Nastał październik, liście się złocą i czerwienią. Poranki coraz chłodniejsze. Zapraszam do kominka, na gorącą kawę, herbatę, coś na ząb. I coś na rozgrzanie wieczorową porą. Bawmy się naszą obecnością.
Wczoraj znowu długo w pracy. I dzisiaj też krócej się nie zanosi.
Ale mąż przyjeżdża. Nasze weekendowe plany są pod znakiem zapytania, bo deszcz w prognozie. Ale w domu też piknie. A na zewnątrz zawsze można pod parasolem...
Witam czwartkowo Ekkore, Twoje październikowe plany bardzo mi się podobają - kawa, herbata, coś na ząb i na wieczorną rozgrzewkę, to doskonały kierunek Trzeba będzie jakoś sobie uprzyjemniać te krótsze i chłodniejsze dni. Znając polską jesień, to pewnie też mokre i chłodne. Dla mnie to czas na palenie świec i imbirowe herbaty z miodem i goździkami.
Wczorajszy lot odbył się bez niespodzianek. Auto oddaliśmy bez niespodzianek owych ceregieli - jednym słowem poszło gładko. O godz. 14.00 byliśmy już w domu. Okazało się, że w Dusseldorfie jest 27 stopni. Szok. Zrobiło się parno więc szybko zrobiliśmy zakupy i poszliśmy pożegnać lato nad Ren. Co tam było ludzi! W restauracjach i barach tłumy. Wszyscy radośni. Pary i rodziny spacerowały, inni okupywali centra handlowe. Usiedliśmy na ławce, z widokiem na rzekę i wróciliśmy dopiero o 21-ej. Dziś deszczowo (już od nocy) więc mamy poranny luz , bezkarne leniuchowanie Mamy jeszcze trochę czasu urlopowego , bo do domu ruszamy w sobotę. Fajnie jest poczuć takie luzy na początek października Może to zapowiedź dobrego miesiąca Takiego nam życzę
Witam w październiku ,zwłaszcza gospodynię tego miesiąca czyli Ekkore
O tak liście mienią różnymi kolorami,lasy wypełniają się grzybami. Wczoraj dostałam od brata urodziwe kanie,mówił,że jest ich mnóstwo. ja sama nie zbieram,bo nie potrafię do końca odróżnić od tych ''psich''. Na wieczór będę je smażyła,bo dziś wyjątkowo późno obiad,a właściwie obiadokolacja.
Ja też nie zbieram grzybów. Raz, że się nie znam. Dwa nigdy .nie ciągnęło. Mój tata był zapalony grzybiarz, ciągał 6 latkę ze sobą. A ja co wzgórek to krzyczałam grzybki, grzybki pokażcie się. Sama chyba nigdy nie zbierałam. Tu raz zjadłam maślaka z trawnika, gdy byłam pewna, że to on.
Nastał październik, liście się złocą i czerwienią.
Poranki coraz chłodniejsze.
Zapraszam do kominka, na gorącą kawę, herbatę, coś na ząb. I coś na rozgrzanie wieczorową porą. Bawmy się naszą obecnością.
Wczoraj znowu długo w pracy.
I dzisiaj też krócej się nie zanosi.
Ale mąż przyjeżdża. Nasze weekendowe plany są pod znakiem zapytania, bo deszcz w prognozie. Ale w domu też piknie. A na zewnątrz zawsze można pod parasolem...
Witam czwartkowo
Trzeba będzie jakoś sobie uprzyjemniać te krótsze i chłodniejsze dni. Znając polską jesień, to pewnie też mokre i chłodne. Dla mnie to czas na palenie świec i imbirowe herbaty z miodem i goździkami.
Mamy jeszcze trochę czasu urlopowego , bo do domu ruszamy w sobotę.
Może to zapowiedź dobrego miesiąca 
Ekkore, Twoje październikowe plany bardzo mi się podobają - kawa, herbata, coś na ząb i na wieczorną rozgrzewkę, to doskonały kierunek
Wczorajszy lot odbył się bez niespodzianek. Auto oddaliśmy bez niespodzianek owych ceregieli - jednym słowem poszło gładko. O godz. 14.00 byliśmy już w domu. Okazało się, że w Dusseldorfie jest 27 stopni. Szok. Zrobiło się parno więc szybko zrobiliśmy zakupy i poszliśmy pożegnać lato nad Ren. Co tam było ludzi! W restauracjach i barach tłumy. Wszyscy radośni. Pary i rodziny spacerowały, inni okupywali centra handlowe. Usiedliśmy na ławce, z widokiem na rzekę i wróciliśmy dopiero o 21-ej. Dziś deszczowo (już od nocy) więc mamy poranny luz , bezkarne leniuchowanie
Fajnie jest poczuć takie luzy na początek października
Takiego nam życzę
Dobrze, że wszystko przebiegło sprawnie.
Ciesz się resztą wakacji z Połówkiem.
Witam w październiku ,zwłaszcza gospodynię tego miesiąca czyli Ekkore
O tak liście mienią różnymi kolorami,lasy wypełniają się grzybami. Wczoraj dostałam od brata urodziwe kanie,mówił,że jest ich mnóstwo. ja sama nie zbieram,bo nie potrafię do końca odróżnić od tych ''psich''. Na wieczór będę je smażyła,bo dziś wyjątkowo późno obiad,a właściwie obiadokolacja.
Ja też nie zbieram grzybów. Raz, że się nie znam. Dwa nigdy .nie ciągnęło.
Mój tata był zapalony grzybiarz, ciągał 6 latkę ze sobą. A ja co wzgórek to krzyczałam grzybki, grzybki pokażcie się.
Sama chyba nigdy nie zbierałam.
Tu raz zjadłam maślaka z trawnika, gdy byłam pewna, że to on.