Już od jakiegoś czasu chciałam się Was zapytać jak wekować dania obiadowe,jeśli przydarzyło się ,że np. po Świętach coś w garnku jeszcze zostało... Mam na myśli-np. bigos, gołąbki,fasolkę po bretońsku,pulpety,żeberka itp.(co jeszcze Wam przyjdzie do głowy chętnie przeczytam i napewno skorzystam)No i ile czasu się gotuje słoiki z tym czymś???Słyszałam,że potrawy mięsne dosć długo,ale nie wiem ile konkretnieCzasami po prostu potrzebuję coś ,,szybkiego''a takie coś jest jak znalazł no i nie wyrzuca się nadmiaru jedzenia:)))Pozdrówka dla Wszystkich!
Bigos, fasolkę, gołabki, pulpety wszystko mrożę, w osobnych pudełkach takich plastikowych do przechowywania żywności.Zawierają one taka jedną porcje dla naszej trójki. Później tylko wyciągam pudełeczko, rozmrażam i mam gotowy obiadek. Bigos przechowywałam nawet 3 miesiące, podobnie fasolke czy pulpety. Gołąbki nie wytrzymały długo... bo je wcześniej zjedlismy. Nie bawię się w wekowanie, jakoś to do mnie nie przemawia.
Już od jakiegoś czasu chciałam się Was zapytać jak wekować dania obiadowe,jeśli przydarzyło się ,że np. po Świętach coś w garnku jeszcze zostało...
Czasami po prostu potrzebuję coś ,,szybkiego''a takie coś jest jak znalazł no i nie wyrzuca się nadmiaru jedzenia:)))Pozdrówka dla Wszystkich!
Mam na myśli-np. bigos, gołąbki,fasolkę po bretońsku,pulpety,żeberka itp.(co jeszcze Wam przyjdzie do głowy chętnie przeczytam i napewno skorzystam)No i ile czasu się gotuje słoiki z tym czymś???Słyszałam,że potrawy mięsne dosć długo,ale nie wiem ile konkretnie
Bigos, fasolkę, gołabki, pulpety wszystko mrożę, w osobnych pudełkach takich plastikowych do przechowywania żywności.Zawierają one taka jedną porcje dla naszej trójki. Później tylko wyciągam pudełeczko, rozmrażam i mam gotowy obiadek. Bigos przechowywałam nawet 3 miesiące, podobnie fasolke czy pulpety. Gołąbki nie wytrzymały długo... bo je wcześniej zjedlismy. Nie bawię się w wekowanie, jakoś to do mnie nie przemawia.