Forum

Kuchenne porady

jesienna deprecha

  • Autor: bogna_dg Data: 2005-11-11 17:57:00

    hej. czy znacie jakis prosty w przyrzadzeniu przysmak, najlepiej malokaloryczny ;-), ktory mozna sporzadzic z produktow dostepnych w statystycznej szafce kuchennej czy lodowce? bede wdzieczna za kazda porade i sugestie, ktora pomoze mi w pozbyciu sie sezonowego braku energii, melancholii i zrezygnowania :-) pozdrawiam

  • Autor: Gapa_1410 Data: 2005-11-11 18:58:24

    Ja tez poproszę... wiesz, troszkę działają jabłka, ale deprecha jest mimo nich.

  • Autor: asie_k Data: 2005-11-11 19:31:21

    Mi też by się cos takiego przydało- bo nic mi się nie chce, i cały czas bym spała.

  • Autor: renataz36 Data: 2005-11-11 19:49:21

    czy deprecha objawie się także tym, że co chwilę chce mi się płakać?? kurde nie ma wielkiego powodu a wszystko naj chętniej zalała bym łazami buuuuuuuuu pomocy

  • Autor: Sweetya Data: 2005-11-11 20:16:35

    Słyszałam o światłoterapii-na jesień mamy coraz mniej słoneczka,a jest nam ono bardzo potrzebne-również dla dobrego nastroju.Może warto byłoby wybrać się czasem na solarium-sztuczne to ale podobno działa.No i na przekór sobie ruszać się-basen jest super.
    Co do jedzenia-hmmm...niekalorycznie-to jest problem,napewno dużo warzyw,jogurty też.Ale ja bym poleciła czekoladkę czasem-i to jak najwięcej % kakao.Ciepłe mleko-które uspokaja,a rano kakałko na mleczku i chałka z dżemikiem;)))
    Alkohol-NIE!!!-to tylko chwilowa poprawa nastroju-okupiona potem jeszcze większą depresją...Pozdrawiam

  • Autor: inka Data: 2005-11-11 21:46:21

    nawet mi już czekolada nie pomaga - jedynie rozmowa z Wami na czacie mnie obecnie rozwesela - irenka

  • Autor: pandora Data: 2005-11-11 22:52:23

     Oj kobitki, kobitki, co Wy z tą depresją. Nie wiem już, czy to taka moda, z której nikt nie chce się wyłamywać, czy naprawdę tak myślicie. W każdym razie zgłaszam zdanie odrębne. Jesień jest moją ulubioną porą roku, i to nie tylko ta "polska złota", ale - chyba nawet bardziej- ta powszechnie pogardzana pluchowata (oby tylko nie ciągle lało, bo nie da się chodzić na spacery do lasu). Lubię też bardzo przedwiośnie, ale psuje efekt perspektywa lata (wizja upałów przyprawia mnie o depresję...).
     Po pierwsze - skoro natura wymyśliła jakiś rytm, to widać jest w tym pewien sens (nie od dziś wiadomo, że natura - lub też raczej Matka Natura - głupia nie jest). Nikogo nie dziwi zachowanie roślin i zwierząt jesienią i zimą, dlaczego człowiek miałby być z jakiejś innej materii? Jesienią zwalnia się obroty i jest to nam najwyraźniej potrzebne, tak jak potrzebne jest spanie. Jeśli przyjmuje się to jako coś oczywistego (a np. ja tak robię), to nie ma wewnętrznego buntu. Nie marnuje się energii na złoszczenie się na rzeczy zupełnie od nas niezależne.
    Po drugie - to jesienne lenistwo wcale nie musi oznaczać spadku aktywności życiowej - trzeba tę aktywność nieco modyfikować
    Po trzecie - polecam jesienne spacery - ciepło się ubrać i maszerować. Spojrzeć na krajobraz innym okiem - nie jest może tak nachalnie ładnie jak wiosną i latem, ale jesień ma dużo wdzięku, choć dużo bardziej wymagającego w odbiorze
    Po czwarte - jak fajnie wrócić do ciepłego mieszkania i zrobić sobie coś pysznego
    Po piąte - i to jest odpowiedź na właściwe Twoje pytanie - niskokaloryczne, zdrowe i nawet jeszcze niedrogie danie na "po spacerze"
     Włoszczyznę plus dodatkowo jedną, dwie cebule kroimy - cebulę dowolnie, natomiast korzeniowe koniecznie w julienne - czyli cieniutkie słupki
    Rozgrzewamy trochę oleju lub oliwy na patelni dużej (idealny jest wok) i smażymy na dość dużym ogniu mieszając często. Osobno gotujemy torebeczkę kaszy gryczanej - od tego właściwie najlepiej zacząć. Może być ew. ryż ciemny, ale kasza lepsza i zdrowsza. Trzeba ją tylko podgotować najwyżej 10 min. potem odcedzamy i do jarzyn i jeszcze chwilę smażymy razem. Można też dodać pieczarki (ale wtedy nie będzie takie lekkostrawne) lub paprykę czy brokuły w niewielkiej ilości. Po zjedzeniu solidnej porcji czujemy się syte, ale nie ociężałe i możemy brać się za sprzątanie lub pieczenia pysznego ciasta na deser... Tego typu jarzynowe kombinacje idealne są na jesienne kolacje (robię też z ryżem i drobnym makaronem). Można dorzucić jakieś mięso, ale traci wtedy lekkość i prostotę.
    Po szóste - mam jeszcze co najmniej tuzin argumentów za jesienią, ale nie będę Was zanudzać

    pozdrawiam jesiennie tzn. ciepło -p.

  • Autor: dorota40 Data: 2005-11-11 23:14:13

    Pandora zgadzam się z tobą.Jesień wcale nie jest taka smutna!A jak jeszcze pomyślimy, że niedługo Gwiazdka, to całkiem miło robi się na serduszku.Aby do wiosny kochani!!!! Pozdrawiam wszystkich depresyjnych żarłoczków i proponuję zjeśc dobre ciacho! A co tam!
    Dorota40

  • Autor: jasia Data: 2005-11-12 00:11:47

    Pandora, podzielam twoje zdanie. I powiem więcej , NARESZCIE JESIEŃ, koniec upałów, trochę wilgoci nie zaszkodzi.
    I to jedzonko na po spacerze, to jest to. Ale jak dla mnie,  to bez tego deseru w postaci ciasta. Ja nie jadam i nie piekę.l
    A tak po za tym wszysto jest ok.
    Gdy wracam z pracy , to żałuję, że sama prowadzę samochód i nie mogę się skupić na podziwianiu przyrody o tej porze roku.
    Ale w niedzielę, jak pogoda będzie sprzyjać , to sobię wynagrodzę i mąż, będzie kierowcą.
    A później spacer.......  no i żadnej depresji, wszystko zostało w lesie.
    jasia

  • Autor: pandora Data: 2005-11-12 22:35:51

    Nooo, ulżyło mi...
    p.

Przejdź do pełnej wersji serwisu