Tu gdzie mieszkam, tzn. w Górnej Austrii obecnie "gościnnie" pracuje najwięcej - Niemców! Austriacy wolą ich zatrudniać zamiast Turków czy Jugosłowian, bo są zdyscyplinowani i nie mają żadnych barier językowych. Bezrobocie w Niemczech jest tak dokuczliwe, że tylko patrzeć jak zaczną emogrować zarobkowo do Polski :-)
Użytkownik lubczyk69 napisał w wiadomości: > Użytkownik smakosia napisał w wiadomości:> Lubczyk69?! No witaj! Jak > zdrowie? Czy to oznacza, że wracasz do nas po> szpitalnej przerwie? > Pozdrawiam.To znaczy, że tak! Popatrz w nowe przepisy :-) O !!!!Aż trzy nowości! To oznacza, że wracasz do zrowia :-) Wiele osób ucieszysz swoim powrotem do "żarłowiczów". Pewnie teraz ktoś tam skacze koło Ciebie i podtyka pod nos smakołyki, co? Przywilej "chorego" :-)))) Szybkiej "regeneracji" życzę.
Jak mogę się obijać w pracy skoro już ją zakończyłem.Jestem emerytem.NUUUUUUDDDZZZZĘĘĘĘĘĘ się.Poproszę o pretekst do pisania.Mam cichą nadzieję,że Was nie zanudzam swoimi rymowankami.Jak nie będę pisać rymowanek to zacznę wpisywać domowe przepisy.Jak zaczniecie je stosować będziecie wyglądać jak ja hahahahahahahaha.
Użytkownik lajan napisał w wiadomości: > Jak mogę się obijać w pracy skoro już ją zakończyłem.Jestem > emerytem.NUUUUUUDDDZZZZĘĘĘĘĘĘ się.Poproszę o pretekst do pisania.Mam cichą > nadzieję,że Was nie zanudzam swoimi rymowankami.Jak nie będę pisać rymowanek > to zacznę wpisywać domowe przepisy.Jak zaczniecie je stosować będziecie > wyglądać jak ja hahahahahahahaha.
Może zacznij pisać psikając farbą na mury domów, abo na wagony tramwajowe. Podobno to wnosi dreszczyk emocji, a i nie dać się złapać to też sztuka.
Lubczyku drogi, rada doskonała, ale pomoc by się przydała. Na domach pisać by się dało, ale wciąż by mi się oglądało. Błędów narobiłbym niestety, tylko z samej podniety. Tramwajów u nas brakuje, wyjechać ich szukać nie pasuje. Przy takim stylu życia, z tendencją do tycia, jak by mi się biegało, mając takie ciało? Więc Lubczyku wymyśl coś śmiało, aby odchudzić me ciało. No proszę, pretekst dostałem więc Ci odpisałem.
Oj, Lajan! To mi teraz namieszałeś w głowie. Twoje rymowanki czytam z ogromna przyjemnością, ale ciekawa też jestem przepisów... A może jakoś to połączysz? Rymowane przepisy, to by była rewelacja :-)))) Jesteś niepowtarzalny dzięki swojej "żarłocznej twórczości" i szkoda by było gdybyś jej zaprzestał. A z drugiej strony, te przepisy kuszą... No i co tu poradzić...? :-) Pozdrawiam.
A ja mimo że pracuję w domu, to często zamiast pracować buszuję tutaj a potem mam takie zaległości które odrabiam po nocach. Jednak czasami choć niechętnie zamykam stronę i biorę sie do pracy. Tak jak w tej chwili zamiast zabrać się za stertę papierów bo mam spokój, córka z babcią na spacerze a mnie się nie chce stąd wyjść. Ale chyba wezmę się za pracę to będzie wolny weekend. Pozdrawiam
Ja pracuję w domu. Wtedy nikt mi nie powie, że nie wolno. Każde włączenie komputera zaczynam od sprawdzenia nowości na forum i potem przechodzę do wątków z działów.. Ale są dni, że mam czas tylko przeczytać nagłówki - chociaż taka przyjemnosć.
A jak idę do pracy (to moje dodatkowe zajęcie) wtedy nie korzystam za bardzo z komputera. Z podłączeniem do internetu jest komputer kolegi (czytaj szefa) i to on zajmuje to miejsce. Ja tylko jak wyjeżdża (a to nie jest na za długo), zostaję zobowiazana do kontroli poczty, liczenia kilometrów itp i żeby mi nie było żal, że trzeba kończyć nie wchodzę na WŻ. Oczywiscie nikt do mnie o to nie ma pretensji.
Buszowanie po internecie w celach prywatnych w czasie pracy, to powinno być zmorą dla pracodawców. Nie wiem , czy jest. Pracuję fizycznie i mam dostęp do komputera, ale tylko w celach zawodowych - aby zalogować lub wylogować to co zrobiłam. Mój czas pracy jest rozliczany co do minuty. Wydajność 100% - to mało, dla mojego pracodawcy - żada więcej. Swoisty "Kodeks pracy" zamieszczony , dla żartu, na tym forum-- to dla mnie prawie codzienność. Z internetu korzystam tylko w domu i tracę na to i czas i pieniądze. Ale nie żałuję. To jet dla mnie prawdziwa odskocznia od codzienności, od szarego życia i ciężkiej pracy. Ja tu użalam się nad sobą, a mój syn pracujący w biurze w Anglii, nawet nie pomyśli, aby korzystać w pracy z internetu dla prywatnych celów. Twierdzi, że to niedopuszczalne. jasia
Nie wszędzie tak jest. Mam wielu znajomych pracujących w Stanach, w biurach, urzędach... Są to ludzie z którymi znam się od dawna. Z ich opowiadań wynika, że jeśli jest czas i nie muszą wykonywać slużbowych obowiązków bardzo często korzystają z internetu w celach prywatnych.
http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=41794&wid=8094327&rfbawp=1132300372.068&ticaid=1909
Swoją drogą ciekawa jestem, czy wielu z was zagląda tu w czasie pracy? Ja np. bardzo często, zawsze obiecuję sobie że to ostatni raz, ale w domu jakoś szkoda mi na to czasu...
Ale potem zawsze wszystko nadrabiam!
No ja właśnie to robię od jakichś dwóch godzinek....
Zrobiłam już co do mnie należy, szefa nie ma i co ja mam robić?
Tu gdzie mieszkam, tzn. w Górnej Austrii obecnie "gościnnie" pracuje najwięcej - Niemców! Austriacy wolą ich zatrudniać zamiast Turków czy Jugosłowian, bo są zdyscyplinowani i nie mają żadnych barier językowych. Bezrobocie w Niemczech jest tak dokuczliwe, że tylko patrzeć jak zaczną emogrować zarobkowo do Polski :-)
Lubczyk69?! No witaj! Jak zdrowie? Czy to oznacza, że wracasz do nas po szpitalnej przerwie? Pozdrawiam.
Użytkownik smakosia napisał w wiadomości:
> Lubczyk69?! No witaj! Jak zdrowie? Czy to oznacza, że wracasz do nas po
> szpitalnej przerwie? Pozdrawiam.
To znaczy, że tak! Popatrz w nowe przepisy :-)
Użytkownik lubczyk69 napisał w wiadomości:
> Użytkownik smakosia napisał w wiadomości:> Lubczyk69?! No witaj! Jak
> zdrowie? Czy to oznacza, że wracasz do nas po> szpitalnej przerwie?
> Pozdrawiam.To znaczy, że tak! Popatrz w nowe przepisy :-)
O !!!! Aż trzy nowości! To oznacza, że wracasz do zrowia :-) Wiele osób ucieszysz swoim powrotem do "żarłowiczów". Pewnie teraz ktoś tam skacze koło Ciebie i podtyka pod nos smakołyki, co? Przywilej "chorego" :-)))) Szybkiej "regeneracji" życzę.
Dziękuję! Ja też się cieszę, że mogę być wśród Was!
Jak mogę się obijać w pracy skoro już ją zakończyłem.Jestem emerytem.NUUUUUUDDDZZZZĘĘĘĘĘĘ się.Poproszę o pretekst do pisania.Mam cichą nadzieję,że Was nie zanudzam swoimi rymowankami.Jak nie będę pisać rymowanek to zacznę wpisywać domowe przepisy.Jak zaczniecie je stosować będziecie wyglądać jak ja hahahahahahahaha.
Użytkownik lajan napisał w wiadomości:
> Jak mogę się obijać w pracy skoro już ją zakończyłem.Jestem
> emerytem.NUUUUUUDDDZZZZĘĘĘĘĘĘ się.Poproszę o pretekst do pisania.Mam cichą
> nadzieję,że Was nie zanudzam swoimi rymowankami.Jak nie będę pisać rymowanek
> to zacznę wpisywać domowe przepisy.Jak zaczniecie je stosować będziecie
> wyglądać jak ja hahahahahahahaha.
Może zacznij pisać psikając farbą na mury domów, abo na wagony tramwajowe. Podobno to wnosi dreszczyk emocji, a i nie dać się złapać to też sztuka.
Lubczyku drogi, rada doskonała,
ale pomoc by się przydała.
Na domach pisać by się dało,
ale wciąż by mi się oglądało.
Błędów narobiłbym niestety,
tylko z samej podniety.
Tramwajów u nas brakuje,
wyjechać ich szukać nie pasuje.
Przy takim stylu życia,
z tendencją do tycia,
jak by mi się biegało,
mając takie ciało?
Więc Lubczyku wymyśl coś śmiało,
aby odchudzić me ciało.
No proszę, pretekst dostałem
więc Ci odpisałem.
Oj, Lajan! To mi teraz namieszałeś w głowie. Twoje rymowanki czytam z ogromna przyjemnością, ale ciekawa też jestem przepisów... A może jakoś to połączysz? Rymowane przepisy, to by była rewelacja :-)))) Jesteś niepowtarzalny dzięki swojej "żarłocznej twórczości" i szkoda by było gdybyś jej zaprzestał. A z drugiej strony, te przepisy kuszą... No i co tu poradzić...? :-) Pozdrawiam.
Taki młody i emeryt?
Coś kręcisz....
jasia
A ja mimo że pracuję w domu, to często zamiast pracować buszuję tutaj a potem mam takie zaległości które odrabiam po nocach. Jednak czasami choć niechętnie zamykam stronę i biorę sie do pracy. Tak jak w tej chwili zamiast zabrać się za stertę papierów bo mam spokój, córka z babcią na spacerze a mnie się nie chce stąd wyjść. Ale chyba wezmę się za pracę to będzie wolny weekend. Pozdrawiam
Ja pracuję w domu. Wtedy nikt mi nie powie, że nie wolno. Każde włączenie komputera zaczynam od sprawdzenia nowości na forum i potem przechodzę do wątków z działów.. Ale są dni, że mam czas tylko przeczytać nagłówki - chociaż taka przyjemnosć.
A jak idę do pracy (to moje dodatkowe zajęcie) wtedy nie korzystam za bardzo z komputera. Z podłączeniem do internetu jest komputer kolegi (czytaj szefa) i to on zajmuje to miejsce. Ja tylko jak wyjeżdża (a to nie jest na za długo), zostaję zobowiazana do kontroli poczty, liczenia kilometrów itp i żeby mi nie było żal, że trzeba kończyć nie wchodzę na WŻ. Oczywiscie nikt do mnie o to nie ma pretensji.
Buszowanie po internecie w celach prywatnych w czasie pracy, to powinno być zmorą dla pracodawców.
Nie wiem , czy jest. Pracuję fizycznie i mam dostęp do komputera, ale tylko w celach zawodowych - aby zalogować lub wylogować to co zrobiłam. Mój czas pracy jest rozliczany co do minuty. Wydajność 100% - to mało, dla mojego pracodawcy - żada więcej.
Swoisty "Kodeks pracy" zamieszczony , dla żartu, na tym forum-- to dla mnie prawie codzienność.
Z internetu korzystam tylko w domu i tracę na to i czas i pieniądze.
Ale nie żałuję. To jet dla mnie prawdziwa odskocznia od codzienności, od szarego życia i ciężkiej pracy.
Ja tu użalam się nad sobą, a mój syn pracujący w biurze w Anglii, nawet nie pomyśli, aby korzystać w pracy z internetu dla prywatnych celów. Twierdzi, że to niedopuszczalne.
jasia
Nie wszędzie tak jest. Mam wielu znajomych pracujących w Stanach, w biurach, urzędach... Są to ludzie z którymi znam się od dawna. Z ich opowiadań wynika, że jeśli jest czas i nie muszą wykonywać slużbowych obowiązków bardzo często korzystają z internetu w celach prywatnych.