Widze od jakiegos czasu bardzo dziwna nazwe czesci miesa z ryb. Poledwica z dorsza, poledwica z lososia...
Szukalam w necie i rzeczywiscie tak sklepy nazywaja cos z kawalka ryby....w Polsce!
Do tej pory myslalam, ze prawidlowa nazwa jest filet, ogon, czesc srodkowa, albo nawet filet z grzbietu, bo to najlepsza, gruba czesc na przyklad dorsza i jemu podobnych ryb.
A tu niepodzianka nagle z ryby mozna wyciac "poledwice"....hihihi
No ale kto szuka ten znajdzie i znalazlam na blogu bardzo fajny komentarz na "poledwice" rybne:
100% masła w maśle na Facebooku
Blog > Komentarze do wpisu« Twaróg i Tajemnica O wyższości ziemniaka. » Polędwica z łososia Sieć supermarketów Alma (nazywających siebie w średnio uprawniony sposób delikatesami) przysyła mi gazetki reklamowe. Zawsze je czytam, gazetki reklamowe to jedyna darmowa prasa, jaka dociera na Ulicę Za Nowym Mostem. Dobre do przejrzenia przy śniadaniu albo w poczekalni u lekarza.
Przeglądam więc jedną taką i co widzę? "Polędwica z łososia w ziołach". Zaraz, polędwica z łososia? Może łososiowa? Może soczewki szwankują? Przecieram oczy. Zamykam- otwieram - i nic. Reklama polędwicy z łososia okazuje się jak najbardziej rzeczywista.
Myślę: chwila. Czyżby coś mnie ominęło? Przecież od czasów i media nie donosiły o żadnych przewrotach w teorii ewolucji.
Może ostatnio wybuchł jakiś reaktor albo radioaktywne substancje pozamieniały ryby w przerażające, międzygatunkowe mutanty?
Ale przecież Alma nie może się mylić. Przeglądam Wikipedię, Brittanikę i Encyklopedię PWN oraz wszystkie dostępne słowniki kulinarne.
- Polenta, pole truskawkowe, polędwica wołowa, polędwiczka wieprzowa...
Niestety, rzeczywistość encyklopedyczna milczy na temat zjawiska. Rzeczywistość supermarketowa - bynajmniej. A mnie nadal interesuje, z jakiejż to części łososia pochodzi ta polędwica?
Może gdzieś obok żeberek? Albo między bulwą a natką?
Dla mnie poledwiczka z kurczaka to gorsze mięso niż na piersi, odkrawam, zuzywam na gulasz lub mielenie. Albo dla kotów, jak zechcą. Ciągle się dziwię czemu nazwano to poledwiczka. Co do ryby, użycie terminu poledwiczka nie przeszkadza mi tak bardzo, bo odnosi się do chyba najlepszej części.
Przez takie nazwy handlowe czy raczej pseudo handlowe, ludzie nie będą znali podziału mięsa.
no bo Polak mięsożerny jest ... i co tam jakieś ryby będzie jadł, no może w piątek w panierce, a jak mu to nazwali polędwica nooo to już co innego, mięcho to mięcho więc można jeść. A tak poważnie nie ma czegoś takiego jak polędwica z ryby, tak jak polędwiczki z kurczaka ...
Makusiu, wydaje mi się, że nazewnictwo potraw, to co innego. Tu chodzi o ,,książkowy" podział mięsa / tuszy na części, a nie o nazwanie chociażby pierogów wypchanych serem i ziemniakami - ruskimi ;)))
Tak, tylko nastąpił dalszy podział filetów :) Wyodrębniono z nich najlepszą, najbardziej delikatną część, którą jakoś trzeba było nazwać ;) Może niefortunnie, ale wiadomo o co chodzi.
Anatema2, odwrotnie chyba:) Akurat ta czesc dorsza nazywana "poledwica" jest wykrojona z grzbietu ryby. Jest najbardziej twarda, gruba o scislym miesie, nie rozpadajacym sie w czasie smazenia, gotowania :)
Hehe Anatema2.... a ryby takie dobre dla organizmu:) Ja jestem bardzo ciekawa gdzie te drobiowe "poledwice" sa wydobywane, nad filetem z piersi, pod filetem a moze w srodku fileta sie znajduja :)))))
Dziś znalazłam przepis na fasolka po bretońsku z pieczarkami i ogórkiem marynowanym. Danie na pewno pyszne tylko zastanawiam się czy to nadal jest fasolka po bretońsku?
My również z małżonkiem śmialiśmy głupkowato nad lodówkami, gdy pierwszy raz zobaczyliśmy te nazwy w odniesieniu do podłużnie wyciętych części mięsa z kurczaka, czy ryby .
I mnie to również śmieszy, ale i dziwi, bo dla mnie polędwica, to wyłącznie delikatny kawałek mięsa z części tuszy wieprzowej i wołowej. Nie rozumiem tego, bo to nawet jest nielogiczne, jak można wziąć części z kurczaka czy ryby i nazwać je polędwcą skoro to się nijak ma do malutkich części białego mięska drobiowego i rybnego. Myślę, że jest to dobry chwyt marketingowy dla lepszego biznesu, bo każdemu taka nazwa może kojarzyć się z tym delikatnym mięskiem, choć niewiele ma to z nim wspólnego. Widać na tym przykładzie, że wszelkie nazewnictwo jest dozwolone żeby tylko producenci mogli zwiększyć swoje zyski.
Powiem Ci, że już od dawna mnie to nurtuje. Dla mnie to też jest niewłaściwe, ale my jako konsumenci chyba zbyt wielkiego wpływu nie mamy na to powszechne nazewnictwo producentów. Oni kierują się innymi zasadami i dla nich liczy się tylko to, żeby nazwa przyciągała jak największą ilość konsumentów. A jeżeli chodzi o "polędwicę" z indyka, to też już taka istnieje. O innych jak na razie nie słyszałam, ale być może i w niedługim czasie takie z dzikiego ptactwa też mogą się pojawić.
Przypuszczam że wątek jest "szpilką" do mojego ostatniego przepisu. Właśnie w nim wykorzystałam te polędwice z dorsza. Kupuję je, ponieważ ta część dorsza jest grubsza i smaczniejsza( niezależnie od tego jak ją nazwiemy). Taka jest nazwa handlowa, więc ją podałam ( nie widzę w tym nic złego)
Było już kilka wątków o podobnym temacie, i to nawet założonych przez Ciebie, no cóż.. .
Makusiu, spoko, też kupuję polędwiczki z dorsza, też je tak nazywam i też się z tego śmieję. I nic w tym złego. We Włoszech np. środek polędwiczki z ryby nazywają sercem i sprzedają osobno. I kto wie, czy do nas to nie dojdzie. :D
Nie zagladalam do Twoich przepisow i nie one sa powodem tematu.
Zdziwilo mnie nazywanie fileta rybnego albo fileta drobiowego "poledwicami". Pogrzebalam po blogach kulinarnych i zobaczylam nagminne uzywanie tego nieprawidlowego okreslenia.
Zdziwilo mnie to bardzo, bo wydaje mi sie, ze przed laty takiego nazewnictwa nie bylo w Polsce.
Dzisiaj sobie popatrzylam i rzeczywiscie, nazwe dania masz prawidlowy , w skladnikach uzylas filet , z ktorego czesci zrobilas nagle poledwice:(((
Jak juz bylam u Ciebie, to zwrocilam rowniez uwage na danie rybne , nazwane przez Ciebie JARSKIM !??? No coz...zwal jak umial
Nie jeden jeszcze raz zaloze podobne tematy, bo jak sie wstawia przepisy , to nalezy nazywac skladniki i nazwy dan poprawnie wedlug mnie:)
Wiesz co mnie sie nie podoba? Jako moderator strony kulinarnej powinnas miec pojecie o nazwach produktow uzywanych w przepisach. Nawet wielka Wkn zmienila nazwe ciasta kruchego, po mojej uwadze, ze ciasto kruche nie moze miec w skladzie proszek do pieczenie ! Tylko tyle moge chyba wymagac tez od Ciebie???
Nie możesz wymagać, przykro mi A pojęcie mam, nie wiem wszystkiego oczywiście, wszak człowiek uczy się przez całe życie, ale to że Ty masz inne zdanie, nie znaczy że tak ma być.
Ja nie stawiam wykrzykników, Ty tak, więc czyje wypowiedzi są bardziej "przyjazne" jak to ujęłaś ? To że jestem moderatorem, nie oznacza że można stawiać mi jakiekolwiek wymagania, i na mnie krzyczeć.
Tingro moja droga - i reszta miłych koleżanek i kolego
właśnie siedzę w kuchni ( data i godzina na foto ) i zabieram się za wyjęcie szkieletu z kurczaka w celu zrobienia rolady z całości - takiej samej jak w moich przepisach.
i ten paseczek mięsa na nożyku i na desce - to jest polędwiczka, bez użycia noża bardzo łatwo można ją w y r w a ć, gdyż trzyma się tylko na cieniuteńkiej i b. słabej błonce.
U mnie kupisz polędwiczki drobiowe na tackach, około 40 - 50 % droższe od całego fileta z kurczaka / indyka Przy najbliższej okazji zwróć uwagę - poszukasz polędwiczki bez trudu.
Nie mam w domu dorsza, ale też ma polędwiczkę - pasek najlepszegpo mięsa bez ości - przy grzbiecie ( drogie jak cholera !)
Mariateresa , rozumiem o czym piszesz, te cienkie paski miesa z drobiowej piersi drobiu oczywiscie latwo odzdzielic nawet bez uzycia noza : )
W dalszym ciagu sprzeciwiam sie na nazwywanie tego "poledwica". Nie mam co szukac "poledwiczek" z drobiu albo z ryb, bo takie nazywanie istnieje tylko w Polsce.
Wlasnie, najgrubsza czesc dorsza , u nas zwana "grzbietowa" a nie zadna "poledwica" !
Mnie tez to nie pasuje ale z drobiu "poledwiczek" nie ma w sprzedazy jrdynie z dorsza widzialam.Natomiast jako wedlina drobiowa po nazwa "poledwica" jest w sprzedazy gdzie miesa jest kolo 60%.Ja mysle,ze to jest po prostu nsciaganie klienta bo cena do nazwy jest odpowiednia.
A wiesz co ja znalazlam w necie polskim ? Rolada z "poledwicy " lososia ...hihihi...zrolowany filet lososia w siatce a potem wedzony....jak zwal tak zwal....hihihi
Nie czepiam się nazewnictwa - ale wiem od zawsze, że nie tylko prosiaczek ale " wszystkie zwierze co ma pierze posiada polędwiczki " - te kawałeczki na zdjęciu wyżej - i nie sądzę żeby tu chodziło tylko o naciąganie klienta.
Wieki temu, kiedy jako dziecko marudzilam przy jedzeniu, to Mama żartowała : "a może tak ptasiego mleczka i polędwiczki z kurczaczka" ? - znaczy że już wtedy ten kawałek mięsa jako polędwiczka był znany.
Do niczego Wam to potrzebne i ja nie tupię nogą, ale przykład z mojego podwórka : kip - kurczak / kipfile' - filet z kurczaka / kiphaasjes - polędwiczki z kurczaka właśnie te małe paseczki mięsa - i stosowna cena, i widzę to codziennie.
a taki malutki kotlecik panierowany z polędwiczki.... mmm rozpływa się w ustach ...
A słyszałyście / widziałyście golonkę z indyka ? To już jest c y r k - ale jest !
Dlatego już przestałam jeść mięso........odrażające znęcanie sie nad biednymi. !!!! Poczekam aż zaczną jeść ludzi........to będzie ciekawe bez nazewnictwa!
No i właśnie mylisz się, ja widziałam polędwiczki z indyka... oddzielnie,,, na tacce. :D
Chciałabym dodać, że dla mnie to już więcej wspólnego z polędwicą na z dorsza np. - bo jest z grzbietu, niż z kurczaka - bo jest z cycka. A więc nawet nie to umiejscowienie "geograficzne". Poza tym ludzie nie wiedzą co łydka a co udo u kurczaka, to co się dziwić "polędwicom".
Mggi, skoro jesteś taka skrupulatna... napisałaś ..."ale z drobiu "poledwiczek" nie ma w sprzedazy"... to chyba dosyć jednoznaczne, przynajmniej dla mnie. I - nie - nie zamierzam dalej dyskutować o tym...
Ja się nie uważam za skrupulatną a Ty nie wiem dlaczego mnie juz oceniłaś tym bardziej,ze nie znamy się.Bardzo przepraszam Panią,że śmiałam w ogóle się wypowiedzieć.
Nie będzie nas, a polędwiczki drobiowe / rybne w sklepach i restauracjach zostaną i nikt nazwy tej najmniejszej i najdroższej części stworzenia nie zmieni ( foto z folderu marketu )
Polędwica łososiowa - z mięsa wołowego ? Spotkałaś się z czymś takim ? Jest " Makrela wędzona a'la łosoś " - tak samo krojona cieniutko, ułożona na "złotych" tekturkach i zgrzana we folię. Ale tu jest to a'la .
Polędwica tylko nazwą spożywczą lub gastronomiczną - jest (anatomicznie) odrębnym mięśniem biegnącym wzdłuż grzbietu, więc można ją wykroić jedynie z wołowiny i wieprzowiny, nawet żeby nie było niedomówień polędwice wieprzowe nazywa się polędwiczkami. Tak że nie ma żadnych polędwiczek z kurczaka, kaczki, indyka, perliczki lub nie wiem jakiego jeszcze ptaka, a na pewno już nie ryby, u drobiu ten kawałek mięsa o którym mówicie jest integralną częścią mięśnia piersiowego, ale wiele restauracji życzy sobie sam pojedynczy filet główny z mięśnia piersiowego, więc w zakładach było masę odpadu i ktoś po prostu wpadł na pomysł żeby to świetnie nazwać i zbić na tym kasę, tak że zrobiło się koło tego trochę zamieszania że to najbardziej delikatne i najlepszej jakości mięso co się mija z prawdę ... takie jest moje zdanie ...
U nas te "odpadki" z miesnia piersiowego kurczakow sprzedaja drobno pokrojone do szybkiego smazenia. Sa oczywiscie duzo tansze od filetow. Tez nie rozumiem zachwytu tym produktem :)
Tez kupiłam polędwice z dorsza, Była bardzo smaczna i cholernie droga. Grażyna, taką Cię uwielbiam lubię jak stoisz na straży porządku. Zabiegani, zalatani często nie zastanawiamy się nad tym co nam próbują wcisnąć producenci. Ja też się wkurzam czasem. Parę przykładów. W tv przed filmem na jednym z programów leci taki krótki spot kulinarny. I facet, ponoć gwiazda, gotuje. Pomijając fakt, że dla mnie to jest czasem zwykłe "g", ale przecież lud kupi wszytko. No coś tam gotował ostatnio i użył słowa "dosmaczamy" co mnie tak wkur.. bo to cholera po jakiemu Warszawskiemu? Inny przykład reklama barszcz Winiary z torebki. Rodzinka, obiad, świąteczna atmosfera i gospodyni mówi, że najlepszy jest naturalny barszcz Winiary, że świeżych buraków. No jak naturalny jak kurcze blade z torebki. Już takiego absurdu, że świeże buraki z torebki to nie łyknę nawet po wódeczce. Takie głupoty czasem nam wciskają, że może być polędwica z gorsza i golonka z indyka. Wszystko łykniemy jak 101 razy usłyszymy :)
Producenci myślą, że wszyscy mają wyłączne władze poznawcze i mogą nam wciskać kit. Te niektóre reklamy, to są tak głupie, że aż czasem zastanawiam się jaki "mądryjał" to kręci i czy ludziska w ogóle łykają taki shit. :)
Hihi, "dosmaczamy" ??? To co sie dziwic amatorom wstawiajacym przepisy...nie raz musialam sie ugryz w jezyk i nie skomentowac.
Wlasnie czekalam na nazwe "golonka " z jakiegos drobiu :))))
Ja mysle, ze to rowniez wina konsumenta, jak widzisz w tym watku wiele osob wcale nie przejmuje sie nazewnictwem nieprawidlowym.
A co tam jak zwal, tak zwal:))) Nie przeszkadza :(((
Bylam na stronie firmy polskiej, sprzedajacej lososie norweskie i z nich robione przetwory, skora mi sie jezyla, jakie nazwy powymyslali , wlasnie miedzy innymi sprzedaja "poledwice" z tej ryby. Oczywiscie wyslalam do nich maila z zapytaniem, w ktorym miejscu lososia jest ta "poledwica" . Zobaczymy czy mi odpowiedza i jak wytlumacza:)
Wedlug mnie to jest brak szacunku do klienta, najbardziej ucierpia mlodzi, co dopiero wchodza w dorosle zycie i przymuja wszystko jako prawde :(((
U nas byla moda dawno temu na mrozone , panierowane "paluszki" z ryb. Dzieciom bardzo smakowaly a rodzic mial prosta robote, wrzucil na patelnie i po paru minutach obiad gotowy.
Pokolenie wychowane na tych "paluszkach" rybnych myslalo, ze ryby sa prostokontne.... Zaczela sie afera i douczano przedszkolaki afiszami wygladu ryb:)))
No ale, jak dorosli mowia, ze nie ma znaczenia jak sie produkty nazywa, to mnie tak jak Ciebie Agnieszko trafia cos ....slowo nie do napisania:)
Najgorszym problem z "gotowcami" jest ich sklad, madry konsument przeczyta ten najdrobniejszy tekst i od razu bedzie wiedzial, ze w torebce barszczu jest wszystko inne niz swieze buraki:)
Teraz widzialam ostrzezenie na temat kremu Nutella, bardzo popularnie podawana dzieciom. Okazuje sie, ze w jej sklad wchodzi palony olej palmowy, powodujacy rakotworcze choroby. Wlasnie dzieci powinny unikac zjadanie tego produktu....wrrrrr
No i tak mozna robic konsumentow w balon, bo reklama pokaze sielska , rodzinna atmosfere przy stole a ludzie lykaja to jako prawde!
Jeśli chodzi o nazwy produktów, to pomysłowość producentów / handlowców nie zna granic. Ale czasem część lubpółprodukt z kury - ryby - świni - krowy - trzeba jakoś nazwać i choć brzmi śmiesznie czy z naukowego punktu widzenia jest bzdurą, to wiadomo o co chodzi - tak było, jest i niech będzie. Śmieszy mnie tylko ( bo już nawet nie wkurza ....) nazywanie paseczka mięsa z piersi kurczaka o d p a d e m produkcyjnym, który gdzieś tam sprzedawany jest w kawałeczkach do szybkiego smażenia i to jest bardzotanie, gdzieś to się wyrzuca, a gdzieś daje kotu ale pod warunkiem, że Mruczek akurat ma na to ochotę..... a gdzie indziej dziecko nigdy w życiu w buzi tego odpadu nie miało - bynajmiej nie z braku apetytu...
Ale różowiutkie mielone na tackach, paróweczki itp.... tam to odpadów nie ma - rarytasik ! Tingra założyla fajny wątek, ja myślałam że się pośmiejemy - bo rozrzucone jesteśmy po całej planecie i niektóre produkty w tłumaczeniu są kosmiczne, a tu jakoś tak ...
Był kiedyś wątek - co robić z mięsa gotowanego z rosołu. Kilka osób proponowało galarcik czy potrawkę, ale sporo osób wyrzuca do śnieci ! czasem daje psu, ale też nie każdy Azor chce to żreć.
Mam odwagę się przyznać, że jutro w pomidorówce pływać będzie szyja z indyka grubości mojej ręki - którą tak objemy aż czubek nosa będzie się świecił - bo bardzo lubimy tak jak niektóre psy... Tylko to co w jednych marketach leży za szybą jako "szyja " w innych jest to n e k czyli k a r k- i za Boga nie chce być inaczej i nikt innej nazwy nie zna. I powie ktoś że indyk karku nie ma ?
Agusiu - podpięło mi się pod Ciebie i już nie cofnę. ( a gotowce z torebki to już inna para kaloszy) Pozdrawiam !
Dawno sie tak nie usmialam czytajac post:) To u mnie te paseczki z miesnia piersi kurczaka nazywaja "odpadem" :) Nikt by nie zaplacil wiecej za nie niz za filety tutaj, dlatego kiedys te "odpady" szly do produkowania jadla dla psow i kotow.
Oczywiscie wymyslili producenci , ze jak pokroja te "odpady" na male paski, albo zmiela , to bedzie troche wieksza zaplata niz robienie z nich jadla zwiezecego.
Inna sprawa to rozmiar, na tacy , ktora nam pokazalas sa wieksze i wygladaja apetycznie. Zastanawiam sie z jakich kurczakow mozna wyciac takie "poledwiczki"?
Z naszych to doslownie milimetrowe farfocle mozna otrzymac, wiec nikt nie bedzie sie bawil tym produktem:)
No to mamy nastepny "problem" ...ma indyk kark....hihihi
Cudna ? A chociaż piątek - trzynastego - dzięki mnie zakończył się Tobie wesoło To nie Ty Tingro użyłaś słowa odpad, tylko pwyso napisał, że wiele restauracji życzylo sobie czystą pierś z kurczaka, dlatego w zakladach było dużoodpadów i coś trzeba było z tym zrobić...
A to co pokazałam na zielonych tackach (foto folderu) jest tym samym co na deseczce w mojej kuchni - pasek mięsa na nożyku ok. 15 cm. długi, a kurczak był średni ok. 1,4 / 1,5 kg chyba.
Indyk karku nie ma masz rację, ale czy drób posiada szynkę? Często jak stoję w kolejce po wędliny i czytam nazwy wędlin to włos mi się jeży m.in na szynkę drobiową, brr... Nie rozumiem jak można wyrzucać jedzenie czy mięso, może dlatego, że kasy tyle nie mam żeby sobie na to pozwolić. U mnie mięso z rosołu ląduje w pierogach, uszkach z mięsem, rozmaitych lazaniach i naleśnikach nadziewanych. Jak nie mam czasu lub nie chce mi się robić to zwyczajnie zamrażam i wyciągam kiedy już najdzie mnie natchnienie do roboty :)
U mnie też nic się nie wyrzuca - z rosołu tylko kostki i przypieczoną cebulę, bo nawet ten " rozciapany " por mój połówek uwielbia. Jest w moich przepisach "kolacja po rosole" i to dla kilku osób - z bardzo małymi dodatkami (koszt parę złotych) tylko trochę pracy w to włożyć.
A nazewnictwo - może nie tyle wkurza co częściej śmieszy i "kłaniam się" pomysłowości producentów, ale poddałam się, bo widząc za szybą 1278 przeróznych produktów z drobiu i nie tylko - a chcę kawałek "baleronu z przepiórki" - to jak mam poprosić ? jak cudzoziemiec pokazać palcem ?
Wielbiłam kucharza Macieja Kuronia, który wiele razy pokazywał i tlumaczyl co to jest kotlet devolaille - tylko i wyłącznie lekko rozbity filet z kurczaka, koniecznie z kostką od skrzydełka, a w środku nic innego jak pasek bardzo zimnego masła, koperek ( ew. pietruszka ) sół i pieprz, dobrze zwinięty - panierowany i smażony w głębokim tłuszczu - a po przekrojeniu na tależ wypływa stróżka żóltego masełka. KONIEC.
Odszedł Biedak tak wcześnie z tego świata i niczego nie wywalczył - wręcz przeciwnie. "Devolayów" ci u nas do wyboru - do koloru ! Z pieczarkami, ogórkiem kiszonym, serem, papryką, kabanosem... po staropolsku, po kaszubsku, po góralsku... tylko z samym masłem ziołowym prawie wcale - a kosteczki nie uświadczysz...
Sa w moich przepisach takie .... "zawijańce " z boczku, mocno opieczone na rumiano, i zakopane (?) w kiszonej kapuście gotowane godzinę. Skojarzyło mi się to tylko z rolmopsem i nazwałam to to " rolmopsy wieprzowe " Komentarze były miłe, ale zwrócono mi uwagę - wręcz poproszono o zmianę nazwy, bo słowo rolmops - zarezerwowany jest tylko do śledzia ! pewnie tak .....
No dobra - na koniec widoczne na zdjęciu puszyste ciasteczka drożdżowe. - jak one mogą się nazywać ? Z czym Wam się one kojarzą ?
to jest nonnenvot, czyli dupa zakonnicy zapewniam - nazwa używana, tylko anatomiczną część ciała Siostry pisze się jak wyżej - oddzielnie a ciasteczko razem - jedno słowo.
Tak samo, ale już mniej oficjalnie (ciut złośliwie) bardzo dawnymi czasy nazywało się fryzurę - jak to młode panny nosiły taki gruby warkocz wkoło głowy.
Mój brat, około pół wieku temu na obozie - chyba gdzieś na południu Polski ale bliżej nie wiem, zawołał w piekarni " dwie szneki " i sprzedawczyni nie wiedziała co to jest.
Dla mnie tez "paczkowato" wygladaja, tylko nie nadziewane a obtaczana w cukrze:) U nas tez takie sprzedaja, tylko ksztalt okragly jak krazki. Nie lubie ich , bo bardzo slodkie :)
Tingro - to na zdjęciu - powiedzmy już ładnie " precelek " - jest puszysty, zawsze świeży - często cieply i bardzo je lubię, bo najbardziej przypominają nasze pączki jak u mamy - przeszkadza mi tylko ten żywy cukier w zębach ( ale palcem go redukuję )
są jeszcze "prawdziwe" pączki, ale to już typowo noworoczne i mają więcej rodzynek niż ciasta, a słodycz oczy wtwraca - tych to nie cierpię - i te rodzynki takie twarde - uważam, że powinny być namoczone.
Tutaj tylko amerykanskie paczki sa w sprzedazy. Okropnie slodkie i tluste. Nie wezme do ust:) Tesknie za babcinymi , nadziewanymi ucieranymi platkami rozy...no , moge sobie tylko marzyc:(
Nie mam komu piec polskie paczki a tylko dla siebie to za duzo zachodu:)
Tak pisze o oponkach, smakuja tak samo u nas , jak te amerykanskie paczki. Sa jeszcze otaczane czekolada albo innymi lukrami. Nie moj smak:))))
Haha, no pewnie,ze sprzedawczyni na poludniu Polski nie wiedziala co to "szneki", albo "szneki z glancem":))) Tak samo jak by zamowil tam "pyry z gzikiem" w restauracji, pewnie stali by na bacznosc:)))
To z gwary poznanskiej pochodzi, znam bo w poznanskim pol dziecinstwa spedzilam:)
Myślę o tym od kiedy przeczytałam Twój post... I kurna za Boga nie wiem, czym się różni dupa zakonnicy od innej..? Chodzi o dupę, czy o wyobrażenie błony dziewiczej ?
Lea 2 - pączki to tylko oliebollen i w tym " precelku " nie ma ani grama dżemu. Wierz mi, dzielę noce i dnie z tubylcem i przed wysłaniem upewniłam się czy aby dobrze napisałm. Nie jest to słowo "brzydkie" czy wulgarne, podobnie jak w Polsce gęsi pipek też nie. (ale nazwanie tak fryzury - grubego warkoczem wkoło głowy, to już niegrzecznie)
As - kiszona kapusta z przyprawami - ziele, listki, kminek, suszone grzybki - namoczone i wlane razem z tą wodą - boczek w kawałku, w plastrach, w zawijańcach, żeberka - normalnie doprawiasz po swojemu ( nawet nie tak delikatnie ) opiekasz mocno - bardzo mocno na rumiano, zakopujesz w kapuście, a na tej samej patelni przesmażasz cebulę - i do kapusty, - a patelnię oblepioną tym " smakiem " popłucz wrzątkiem - i wlej do kapusty. - Uzupełnij zawartość garnka wrzątkiem aby bylo przykryte, i na małym gazie bez zaglądania godzinę - do półtora jesteś wolna.
Kapusta przejdzie smakiem pieczonego i kolorem - również od grzybków a mięso od kwasu zbieleje i przejdzie kapustą. Jak to się wszystko razem przegryzie, to nam już żadnych bigosów nie trzeba.
Zajżyj proszę w moje przepisy Rolmopsy wieprzowe i Boczek - po prostu świetny z minimalną różnicą (dodatek pora ) to jest to samo i jest dużo zdjęć. i ostatnia fotka - jak widać niektórym to nawet na zimno na chlebie smakuje.
Oj Tingro - już nie bądź taka..... zapukaj w konfesjonał, daj mi rozgrzeszenie i nie każ po 3 latach nazwy tego boczku zmieniać - bo 135 osób ma go w ulubionych i one wiedzą w czym rzecz. Tak mi się wtedy skojarzyło może dlatego, ze w rolmopsy ( prawdziwe śledziowe ) kładę to samo - cebula, papryka i ogórek.
A pamiętasz takie ciastka - puszysty placek biszkoptowy wielkości deserowego talerzyka, złożony na pół, wypełniony bitą śmietaną - i grubo posypany cukrem pudrem ? U mnie one się nazywały o m l e t y i ja innej nazwy nie znam. A dali mi niedawno omlet na śniadanie, i ani w 0,5 % ciastkiem to nie było. Możemy się tylko pośmiać - bo w tym temacie świata nie zmienimy. Ja też z pochodzenia " pyra z gzikiem " .....
Mi sie wydaje, ze surowy produkt powinien miec prawidlowa nazwe, ale juz przetworzony jak wedliny czy to, co my tu tworzymy, to moze miec rozne wymyslne nazwy bo tak jest fajnie i niepowtarzalnie. Pamietam kiedys ktos wkleil na WZ ciastka z jablkiem o nazwie ''Cipeczki Eli'' nazwa troche kontrowersyjna, ale jak przeczytalam zabawna historyjke z zycia wzieta, to od tego czasu , sa one najlepsza reklama na te ciasteczka :) Nie pamietam dokladnie, ale napisze w skrocie, chodzi o sens:Kiedys pewna gospodyni zrobila wlasnie te ciasteczka i ksiadz zostal zaproszony na obiad, po obiedzie podano kawe i ciasto min. te ciasteczka, wszystko bylo dobrze, dopoki ksiadz nie krzyknal - ''Jakie pyszne ciastka, jak sie one nazywaja?!''Nastala przez chwile grobowa cisza a za chwile, gospodyni odrzekla - ''to sa ciasteczka misyjne prosze ksiedza'', wszyscy wybuchneli smiechem i tak oto powstala mala historyjka do ''ciasteczek misyjnych'' :) Chcialabym, zeby wiecej bylo takich roznych smiesznych nazw, ktore maja do tego swoja mala historie ;) Pozdrawiam :)
Pamietam te ciastka, bardzo je lubilam, nie pamietam nazwy:)
Omlet dla mnie to rozbeltane jajka z odrobina wody albo mleka , zmazony tylko po jednej stronie , nadziewany czyms albo naturalny. Skladany na polksiezyc przed podaniem.
Omlet na slodko, w moim domu nazywal sie po francusku (?? ) byl z ubitych na sztywno bialek, wymieszanych delikatnie z rozbitymi zoltkami i na koncu przesiana maka. Taki omlet wychodzi gruby, puszysty. Ja zazwyczaj zwijalam taki omlet wypelniony jakim dzemem jak rolade, gesto posypana cukrem pudrem. Kroilam w ukosne kawalki na porcje. Dzieci uwielbialy a i dla niespodziewanych gosci mialam w pare minut cos do kawy.
A pro pos nazw , przypomnialas mi jak Mama wyslala pewnego znajomego, co w butelke wczesnie "zagladal" kazdego dnia, do cukierni po ciastka dla mnie.
Na drugi dzien bedac w cukierni po nastepne, opowiedziala Mamie wlascicielka o co poprosil znajomy pan. Prosze o "dwa potwory i dwa otwory".....hihihi...gdyby nie powiedzial dla kogo kupuje, to nie mogl by kupic zadnych ciastek:)))) Wlascicielka odrazu wiedziala , ze my zawsze kupujemy eklery i biszkoptowe polkule....hihihi
Beatko - może niezbyt jasno się wyraziłam ta sama nazwa na 2 zupelnie inne produkty - puszysta jajecznica i biszkoptowe ciastko z bitą smietaną grubo posypane pudrem Byłam na wyjeździe i na śniadanie podali omlet - jajecznicę ze szczypiorkiem - ja nie chciałam żadnego ciastka biskwit.
Myślałam że we wszystkich cukierniach w Polsce ciastka te nazywają się tak samo omlety bo omlet - jajecznica, to chyba jest nazwa "światowa "?
Dżanina - mleko kokosowe, mleczko kosmetyczne, śmietanka kosmetyczna, ptasie mleczko, mleko ... wapienne i pewnie jeszcze tych mlek i mleczek jest bez liku
a cukierki - dlaczego Irysy ? (kwiaty?) dlaczego Raczki ? Kukułki ? Murzynki (we waflu) i dlaczego jeden batonik nazywa się Grześki ?
Mariateresa, rozumiem i dziękuję za wyjaśnienie, bo w słownikach to nie wszystko można znaleźć, zwłaszcza w mowie potocznej. Rozśmieszyła mnie ta nazwa, ale czasem takim niezręcznie wypowiedzianym określeniem można kogoś urazić. :)
Lea2 - mowa potoczna / tłumaczenie dosłowne - ze wszystkich chyba języków świata jest śmieszne, często głupie, bez sensu i masz rację że można kogoś urazić - zależy gdzie, kogo i w jakich okolicznościach. Odbiegnę jednym przykładem od nazewnictwa potraw - zdanie - " tak jak ty na górze, to tak my na dole " wyjęte jest z modlitwy Ojcze nasz - "jako w niebie tak i na ziemi "...
a jeszcze jedzonko - mam zamrożone 0,5 kg skrzydełek początkowych - czyli pojedyńcza, najgrubsza część skrzydełka. Pozdrawiam - dobranoc !
Widze od jakiegos czasu bardzo dziwna nazwe czesci miesa z ryb. Poledwica z dorsza, poledwica z lososia...
Szukalam w necie i rzeczywiscie tak sklepy nazywaja cos z kawalka ryby....w Polsce!
Do tej pory myslalam, ze prawidlowa nazwa jest filet, ogon, czesc srodkowa, albo nawet filet z grzbietu, bo to najlepsza, gruba czesc na przyklad dorsza i jemu podobnych ryb.
A tu niepodzianka nagle z ryby mozna wyciac "poledwice"....hihihi
No ale kto szuka ten znajdzie i znalazlam na blogu bardzo fajny komentarz na "poledwice" rybne:
Polędwica z łososia Sieć supermarketów Alma (nazywających siebie w średnio uprawniony sposób delikatesami) przysyła mi gazetki reklamowe. Zawsze je czytam, gazetki reklamowe to jedyna darmowa prasa, jaka dociera na Ulicę Za Nowym Mostem. Dobre do przejrzenia przy śniadaniu albo w poczekalni u lekarza.
Przeglądam więc jedną taką i co widzę? "Polędwica z łososia w ziołach". Zaraz, polędwica z łososia? Może łososiowa? Może soczewki szwankują? Przecieram oczy. Zamykam- otwieram - i nic. Reklama polędwicy z łososia okazuje się jak najbardziej rzeczywista.
Myślę: chwila. Czyżby coś mnie ominęło? Przecież od czasów i media nie donosiły o żadnych przewrotach w teorii ewolucji.
Może ostatnio wybuchł jakiś reaktor albo radioaktywne substancje pozamieniały ryby w przerażające, międzygatunkowe mutanty?
Ale przecież Alma nie może się mylić. Przeglądam Wikipedię, Brittanikę i Encyklopedię PWN oraz wszystkie dostępne słowniki kulinarne.
- Polenta, pole truskawkowe, polędwica wołowa, polędwiczka wieprzowa...
Niestety, rzeczywistość encyklopedyczna milczy na temat zjawiska. Rzeczywistość supermarketowa - bynajmniej. A mnie nadal interesuje, z jakiejż to części łososia pochodzi ta polędwica?
Może gdzieś obok żeberek? Albo między bulwą a natką?
czwartek, 23 lipca 2009, manrapoleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »
Jak sie nacisnie odpowiedz, to mozna calos przeczytac:)
...karkówka z mintaja...
Steki z łososia
Dla mnie poledwiczka z kurczaka to gorsze mięso niż na piersi, odkrawam, zuzywam na gulasz lub mielenie. Albo dla kotów, jak zechcą.
Ciągle się dziwię czemu nazwano to poledwiczka.
Co do ryby, użycie terminu poledwiczka nie przeszkadza mi tak bardzo, bo odnosi się do chyba najlepszej części.
Przez takie nazwy handlowe czy raczej pseudo handlowe, ludzie nie będą znali podziału mięsa.
no bo Polak mięsożerny jest ... i co tam jakieś ryby będzie jadł, no może w piątek w panierce, a jak mu to nazwali polędwica nooo to już co innego, mięcho to mięcho więc można jeść.
A tak poważnie nie ma czegoś takiego jak polędwica z ryby, tak jak polędwiczki z kurczaka ...
No nie ma....ale jakby jest hihihi, chodząc po marketach pełno ich tam
Tak jak śledź po japońsku nim nie jest, a tak go nazywamy, i wiele innych potraw :)
Makusiu, wydaje mi się, że nazewnictwo potraw, to co innego. Tu chodzi o ,,książkowy" podział mięsa / tuszy na części, a nie o nazwanie chociażby pierogów wypchanych serem i ziemniakami - ruskimi ;)))
Ale taka jest nazwa handlowa. Nie każdy zna podział książkowy mięsa, szybciej skojarzy po takiej nazwie potocznej, nic złego w tym nie widzę.
Niestety zgadza sie, taka jest nazwa handlowa, co nie znaczy, ze nazwa jest poprawna.
Tak, tylko nastąpił dalszy podział filetów :)
Wyodrębniono z nich najlepszą, najbardziej delikatną część, którą jakoś trzeba było nazwać ;)
Może niefortunnie, ale wiadomo o co chodzi.
Anatema2, odwrotnie chyba:) Akurat ta czesc dorsza nazywana "poledwica" jest wykrojona z grzbietu ryby. Jest najbardziej twarda, gruba o scislym miesie, nie rozpadajacym sie w czasie smazenia, gotowania :)
Czyli najlepsza ;)?
Na dorszach się nie znam, bo nie znoszę. Pisałam raczej o polędwiczkach drobiowych.
Hehe Anatema2.... a ryby takie dobre dla organizmu:) Ja jestem bardzo ciekawa gdzie te drobiowe "poledwice" sa wydobywane, nad filetem z piersi, pod filetem a moze w srodku fileta sie znajduja :)))))
Dziś znalazłam przepis na fasolka po bretońsku z pieczarkami i ogórkiem marynowanym. Danie na pewno pyszne tylko zastanawiam się czy to nadal jest fasolka po bretońsku?
To będzie fasolka po bretońsku fusion
No bo Polak jest zdolny i mysli, ze kazdego innego moze, ma prawo wyrolowac w jakis sposob , jak nie nazwa to reklama....

A na powaznie, to sie tutaj dowiaduje, ze jednak sa "poledwice" z kazdego rodzaju :))))
Teraz czekam niecierpliwie na "poledwice z selera
My również z małżonkiem śmialiśmy głupkowato nad lodówkami, gdy pierwszy raz zobaczyliśmy te nazwy w odniesieniu do podłużnie wyciętych części mięsa z kurczaka, czy ryby
.
I mnie to również śmieszy, ale i dziwi, bo dla mnie polędwica, to wyłącznie delikatny kawałek mięsa z części tuszy wieprzowej i wołowej.
Nie rozumiem tego, bo to nawet jest nielogiczne, jak można wziąć części z kurczaka czy ryby i nazwać je polędwcą skoro to się nijak ma do malutkich części białego mięska drobiowego i rybnego.
Myślę, że jest to dobry chwyt marketingowy dla lepszego biznesu, bo każdemu taka nazwa może kojarzyć się z tym delikatnym mięskiem, choć niewiele ma to z nim wspólnego.
Widać na tym przykładzie, że wszelkie nazewnictwo jest dozwolone żeby tylko producenci mogli zwiększyć swoje zyski.
No wlasnie , jak mozna nazwac cos inaczej niz powinno sie nazywac ???? :))))
Jestem bardzo ciekawa, czy jest rowniez w sprzedazy "poledwica ze sledzia" albo "poledwica" z kaczki, indyka, gesi, dzikiego ptactwa?
Powiem Ci , ze wcale mnie to nazewnictwo nie smieszy, bo wychowa sie pokolenie zajadace "poledwice" ze wszystkiego
Powiem Ci, że już od dawna mnie to nurtuje.

Dla mnie to też jest niewłaściwe, ale my jako konsumenci chyba zbyt wielkiego wpływu nie mamy na to powszechne nazewnictwo producentów. Oni kierują się innymi zasadami i dla nich liczy się tylko to, żeby nazwa przyciągała jak największą ilość konsumentów.
A jeżeli chodzi o "polędwicę" z indyka, to też już taka istnieje. O innych jak na razie nie słyszałam, ale być może i w niedługim czasie takie z dzikiego ptactwa też mogą się pojawić.
Dziekuje Lea za wyjasnienie :) Lo matko, to gdzie ta "poledwica" na indyku rosnie????
Przypuszczam że wątek jest "szpilką" do mojego ostatniego przepisu.
Właśnie w nim wykorzystałam te polędwice z dorsza. Kupuję je, ponieważ ta część dorsza jest grubsza i smaczniejsza( niezależnie od tego jak ją nazwiemy). Taka jest nazwa handlowa, więc ją podałam ( nie widzę w tym nic złego)
Było już kilka wątków o podobnym temacie, i to nawet założonych przez Ciebie, no cóż.. .
Makusiu, spoko, też kupuję polędwiczki z dorsza, też je tak nazywam i też się z tego śmieję. I nic w tym złego. We Włoszech np. środek polędwiczki z ryby nazywają sercem i sprzedają osobno. I kto wie, czy do nas to nie dojdzie. :D
Pewnie dojdzie :)
I będzie następny powód do shitstormu
Nie jest ważne jak sięnazywa, ważne jak smakuje:) Są policzki z ryby (podobno smaczne), mogą być i polędwiczki:)
Policzki z dorsza sa raytasem i to jest adekwatna nazwa:) Poledwiczek dorsz nie posiada :)
Twoje przypuszczenia :)

Nie zagladalam do Twoich przepisow i nie one sa powodem tematu.
Zdziwilo mnie nazywanie fileta rybnego albo fileta drobiowego "poledwicami". Pogrzebalam po blogach kulinarnych i zobaczylam nagminne uzywanie tego nieprawidlowego okreslenia.
Zdziwilo mnie to bardzo, bo wydaje mi sie, ze przed laty takiego nazewnictwa nie bylo w Polsce.
Dzisiaj sobie popatrzylam i rzeczywiscie, nazwe dania masz prawidlowy , w skladnikach uzylas filet , z ktorego czesci zrobilas nagle poledwice:(((
Jak juz bylam u Ciebie, to zwrocilam rowniez uwage na danie rybne , nazwane przez Ciebie JARSKIM !???
No coz...zwal jak umial
Nie jeden jeszcze raz zaloze podobne tematy, bo jak sie wstawia przepisy , to nalezy nazywac skladniki i nazwy dan poprawnie wedlug mnie:)
Pozdrawiam:)
Nie zrobiłam polędwicy z fileta, kupiłam polędwicę z dorsza, czy Ci się to podoba czy nie ;)
Wiesz co mnie sie nie podoba? Jako moderator strony kulinarnej powinnas miec pojecie o nazwach produktow uzywanych w przepisach. Nawet wielka Wkn zmienila nazwe ciasta kruchego, po mojej uwadze, ze ciasto kruche nie moze miec w skladzie proszek do pieczenie ! Tylko tyle moge chyba wymagac tez od Ciebie???
Nie możesz wymagać, przykro mi
A pojęcie mam, nie wiem wszystkiego oczywiście, wszak człowiek uczy się przez całe życie, ale to że Ty masz inne zdanie, nie znaczy że tak ma być.
Kupiłam polędwice z dorsza, i tak napisałam.
Oczywiscie od Moderatora WZ oczekiwalam innej odpowiedzi!
Bardziej neutralnej, bardziej przyjaznej...bo ja tez moge tupnac obcasem!
Ja nie stawiam wykrzykników, Ty tak, więc czyje wypowiedzi są bardziej "przyjazne" jak to ujęłaś ? To że jestem moderatorem, nie oznacza że można stawiać mi jakiekolwiek wymagania, i na mnie krzyczeć.
Możesz tupać, nikt Ci tego nie broni Grażyno.
Tingro moja droga - i reszta miłych koleżanek i kolego
właśnie siedzę w kuchni ( data i godzina na foto ) i zabieram się za wyjęcie szkieletu z kurczaka w celu zrobienia rolady z całości - takiej samej jak w moich przepisach.
i ten paseczek mięsa na nożyku i na desce - to jest polędwiczka, bez użycia noża bardzo łatwo można ją w y r w a ć, gdyż trzyma się tylko na cieniuteńkiej i b. słabej błonce.
U mnie kupisz polędwiczki drobiowe na tackach, około 40 - 50 % droższe od całego fileta z kurczaka / indyka
Przy najbliższej okazji zwróć uwagę - poszukasz polędwiczki bez trudu.
Nie mam w domu dorsza, ale też ma polędwiczkę
- pasek najlepszegpo mięsa bez ości - przy grzbiecie ( drogie jak cholera !)
Pozdrawiam najmilej !
Mariateresa , rozumiem o czym piszesz, te cienkie paski miesa z drobiowej piersi drobiu oczywiscie latwo odzdzielic nawet bez uzycia noza : )
W dalszym ciagu sprzeciwiam sie na nazwywanie tego "poledwica".
Nie mam co szukac "poledwiczek" z drobiu albo z ryb, bo takie nazywanie istnieje tylko w Polsce.
Wlasnie, najgrubsza czesc dorsza , u nas zwana "grzbietowa" a nie zadna "poledwica" !
Pozdrawiam cieplo !
Mnie tez to nie pasuje ale z drobiu "poledwiczek" nie ma w sprzedazy jrdynie z dorsza widzialam.Natomiast jako wedlina drobiowa po nazwa "poledwica" jest w sprzedazy gdzie miesa jest kolo 60%.Ja mysle,ze to jest po prostu nsciaganie klienta bo cena do nazwy jest odpowiednia.
A wiesz co ja znalazlam w necie polskim ? Rolada z "poledwicy " lososia ...hihihi...zrolowany filet lososia w siatce a potem wedzony....jak zwal tak zwal....hihihi
Mnie to szczerze irytuja takie oszukanstwa.Ake ja i tak wiem co to wlasciwie jest i nie dam sie wyrolowac :-D :-D :-D
Nie czepiam się nazewnictwa - ale wiem od zawsze, że nie tylko prosiaczek ale " wszystkie zwierze co ma pierze posiada polędwiczki " - te kawałeczki na zdjęciu wyżej - i nie sądzę żeby tu chodziło tylko o naciąganie klienta.
Wieki temu, kiedy jako dziecko marudzilam przy jedzeniu, to Mama żartowała :
"a może tak ptasiego mleczka i polędwiczki z kurczaczka" ?
- znaczy że już wtedy ten kawałek mięsa jako polędwiczka był znany.
Do niczego Wam to potrzebne i ja nie tupię nogą, ale przykład z mojego podwórka :
kip - kurczak / kipfile' - filet z kurczaka / kiphaasjes - polędwiczki z kurczaka
właśnie te małe paseczki mięsa - i stosowna cena, i widzę to codziennie.
a taki malutki kotlecik panierowany z polędwiczki.... mmm rozpływa się w ustach ...
A słyszałyście / widziałyście golonkę z indyka ? To już jest c y r k - ale jest !
Dlatego już przestałam jeść mięso........odrażające znęcanie sie nad biednymi. !!!!
Poczekam aż zaczną jeść ludzi........to będzie ciekawe bez nazewnictwa!
No i właśnie mylisz się, ja widziałam polędwiczki z indyka... oddzielnie,,, na tacce. :D
Chciałabym dodać, że dla mnie to już więcej wspólnego z polędwicą na z dorsza np. - bo jest z grzbietu, niż z kurczaka - bo jest z cycka. A więc nawet nie to umiejscowienie "geograficzne".
Poza tym ludzie nie wiedzą co łydka a co udo u kurczaka, to co się dziwić "polędwicom".
Dzani u mnie nie ma w sprzedaży.Nie napisałam,ze nigdzie nie ma bo tego w stanie nie jestem okreslic.
Mggi, skoro jesteś taka skrupulatna... napisałaś ..."ale z drobiu "poledwiczek" nie ma w sprzedazy"... to chyba dosyć jednoznaczne, przynajmniej dla mnie. I - nie - nie zamierzam dalej dyskutować o tym...
Ja się nie uważam za skrupulatną a Ty nie wiem dlaczego mnie juz oceniłaś tym bardziej,ze nie znamy się.Bardzo przepraszam Panią,że śmiałam w ogóle się wypowiedzieć.
A co to łydka z kurczaka? U nas są udka, są pałki i są ćwiartki. Takiej nazwy nie słyszałam
Dolna część nogi to łydka (bądź podudzie) u każdego zwierzaka. A pałka to raczej nazwa sklepowa a nie anatomiczna. :)
Dziękuję
Nie tylko. W Stanach też jest polędwica z kurczaka.
Droższa od piersi, te już zazwyczaj mają wykrojone polędwiczki.
dla zainteresowanych mamy też - polędwicę żydowską ...
A kto mi wyjaśni fenomen polędwicy łososiowej produkowanej z mięsa wołowego bodajże....
może że kolor łososiowy czy tak jakoś
A smak gdzie?
każdy sobie może wyobrazić jaki chce
O nie nie, nie jaki chce, ale ŁOSOSIOWY! Wszak nazwa zobowiązuje
Może kolor i konsystencja?....
Nie będzie nas, a polędwiczki drobiowe / rybne w sklepach i restauracjach zostaną i nikt nazwy tej najmniejszej i najdroższej części stworzenia nie zmieni ( foto z folderu marketu )
Polędwica łososiowa - z mięsa wołowego ? Spotkałaś się z czymś takim ?
Jest " Makrela wędzona a'la łosoś " - tak samo krojona cieniutko, ułożona na "złotych" tekturkach i zgrzana we folię. Ale tu jest to a'la .
Owszem spotkałam się i nałogowo ją kupuję. To nie jest żadna nowość.
U mnie jest taka poledwica ale z miesa wieprzowego i jak dla mnie najlepsza wedlina jezeli juz mam jesc.
Smalczyk roślinny - "Smaczna pajdka" czy jakoś tak.
Ta....szyneczka wegańska, albo serdelki....:D
śmietana roślinna
No i mleko sojowe, migdałowe itd.
Polędwica tylko nazwą spożywczą lub gastronomiczną - jest (anatomicznie) odrębnym mięśniem biegnącym wzdłuż grzbietu, więc można ją wykroić jedynie z wołowiny i wieprzowiny, nawet żeby nie było niedomówień polędwice wieprzowe nazywa się polędwiczkami. Tak że nie ma żadnych polędwiczek z kurczaka, kaczki, indyka, perliczki lub nie wiem jakiego jeszcze ptaka, a na pewno już nie ryby, u drobiu ten kawałek mięsa o którym mówicie jest integralną częścią mięśnia piersiowego, ale wiele restauracji życzy sobie sam pojedynczy filet główny z mięśnia piersiowego, więc w zakładach było masę odpadu i ktoś po prostu wpadł na pomysł żeby to świetnie nazwać i zbić na tym kasę, tak że zrobiło się koło tego trochę zamieszania że to najbardziej delikatne i najlepszej jakości mięso co się mija z prawdę ... takie jest moje zdanie ...
Nooo, napracowałeś się, a co racja, to racja:)))
Piffko się Panu należy ;)
A masz....
I prawidlowo to ujoles !
Dziekuje za pomoc! :)
U nas te "odpadki" z miesnia piersiowego kurczakow sprzedaja drobno pokrojone do szybkiego smazenia. Sa oczywiscie duzo tansze od filetow. Tez nie rozumiem zachwytu tym produktem :)
Tez kupiłam polędwice z dorsza, Była bardzo smaczna i cholernie droga.
Grażyna, taką Cię uwielbiam lubię jak stoisz na straży porządku. Zabiegani, zalatani często nie zastanawiamy się nad tym co nam próbują wcisnąć producenci.
Ja też się wkurzam czasem. Parę przykładów.
W tv przed filmem na jednym z programów leci taki krótki spot kulinarny. I facet, ponoć gwiazda, gotuje. Pomijając fakt, że dla mnie to jest czasem zwykłe "g", ale przecież lud kupi wszytko.
No coś tam gotował ostatnio i użył słowa "dosmaczamy" co mnie tak wkur.. bo to cholera po jakiemu Warszawskiemu?
Inny przykład reklama barszcz Winiary z torebki. Rodzinka, obiad, świąteczna atmosfera i gospodyni mówi, że najlepszy jest naturalny barszcz Winiary, że świeżych buraków. No jak naturalny jak kurcze blade z torebki. Już takiego absurdu, że świeże buraki z torebki to nie łyknę nawet po wódeczce.
Takie głupoty czasem nam wciskają, że może być polędwica z gorsza i golonka z indyka. Wszystko łykniemy jak 101 razy usłyszymy :)
Producenci myślą, że wszyscy mają wyłączne władze poznawcze i mogą nam wciskać kit.
Te niektóre reklamy, to są tak głupie, że aż czasem zastanawiam się jaki "mądryjał" to kręci i czy ludziska w ogóle łykają taki shit. :)
Lea, producenci wiedza, ze reklama ma wladze i sile...niestety:(
Ludzie lykaja ten shit nagminnie, inaczej nikt by nie produkowal shitu:))))
Dziekuje Agnieszko! :)
Hihi, "dosmaczamy" ??? To co sie dziwic amatorom wstawiajacym przepisy...nie raz musialam sie ugryz w jezyk i nie skomentowac.
Wlasnie czekalam na nazwe "golonka " z jakiegos drobiu :))))
Ja mysle, ze to rowniez wina konsumenta, jak widzisz w tym watku wiele osob wcale nie przejmuje sie nazewnictwem nieprawidlowym.
A co tam jak zwal, tak zwal:))) Nie przeszkadza :(((
Bylam na stronie firmy polskiej, sprzedajacej lososie norweskie i z nich robione przetwory, skora mi sie jezyla, jakie nazwy powymyslali , wlasnie miedzy innymi sprzedaja "poledwice" z tej ryby. Oczywiscie wyslalam do nich maila z zapytaniem, w ktorym miejscu lososia jest ta "poledwica" . Zobaczymy czy mi odpowiedza i jak wytlumacza:)
Wedlug mnie to jest brak szacunku do klienta, najbardziej ucierpia mlodzi, co dopiero wchodza w dorosle zycie i przymuja wszystko jako prawde :(((
U nas byla moda dawno temu na mrozone , panierowane "paluszki" z ryb. Dzieciom bardzo smakowaly a rodzic mial prosta robote, wrzucil na patelnie i po paru minutach obiad gotowy.
Pokolenie wychowane na tych "paluszkach" rybnych myslalo, ze ryby sa prostokontne....
Zaczela sie afera i douczano przedszkolaki afiszami wygladu ryb:)))
No ale, jak dorosli mowia, ze nie ma znaczenia jak sie produkty nazywa, to mnie tak jak Ciebie Agnieszko trafia cos ....slowo nie do napisania:)
Najgorszym problem z "gotowcami" jest ich sklad, madry konsument przeczyta ten najdrobniejszy tekst i od razu bedzie wiedzial, ze w torebce barszczu jest wszystko inne niz swieze buraki:)
Teraz widzialam ostrzezenie na temat kremu Nutella, bardzo popularnie podawana dzieciom. Okazuje sie, ze w jej sklad wchodzi palony olej palmowy, powodujacy rakotworcze choroby. Wlasnie dzieci powinny unikac zjadanie tego produktu....wrrrrr
No i tak mozna robic konsumentow w balon, bo reklama pokaze sielska , rodzinna atmosfere przy stole a ludzie lykaja to jako prawde!
Teraz czekam na salceson rybny....:))))
Jeśli chodzi o nazwy produktów, to pomysłowość producentów / handlowców nie zna granic. Ale czasem część lub półprodukt z kury - ryby - świni - krowy - trzeba jakoś nazwać i choć brzmi śmiesznie czy z naukowego punktu widzenia jest bzdurą, to wiadomo o co chodzi - tak było, jest i niech będzie.
Śmieszy mnie tylko ( bo już nawet nie wkurza ....) nazywanie paseczka mięsa z piersi kurczaka o d p a d e m produkcyjnym, który gdzieś tam sprzedawany jest w kawałeczkach do szybkiego smażenia i to jest bardzo tanie, gdzieś to się wyrzuca, a gdzieś daje kotu ale pod warunkiem, że Mruczek akurat ma na to ochotę..... a gdzie indziej dziecko nigdy w życiu w buzi tego odpadu nie miało - bynajmiej nie z braku apetytu...
Ale różowiutkie mielone na tackach, paróweczki itp.... tam to odpadów nie ma - rarytasik !
Tingra założyla fajny wątek, ja myślałam że się pośmiejemy - bo rozrzucone jesteśmy po całej planecie i niektóre produkty w tłumaczeniu są kosmiczne, a tu jakoś tak ...
Był kiedyś wątek - co robić z mięsa gotowanego z rosołu. Kilka osób proponowało galarcik czy potrawkę, ale sporo osób wyrzuca do śnieci ! czasem daje psu, ale też nie każdy Azor chce to żreć.
Mam odwagę się przyznać, że jutro w pomidorówce pływać będzie szyja z indyka grubości mojej ręki - którą tak objemy aż czubek nosa będzie się świecił - bo bardzo lubimy tak jak niektóre psy... Tylko to co w jednych marketach leży za szybą jako "szyja " w innych jest to n e k czyli k a r k - i za Boga nie chce być inaczej i nikt innej nazwy nie zna.
I powie ktoś że indyk karku nie ma ?
Agusiu - podpięło mi się pod Ciebie i już nie cofnę.
( a gotowce z torebki to już inna para kaloszy) Pozdrawiam !
Mariateresa jestes cudna!!!
Dawno sie tak nie usmialam czytajac post:) To u mnie te paseczki z miesnia piersi kurczaka nazywaja "odpadem" :) Nikt by nie zaplacil wiecej za nie niz za filety tutaj, dlatego kiedys te "odpady" szly do produkowania jadla dla psow i kotow.
Oczywiscie wymyslili producenci , ze jak pokroja te "odpady" na male paski, albo zmiela , to bedzie troche wieksza zaplata niz robienie z nich jadla zwiezecego.
Inna sprawa to rozmiar, na tacy , ktora nam pokazalas sa wieksze i wygladaja apetycznie. Zastanawiam sie z jakich kurczakow mozna wyciac takie "poledwiczki"?
Z naszych to doslownie milimetrowe farfocle mozna otrzymac, wiec nikt nie bedzie sie bawil tym produktem:)
No to mamy nastepny "problem" ...ma indyk kark....hihihi
Pozdrawiam serdecznie!
Cudna ? A chociaż piątek - trzynastego - dzięki mnie zakończył się Tobie wesoło
To nie Ty Tingro użyłaś słowa odpad, tylko pwyso napisał, że wiele restauracji życzylo sobie czystą pierś z kurczaka, dlatego w zakladach było dużo odpadów i coś trzeba było z tym zrobić...
A to co pokazałam na zielonych tackach (foto folderu) jest tym samym co na deseczce w mojej kuchni - pasek mięsa na nożyku ok. 15 cm. długi, a kurczak był średni ok. 1,4 / 1,5 kg chyba.
Dobranoc !
No widzisz , u nas kurczaki kilogramowe i mniejsze przewaznie:) Musze sie naszukac jak chce kupic takiego o wadze 1,5 kg , prawie nigdy nie znajde:)
Dziekuje za mile zakonczenie piatku:)
Indyk karku nie ma masz rację, ale czy drób posiada szynkę?
Często jak stoję w kolejce po wędliny i czytam nazwy wędlin to włos mi się jeży m.in na szynkę drobiową, brr...
Nie rozumiem jak można wyrzucać jedzenie czy mięso, może dlatego, że kasy tyle nie mam żeby sobie na to pozwolić. U mnie mięso z rosołu ląduje w pierogach, uszkach z mięsem, rozmaitych lazaniach i naleśnikach nadziewanych. Jak nie mam czasu lub nie chce mi się robić to zwyczajnie zamrażam i wyciągam kiedy już najdzie mnie natchnienie do roboty :)
U mnie też nic się nie wyrzuca - z rosołu tylko kostki i przypieczoną cebulę, bo nawet ten " rozciapany " por mój połówek uwielbia. Jest w moich przepisach "kolacja po rosole" i to dla kilku osób - z bardzo małymi dodatkami (koszt parę złotych) tylko trochę pracy w to włożyć.
A nazewnictwo - może nie tyle wkurza co częściej śmieszy i "kłaniam się" pomysłowości producentów, ale poddałam się, bo widząc za szybą 1278 przeróznych produktów z drobiu i nie tylko - a chcę kawałek "baleronu z przepiórki" - to jak mam poprosić ? jak cudzoziemiec pokazać palcem ?
Wielbiłam kucharza Macieja Kuronia, który wiele razy pokazywał i tlumaczyl co to jest kotlet de volaille - tylko i wyłącznie lekko rozbity filet z kurczaka, koniecznie z kostką od skrzydełka, a w środku nic innego jak pasek bardzo zimnego masła, koperek ( ew. pietruszka ) sół i pieprz, dobrze zwinięty - panierowany i smażony w głębokim tłuszczu - a po przekrojeniu na tależ wypływa stróżka żóltego masełka. KONIEC.
Odszedł Biedak tak wcześnie z tego świata i niczego nie wywalczył - wręcz przeciwnie. "Devolayów" ci u nas do wyboru - do koloru ! Z pieczarkami, ogórkiem kiszonym, serem, papryką, kabanosem... po staropolsku, po kaszubsku, po góralsku... tylko z samym masłem ziołowym prawie wcale - a kosteczki nie uświadczysz...
Sa w moich przepisach takie .... "zawijańce " z boczku, mocno opieczone na rumiano, i zakopane (?) w kiszonej kapuście gotowane godzinę. Skojarzyło mi się to tylko z rolmopsem i nazwałam to to " rolmopsy wieprzowe "
Komentarze były miłe, ale zwrócono mi uwagę - wręcz poproszono o zmianę nazwy, bo słowo rolmops - zarezerwowany jest tylko do śledzia ! pewnie tak .....
No dobra - na koniec widoczne na zdjęciu puszyste ciasteczka drożdżowe.
- jak one mogą się nazywać ? Z czym Wam się one kojarzą ?
Precle jak nic
Oponki :)
Obwarzanki :)
Oj tam ..... co Wy takie eleganckie ....
to jest nonnenvot, czyli dupa zakonnicy
zapewniam - nazwa używana, tylko anatomiczną część ciała Siostry pisze się jak wyżej - oddzielnie a ciasteczko razem - jedno słowo.
Tak samo, ale już mniej oficjalnie (ciut złośliwie) bardzo dawnymi czasy nazywało się fryzurę - jak to młode panny nosiły taki gruby warkocz wkoło głowy.
Mój brat, około pół wieku temu na obozie - chyba gdzieś na południu Polski ale bliżej nie wiem, zawołał w piekarni " dwie szneki " i sprzedawczyni nie wiedziała co to jest.
Dziękuję - Pozdrawiam !
Ha ha ha
A słowniki tłumaczą, że jest to pączek z dżemem
Dla mnie tez "paczkowato" wygladaja, tylko nie nadziewane a obtaczana w cukrze:) U nas tez takie sprzedaja, tylko ksztalt okragly jak krazki. Nie lubie ich , bo bardzo slodkie :)
Tingro - to na zdjęciu - powiedzmy już ładnie " precelek " - jest puszysty, zawsze świeży - często cieply i bardzo je lubię, bo najbardziej przypominają nasze pączki jak u mamy
- przeszkadza mi tylko ten żywy cukier w zębach ( ale palcem go redukuję )
są jeszcze "prawdziwe" pączki, ale to już typowo noworoczne i mają więcej rodzynek niż ciasta, a słodycz oczy wtwraca - tych to nie cierpię - i te rodzynki takie twarde - uważam, że powinny być namoczone.
A Ty piszesz o oponkach ? Oponki lubię.
OK:)
Tutaj tylko amerykanskie paczki sa w sprzedazy. Okropnie slodkie i tluste. Nie wezme do ust:) Tesknie za babcinymi , nadziewanymi ucieranymi platkami rozy...no , moge sobie tylko marzyc:(
Nie mam komu piec polskie paczki a tylko dla siebie to za duzo zachodu:)
Tak pisze o oponkach, smakuja tak samo u nas , jak te amerykanskie paczki. Sa jeszcze otaczane czekolada albo innymi lukrami. Nie moj smak:))))
Pozdrawiam:) !
Haha, no pewnie,ze sprzedawczyni na poludniu Polski nie wiedziala co to "szneki", albo "szneki z glancem":))) Tak samo jak by zamowil tam "pyry z gzikiem" w restauracji, pewnie stali by na bacznosc:)))
To z gwary poznanskiej pochodzi, znam bo w poznanskim pol dziecinstwa spedzilam:)
Myślę o tym od kiedy przeczytałam Twój post...
I kurna za Boga nie wiem, czym się różni dupa zakonnicy od innej..?
Chodzi o dupę, czy o wyobrażenie błony dziewiczej ?
Mogła byś mi podać przepis na tą kapustę z środkowego zdjęcia?
Lea 2 - pączki to tylko oliebollen i w tym " precelku " nie ma ani grama dżemu. Wierz mi, dzielę noce i dnie z tubylcem i przed wysłaniem upewniłam się czy aby dobrze napisałm.
Nie jest to słowo "brzydkie" czy wulgarne, podobnie jak w Polsce gęsi pipek też nie.
(ale nazwanie tak fryzury - grubego warkoczem wkoło głowy, to już niegrzecznie)
As - kiszona kapusta z przyprawami - ziele, listki, kminek, suszone grzybki - namoczone i wlane razem z tą wodą
- boczek w kawałku, w plastrach, w zawijańcach, żeberka - normalnie doprawiasz po swojemu ( nawet nie tak delikatnie ) opiekasz mocno - bardzo mocno na rumiano, zakopujesz w kapuście, a na tej samej patelni przesmażasz cebulę - i do kapusty,
- a patelnię oblepioną tym " smakiem " popłucz wrzątkiem - i wlej do kapusty.
- Uzupełnij zawartość garnka wrzątkiem aby bylo przykryte, i na małym gazie bez zaglądania godzinę - do półtora jesteś wolna.
Kapusta przejdzie smakiem pieczonego i kolorem - również od grzybków
a mięso od kwasu zbieleje i przejdzie kapustą. Jak to się wszystko razem przegryzie, to nam już żadnych bigosów nie trzeba.
Zajżyj proszę w moje przepisy Rolmopsy wieprzowe i Boczek - po prostu świetny
z minimalną różnicą (dodatek pora ) to jest to samo i jest dużo zdjęć.
i ostatnia fotka - jak widać niektórym to nawet na zimno na chlebie smakuje.
Pozdrawiam Was wszystkie !
Dziękuję za odpowiedź.
Mariateresa te "Rolmopsy wieprzowe" Ci nie wybacze:)))) Skad znajdujesz takie nazwy potraw?
Rolmops jest z platu sledzia o ile ja znam sie na gastronomi:)
Pozdrawiam!
Oj Tingro - już nie bądź taka..... zapukaj w konfesjonał, daj mi rozgrzeszenie i nie każ po 3 latach nazwy tego boczku zmieniać - bo 135 osób ma go w ulubionych i one wiedzą w czym rzecz.
Tak mi się wtedy skojarzyło może dlatego, ze w rolmopsy ( prawdziwe śledziowe ) kładę to samo - cebula, papryka i ogórek.
A pamiętasz takie ciastka - puszysty placek biszkoptowy wielkości deserowego talerzyka, złożony na pół, wypełniony bitą śmietaną - i grubo posypany cukrem pudrem ?
U mnie one się nazywały o m l e t y i ja innej nazwy nie znam. A dali mi niedawno omlet na śniadanie, i ani w 0,5 % ciastkiem to nie było.
Możemy się tylko pośmiać - bo w tym temacie świata nie zmienimy.
Ja też z pochodzenia " pyra z gzikiem " .....
Mi sie wydaje, ze surowy produkt powinien miec prawidlowa nazwe, ale juz przetworzony jak wedliny czy to, co my tu tworzymy, to moze miec rozne wymyslne nazwy bo tak jest fajnie i niepowtarzalnie. Pamietam kiedys ktos wkleil na WZ ciastka z jablkiem o nazwie ''Cipeczki Eli'' nazwa troche kontrowersyjna, ale jak przeczytalam zabawna historyjke z zycia wzieta, to od tego czasu , sa one najlepsza reklama na te ciasteczka :) Nie pamietam dokladnie, ale napisze w skrocie, chodzi o sens:Kiedys pewna gospodyni zrobila wlasnie te ciasteczka i ksiadz zostal zaproszony na obiad, po obiedzie podano kawe i ciasto min. te ciasteczka, wszystko bylo dobrze, dopoki ksiadz nie krzyknal - ''Jakie pyszne ciastka, jak sie one nazywaja?!''Nastala przez chwile grobowa cisza a za chwile, gospodyni odrzekla - ''to sa ciasteczka misyjne prosze ksiedza'', wszyscy wybuchneli smiechem i tak oto powstala mala historyjka do ''ciasteczek misyjnych'' :) Chcialabym, zeby wiecej bylo takich roznych smiesznych nazw, ktore maja do tego swoja mala historie ;) Pozdrawiam :)
Pamiętam te "cipeczki"
Hahaha, jestes rozgrzeszona:))))
Pamietam te ciastka, bardzo je lubilam, nie pamietam nazwy:)
Omlet dla mnie to rozbeltane jajka z odrobina wody albo mleka , zmazony tylko po jednej stronie , nadziewany czyms albo naturalny. Skladany na polksiezyc przed podaniem.
Omlet na slodko, w moim domu nazywal sie po francusku (?? ) byl z ubitych na sztywno bialek, wymieszanych delikatnie z rozbitymi zoltkami i na koncu przesiana maka. Taki omlet wychodzi gruby, puszysty. Ja zazwyczaj zwijalam taki omlet wypelniony jakim dzemem jak rolade, gesto posypana cukrem pudrem. Kroilam w ukosne kawalki na porcje. Dzieci uwielbialy a i dla niespodziewanych gosci mialam w pare minut cos do kawy.
A pro pos nazw , przypomnialas mi jak Mama wyslala pewnego znajomego, co w butelke wczesnie "zagladal" kazdego dnia, do cukierni po ciastka dla mnie.
Na drugi dzien bedac w cukierni po nastepne, opowiedziala Mamie wlascicielka o co poprosil znajomy pan.
Prosze o "dwa potwory i dwa otwory".....hihihi...gdyby nie powiedzial dla kogo kupuje, to nie mogl by kupic zadnych ciastek:)))) Wlascicielka odrazu wiedziala , ze my zawsze kupujemy eklery i biszkoptowe polkule....hihihi
Moj Tatus byl pyra poznanska :)))
Może , gdybyś poprosiła o biskwit , to zjadłabyś ciastko , a tak dostałaś po prostu zwykły omlet
Beatko - może niezbyt jasno się wyraziłam
ta sama nazwa na 2 zupelnie inne produkty - puszysta jajecznica i biszkoptowe ciastko z bitą smietaną grubo posypane pudrem
Byłam na wyjeździe i na śniadanie podali omlet - jajecznicę ze szczypiorkiem
- ja nie chciałam żadnego ciastka biskwit.
Myślałam że we wszystkich cukierniach w Polsce ciastka te nazywają się tak samo omlety
bo omlet - jajecznica, to chyba jest nazwa "światowa "?
Dżanina - mleko kokosowe, mleczko kosmetyczne, śmietanka kosmetyczna, ptasie mleczko, mleko ... wapienne i pewnie jeszcze tych mlek i mleczek jest bez liku
a cukierki - dlaczego Irysy ? (kwiaty?) dlaczego Raczki ? Kukułki ?
Murzynki (we waflu) i dlaczego jeden batonik nazywa się Grześki ?
oj, wymieniać by do rana i tylko pośmiać sę
Mariateresa, rozumiem i dziękuję za wyjaśnienie, bo w słownikach to nie wszystko można znaleźć, zwłaszcza w mowie potocznej. Rozśmieszyła mnie ta nazwa, ale czasem takim niezręcznie wypowiedzianym określeniem można kogoś urazić. :)
Lea2 - mowa potoczna / tłumaczenie dosłowne - ze wszystkich chyba języków świata jest śmieszne, często głupie, bez sensu i masz rację że można kogoś urazić - zależy gdzie, kogo i w jakich okolicznościach. Odbiegnę jednym przykładem od nazewnictwa potraw
- zdanie - " tak jak ty na górze, to tak my na dole "
wyjęte jest z modlitwy Ojcze nasz - "jako w niebie tak i na ziemi "...
a jeszcze jedzonko - mam zamrożone 0,5 kg skrzydełek początkowych - czyli pojedyńcza, najgrubsza część skrzydełka. Pozdrawiam - dobranoc !
A ja wczoraj kupiłam 30 początkowych kurczaków. :D (oczywiście mój wymysł)
A początkowe to jakie ?
Jajka :D
Jajka- zmarnowane koguciki;)
Łolaboga :)
101 razy usłyszeliśmy o mleku sojowym i wszyscy to "łyknęliśmy". A mleko, to jakby nie patrzeć to produkt gruczołu mlekowego u ssaków. :)