Mój przyjaciel przed 15-toma laty rozstał się ze swoją żoną, bo ta ostatnia zakochała się szalenie w swoim uczniu. Gdy uczeń zdał maturę uciekła z nim do innego miasta. Przyjaciel cierpiał 8 lat w samotności po czym poznał bardzo dobrą dziewczynę i pobrali się ku radości obu rodzin. Teraz tamtą starą babę, jej młodzieniec kopnął w (d) bo jest mu starym pudłem. Ku przerażeniu mego kolesia ex baba zapowiedziała się z wizytą na kolację wigilijną. Wyaśniła mu przez telefon, że ona jest teraz sama, a w każdym polskim domu przy wigilijnym stole zawsze jest jedno wolne miejsce. Obecna żona nie chce z nim rozmawiać, mimo tego, że on wcale tamtej nie zapraszał i też nie chce jej widziec na oczy. Poradziłem mu, żeby wziął urlop i już 21 grudnia wyjechał z ukochaną żoną gdzies daleko.
A ja uważam że Święta to czas radości i przebaczania. Przyjęłabym tą kobietę, może znalazła się na "zakręcie życiowym" i jest naprawdę samotna? Nie można oceniać ludzi ani ich zachowania nie znając dogłębnie sytuacji, łatwo wtedy o pomyłkę. Ludzie mają naprawdę róóóóóóżniaste motywy swojego postępowania. Wiem o czym mówię.
niby racja, ale czy taki babsztyl nie liczy sie z innymi? radosci w ten sposob sie nie osiagnie a i przebaczenie nie jest przeciez jednoznaczne z tym, ze nalezy trwac w pozorowaniu dobrej relacji, skoro nic jej nie uzasadnia.
Ja raczej miałabym na myśli sytuację w której ta pani grzecznie pyta, czy nie znalazłoby się dla niej wolne miejsce przy stole, choćby na przełamanie się opłatkiem. Wtedy chyba nie potrafiłabym odmówić, nawet gdyby to była ex-kobieta mojego męża. Prędzej mąż by się sprzeciwiał.
Mój przyjaciel przed 15-toma laty rozstał się ze swoją żoną, bo ta ostatnia zakochała się szalenie w swoim uczniu. Gdy uczeń zdał maturę uciekła z nim do innego miasta.
Przyjaciel cierpiał 8 lat w samotności po czym poznał bardzo dobrą dziewczynę i pobrali się ku radości obu rodzin. Teraz tamtą starą babę, jej młodzieniec kopnął w (d) bo jest mu starym pudłem. Ku przerażeniu mego kolesia ex baba zapowiedziała się z wizytą na kolację wigilijną. Wyaśniła mu przez telefon, że ona jest teraz sama, a w każdym polskim domu przy wigilijnym stole zawsze jest jedno wolne miejsce.
Obecna żona nie chce z nim rozmawiać, mimo tego, że on wcale tamtej nie zapraszał i też nie chce jej widziec na oczy. Poradziłem mu, żeby wziął urlop i już 21 grudnia wyjechał z ukochaną żoną gdzies daleko.
świetna rada ! i mam wrażenie, że jedyne rozsądne wyjście :) a swoją drogą, cóz to musi być za babsztyl, tak sie wciskać w czyjąś wigilię....
Niezły wątek, prawie jak z naszych rodzimych seriali :D
A ja uważam że Święta to czas radości i przebaczania.
Przyjęłabym tą kobietę, może znalazła się na "zakręcie życiowym" i jest naprawdę samotna?
Nie można oceniać ludzi ani ich zachowania nie znając dogłębnie sytuacji, łatwo wtedy o pomyłkę.
Ludzie mają naprawdę róóóóóóżniaste motywy swojego postępowania. Wiem o czym mówię.
niby racja, ale czy taki babsztyl nie liczy sie z innymi?
radosci w ten sposob sie nie osiagnie a i przebaczenie nie jest przeciez jednoznaczne z tym, ze nalezy trwac w pozorowaniu dobrej relacji, skoro nic jej nie uzasadnia.
Ja raczej miałabym na myśli sytuację w której ta pani grzecznie pyta, czy nie znalazłoby się dla niej wolne miejsce przy stole, choćby na przełamanie się opłatkiem. Wtedy chyba nie potrafiłabym odmówić, nawet gdyby to była ex-kobieta mojego męża. Prędzej mąż by się sprzeciwiał.