąść i pomyśleć, popatrzeć w spokoju za okno i poszukać oznaków wiosny... Tak więc w marcu spotkajmy się, przy wirtualnym kominku i cieszmy się chwilą w gronie tych, co mają pozytywne, "serdeczne kliknięcie".
W tej Kawiarence pełnej ciepła, wiatru i radości,
marzec niech będzie czasem spotkań i życzliwości!
Kawa czeka!
Tak ,małymi krokami idzie wiosna,będzie trawka rosła
A na kawę wpadam od razu przynosząc do niej chałkę. Uprzedzam tylko,że kupna,ale z dobrej lokalnej piekarenki
Witam Smakosiu ,nasza Marcowa Gospodyni. Jakie radosne,pełne ciepła powitanie. Jestem gotowa rozgościć się u Ciebie chwytając każdy oddech wiosny
Ooooo chałka! Jak ja dawno nie jadłam. Do niej dobre masło i już jest doskonały początek dnia
Witam w marcu. Miło będzie się gościć.
Wychodzi na to, że mój będzie urodzinowy kwiecień.
W domu zimno. I będzie zimno jakiś czas jeszcze, może i tydzień. Idą ujemne poranki.
Po 1.5 godziny pracy skończyliśmy w tym samym momencie co było przed. Powiedział mi co mogę zrobić, co wiedziałam bez niego.
Zamówili część, trzeba czekać, a potem znaleźć chwilę, abym ja mogła być w domu, pomiędzy i razem z pracowymi obowiązkami. Jestem zmartwiona, zła i jeszcze parę innych negatywnosci, które przejdą z czasem. Udało mi się nawet przeprosić osoby z firmy, z którymi rozmawiałam przez telefon, za mój nieprzyjemny ton. W końcu to nie ich wina, co się stało, pogoda splatala figla, trafiło się urządzenie wadliwe i się posypało. Naprawią, wszystko wymaga czasu a nie na już.
I nie idę na spotkanie, życie pomogło mi samo. Wczoraj w pracy miałam północkę, wróciłam ledwie żywa. Trójka dzieci, z których żadno nie zasypia samo, ile ja kilometrów zrobiłam pomiędzy pokojami. Jest gorzej w stosunku do poprzedniego takiego dyżuru.
Jestem wykończona i w bardzo marudnym nastroju, za dużo rzeczy się zwaliło i potrzebuję ponarzekać. A wieloosobowe spotkanie nie jest miejscem do tego.
Jakoś nie czuję się na siłach udawać radosnej. Będę siedzieć cicho, wtedy będą się pytać co się stało. A jak tama pęknie, to ...
Wolę poczekać aż wszystko się ułoży, bo tak będzie i będę opowiadać ze śmiechem jako anegdote. A nie jak teraz, historię do płaczu.
Dzisiaj dużo ogarniania domowego, jakieś zakupy, na które nie chce mi się jechać, mam za dużo sklepów do obskoczenia.
Wczorajszy obiad, którego nie zrobiłam i nie zjadłam. Ale makaron ugotowałam, gdy byłamw domu w trakcie pobytu magika.
Makaron caprese, podrzucony przez FB ciutkę po mojemu, tak, aby mi pasowało. A druga porcja makaronu jako aglio a olio będzie w poniedziałek. A jutro skrzydełka, męża nie ma to mogę (on nie je, a bawić się z różnymi czasami i temperaturami mi się nie chce).
Witam, u mnie dzisiaj na dworze misz masz,deszcz,potem śnieg,potem deszcz ze śniegiem, ja chcę już wiosny i ciepła, dzisiaj upiekłam kruche ciasto z marmoladą i bezy dla synka
Witam w 1 niedzielę marca

Na drugie będzie duszona młoda kapusta. Kupiłam na targowisku,co prawda nie ma to jak ta majowa,ale co tam i tak uwielbiam z dużą ilością koperku
Do tego po ziemniaku i filet z indyka w papirusie. Na deser może zrobię faworki. To tak na ostatki ,specjalnie dla mężowskiego, no i dla mnie trochę też, Smosia narobiła smaka tymi chruścikami
Jak tylko zrobię na pewno Was poczęstuję 
Wyspaliśmy się przy świętej niedzieli? ja wyjątkowo tak,prawdopodobnie marcowy deszczyk delikatnie pukający po szybie dał mi się wyspać
A teraz jak to u mnie w zwyczaju bywa,gotuję rosół
A tymczasem pozdrawiam życząc miłej i smacznej niedzieli
Witam w niedzielę, ja z rana upiekłam twarogowe bułki z przepisu Żoną Zosia, potem będę piekła bułeczki drożdżowe na ostro z przepisu magpie101,tylko muszę iść do sklepu po ser żółty, życzę miłej i spokojnej niedzieli
Zrobiłam i są pyszne,polecam
Niedziela.
Sobota przeleciała migiem.
Dziś na śniadanie chleb ze smalcem i ogórkiem konserwowym.
Specjalnie pojechałam po chleb do Lidla, niby mam swój żytni na zakwasie zamrożony, ale nie zjem całego. Dużo prościej jest zjeść ile potrzeba, a resztę zamrozić.
Poza tym upiekłam dwa ciasta, babki- czekoladowe z sera ricotta i mąki migdałowej. Jak nie lubię smaku czekolady, tak to mi smakuje. Wzbogacilam kawa.
Drugie jabłkowe- z mąki kokosowej. To mój pierwszy wypiek tylko z niej, nie lubię, jak dla mnie kokos bardzo intensywny. W wypiekach z dodatkiem tylko wcale go nie czuję.
A dzisiaj skrzydełka z airfryer na obiad, nacierane suchą przyprawą, jeszcze nie wymyśliłam jaką. I na koniec glazura z miodu i sosu sojowego.
W planach jest poza tym ostatnie pranie, a po kościele wyprawa na zakupy, aby nie marznąć w domu. Bardziej w tym celu, niż żeby coś kupić.
Pozdrawiam
Witam niedzielowo


Ale tu ruch i jak smacznie
U mnie dziś małe zamieszanie, bo Połówek szykuje się do wyjazdu.
Na obiad szykuję halibuta. Do tego fasola mung uduszona w cebuli i pomidorach.
Wczorajsza impreza urodzinowa okazała się być małym spotkaniem, bez szaleństwa więc tak, jak lubię. W domu byliśmy przed 21-szą. Była jeszcze chwila na lampkę wina i krótki, bo krótki, ale spokojny, wspólny wieczór.
Jutro szykuje mi się trochę stresujący dzień - mama ma kontrolny rezonans więc idziemy razem, bo we dwie to zawsze inaczej.
Pogoda za oknem ponura, ale dziś rano ptaki śpiewały tak, jakby nadchodziła wiosna
A! Wczoraj, gdy byliśmy na cmentarzu, to obserwowaliśmy nadlatujące klucze dzikich gęsi. Piękna oznaka tego, na co tak czekamy.
Dobrego dnia
Jak obiecałam tak przynoszę świeżo zrobione faworki
Częstujcie się póki karnawał trwa
Jej, jakie cieniutkie! Rewelacja. Aż poczułam jak strzelają w ustach
Witam poniedziałkowo
Obudziłam się wcześniej, niż potrzeba, ale spodziewałam się tego. Po pierwsze, bo Połówek był w drodze a po drugie, bo już myślałam o dzisiejszym rezonansie mojej mamy. Jakoś tak jest, że człowiek w takich chwilach robi się niespokojny.
Na szczęście za oknem słońce a ono potrafi dodać człowiekowi pozytywnej energii. A jak jest u Was? Mam nadzieję, że też widzicie rozświetlone niebo.
Zostawiam świeżo zaparzoną herbatę z cytryną i życzę dobrego startu w nowy tydzień
Witam w nowym tygodniu. Jutro ostatki a od środy Popielec czyli zaczyna się post. To i dobrze, bo w boczki tu i ówdzie weszło, choć przecież tak dużo łakoci tego karnawału nie robiłam. Wczoraj zrobiłam faworki, które mężowski z przyszłym zięciem wszystkie zjedli, o przepraszam ,został jeszcze jeden
Robiłam też galaretę,ale głównym amatorem jestem ja. Żałuję ,że rodzinka nie przepada,a ja muszę podratować trochę kości,bo kolano,mimo,że jakoś chodzę,wciąż boli. Aktualnie czekam na wizytę do ortopedy. 2 lata temu też byłam ,to mi chciał blokadę dać,ale odmówiłam. Wujek mówił,że jak już raz się dostanie,to potem co kilka miesięcy trzeba ponawiać,a to mi jakoś średnio pasuje. Chyba,że już wyboru nie będzie żadnego to tak.
Blokada niczego nie leczy, to środek przeciwbólowy, miejscowy.
I jednym pomaga, drugim wcale.
U nas musi boleć, musi być poprawa choćby chwilowa i jest dwie czy trzy powtórki bodajże co pół roku.
Jeżeli potrzeba kolejnej, nie chcą dawać, bo nie ma efektu. Tyle mi tłumaczyli, nie zrobili ostatecznie, bo mnie nie bolało.
Goplana staraj się o fizykoterapie. Na NFZ może być długo, może macie prywatnie. To pomaga, naprawdę.
Przy ostatniej jak mnie rozcwiczyli, to mogłam się obejrzeć przez ramię, co do tamtej pory wydawało mi się moją urodą.
I kolejnej nie miałam.
Znaczy miałam skierowanie nawet, łącznie z blokadą. Tyle, że mnie nie boli stale, a ubezpieczyciel wymaga postępu w rehabilitacji.
Dziękuję za podpowiedź. Na pewno to zrobię,bo lepiej nie będzie. Chodzę jak kuśtyczka to raz a dwa strzela mi w tym kolanie jakby się coś tam rozregulowało. Nie mówiąc o tym,że maści ani nawet opaska nie pomaga.
Nie nakładaj opaski bez dziury na kolano, takiej zamkniętej. Bo ona prowadzi do zaniku mięśni, noga nie pracuje.
Ortopeda nas objechał, córka miała rehabilitację na kolano, a potem na mięśnie.
A nosiła może ze trzy tygodnie, był taki termin, za radą ogólnego.
Też mam zamiar zrobić sobie mały post, ale na własnych warunkach
To oznacza, że będzie więcej warzyw, mniej pieczywa i zero ciasta z cukierni. Ze słodkości tylko to, co zostało mi w barku czyli niewiele - głównie herbatniki bez cukru i bez mąki (dynia, słonecznik i gryka). Jest też jeszcze parę pierników toruńskich do dokończenia (co mnie cieszy
). Kurczę, łatwiej mi jest rezygnować z mięsa, jak ze słodkości
U mnie post będzie bez alkoholu, jak co roku.
U mnie z alkoholem (tylko wino, bo nic innego nie piję) jest tak, że jak nie ma Połówka, to nie piję czyli post mam za każdym razem, jak nie ma go w domu
jako, że przyjedzie dopiero na święta, to mogę Ci towarzyszyć
I już poniedziałek.
Zimny, dosłownie poranek.
Od jutra już cieplej będzie.
Ciekawe kiedy mi naprawią.
Jak mocno musiało dmuchać zimnym, że temperatura spadła do 13 stopni w domu, gdy na dworze było 17 i gdy dzisiaj mimo wyłączonego całkowicie ogrzewania na dole i minusa na zewnątrz, rano było cieplej niż wtedy.
Mąż ostatni dzień ze swoim tatą, potem Wrocław i czas z naszym synem.
I w piątek wraca.
Myśleliśmy przywieźć teścia do nas, żeby się nie denerwować co z nim jest. To był jeden z pomysłów. Mąż miał ocenić sam jego stan.
Tyle, że postęp demencji jest ogromny. Nie wiadomo czy dałby radę wytrwać jeszcze kilka miesięcy w stanie jako tako kojarzącym, gdy ja będę miała prawo do emerytury wypracowane (gdzieś wrzesień, październik tego roku). On już nie może być sam, tutaj do ośrodka go nie oddamy, bo bariera językowa. Musiałabym zrezygnować z pracy. Jak wpłynie na niego chaos lotniskowy, jak czuje się niepewnie, pozytywnie czy negatywnie, ucieka do swojego świata. Mąż mówił, że chwilami kojarzy wszystko, pamięta, aby po kilku minutach pytać jego kiedy syn przyjedzie.
Wieźć go przez ocean na zatracenie?
Żadno rozwiązanie nie jest dobre.
Bardzo, bardzo trudny temat... Ciężko się podejmuje decyzje w takich chwilach. Przechodziliśmy to z mamą Połówka. U teściowej choroba postępowała bardzo szybko więc to też jest inna sytuacja. Ale jak tak sobie wszystko analizuję, to myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest kierowanie się komfortem chorego - kiedy będzie się czuł bezpiecznie, kiedy nie otrzyma zbyt dużej dawki bodźców i inne tego typu aspekty. Bariera językowa też jest bardzo ważna, nawet gdyby to miały być tylko odpowiedzi typu "tak, tak rozumiem, oczywiście, później, wszystko jest dobrze..."
U teścia to demencja związana z wiekiem, taka kolej rzeczy. 94 lata w tym roku.
I fakt, że się nie pozbierał po śmierci teściowej. Zabrakło generała, który decydował o wszystkim.
Wyparł ją z pamięci, wie, że była w jego życiu dawno temu. A to 3 lata będą 6 marca, jeżeli liczyć od udaru to były 13 stycznia.
Najgorsze, że my mało wiemy, rizmowa z teściem to jak w poczekalni o pogodzie, niczego się nie dowiesz
Rodzina męża jest jaka jest, kontakt średni, nie przekazują informacji.
A on (mąż) się miota. I tak ciągle mamy rewolucję pomysłów, które żaden nie jest do zrealizowania na już, każdy może oznaczać brak stabilizacji dla naszych dzieci. Gdy już emocje opadną, zamiast ekscytacji przychodzi chłodne myślenie, to zostaje jak jest, bo jest stabilnie, z możliwością porozumiewania w ojczystym języku.
Prawda taka, że mężowi zawsze gorzej się pozbierać po śmierci żony niż odwrotnie. Wiem po moim Tacie. Nie umiał się odnaleźć, był zrozpaczony. Gdyby nie ja i brat skończyłoby się najpewniej jakimś pijaństwem...Na szczęście miał duże wsparcie w rodzinie i w nas oczywiście. Obiecał nawet ,że dopóki ja nie wyjdę za mąż nikogo nie będzie szukał. Słowa dotrzymał, choć nigdy o nic takiego go nie prosiłam. Niestety drugie małżeństwo po niecałych 5 latach też zakończyło się śmiercią. Żona Taty zmarła na raka mózgu. Dopiero trzecie szczęśliwie trwa już 15 lat i mam nadzieję, że jak najdłużej, bo oboje bardzo dużo przeszli. Tato został wdowcem mając 42 lata a jego Żona 39
Witam wtorkowo

Wczorajszy dzień był naładowany taką dawką emocji, że jak weszłam do łóżka, to nie wiem kiedy zasnęłam. W pracy było nerwowo - jakieś napięcia, spięcia, które jeszcze dziś będą pokutować. Po pracy ten umówiony rezonans mojej mamy. Po dwóch godzinach wracałyśmy do domu. Potem szybko załatwiłam jakieś zakupy i wieczorem byłam w domu. Wtedy zadzwoniła mama, że dostała sms-a, iż wynik jest już dostępny. Przeraziłyśmy się obie, bo nigdy nie był tak szybko. Pierwsza myśl, że może coś... Z tych nerwów nie mogłam się zalogować. Wreszcie przeczytałam. Jest jedna rzecz ze znakiem zapytania, że trzeba skontrolować. Mimo to w podsumowaniu widnieje wzmianka, że nie ma zmian świadczących o wznowie. Tak więc teraz musimy poczekać na wizytę u lekarza. Mam nadzieję, że to tylko jakiś drobiazg. Jeszcze dziś czuję się jakaś zmęczona i niespokojna.
No nic, trzeba się brać do pracy i spróbować wyciszyć emocje.
Przyniosłam tradycyjnie herbatę z cytryną. Uwaga - gorąca
Dobrego dnia
Jakoś dzisiaj mi przeleciało.
Teraz siedzimy u mnie w domu, a magik naprawia. To nie jest taka hop siup wymiana, praca na kilka godzin. Może do 1 pm skończy na zewnątrz. Ale to znaczy, że muszę towarzystwo przywieźć na lunch, coś wymyślę dla nich.
Może zjemy na dworze nawet. Zobaczymy.
Nadchodzi parę dni ciepła, potem znowu trochę chłodu.
Drzewa korzystają z tego i kwitną, coraz bliżej wiosna prawdziwa.
Witam środowo
Poranek pogodny, ale zimny. Prognozują trochę więcej słońca przez parę dni. Może w powietrzu pojawi się jakaś lepsza energia. W pracy mam nadal niezręczną sytuację - parę osób podzieliło się w temacie polityki a dokładnie obywateli Ukrainy w Polsce. Nie chcę tu prowadzić takich dyskusji, ale jeśli nasi politycy nadal będą tak rządzić, to "zaorają" kraj... Ulewa mi się jak na to wszystko patrzę.
Po pracy były szybkie zakupy i trzy pralki prania po wyjeździe Połówka. Obiad, to wyjadanie resztek czyli fasola mung z cebulą i pomidorami. Mało składników, ale bardzo smaczne.
Dziś postny dzień więc zjem kalafiora z masłem. Mam też porcję koktajlu na kefirze z selerem naciowym i pietruszką więc dopełnię kalorii i powinno starczyć.
Mam też po pracy gościa więc dzień zleci migiem.
Skoro już wtrąciłam temat polityki, to pewnie u Ciebie Ekkore też sporo się dzieje, co? Trump, jak go obserwuję, to sprawia wrażenie faceta, który ma mało czasu i wszystko chce zrobić na raz. A co sądzisz o Elonie Musk'u?
Zostawiam tradycyjnie herbatę i zabieram się za pracę.
Dobrego dnia
Ja dziś pewnie dłużej w pracy, mają jakieś spotkanie z partnerami na wyjeździe, może się zakończyć wieczornym obiadem, więc pewnie 10 albo później.
Popielec dzisiaj. Jedzeniowo postaram się najprościej.
Do kościoła nie pójdę, bo są tylko Msze do południa, ostatnia o 12. Tak jakby ludzie mieli wziąć wolne.
Ja nie mogę.
Politycznie, choć jeszcze nie zarejestrowana, będę republikanka, czyli pro Trump obecnie.
Przeraża mnie kwik medialny i atak ze strony demokratow i ich zwolenników w mediach. Wyzwiska, jakby obecny rząd nie pracował nad załataniem dziury w budżecie, żeby kasa nie wpływała strumieniem.
Co do Trumpa. Nie znam człowieka prywatnie. Z jednej strony nie lubię jako osoby, przeszkadza mi chamska bezpośredniość, pewność siebie. Z drugiej strony cenię go za nazywanie rzeczy po imieniu, za tą szorstka prawdę, gdy inni nawet jak robią, to unikają potwierdzenia.
Co do Muska. Jest dla mnie ogromna zagadką. Przeraża mnie. Bogaty, do wszystkiego doszedł sam, raczej nie można go kupić. Ale ma swoje idea fix, które realizuje z uporem maniaka.
Kolejny fenomen. Tesla jest/była samochodem demokratow, to oni głównie kupowali.
Rednecki, czyli republikanie wyśmiewali.
I nagle Musk w rządzie. Ciężko to pojąć.
Myślę, że wszystkie kwity zbierane były przez całą kadencję Bidena. Stąd udział Muska, potrzebny był dobry haker. Stąd start z przytupem. Stąd uniewinnienia przez Bidena jeszcze przed postawieniem zarzutów. Bo tam jest szambo poniżej szamba.
Trump nie ma nic do stracenia, ostatnie 4 lata, więcej prezydentem nie będzie. Nie wybaczy zniewagi impeachmentu oraz postawienia oskarżeń, stąd to działanie. Może się boi, że go ubija nim zdąży zrealizować.
Im więcej pokażą, tym większe szanse na wygranie ma Vance.
Wojna na Ukrainie, wygląda na to, że nikt nie ma ochoty skończyć. Unia Europejska prowadzi handel z Rosją. Ameryka do tej pory finansowala Ukrainę, nawet bardziej do prywatnej kieszeni. Zakręciła kurek i zaczął się płacz. Bo Trump popsuł interesy, które Biden finansowal.
Wspieralismy Ukrainę, gdy North Carolina ciągle nie jest odbudowana, dopiero teraz jakieś pieniądze się zaczynają.
Kiedy się słucha niezależnych mediów, to aż człowiekowi ciężko uwierzyć w to, co się dzieje, bo wyobraźnia tak daleko nie sięga. Te przewały, zależności, fundacje i inne organizacje. U nas pewnie są podpisane umowy, o których się nie mówi żeby ludzie nie wyszli na ulicę, ale... Boję się, że to pogrąży Polskę. To tak bardzo skrótowo żeby nie politykować zbyt mocno.
A Musk...zapytałam, bo trochę mnie "przeraża" ten facet. Takie jest moje odczucie, kiedy go widzę, ale tak naprawdę niewiele wiem na jego temat.
No właśnie. Ocena po powierzchownosci.
Człowiek z niedoskonałościami.
Nadpobudliwosc psychoruchowa.
To widzę.
Ale mózg nieziemski. Wychowany przez matkę. Z ciągłym parciem do wiedzy, do eksperymentów.
To jego Tesla lata w kosmosie.
Chyba większość wielkich ludzi jest na swój sposób inna od reszty.
To coś pcha ich do przodu.
Witam czwartkowo

Planów obiadowych nie mam i czasu popołudniu będzie niewiele więc pewnie zrobię jajecznicę i to by było na tyle. Taka prościzna, ale jaka zdrowa więc nie ma problemu

Co przyniesie ten słoneczny dzień? Zobaczymy
Wczoraj mój gość - siostra taty nie czuła się dobrze więc ustaliłyśmy, że przyjdzie dziś. Planowałam zrobić sobie zakupy ma weekend, ale nic to - zrobię później. W piątek po pracy umówiłam się do fryzjera. Włosy rosną mi tak szybko, że aż nie do wiary. Spotkałam się z koleżanką i jak patrzę na jej czuprynę, to u mnie tempo jest dwa razy szybsze. Czyżby dlatego, że piję kolagen...?
Wczoraj "padłam" o 21-ej. Tak mi się chciało spać, że nie szło nic zrobić
Wczoraj nasz audytor przyszedł podsumować swoją miesięczną kontrolę. Krótko mówiąc - afery nie będzie. Oczywiście znalazł jakieś nieprawidłowości, ale da się to poprawić. Mój szef, po jego wyjściu przyszedł i mówi "gdybym nie był przeziębiony, to chętnie bym Cię uściskał". Ponoć audytor stwierdził, że dużo jest na mojej głowie jeśli nie za dużo, ale i tak widzi, że trzymamy placówkę pod dobrą kontrolą. Jeszcze dziś przychodzi (nie wiem po co) i będzie cały dzień. Mam nadzieje, że jutro już nie. Dobrze by było zamknąć ten rozdział. Trzeba będzie wystartować razem z naszym prawnikiem do poprawek żeby naprawić to, co lekko kuleje.
Dziś na śniadanie papryka i bułka z awokado. Pomyśleć, że kiedyś nie lubiłam tego owocu a teraz smakuje mi w każdej postaci
Jak tam pogoda u Was? Też słonecznie?
Dobrego dnia
Ledwie żyję. Chyba emocje z ogrzewaniem puściły, to jak wyprany flak. Szłam później do pracy, choć dłużej (później), to standardowe 12 godzin.
Przyszłam i poszłam spać.
Dzisiaj wcześniej idę, bo mają zaplanowaną operację.
Obudziłam się ze strachem czemu mąż nie pisze, gdzie już doleciał czy wszystko idzie zgodnie z planem. I kilka razy o tym myślałam. I za każdym razem przecież leci dopiero jutro a nie dzisiaj.
Wczoraj była ogromna burza. Padać zaczęło w południe, ale niewiele. A jak przyszło to koło 2 ciemno jak w nocy, potem biała ściana deszczu, jak na oceanie, falami padało. A na koniec burza z piorunami. I od południa ostrzeżenie o tornadach, choć chyba tylko w radiu, więc gdzieś dalej. Bo na telefon nic nie przyszło.
Skończyło gdzieś o 5 po południu, nawet jeszcze słońce wyszło.
Dzisiaj chłodniej.
Przez kota zbiłam cenne jajka. 4. U nas takie drogie, w porównaniu do zeszłego roku. Nie ma kur, ptasia grypa zdziesiatkowala hodowle.
Nie spodziewałam się jej na blacie, nie wchodzi sama. I jakoś tak złapałam pudełko, nie chcąc jej uderzyć, że jajka wylądowały na podłodze. Zasiliły kompost.
Witajcie
Tak na chwilę wpadam,żeby się przywitać. Od wczoraj chodzę na rehabilitację,oczywiście odpłatnie. Wierzę,że mi to pomoże ,bo muszę być na chodzie. To na razie tyle,bo mam wyjazd,jak niemal codziennie ostatnio.
Trzymajcie się zdrowo
Hej hej piątkowo.
Cichutko dzisiaj.
Goplana trzyma kciuki za pozytywny progres rehabilitacji.
Dzisiaj mężowski wraca, już nad Atlantykiem jest.
Wiezie masę serów, patrząc po rachunku karty, z Holandii.
Jadę go odebrać.
U nas ochłodzenie znaczne. Wczoraj wiał bardzo lodowaty, silny wiatr.
Skończyłam wcześnie pracę, przydało mi się popołudniowe lenistwo.
Dzisiaj wolne, trochę ogarnę w domu i w drogę. Przeleci szybko.
Jutro dzień domowy.
A za tydzień zakupowy i wyjście na urodzinowe steki z córką. Przed urodzinami, bo dokładnie w nas nie ma, a tydzień później ona jedzie świętować do koleżanki.
I już kwiecień będzie...
Dziękuję. Dziś jestem po trzecim zabiegu. Póki co nie odczuwam jeszcze poprawy,ale to wiadomo,że za wcześnie jeszcze.
Sery holenderskie,to przecież jedne z najlepszych i najbardziej znanych. Fajnie,że Ci mężowski takie dobroci nawiezie.
U Was znaczne ochłodzenie ,a u nas niemalże lato. Wczoraj i dzisiaj rano -1 a w południe 19 na plusie! To dopiero ewenement. Doprawdy nie wiadomo jak się ubrać..ale .. W marcu jak w garncu
Dostajecie naszą pogodę, to u nas były duże różnice temperatur.
Już wielokrotnie lato było cieplejsze w Polsce.
A teraz i wiosna szybciej przychodzi.
A u mnie w marcu zielonośc w powijakach, jak nigdy.
Jeszcze się okaże, że będziemy mieli zimną Zoskę w maju. Albo ogrodników.
Rehabilitacja czasami działa po czasie. W Stanach wygląda inaczej.
Spotkania są średnio co dwa tygodnie, mniej zabiegów a więcej ćwiczeń, za każdym razem inne. Plus zalecenie do wykonywania w domu, tego co nie wymaga sprzętu.
I to działa.
Moja pierwsza rehabilitacja tutaj to było siedzenie w nadmuchiwanym kołnierzu, co zabieg to bardziej, przez 20 minut.
Pomogło bardzo.
Innym razem zamiatałam podłogę, wkładałam, przekładałam na półkach (góra - dół) i wyjmowałam naczynia z szafki, zbierałam zabawki z podłogi. Wszystko z zachowaniem pozycji.
Oczywiście to na kręgosłup.
A na palce w dłoni- mój ulubiony miedlilam ciepły piasek, który wirował dookoła dłoni.
Zbierałam kukurydzę, każde ziarenko osobno.
Każdy z zabiegów dawał efekty.
Piątek, piąteczek, piąteluniek
No ale tak się nie da. Tak więc kupiłam inną. Niestety już nie ma takich na 177 cm, tylko 178,6 cm czyli na styk. Taką bynajmniej mam nadzieję a jak nie wejdzie we wnękę, to będę miała lodówkę na środku kuchni czyli totalnie zablokuje mi dojście przez 1,5 miesiąca, bo wtedy przyjedzie Połówek i zrobi cięcie szafek. Ech! Trzymajcie kciuki żeby się wpasowała.
Jeszcze do tego musiałam odwołać fryzjera.
Chciałam z powodu końca tygodnia podskakiwać z radości, ale z powodu zbiegu różnych sytuacji odebrało mi energię.
Rano okazało się, że lodówko ponownie grzeje zamiast chłodzić więc prędko powynosiłam wszystko na balkon. Zamrażarka zapełniona, ale było dobrze pomrożone więc nie ruszałam. Pojechałam do pracy i o 9-ej zadzwoniłam do sąsiadki, która ma klucze do mnie żeby zobaczyła czy po zresetowaniu (jak ostatnim razem) ruszyła lodówka "z kopyta". Niestety tym razem nie. Więc zwolniłam się z pracy i biegiem do domu ratować co się da a potem szukać nowej lodówki. Zresetowałam ją jeszcze raz i temperatura zaczęła spadać, potem się podniosła a teraz znowu spadła i jest właściwa
Zadzwoniłam do mamy a tu kolejna niespodzianka - temperatura, kaszel, katar... o nie!
No nic, muszę trochę odsapnąć. Jutro między 9.00 a 15.00 mają przywieźć lodówkę Beko a mój (aktualnie działający) Samsung odjedzie w siną dal.
Dobrego weekendu
Witam sobotnio
Spałam czujnie, budziłam się z myślą o dzisiejszej akcji z lodówką - czy się zmieści we wnękę...?
Jak na ironię mój poczciwy Samsung nadal pracuje - temperatura skacze od 2 do 10 czyli nie jest super, ale ciągle działa. Bynajmniej w porównaniu z wczorajszym dniem, to jest super.
Za oknem pięknie wstało słońce i zapowiada się wiosenny dzień. Jak by było pięknie gdybym miała teraz spokojną głowę... OK, nie marudzę. Grunt, żeby mama wyzdrowiała , bo wczoraj dostała mocnego kaszlu. Poczekam do 8.30 i zadzwonię, bo się denerwuję.
Jakie macie plany na dziś? Pewnie będziecie robić pyszne obiady
Dobrego dnia
Ale ale! Przecież dziś jest Dzień Kobiet!
Kobietki! Bądźmy zdrowe, szczęśliwe, szanowane, doceniane i bardzo kochane
Radosnego świętowania!
Dokładnie od północy dziś nasze święto
)
Wszystkiego najlepszego dla nas Kobietki!
Niech nam się wiedzie, niech nam się darzy, niech nam się jeszcze dobre przydarzy (np.wygrana w totka
Podziękowania zwrotne.
I wszystkiego najlepszego dla nas wszystkich bab.
Miejmy przyjemny dzień.
Mąż doleciał bez przygód, należało mu się.
Potem pojechaliśmy jeść, tak trochę z okazji Dnia Kobiet.
Żeby dzisiaj już nigdzie nie chodzić (za tydzień córki wyjście).
Jadłam krewetki w stylu jamajki.
Słodko ostre, choć mniej ostre niż się spodziewałam z opisu.
Do tego salsa z mango, fasola, plantains oraz ryż, ten został.
Nie wiem czy użyli bananów zamiast plantains, czy je marynowali na słodko, bo zamiast wytrawnego był słodki smak. Ale i tak bardzo dobre.
Córka zażyczyła sobie z Polski chipsy duszki.
Dojechały z wypompowanym powietrzem z paczki, jak sprasowane próżniowo. Mimo, że były w podręcznym. Ciekawe czy są pojedynczymi chipsami, czy plackiem.
Jak mówiłam dzisiaj domowy dzień. Góra prania z wyjazdu, pościel - ale ta to jutro. Bo dziś pralka nie wyrobi.
No i trzeba się zacząć powoli pakować na wyjazd, żeby sobie rzeczy nie powyciągać, które chcę zabrać.
Tym razem będę na własnym programie, nie zapisałam się na wycieczki, bo mnie nie interesują, szkoda kasy. Do południa coś sobie zorganizuję, a po południu, a może i od lunchu, jak Mąż nie będzie miał posiedzenia swojej grupy, będziemy zwiedzać.
Imprezy w tym roku nie ma, chyba zbyt wiele rozczarowania przyniosła noc w ogrodzie botanicznym na jesieni. A Denver drogie jest, na coś specjalnego mogło nie starczyć budżetu.
Mąż mówił, że teść się nie nadaje do podróży. Po pierwsze ma tendencję do chodzenia gdzieś (jak dwulatek), gdy go coś zaintryguje. Jak chodzi to mu nogi mniej doskwierają.
Chwila nieuwagi i jak go znajdziesz przy kilku przesiadkach.
Po drugie nie kojarzy ludzi na długo, nie pamięta imion. Męża poznawał, wiedział kto on. Po czym po chwili się pytał kiedy on przyjedzie, bo obiecał albo musimy na niego poczekać, bo gdzieś poszedł.
Nowe miejsce nie pomoże w tym stanie wcale, a raczej odwrotnie.
... Odnośnie ojca ... też tak myślę...
Witam niedzielowo
Jestem trochę rozbita - mama dalej przeziębiona i wygląda na to, że tatę też zaczyna coś brać.
Lodówka nie została dostarczona, bo w systemie (mimo poprawek) nie zapisał się mój adres , widniał stary, do rodziców. Nie chcieli zmienić, bo towar na aucie... Ręce mi opadły. Trzeba było anulować zakup, kasę zwrócą do 14 dni a ja musiałam kupić ponownie i dostarczą w poniedzialek. Jako, że wytaszczyłam ją na pół kuchni i przygotowałam do wyniesienia, to musiałam ponownie wciągnąć. Nawet podłączyłam i co? Działa. Może tak, jak ostatnio czyli na miesiąc. Już nie będę ryzykować - czas na wymianę, ale mimo wszystko żal pozbywać się gdy działa. Nikomu nie zaproponuję, bo może za chwilę już przestać działać. No nic - myślenie o lodówce już odstawiam na bok. Oby tylko rodzice byli zdrowi
Pogoda piękna, ale nie mam nastroju więc zostaję w domu. Nie chcę mi się szykowacć , bo musiałabym wymyć głowę. Też tak czasem miewacie?
Powoli czas na drugą kawę. Napoje się ktoś że mną ?
Dobrego dnia
Smakosiu też tak czasami miewam, zwłaszcza teraz na przedwiośniu i jak jesienią się dobrze czuję tak w tym okresie brakuje mi energii. A tu siły witalnych potrzeba. Za tydzień od poniedziałku u nas malowanie i ogólne przygotowania ,bo przecież wesele tuż ,tuż. A mnie noga dalej boli,ale trudno,nie czas teraz na narzekania tylko na zaciskanie zębów i do pracy
Witam niedzielnie
A co u Was na obiadek?
U nas pogoda typowo wiosenna,słoneczna tylko zielonej trawki jeszcze nie widać.W tej chwili jest 17 stopni. Rosół mam już ugotowany,za chwilę biorę się za drugie danie. Dziś "Gyros jak z knajpy'' ,do tego puree i surówka z pekińskiej.
Na deser coś wymyślę
Opóźnienia w dostawie, szczególnie, gdy system źle działa. Współczuję bardzo.
Miejmy nadzieję, że kolejna dostawa będzie jak powinna.
Goplana oszczędzaj kolano. Wiem, łatwo się mówi.
My idziemy dzisiaj na urodzinowe steki, córka się spytała. Może i dobrze, bo do jej wiadomości nie miałam pojęcia co na niedzielę. Na za tydzień wymyślę już.
Teraz muszę wymyślić co na śniadanie. Miały być plastry ogórka, smarowane guacamole i na to krewetka. Ale zapomniałam rozmrozić, a jak już byłam w łóżku, to myśl, że najprawdopodobniej są w garażu, kazała zweryfikować plany. Ale się nie zweryfikowaly.
O już mam, zrobię to z łososiem wędzonym. A krewetki poczekają do przyszłego weekendy.
Witam poniedziałkowo

Oby ten nowy tydzień przyniósł tylko dobre niespodzianki
Poranek chłodny, ale nadal słoneczny. U mnie od jutra zachmurzenie a potem opady deszczu.
Po pracy prędko do domu i czekam na dostawę lodówki.
Goplano, Ekkore ma rację - staraj się oszczędzać, bo czasu do wesela niewiele. Jest szansa, że zregenerujesz choć trochę to kolano jeśli nie będziesz zbyt mocno przesilać
Dobrego startu w nowy tydzień
Weekend jak zwykle minął za szybko.
Teraz długi roboczy tydzień.
Walizka na wyjazd spakowana, na razie za dużo wszystkiego, na obie pogody, bo tam huśtawka nieziemska.
Za tydzień korekta, ważenie, żeby być gotowym, bo w tygodniu mogę nie mieć czasu jak się trafią szalone godziny pracy.
Wczoraj (z soboty na niedzielę) była zmiana czasu, być może ostatni raz. Ktoś ukradł godzinę, wszystko nabrało tempa, trudno było zdążyć rano, bo było już godzinę później.
A potem trudno zasnąć godzinę wcześniej. I dzisiaj pobudka i śniadanie o barbarzyńskiej porze. Za kilka dni się wyrówna.
W pracy będzie ciężko, bo dzieciaki nie wiedzą co to zegar.
Jak zaczynałam wyjeżdżać o brzasku, to teraz ciemna noc. I wieczorem, jak będzie długo, to też powrót po ciemku.
Za chwilę się wyrówna.
Witam, w piękny wtorek, w niedzielę idę na parapetówkę i chcę zrobić jakieś pyszne ciasto, poproszę o pyszne przepisy,a takie piękne kwiaty dostałam na dzień kobiet od męża i syna
Ale się chłopaki postarali - super!
Jeśli chodzi o ciasto, to ja nie podpowiem, bo mam z was wszystkich najmniejsze doświadczenie. Jedno jest pewne - nie ma to jak sernik
Witam wtorkowo
Wspomniałam o niespodziance, bo wczoraj, kiedy lodówka została wniesiona i przyszło do płacenia okazało się, że terminal nie zadziałał i panowie oświadczyli, że nie mogę zapłacić kartą (mimo, że tak się umawiałam). Poprosili o gotówkę. Oczywiście nie miałam takich pieniędzy w domu. Usłyszałam - niestety musimy zabrać towar i przywieziemy innego dnia. Normalnie szok. No ale posiedzieli 10 minut i wreszcie się udało, płatność "poszła" - uf! Zostałam z górą styropianu i folii, bo gdyby nie zadziałała i trzeba by było ją oddać, to nie zabiorą bez tego opakowania zabezpieczającego. Wiecie co, nie rozumiem takiej polityki firmy. Te styropiany zajęły mi 1/3 pokoju, ale dobra! Niech tam! Zamykam temat, już chcę myśleć tylko pozytywnie.
Lodówka dowieziona, zmieściła się we wnękę i działa. O tym przekonałam się dopiero dziś rano, bo musiałam ją zostawić podłączoną na parę godzin żeby ustawiła się właściwa temperatura. Wstałam o trzeciej nad ranem, spojrzałam na termometr i wszystko było OK. Po powrocie do domu odbiorę od sąsiadki moje artykuły z zamrażarki i mam nadzieję, że już będzie bez niespodzianek
Dziś w planach na obiad surówka taka, jak latem z dodatkiem owczej fety. Tęsknię za typowymi letnimi warzywami więc choć namiastka
W pracy jakieś przeziębienia, przyjaciółka chora i moi rodzice też na tabletkach. Mama powoli wraca do zdrowia, ale tato wystartował z temperaturą i kaszlem. Ciągle jest o czym myśleć. Planowałam jutro odwiedziny, ale nie będę u rodziców siedzieć żeby się nie załapać na wirusa. Zrobię zakupy i wrócę do domu.
Trzymajcie się zdrowo.
Dobrego dnia
Super masz nową lodówkę i co ważne pasuje
U mnie tak lodówka wyzionęła ducha 1,4 mce temu. Może pamiętasz? Samsung sprawuje się świetnie. Jestem bardzo zadowolona z tej lodówki. A skąd u Ciebie zmiana na Beko? Dobre recenzje?
Jeśli dobrze pamiętam, to też się przyłączyłam do doradzania Tobie Samsunga. Nadal twierdzę, że to bardzo dobra firma i ich lodówki są świetnym wyborem. Niestety nie produkują już lodówek o takich gabarytach, jakie są u mnie niezbędne. Wyszukiwarka podpowiedziała mi Beko. Poczytałam opinie i stwierdziłam, że można "zaryzykować".
Super Smakosiu, że mimo przygód wszystko dobrze się skończyło.
I, że działa.
W Stanach przywożą, rozpakowuja i kartony, steropiany zabierają.
Jeszcze nie tak dawno prosta inatalacja była w cenie (pralka, suszarka, lodówka), dostawa gratis. Teraz pozmieniali, wprowadzili opłaty za wszystko, przy czym większość jest z dostawą, pakiet. Za zmywarkę zawsze było ekstra, w zeszłym roku przynieśli, rozebrali z folii i postawili na środku kuchni, mąż sam podłączał. Bo nie chcieliśmy płacić.
Za zabranie teraz trzeba zapłacić, najwięcej z tych dodatkowych opłat, kiedyś było w cenie, jako pakiet..
Ale jak wystawisz i zgłosisz do "śmieciarzy" duzogabarytowe, to masz w ramach opłaty miesięcznej za wywoz śmieci.
Teraz trochę cieplejszych dni.
Mąż mi wybywa pojutrze na dwa dni, tym razem krajowo, na jakieś próby.
Przecieranie szlaków, zawsze to bliżej niż do Kanady. Zobaczą.
Witam środowo
Wiem...marzę o piątku, który zapowiada weekend

Teraz czas na pracę.
Dziś szaro, mgła od samego rana i nieprzyjemnie chłodno. Grunt, żeby nie padało, bo chcę dziś pojechać do rodziców i zrobić zakupy.
Obudziłam się z nadzieją, że jest czwartek. Skąd mi się to wzięło?
Wczoraj zjadłam pyszną sałatkę z fetą. Szkoda, że tej owczej fety nie ma w naszych sklepach. Są tylko mieszane z kozim mlekiem a takiej nie dam rady jeść. Ogólnie bardzo nie smakuje mi wszystko, co kozie. Wyczuję, jak jest najmniejsza ilość. Za to owcze produkty uwielbiam. Jak sobie przypomnę te gęste jogurty z krety, to aż mi ślinka cieknie
Śniadanie zjedzone więc nie ma co myśleć o jedzeniu
Zostawiam herbatę z cytryna i zmykam.
Dobrego dnia
To mamy podobne smaki widzę. Też to co kozie ,mówię nie
Jak tylko napisałam, że nie ma tego owczego w sklepach, to przyszło mi do głowy żeby poszukać na Allegro i już kupiłam
Jupi! Będą pyszne sałatki
No to fajnie
U nas akurat ser owczy jest w tych dużych marketach. Dodam ,że nie zawsze. Tak czy inaczej ,zawsze można liczyć na Allegro 
A jak tam lodówka? Cichutko chodzi,zadowolona jesteś?
Wracając jeszcze do sera, to często w dużych marketach widziałam fetę grecką, ale tam jest mieszanka owczo-kozia wiec nie dla mnie. Jakoś nie trafiłam na owcze, ale może kiedyś się uda
Samsung czasami potrafił wydawać takie ostre dźwięki, ale ja się przyzwyczaiłam i ostatecznie mi nie przeszkadzało. Nie ma co udawać - lubiłam tamtą lodówkę
W temacie lodówki, to "odpukać" wszystko ok. Pracuje cicho. Ma 37 dB. czyli tyle samo, co Samsung. Dodatkowo nie "strzela"
A ja lubię wszystkie sery, kozie, owcze, krowie.
Może najmniej mocno dojrzałe, cierpkie śmierdziele, ale w sałatce czy sosie na ciepło się sprawdzają.
Z twardych serów to chyba tylko cheddara nie lubię, choć do topienia jest super.
U nas kilkudniowe lato, dzisiaj ma być 27 stopni, do końca tygodnia tak.
Mąż wczoraj wyprowadził cytrynę na środek trawnika, żeby miała słońce (doniczka jest na podstawie z kółkami), jak wróciłam to kazałam mu przyprowadzić za winkiel, bo wiatry w zapowiedzi były. Spytałam się go czy będzie gonił po całym osiedlu. A on, że przecież ciężka jest. A ja mu, że basen z wodą też był ciężki, a nakrył się nogami. Lepiej nie ryzykować.
W weekend przeprowadzimy za płot, będzie bezpieczniej. Teraz chciałam mieć łatwy wjazd do garażu, gdyby się ochłodziło.
Witam czwartkowo
No i zleciało. Teraz czas na herbatę i śniadanie - bułka z twarogiem.
Niestety muszę iść do fryzjera, bo przełożyłam wizytę w minionym tygodniu na jutro. Akcja z lodówką trochę mi namieszała.
Poranek miałam mieć spokojny i wyglądało na to, że znajdę sporo czasu dla siebie, ale... Okazuje się, że faceci, kiedy mówią o drużynach piłkarskich, to nie mają umiaru
Pogoda nie jest zła. Początkowo zapowiadali deszcze, ale już się rozchmurzyło.
Jak ja się cieszę, że jutro piątek
Dziś popularne imieniny - Bożeny i Krystyny. Zaraz muszę zadzwonić, za pamięci do koleżanki.
Herbaty z cytryną? Częstujcie się
Dobrego dnia
Dobrze ,że mi przypomniałaś ,mam aż dwie Krysie którym muszę złożyć życzenia. Ostatnimi czasy żyję w ciągłym biegu,nawet chwili ,by zajrzeć na WuŻet. A od przyszłego tygodnia to już całkiem brak wolnego.
Póki co spadam,herbatę zabieram i dobrego wieczoru
Ja też czekam na piątek, a w zasadzie na jego zakończenie.
Nie wiem jak z wolnym weekendem, nie opowiedzieli się. Ale może dostanę służbę u psa, bo oni jadą z Eleanor na jednodniowe warsztaty gry na skrzypcach. Czy wszyscy, czy tylko dziewczyny, a młodsi zostają w domu. Nie mam pojęcia, nie mówili.
Mąż nie leci jednak. Spakowany, odprawiony i wiadomość, że próby zostały odwołane.
Ale, że ma umówione spotkanie u służb związanych z lataniem, żeby dostać uproszczona procedurę przy odprawie na lotnisku, to i tak musi jechać. To poradził mu kolega z pracy, że oszczędza czas i trochę stresu.
Nawet mnie proponował (mąż, nie kolega) przed naszym wylotem.
Tyle, że my mamy 3 godzinny dojazd przed sobą (odpuściliśmy lot lokalny, bo z tym różnie bywa, często opóźniony czy odwołany. A szkoda mi było dnia w Kolorado, żeby wracać szybciej i mieć zapas. Duży samolot poleci zawsze, z małymi różnie, a tr latająod nas) i martwić się zdążymy- nie zdążymy, wcześniejszy wyjazd. Nie ucieknie, kiedyś zrobię.
Witam piątkowo
I deszczowo. Od wczoraj pada i ogólnie jest bardzo sennie. Jednak ja ranny ptaszek od zawsze jestem i od 5:00 na nogach. Zrobiłam już śniadanie dla wszystkich. Dziś pasta z makreli. Na obiad też ryba w roli głównej.
Poza tym kolejny dzień zabiegów. Jest już troszkę lepiej, dopóki nie przyklęknę.
Mam nadzieję ,że z czasem ten ból się rozejdzie.
Tymczasem kto wstał, zapraszam na gorącą herbatkę. Kawa dopiero później
Piątek, piąteczek, piąteluniek

Wyczekiwany, wytęskniony dzień tygodnia
Goplana dziś zrobiła herbatę więc ja się przysiądę, bo czas na krótką przerwę. Od rana zabrałam się ostro za pracę - terminowe sprawy.
U mnie pogoda całkiem fajna. Zimno, ale zza chmur wygląda słońce. Goplano życzę żeby do Ciebie też dotarło, bo to zawsze daje pozytywną energię. Ciesze się, że poczułaś pierwsze efekty ćwiczeń i zabiegów. Nadal trzymam kciuki.
Po pracy fryzjer i drobne zakupy.
Dobrego dnia
Hej, hej piątkowo.
I ja się cieszę, bo mam wolne. Jak zwykle niespodziewane, powiedzieli mi wczoraj wieczorem. W sumie to mogłoby być już na stałe.
Pracując razem mają tą możliwość, gdy nie ma za dużo pracy, jedno ogarnie robotę drugiego.
Niech się cieszą czasem z dziećmi, nie można tylko pracować.
W głowie mam miliony planów, które pewnie tam pozostaną, bo czuję się zmęczona. Nic nie będzie mi się chciało. A może się odmieni.
Na razie zbieram myśli do śniadania.
Łosoś wędzony będzie. Co do tego, dalej myślę.
Dzisiaj ochłodzenie trochę, ledwie 20 stopni.
Jutro znowu lato, a przyszły tydzień chłodniejszy.
Fajnie to brzmi
"Dzisiaj ochłodzenie trochę, ledwie 20 stopni".
My byśmy piszczeli z radości, że wiosna całą gębą i wreszcie ciepło
Witam niedzielnie


Fajnie ,że Wielkie Żarcie wróciło. Zawsze jak znika mam poczucie, że już nie wróci, ale mimo wszystko zaglądam, mając nadzieję, że powróci. No i jest
Pozdrawiam serdecznie życząc smacznego obiadu, ciepłego i słonecznego dnia.
Od jutra będę mniej aktywna, bo mamy malowanie w całym domu. Do tego jeszcze mam rehabilitację, także czasu na bakier. Nie mniej jednak w przerwie postaram się wpaść
Tymczasem wracam do gotowania obiadu. Dziś mam karkówkę ,no i oczywiście rosół
Ale fajnie, że WZ wróciło.
Dzisiaj spałam jak niemowlę (choć to powinno być zweryfikowane, bo moje pracowe niemowlęta nie śpią tak długo. I nie spały) prawie 11 godzin.
Nadciąga wielka burza, która tornadami zniszczyła w tygodniu sporo. Domy poskładane jak z klocków, straszna tragedia.
Ma być po południu i przez noc.
Jeszcze ciepło, od jutra chłodniej, poniżej 20 stopni. To już chłodniej, w stosunku do 25 plus. Wiecie, że ciągle w długich spodniach i pełnych butach, skarpetach i nie czuję, że za ciepło. Chyba jeszcze bardziej się dostosowałam.
Próbuję się do końca się spakować, już z ważeniem wszystkiego. Ciężko, bo tam pogoda z jeszcze większym skokami niż u nas. W dzień ponad 20, zaraz spadek do -5, chłodny dzień i znowu w górę. Nie mam pojęcia jak to przekłada się na odczuwanie na tej wysokości. A potem jedziemy w góry, jeżeli ktoś z Was oglądał film Auta to do Chłodnicy Górskiej (Colorado Springs), na szczyt powyżej 4 tysięcy metrów- kolejką, ale można wjechać samochodem. Gdybyśmy mieli więcej czasu, chętnie bym skorzystała.
Ale wracając do pakowania, muszę upchać czapkę, szalik, rękawiczki, uggsy. Nie lubię marznąć, zabiera mi to radość, muszę mieć ciepło w stopy, reszta się wtedy wyrówna.
Witam, też się martwiłam, czemu czasami tak się dzieję???Sernik gotowany i Stefanka
Prawdopodobnie przeciążenie serwera i dlatego tak jest.
Ciasta luksusowe nam podajesz,ale pycha. Sernika gotowanego nigdy nie odważyłam się zrobić,bo boję się,że mi się zważy. Zawsze piekę,albo robię na zimno.
Ten przepis znalazłam na tik toku jest cudowny,na pewno się nie zważy, polecam https://vm.tiktok.com/ZNddMYCQp/ ,a to śniadanko dla syneczka (synek ma 17 lat ale uwielbiam go rozpieszczać)zaraz idziemy do ortodonty, życzę Wam miłego, spokojnego i dobrego dnia
Sernik gotowany jest super prosty.
Zobacz przepis niebieskiej różyczki.
Tylko twaróg musi być zmielony, bo jak się zastygnie to grudki są wyczuwalne, mi przeszkadzało (raz próbowałam, oczywiście z lenistwa).
Wychodzi też sera philadelpia, bo z niego robię w Stanach serniki. Trochę mi zajęło nim się odważyłam spróbować.
Witam poniedziałkowo
Strona szwankowała. Rano w niedzielę to samo było. Widzę, że Wam się udało więc trochę mnie zaskoczyło. Może ja zaglądałam zbyt wcześnie, ale to nic - grunt, że już wszystko działa 
Ja też oczywiście zaglądałam i nic
Weekend zleciał bardzo szybko. W sobotę zrobiłam sobie spacer a w niedziele nigdzie nie wychodziłam. Potrzebowałam tego. Słuchałam ciekawych wywiadów i ogarnęłam kilka rzeczy, na które nie było wcześniej czasu.
Dziś od rana dokumenty, dokumenty i dokumenty więc szybka herbata i wracam do pracy.
Dobrego startu w nowy tydzień z dużą porcją słońca
Hej hej poniedziałkowo.
Wiecie, że już na dobre się rozgoscilismy w drugiej połowie miesiąca. Kedy to przeleciało.
Niedziela jak zawsze za krótka, minęła w mgnieniu oka.
Teraz zaczyna się szkolny spring break, ferie, będę miała całą trójkę w domu, bez żadnych dodatkowych zajęć, z pogodą nie zachęcająca do wychodzenia - dzisiaj jeszcze deszcz, a potem chłodniej. Z maluchem to tylko do ogródka. Bo na spacer to już nie chcą chodzić.
Witam wtorkowo
Już dawno nie czułam takiego zimna. Jest tak przenikliwe i mroźne - br! Nie pomaga nawet to, że świeci słońce. Patrzyłam też na prognozę długoterminową, bo byłam ciekawa jak prognozują kwiecień. Jeśli się sprawdzi to, co jest napisane, to nie ma co oczekiwać "wybuchu wiosny". Ech! Jak ja nie lubię zimna.
Na śniadanie czeka bułka z awokado i połowa czerwonej papryki.
Zostawiam herbatę z cytryną - uwaga bardzo gorąca
Dobrego dnia
Poranek mi zleciał nie wiadomo kiedy, coraz krótsze i poranki, i dni. Jakby nie było tych 24 godzin.
W pracy mam komplet przez ten tydzień.
I ból głowy z powodu zachowania się rodzeństwa. Bawią i kłócą się głośno, jak przystało na kochających się brata i siostrę. Za rok trzecie do nich dołączy, teraz ciągle uwiazane do miejsca.
Pogoda średnia, chłodno rano, nawet bardzo, ciepło w dzień. Szafa w samochodzie, ubranie na cebulkę.
Mała ma wspaniały słuch muzyczny.
Wczoraj na zajęciach zagrała sama, ze słuchu piosenkę religijną. Jako, że nigdy nie ćwiczyła tego, myślałam, że to nauczycielka gra i śpiewa. Tak czysto.
Pytałam jej potem, a ona, że to Eleanor grała.
No to wieczorem rodziców- gdzie się nauczyła. A oni, że dla nich zagrała dzień przed, ot tak.
Nawet nie wiecie, jak żałuję, że nie mam słuchu muzycznego do odtwarzania (słyszę i rozpoznaję utwory, wiem kiedy ktoś fałszuje, odtwarzać nie potrafię. I to słyszę). Jaka to byłaby radocha śpiewać i grać razem z nimi.
Mały też ma słuch muzyczny i poczucue rytmu. I do tego bardzo fajny głos. Mała ma bardzo wysoki, aż świruje w uszach, gdy najdzie ją na improwizację (własna melodia i słowa)
Witam wieczorową porą
Jak dobrze, że Wużet wróciło. Tydzień to dość długo, ważne jednak że już jest.
U mnie już pomalowane, ale i tak mnóstwo pracy. Porządki i Przedświątecznie i wiosenne. Pozdrawiam serdecznie
Wreszcie wróciło. Stęskniłam się bardzo za Wami.
Mija kolejny intensywny dzień (w połowie, drugie pół przede mną).
Taki oto widok mi towarzyszy, czekam na koleżankę, która nieoczekiwanie znalazła sklep sportowy, do którego planowała iść.
Ja się znudziłam łażeniem pomiędzy wieszakami, wolę widok.
Denver Colorado
Witam, szkoda że WŻ tak się robi,mam tyle przepisów tutaj i ostatnio nie mogłam skorzystać a idą Święta i co będzie jak zniknie, Co robicie na święta z WŻ,mile widziane przepisy, pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego, spokojnego i pięknego dnia
Witam środowo
Ech, to znikanie!
Bardziej mam chęć na spacery i szukam wszędzie zieleni, choćby tej najmniejszej. Krzewy forsycji już buchnęły żółcią. Ale fakt, trzeba by się zabrać za jakieś wiosenne ogarnięcie kątów i okien. Ogólnie rzecz biorąc sprzątam na bieżąco więc szaleć nie muszę, ale czas zaglądnąć w miejsca, gdzie jest utrudniony dostęp.
Ja bym się najbardziej cieszyła w święta gdyby była słoneczna pogoda i byłby czas na spacery.
Też się cieszę
trochę zaczęłam czuć wiosnę - włączyła mi się jakaś aktywność. Nie, że od razu sprzątanie
Jak myślę o świętach, to mam przed oczami jajka i żurek z białą kiełbasą oraz wędlinę z małego sklepiku ze zdrowszymi produktami. Pewnie upiekę boczek, bo Połówek uwielbia. Z ciast, to z pewnością będzie sernik i może zrobię 3-Bit. W zasadzie jeszcze nie myślałam o menu. Te święta na szczęście są mniej absorbujące kulinarnie
Dziś za oknem szaro i mgliście. Chyba padało w nocy. W sumie, to dobrze, bo wszędzie jest sucho a przyroda potrzebuje wody.
Zrobię dzbanek gorącej herbaty z cytryną. Częstujcie się.
Dobrego dnia
Witam środowo
Oby WuŻet już nam nie znikało ,bo bez Was i przepisów i ogólnie stronki jakoś bardzo pusto
Jak miło Was znowu widzieć
Hej hej z "pracowitego" wyjazdu wakacyjnego.
W wydaniu własnym. Nie zapisałam się na wycieczki konferencyjne, zbyt dużo rzeczy chciałam zobaczyć, a nie uczyć się gotować czy degustować herbaty.
I od niedzieli latam całymi dniami.
Denver jest przepiękne, coś trochę jak Jelenia Góra położone, z tym że miasto jest na wysokości Śnieżki, a góry w oddali to ponad 4 tysiące metrów.
Dobrze, że poleciałam z mężem, indywidualnie to nie wiadomo kiedy byśmy dotarli.
Pokój mamy na 29 piętrze, z widokiem na góry.
Kilka zdjęć dla Was, pewnie się zrobi sporo, znając życie.
Nie dodało mi wszystkich, co wybrałam, to jeszcze kilka
Po zdjęciach widać, że wyjazd będzie bardzo udany. Super!
Witam czwartków
Nie miałam kiedy zaglądnąć. Od początku tygodnia "gonię własny ogon". Byle jeszcze jutro przetrwać dzień a potem odpoczynek.
Dobrej nocy
Piątek, piąteczek, piąteluniek


Jupi!
Za oknem mgła, jak mleko. Chyba nikt nie lubi takiej pogody, ale jak opadnie, to zapowiadają dużo słońca
W pracy powinnam mieć dziś spokojniejszy dzień w porównaniu z minionymi. Popołudniu spodziewam się gościa, ale to jeszcze temat rozwojowy. Jak nie przyjdzie, to zrobię sobie zakupy i będę miała spokojny wieczór. Szczerze mówiąc potrzebuję tego.
Póki co gorąca herbata
Dobrego dnia
Witam serdecznie, u mnie dzisiaj zapowiada się piękna pogoda, więc trzeba wykorzystać piękny dzień, pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego, spokojnego i pięknego piątku
Hej, hej w sobotę.
Wczoraj nie miałam czasu i siły pisać.
Pojechaliśmy najpierw zobaczyć wlot/wylot i przejechać w jedną stronę przez tunel na wysokości 3401 m, długości 1700 mil (prawie 3 km). Potem kręciliśmy się pod nogami narciarzy w kilku miejscowościach.
Byliśmy wyciągiem na szczycie 3551m, zjedliśmy tam w południe przepyszna obiadokolację (tyle było, że ja już więcej nic nie jadłam), mięsa wędzone na miejscu. Nie daliśmy rady, został nam ostatni plaster beef brisket, dupka. A, że był tłusty, to żalu nie ma. Choć gdybym miała miejsce, to bym nie odpuściła. To się zwało half platter. Cały też można było zamówić.
Na tej wysokości szokiem były normalne ceny, no może ze 3-5 dolarów więcej na dwie osoby niż na dole.
Pierwszy raz jechałam tak szybkim wyciągiem krzeselkowym. No ale w tym tempie to narciarze sporo pojeżdża
Na piechotę to chyba tylko my byliśmy, reszta to narciarze.
Kilka widoków dla Was.
Obiad i dymiaca wędzarnia.
Dzisiaj wyprowadzka z centrum Denver, jedziemy do Colorado Springs, kolejne góry przed nami. Dzisiaj wodospady.
Przepiękne są te zdjęcia ośnieżonych gór, rozświetlonych słońcem i takich dostojnych. Suuuper!
Ty się tak nie rozpędzaj z tym czasem, bo dziś dopiero piątek
A fakt. Nie wiem czemu mi sobota wyszła.
Generalnie wyjazd mógłby trwać dłużej. A nie krócej.
Musimy wrócić, już tylko w góry.
Ciekawe kiedy nam się uda.
Najfajniejsze jest to, że macie niedosyt i już myślicie żeby tam wrócić. Super! Z pewnością to zrobicie
Witam sobotnio

Melduje się z rana, przy kawie i co ważniejsze wyspana.
Zapowiada się dobry dzień. Póki co zimno i szaro, ale ma się wypogodzić . Chcę wykorzystać aurę i zrobię sobie spacer. Myślałam o myciu okien, ale chyba poczekam jeszcze trochę. Mają być ok. 6 czy 7 kwietnia jakieś ciepłe dni, to może wtedy. Będzie też bliżej swiat. Na dłużej starczy
Mam w domu taką, pierwszą wiosenną muchę. Trochę upierdliwa i wina mnie każdego dnia w łazience. Jest wszędzie, gdzie ja jestem. Dziś przegięła - ppstanowiła mnie obudzić. Jakoś nie mam sumienia zabijać tych pierwszych przejawów wiosny, ale muszę ją wygonić z domu. U Was też już się pojawiły jakieś "lfruwacze"?
W planach obiadowych wyjadanie z lodówki, bo pierogi mają termin tylko do 30-go. Tak więc pichcenia nie będzie.
Czestujcie się kawą.
Dobrego dnia
Witam sobotnio
Tyle co Wielkie Żarcie powróciło,to ja straciłam dostęp do internetu. Coś tam nawaliło i nie mieliśmy wcale. O dziwo dziś w końcu naprawili.
Nie do wiary,że praktycznie koniec marca. Za 3 dni mamy kwiecień i z tego wynika ,że klucze przejmuje Ekkore. Otworzysz? Czy wolisz maj? A może Mania się skusi otworzyć kawiarenkę? Co Ty na to? Dajcie znać. Mnie niby przypada majowa,ale to miesiąc ślubny i wyjazdowy ,więc mało co mnie będzie.
Dajcie znać jak to widzicie. Tymczasem uciekam ,bo kawa stygnie. A może napijecie się ze mną? Zapraszam
Ja otworzę kwiecień, to mój urodzinowy.
Wczoraj zobaczyłam datę i uświadomiłam sobie, że za miesiąc licznik się przekręci.
Po raz drugi w sobotę, tym razem tą właściwą. Nasz ostatni aktywny dzień na wyjeździe. Jutro pora wracać. Samolot po południu, ale trudno coś zaplanować jeszcze, gdy samochód ma za mały bagażnik, a stan jest niebezpieczny, pełno bezdomnych, ćpunów. Trochę ograniczyli to w Denver, przynajmniej w centrum. W Colorado Springs nie wygląda dobrze.
Mieliśmy przeboje z wynajmem samochodu, zgubili nasz, gdzie indziej przestawili. Zamienili nam na inny, ale tą samą marke. Z terminem na inspekcję.
Kolejny, niby lepszy, jeżeli idzie o wyposażenie, ale z małym bagażnikiem, do tego hybryda, która zabiera głębokość bagażnika. Nic to, damy radę. Ale strach zabiera chęć zwiedzania z walizkami.
Wczoraj chcieliśmy pochodzić po centrum miasta, ale parkingi tylko na aplikację. Do tego strona informuje, że mieli wykradzione dane z kart kredytowych. Wróciliśmy z niczym, strach płacić.
Ale dosyć marudzenia.
Teraz przyjemniejsze obrazki z wczorajszego zwiedzania.
Byliśmy na 7 wodospadach. Choć tak naprawdę to jeden wodospad, z 7 odcinkami.
Widoki super.
A dzisiaj na górę na ponad 4000 metrów, już się cieszę. Zobaczymy tylko czy będą widoki, czy zobaczymy tylko chmury. Bo zmiana pogody, nie wiadomo jak na górze. Niby deszcz potrzebny, tylko czemu akurat dzisiaj.
Witam, w poranną niedzielę, u mnie po zmianie czasu jeszcze ciemno, mam nadzieję że dzisiaj będzie cieplutko, a to trochę potraw z wczorajszego pichcenia,rogaliki z serem i budyniem, zapiekanka makaronowa z mięsem mielonym z zupą cebulową, rolada jabłkowa, wszystkie przepisy oczywiście z WŻ,co dzisiaj gotujecie lub pieczecie,pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego, spacerek dnia
Maniu, ale z Ciebie "kuchareczka"! Rodzina ma szczęście
Witam niedzielnie
U mnie jak zwykle od rana warzy się rosół. Na drugie zrazy z karkówki,kluski ciemne i czerwona kapusta. Na podwieczorek piernik staropolski. Mam jeszcze z grudnia. Idealnie pyszny. Będzie polany polewą czekoladową ,bez przekładania.
Maniu Twoje dania robią wrażenie. Mam pytanie co do zapiekanki,dobra jest z mielonym,czy lepsza byłaby np z krojoną piersią z kurczaka?
Pozdrawiam niedzielnie
Tylko z mielonym, rodzinka mówi że pyszna
U mnie ostatni dzień bez gotowania, na jutro muszę coś wymyślić, bo zaczyna się normalne życie.
Byliśmy wczoraj na tych ponad 4 tysiące metrów. Wjazd kolejką zębata, w jedną stronę 1.15, na górze ledwie 45 minut.
Było za krótko.
Ale pani w sklepie z pamiątkami, potem na dole powiedziała, że dłużej mogłoby spowodować problemy zdrowotne.
I w sumie racja, pod koniec już się kręciło w głowie, przy szybszym ruchu.
Mieliśmy czas ledwie obejść całość, o zasiadaniu za stołem nie było mowy.
Wyjazd był opóźniony, bo w nocy padał świeży śnieg, musieli przecierać szlak. No i chcieli dać innym, tym przed nami, szansę na widoki.
Nam się trafiło idealne okno, gdy zjezdzalismy chmury zaczęły zakrywać góry. A nadole się rozpadało, na szczycie miał padać śnieg, ostatnia grupa miała go doświadczyć.
Wieczorem była okropna burza. Także plany z wczoraj i dzisiaj odwołane, dłużej w hotelu i prosto na lotnisko.
Przepiękne widoki. Super, że udało się Wam trafić na moment bez chmur.
Te "niespodzianki" z wypożyczonym autem pewnie Wam odebrały trochę "beztroskiego wypoczynku", ale na szczęście wszystko zakończyło się dobrze.
Co smacznego przywieźliście?
Wow, ale widoki, coś pięknego. Oczu nie można oderwać. Super
Witam poniedziałkowo



Niedziela zleciała bardzo szybko. Zrobiłam niewiele a czas "zniknął". Na dodatek "zabrali" nam jedną godzinę więc wydawało się, że ciągle coś jest nie tak. Dziś wstałam na dźwięk budzika, co jest rzadkością. Zazwyczaj otwieram oczy chwile przed. Pewnie jeszcze jutro organizm zostanie zaskoczony a potem już wskoczę na swoje "czasowe tory".
Dziś idę na 20-tą do filharmonii na koncert zespołu Hooverphonic - świetny, belgijski zespół. Cieszę się, ale trochę późno ten koncert. To jedyny minus.
Ostatni dzień marca. Oddaję klucze do Kawiarenki w ręce Ekkore. Miejmy nadzieję, że WŻ w kwietniu będzie działało płynnie i nie będzie takich przerw, jak ostatnio.
Dziękuję Wam za wspólne, pełne "ciepła" i ciekawostek dni w Kawiarence. Jak zawsze zdjęcia wprowadziły duże urozmaicenie i dzięki temu wszystko było ciekawsze
Miłego, ostatniego, marcowego dnia
Witaj Smakosiu
Dziękuję za ten miesiąc. Jak zawsze u Ciebie ciepło ,przytulnie,wiosennie i można liczyć na gorącą herbatkę
Ja też dziękuję za ten skrócony miesiąc, było miło się gościć na przełomie por roku.
Ledwie żyje. Dwie godziny snu, przerywanego, bo bałam się, że zaśpię. Dojechaliśmy przed 3, a o 5 musiałam wstać. Głowę mam ogromną. Byle wytrwać do wieczora. Ratuję się pepsi oraz kawą w ziarnkach w czekoladzie.
Nawet jeść mi się nie chce.
Pierwotnie lot kupiliśmy wcześniejszy, ale nam zmienili. Nie myślałam, że to aż tak późno, zapomniałam o dwóch godzinach różnicy czasu, które nam zabrali na powrocie (w tamtą stronę były na plus).
Nic to, trzeba przetrwać.
Do zobaczenia w kwietniu.