Co robiecie z niechcianymi, niepotrzebnymi prezentami? Czy przyznajecie się że Wam się nie podoba? Czy leżą w szafie? Czy dajecie je komuś przy najbliższej okazji ("Na tobie lepiej leży... może weźmiesz?")? Czy zakładacie np sweter od teściowej tylko jak przyjedzie i jak wiecie że nikt Was inny w nim nie zobaczy (doświadczenia własne) ? Jakie były najbardziej dziwne, absurdalne bądż niechciane prezenty jakie dostaliście?
Ja chyba nie mam niechcianych czy nie właściwych prezentów. Poza kolczykami o których pisałam - nie lubię maleństw przy uszach. Leżą sobie w szufladzie, zostaną przekazane córce. Ale po prostu prezenty wybieram sobie sama - i albo mówię konkretnie, że chcę to i to i wysyłam "mikołaja" albo od razu kupuję sama - za prezent uważam pozwolenie na zakup (na gust mojego męża raczej nie amma co liczyć, nie bardzo umie robić prezenty). A rodzina (teściowie) przeważnie wcześniej prosi o dokonanie samodzielnego zakupu. U mnie w domu niestety nie było zwyczaju dawania prezentów, nad czym bolałam bardzo i zawsze to co dostałam w okresie przedgwiazdkowym traktowałam jako ten prezent.
Co roku dostaję od babci mego męża jakieś perfumki, to już taka tradycja :-), niestety nigdy mi się nie podobają i zawsze odkładam je do szafy a przy najbliższej okazji oddaję je komuś :-)
mi sie nie trafia bo przewaznie sama wybieram albo mowie co bym chciala.Raz bratowa kupila mojej corci sukienke, uwierzcie byla paskudna, zalozylam jej ale tylko po domu, maz nigdy nie zwraca uwagi jak dzieci sa ubrane, ale tym razem zauwazyl i powiedzial ze wyglada jak zydowka.(nie jestem rasistka, ale oni chodza ubrani jak nasze babcie) Wzielam ja na szmate do podlogi bo wstydzilabym sie ja komus dac.
Nigdy nie okazuję, że jakiś prezent mi się nie podobał. Ale tak właściwie , to nie przypominam sobie , żeby któryś mnie bardzo rozczarował. Zawsze na coś się przyda.., ale nie oddaję nikomu. jasia .
Kuzynka, która mnie nie cierpi ( z wzajemnością) obdarowuje mnie co roku furą markowych kosmetyków,których uzywać nie mogę, bom alergiczka.Ja rewanżuję się pięknym tyż markowym ciuszkiem. Za ciasnym, a kuzyneczka obfita. Obie się cieszymy. Na razie wciąż jetesmy na remis.
Co robiecie z niechcianymi, niepotrzebnymi prezentami? Czy przyznajecie się że Wam się nie podoba? Czy leżą w szafie? Czy dajecie je komuś przy najbliższej okazji ("Na tobie lepiej leży... może weźmiesz?")? Czy zakładacie np sweter od teściowej tylko jak przyjedzie i jak wiecie że nikt Was inny w nim nie zobaczy (doświadczenia własne) ? Jakie były najbardziej dziwne, absurdalne bądż niechciane prezenty jakie dostaliście?
Ja chyba nie mam niechcianych czy nie właściwych prezentów. Poza kolczykami o których pisałam - nie lubię maleństw przy uszach. Leżą sobie w szufladzie, zostaną przekazane córce. Ale po prostu prezenty wybieram sobie sama - i albo mówię konkretnie, że chcę to i to i wysyłam "mikołaja" albo od razu kupuję sama - za prezent uważam pozwolenie na zakup (na gust mojego męża raczej nie amma co liczyć, nie bardzo umie robić prezenty). A rodzina (teściowie) przeważnie wcześniej prosi o dokonanie samodzielnego zakupu. U mnie w domu niestety nie było zwyczaju dawania prezentów, nad czym bolałam bardzo i zawsze to co dostałam w okresie przedgwiazdkowym traktowałam jako ten prezent.
Co roku dostaję od babci mego męża jakieś perfumki, to już taka tradycja :-), niestety nigdy mi się nie podobają i zawsze odkładam je do szafy a przy najbliższej okazji oddaję je komuś :-)
ja takowe daję właśnie mojej teściowej/tzn. te niechciane/
mi sie nie trafia bo przewaznie sama wybieram albo mowie co bym chciala.Raz bratowa kupila mojej corci sukienke, uwierzcie byla paskudna, zalozylam jej ale tylko po domu, maz nigdy nie zwraca uwagi jak dzieci sa ubrane, ale tym razem zauwazyl i powiedzial ze wyglada jak zydowka.(nie jestem rasistka, ale oni chodza ubrani jak nasze babcie) Wzielam ja na szmate do podlogi bo wstydzilabym sie ja komus dac.
Nigdy nie okazuję, że jakiś prezent mi się nie podobał.
Ale tak właściwie , to nie przypominam sobie , żeby któryś mnie bardzo rozczarował.
Zawsze na coś się przyda.., ale nie oddaję nikomu.
jasia
.
Kuzynka, która mnie nie cierpi ( z wzajemnością) obdarowuje mnie co roku furą markowych kosmetyków,których uzywać nie mogę, bom alergiczka.Ja rewanżuję się pięknym tyż markowym ciuszkiem. Za ciasnym, a kuzyneczka obfita. Obie się cieszymy. Na razie wciąż jetesmy na remis.
:-)
Dobre