Kwiecień plecień wciąż przeplata. Trochę zimy, trochę lata. A jak przystało na pierwszy dzień miesiąca: Prima aprilis po świecie chodzi, kto kogo kocha ten tego zwodzi. Prima aprilis, uważaj, bo się pomylisz.
Zapraszam na kwietniowe spotkania przy kominku albo na tarasie. Z gorącą kawą lub herbatą. Albo z zimną wodą z miętą i cytryną.
Witam kwietniowo i wtorkowo Ekkore, nie zawiodłaś mimo zmęczenia i braku czasu. Super!
Nowy miesiąc przywitał dzień słońcem i niech to będzie zapowiedź, że wreszcie zrobi się cieplej i wiosenniej. Zieleni - przyjdź do nas!
OK, wszystko w swoim czasie - grunt, żebyśmy zdrowi byli
Wczorajszy wieczór w filharmonii z zespołem Hooverphonic, to było coś fantastycznego. Długo będę wspominać. Dla zainteresowanych zostawiam link: https://www.youtube.com/watch?v=6EA-MIYY1bg
To i ja właściwego pierwszego kwietnia, bo jak otwierałam wątek, to u mnie był jeszcze marzec. Trochę się wyspałam, ból głowy odpuścił. Wczoraj już nic nie jadłam, tylko prosto z samochodu do łóżka. Dobrze, że byłam w stanie umyć zęby i wziąć leki. Czwartek i piątek mam wolny, bo wyjeżdżają. W czwartek pojadę z mężem na endoskopie, mają sprawdzać czy ma refluks gardłowy. Takie podejrzenie było lekarza, dostał wtedy leki na oko, bo pasowało i zadziałały. Poza tym podejrzenie jakiejś bakterii jest, bo mu żołądek bulgocze od dawna (może od zawsze). Moje podejrzenie to helicobacter pylori, ale zobaczymy. To bardzo popularna bakteria dla ludzi z naszego (polskiego) rejonu geograficznego. Moje dwie koleżanki tutaj miały, leczenie to długi proces antybiotykowy. Obie miały różne objawy.
Zaczynają się pierwsze w tym roku trzydziestki, od pojutrze 30 i więcej stopni na dworze. Muszę obejrzeć wiosnę w ogrodzie, bo nawet nie miałam kiedy zarejestrować faktu.
W sobotę podatki oraz pożegnanie naszych polskich znajomych, wracają do Polski, po ponad 30 latach w Stanach. Dopadła ich tęsknota, muszą sprawdzić jak to jest.
a przede wszystkim gospodynię Ekkore Tak,tak dziś Prima Aprilis. Mężowski koniecznie chciał mnie nabrać. Oczywiście się nie nabrałam,ale pozwoliłam mu,żeby myślał,że tak Ile miał radochy
Ja dopiero teraz się witam,bo rano musiałam załatwić sprawy urzędowe,a zaraz po nich pojechałam na rekolekcje. Wróciłam pół godziny temu,zrobiłam kawę i z nią do stolika kawiarenkowego kwietniowego.
To szczególny miesiąc,bo po świąteczny i urodzinowy. Za niecałe 2 tygodnie niedziela palmowa,po niej 27 lat skończy moja córka,potem święta i urodziny naszej Gospodyni. Same imprezy
Pytałyście co przywieźliśmy. Dużo makulatury turystycznej, przydatna zawsze przy planowaniu. Bo internet jest pomocny, gdy już wiesz co chcesz zobaczyć. Albo podaje tylko "must" pozycje. Kabanosy z polskiego sklepu - amerykańskie polskie oraz polskie polskie. Poza tym pasztety profit.
Szklanki kota - z muzem sztuki. To męża wybór. Przez tyle dni wspominał, jakie to fajne, że ostatniego dnia kupiliśmy. To jak piramida czy wieża w kształcie kota, którą rozkłada się na poszczególne szklanki.
Monety z mennicy - cztery 25 centowki z produkcji z danego dnia. I z przedostaniego produkcji związanej z miesiącem kobiet. Trochę magnesów do kolekcji, pocztówki. Mąż tradycyjnie koszulkę ze szczytem. Dla mnie kubek. I dekoracyjny ręcznik kuchenny.
Ledwie się zabraliśmy. Dobrze, że bagaż podręczny nie ma limitu kilogramów i rozmiar jest umowny - ma się zmieścić do schowków lub pod fotelem. I można mieć 2 sztuki. Jak masz trzeci, nawet mini torebkę to każą schować (wyjątek kurtki, koce i poduszki).
Plus mnóstwo zdjęć, te na szczęście bez limitu.
To chyba wszystko, nic więcej z całą pewnością by nie weszło
Uuuu, to całkiem sporo tych "pamiątek" Fajnie, że nie robili problemu w samolocie z ograniczeniami bagażu. Duży plus. A jak głowa, przestała dokuczać? Wyspałaś się?
W Stanach podręczny ma teoretyczne wymiary, są podane, ale nikt nie przestrzega. Ludzie czasami mają prawie rejestrowy bagaż na wymiar. Jak mały samolot, zabierają bezpłatnie do luku bagażowego. Jak lot z przesiadkami, oddają dopiero na końcu.
Kiedyś na powrocie z Polski zważyli mi podręczne, mieliśmy 11 i 13 kilo w każdym. Ale przylecieliśmy ze Stanów, z biletem z amerykańskich linii, to tylko zabrali nam jeden do luku. Wymiary były właściwe, tylko waga przekraczała.
Witam środowo Hm...rano myślałam, że dziś jest czwartek. Trochę szkoda Ale w sumie...co ja gadam. Przecież słońce za oknem - jest czym się cieszyć Wczoraj byłam u rodziców i wyklarowały nam się trochę plany świąteczne. Ustaliliśmy, że obiad będzie u mnie. Ja się cieszę. Gorsza sprawa, że chyba nie będziemy mieli auta, bo wymaga naprawy a jak Połówek przyjedzie, to nie zdąży przed świętami tego załatwić. Ale nic to, zawsze można sobie jakoś inaczej poradzić. Dziś po pracy chyba będę miała gościa - ma potwierdzić o 15-ej więc jestem ciut w zawieszeniu. Goplano, jak idą przygotowania do wesela? Co z Twoją kreacją? Jak idzie rehabilitacja?
Zabieram się za papiery na biurku - koniec przerwy. Zostawiam gorąca herbatę z cytryną, bo póki co za oknem zaledwie 6 stopni.
Hej, hej w środę. Bez bólu głowy, już wczoraj było dobrze. Choć bym pospała jeszcze.
Dzisiaj chłodny poranek, od razu się czuje, bo nie ma ogrzewania, przełączone na klimę. Kominek dogrzewa.
Też dołączam do pytań Smakosi, Goplana jak sprawy weselne.
Idę szykować śniadanie, nie mam pomysłu co zrobić, bo lodówka świeci pustkami - znaczy pusto nie jest, ale warzyw nie ma. I każdy pomysł mi upada, bo to bym zjadła, to bym zjadła, ale tego brakuje, tamtego nie ma. Jutro może wreszcie pojadę na zakupy.
Witam czwartkowo Rano zero stopni a jak będę wracać o piętnastej, to ma być osiemnaście stopni. Jej, jak fajnie będzie poczuć takie ciepło Wczoraj mój gość poinformował, że jednak nie przyjdzie. Może dziś. Hm...nie lubię tak się umawiać, ale czasami nie ma wyboru... Kiedy za oknem pojawia się taka wyraźna zapowiedź ciepłego dnia wszystko w środku "mówi mi", że czas na spacer, że praca to marnowanie dnia No i co z tym zrobić? OK, nie ma co fantazjować - trzeba się brać do pracy Dobrego dnia
U mnie dzisiaj pierwsza 30 ma być. Rano było cieplej niż wczoraj przez cały dzień. O stopień, ale zawsze.
Wszystko jest żółte od pylkow sosnowych. Jak co roku, choć teraz jakoś więcej, może dlatego, że później. Umyjesz samochód a za godzinę śladu. Ludzie mają w myjni abonament, to korzystają. Ja poczekam aż skończy. Nawet kotów nie możemy wypuścić na taras, bo wrócą żółte. A my sami narobimy śladów dookoła mieszkania.
Fajnie jest mieć wolne. Choć dzisiaj wypełnione po brzegi. Teraz siedzę i czekam na męża, aż go obudzą po badaniu. Całość ma być coś 2 godziny, jedna już prawie minęła. Dobrze, że jest intetnet. A w południe- dentysta i czyszczenie zębów, przesunęłam z przyszłego tygodnia. Zadzwoniłam wczoraj i mieli otwarcie akurat. Lepiej samemu niż z banda maluchów.
Mąż już po, jeszcze śpi, ale już mnie zawołali do niego. Szybko.
Jeszcze jakieś zakupy dzisiaj muszę zrobić, człek by zjadł więcej kolorów. Żeby był wybór.
Witam Coś ostatnio nie mam czasu nawet na to by tu zajrzeć Wczoraj z córką do przymiarki,dziś jeżdżenie za butami i garniturem dla synka. A jeszcze rano przyszła kanapa do salonu. Wszystko jak na wariackich papierach. Dobrze ,że choć kolano mniej boli,ale do wyzdrowienia droga jeszcze daleka o ile w ogóle.
Poza tym jutro jedziemy omawiać menu do lokalu ,mam więc na kolacji przyszłych swatów i zięcia. Nie mam tylko pomysłu co zaserwować. Może pomożecie? Tylko dania bezmięsne ,bo piątek..
Pytanie czy chcesz kolację kolację czy bardziej obiadową. Jak obiadowo to ryba smażona/pueczona, co wolisz, surówka z kiszonej kapusty, białej kapusty albo pora i marchwi czy pora i kapusty pekińskiej.
Jak na zimno to jakaś sałatka- np jarzynowa albo warstwowa z tuńczykiem, Łosoś wędzony, a jakby czas pozwolił może rolada szpinakowa z łososiemi serem kremowym, sery różniste, winogrona, orzechy. Albo wyglądające efektownie "praliny" z łososia, od nas z grupy, chyba przepis Kluko. Może warzywa i jakiś dip do maczania - serowy czy hummus.
Kwiecień plecień wciąż przeplata. Trochę zimy, trochę lata.
A jak przystało na pierwszy dzień miesiąca:
Prima aprilis po świecie chodzi, kto kogo kocha ten tego zwodzi.
Prima aprilis, uważaj, bo się pomylisz.
Zapraszam na kwietniowe spotkania przy kominku albo na tarasie.
Z gorącą kawą lub herbatą. Albo z zimną wodą z miętą i cytryną.
Witam kwietniowo i wtorkowo

Ekkore, nie zawiodłaś mimo zmęczenia i braku czasu. Super!
Nowy miesiąc przywitał dzień słońcem i niech to będzie zapowiedź, że wreszcie zrobi się cieplej i wiosenniej. Zieleni - przyjdź do nas!
OK, wszystko w swoim czasie - grunt, żebyśmy zdrowi byli
Wczorajszy wieczór w filharmonii z zespołem Hooverphonic, to było coś fantastycznego. Długo będę wspominać.
Dla zainteresowanych zostawiam link: https://www.youtube.com/watch?v=6EA-MIYY1bg
To i ja właściwego pierwszego kwietnia, bo jak otwierałam wątek, to u mnie był jeszcze marzec.
Trochę się wyspałam, ból głowy odpuścił.
Wczoraj już nic nie jadłam, tylko prosto z samochodu do łóżka. Dobrze, że byłam w stanie umyć zęby i wziąć leki.
Czwartek i piątek mam wolny, bo wyjeżdżają.
W czwartek pojadę z mężem na endoskopie, mają sprawdzać czy ma refluks gardłowy. Takie podejrzenie było lekarza, dostał wtedy leki na oko, bo pasowało i zadziałały. Poza tym podejrzenie jakiejś bakterii jest, bo mu żołądek bulgocze od dawna (może od zawsze). Moje podejrzenie to helicobacter pylori, ale zobaczymy. To bardzo popularna bakteria dla ludzi z naszego (polskiego) rejonu geograficznego. Moje dwie koleżanki tutaj miały, leczenie to długi proces antybiotykowy. Obie miały różne objawy.
Zaczynają się pierwsze w tym roku trzydziestki, od pojutrze 30 i więcej stopni na dworze. Muszę obejrzeć wiosnę w ogrodzie, bo nawet nie miałam kiedy zarejestrować faktu.
W sobotę podatki oraz pożegnanie naszych polskich znajomych, wracają do Polski, po ponad 30 latach w Stanach. Dopadła ich tęsknota, muszą sprawdzić jak to jest.
Witam w kwietniowej kawiarence Wszystkich
Tak,tak dziś Prima Aprilis. Mężowski koniecznie chciał mnie nabrać. Oczywiście się nie nabrałam,ale pozwoliłam mu,żeby myślał,że tak
Ile miał radochy 
a przede wszystkim gospodynię Ekkore
Ja dopiero teraz się witam,bo rano musiałam załatwić sprawy urzędowe,a zaraz po nich pojechałam na rekolekcje. Wróciłam pół godziny temu,zrobiłam kawę i z nią do stolika kawiarenkowego kwietniowego.
To szczególny miesiąc,bo po świąteczny i urodzinowy. Za niecałe 2 tygodnie niedziela palmowa,po niej 27 lat skończy moja córka,potem święta i urodziny naszej Gospodyni. Same imprezy
Skoro pozwoliłaś mężowi żeby myślał, że dałaś się nabrać, to tak naprawdę Ty Go "wkręciłaś"
Brawo!!!
Pytałyście co przywieźliśmy.
Dużo makulatury turystycznej, przydatna zawsze przy planowaniu. Bo internet jest pomocny, gdy już wiesz co chcesz zobaczyć. Albo podaje tylko "must" pozycje.
Kabanosy z polskiego sklepu - amerykańskie polskie oraz polskie polskie.
Poza tym pasztety profit.
Szklanki kota - z muzem sztuki. To męża wybór. Przez tyle dni wspominał, jakie to fajne, że ostatniego dnia kupiliśmy. To jak piramida czy wieża w kształcie kota, którą rozkłada się na poszczególne szklanki.
Monety z mennicy - cztery 25 centowki z produkcji z danego dnia. I z przedostaniego produkcji związanej z miesiącem kobiet.
Trochę magnesów do kolekcji, pocztówki.
Mąż tradycyjnie koszulkę ze szczytem. Dla mnie kubek.
I dekoracyjny ręcznik kuchenny.
Ledwie się zabraliśmy. Dobrze, że bagaż podręczny nie ma limitu kilogramów i rozmiar jest umowny - ma się zmieścić do schowków lub pod fotelem. I można mieć 2 sztuki.
Jak masz trzeci, nawet mini torebkę to każą schować (wyjątek kurtki, koce i poduszki).
Plus mnóstwo zdjęć, te na szczęście bez limitu.
To chyba wszystko, nic więcej z całą pewnością by nie weszło
Witam kwietniowo, Chlebek bananowy Sophie Dahl
Uuuu, to całkiem sporo tych "pamiątek"
Fajnie, że nie robili problemu w samolocie z ograniczeniami bagażu. Duży plus. A jak głowa, przestała dokuczać? Wyspałaś się?
W Stanach podręczny ma teoretyczne wymiary, są podane, ale nikt nie przestrzega.
Ludzie czasami mają prawie rejestrowy bagaż na wymiar. Jak mały samolot, zabierają bezpłatnie do luku bagażowego. Jak lot z przesiadkami, oddają dopiero na końcu.
Kiedyś na powrocie z Polski zważyli mi podręczne, mieliśmy 11 i 13 kilo w każdym. Ale przylecieliśmy ze Stanów, z biletem z amerykańskich linii, to tylko zabrali nam jeden do luku. Wymiary były właściwe, tylko waga przekraczała.
Witam środowo
Ale w sumie...co ja gadam. Przecież słońce za oknem - jest czym się cieszyć 

Hm...rano myślałam, że dziś jest czwartek. Trochę szkoda
Wczoraj byłam u rodziców i wyklarowały nam się trochę plany świąteczne. Ustaliliśmy, że obiad będzie u mnie. Ja się cieszę. Gorsza sprawa, że chyba nie będziemy mieli auta, bo wymaga naprawy a jak Połówek przyjedzie, to nie zdąży przed świętami tego załatwić. Ale nic to, zawsze można sobie jakoś inaczej poradzić.
Dziś po pracy chyba będę miała gościa - ma potwierdzić o 15-ej więc jestem ciut w zawieszeniu.
Goplano, jak idą przygotowania do wesela? Co z Twoją kreacją? Jak idzie rehabilitacja?
Zabieram się za papiery na biurku - koniec przerwy. Zostawiam gorąca herbatę z cytryną, bo póki co za oknem zaledwie 6 stopni.
Dobrego dnia
Hej, hej w środę.
Bez bólu głowy, już wczoraj było dobrze. Choć bym pospała jeszcze.
Dzisiaj chłodny poranek, od razu się czuje, bo nie ma ogrzewania, przełączone na klimę. Kominek dogrzewa.
Też dołączam do pytań Smakosi, Goplana jak sprawy weselne.
Idę szykować śniadanie, nie mam pomysłu co zrobić, bo lodówka świeci pustkami - znaczy pusto nie jest, ale warzyw nie ma. I każdy pomysł mi upada, bo to bym zjadła, to bym zjadła, ale tego brakuje, tamtego nie ma.
Jutro może wreszcie pojadę na zakupy.
Witam czwartkowo
No i co z tym zrobić?
OK, nie ma co fantazjować - trzeba się brać do pracy 
Rano zero stopni a jak będę wracać o piętnastej, to ma być osiemnaście stopni. Jej, jak fajnie będzie poczuć takie ciepło
Wczoraj mój gość poinformował, że jednak nie przyjdzie. Może dziś. Hm...nie lubię tak się umawiać, ale czasami nie ma wyboru...
Kiedy za oknem pojawia się taka wyraźna zapowiedź ciepłego dnia wszystko w środku "mówi mi", że czas na spacer, że praca to marnowanie dnia
Dobrego dnia
U mnie dzisiaj pierwsza 30 ma być.
Rano było cieplej niż wczoraj przez cały dzień. O stopień, ale zawsze.
Wszystko jest żółte od pylkow sosnowych.
Jak co roku, choć teraz jakoś więcej, może dlatego, że później.
Umyjesz samochód a za godzinę śladu.
Ludzie mają w myjni abonament, to korzystają. Ja poczekam aż skończy.
Nawet kotów nie możemy wypuścić na taras, bo wrócą żółte. A my sami narobimy śladów dookoła mieszkania.
Fajnie jest mieć wolne.
Choć dzisiaj wypełnione po brzegi.
Teraz siedzę i czekam na męża, aż go obudzą po badaniu. Całość ma być coś 2 godziny, jedna już prawie minęła. Dobrze, że jest intetnet.
A w południe- dentysta i czyszczenie zębów, przesunęłam z przyszłego tygodnia. Zadzwoniłam wczoraj i mieli otwarcie akurat. Lepiej samemu niż z banda maluchów.
Mąż już po, jeszcze śpi, ale już mnie zawołali do niego.
Szybko.
Jeszcze jakieś zakupy dzisiaj muszę zrobić, człek by zjadł więcej kolorów.
Żeby był wybór.
Witam
Wczoraj z córką do przymiarki,dziś jeżdżenie za butami i garniturem dla synka. A jeszcze rano przyszła kanapa do salonu. Wszystko jak na wariackich papierach. Dobrze ,że choć kolano mniej boli,ale do wyzdrowienia droga jeszcze daleka o ile w ogóle.
Coś ostatnio nie mam czasu nawet na to by tu zajrzeć
Poza tym jutro jedziemy omawiać menu do lokalu ,mam więc na kolacji przyszłych swatów i zięcia. Nie mam tylko pomysłu co zaserwować. Może pomożecie? Tylko dania bezmięsne ,bo piątek..
Pytanie czy chcesz kolację kolację czy bardziej obiadową.
Jak obiadowo to ryba smażona/pueczona, co wolisz, surówka z kiszonej kapusty, białej kapusty albo pora i marchwi czy pora i kapusty pekińskiej.
Jak na zimno to jakaś sałatka- np jarzynowa albo warstwowa z tuńczykiem,
Łosoś wędzony, a jakby czas pozwolił może rolada szpinakowa z łososiemi serem kremowym, sery różniste, winogrona, orzechy.
Albo wyglądające efektownie "praliny" z łososia, od nas z grupy, chyba przepis Kluko.
Może warzywa i jakiś dip do maczania - serowy czy hummus.
No i nieśmiertelne jajka w majonezie