Byłam dziś na przelotnych zakupach w sklepie samoobsługowym i zwinęłam galaretkę w proszku - niechcący oczywiście (w przeciwnym razie nie byłoby się czym chwalić, hehehe). Zdarza mi się sporadycznie, że coś wywiozę w koszyku, bo np. leży pod czapką i nie zauważę. Dzisiaj natomiast śmiać mi się chciało, bo powiedzenie jest jak najbardziej adekwatne - galaretka jest BEZ CUKRU. A jednak przysłowia są mądrością narodu... A Wam zdarzają się "drobne kradzieże", czy wracacie do kasy? p.
Może nie dokładnie w temacie, ale też koszykowym. Na zakupy przeważnie chodzę z mężem, i on idzie po koszyk i prawie zawsze bierze koszyk niezapięty. A tam niespodzianka, 1 lub 2 złote. Nieodebrane przez poprzedniego klienta. Jak idę sama , zawsze koszyki są zapięte, a on ma taki fart. Nie wiem dlaczego , ale ma.... jasia
Ja zabrałam dwie foremki do ciastek, w cenie 99 groszy każda. Leżały w koszu za kartonami, których nie wyciągaliśmy na ladę. I tylko coś nam cały czas piszczało na bramce...Pani kasjerka powiedziała, zę to ustrojstwo tak ma.
Ale z drugiej strony....ile razy zakupy zostały pod stertą reklamówek...Z ostatnich pamiętam parówki na hot-dogi dla dzieci. I jeszcze tak mocno zachwalałam je dzieciom - do lodówki a parówek niet.
A w Ikei zostawiłam w tym ich wielkim worze zakupowym maleńki ręczny mikserek do spienianiania mleka. Ale za niego nie zapłaciłam...Tylko szkoda mi było...
Wracam i płacę . Gdy kasjerka pomyli się na moją korzyść , informuję ją o tym. Jak wiesz , Pandoro miła , staram się żyć zgodnie z tym , w co wierzę . Jeśli popuszczę sobie w sprawach drobnych , niewątpliwie nie stawię czoła większym problemom. Ale nikogo nie mam zamiaru wsadzać do wiezienia za galaretkę bez cukru.. . Pozdrawiam.
Droga Till, nie zdarzyło mi się jeszcze aby coś wynieść, raczej złapać tych co wynosili. Zdarzył się jednak inny fakt. Kasjerka przy wydawaniu reszty z 50 zł pomyliła się i wydała mi ze 100 zł. Zagadany z kolegą wzięłem pieniądze i wyszłem. Po drodze chciałem kupić gazetę i kiedy sięgałem do kieszeni okazało się , że mam za dużo pieniędzy w stosunku do tego co kupiłem. Żadnych innych pieniędzy nie miałem przy sobie.Domyśliłem się , że kasjerka /sprzedawczyni/ wydała mi za dużo. Było blisko, wróciłem się i mówię, że pani się pomyliła przy wydawaniu reszty. Nie wiem do dziś czy nie miała dnia wsiadła na mnie z pyskiem ,że ona lepiej wie,że nie pomyliła się i czego się jej czepiam. Tak grzecznie uświadomiony, podziękowałem i wyszłem. Niech ma nauczkę , że za buzię się płaci.
A ja miałem odwrotne zdarzenie. Kupiłem w sklepie (takim małym) parę drobiazgów...śrubki, uchwyty do kabli, dwa gniazdka elektryczne i jeszcze coś tam. Wszystko to włożyłem do kartonika (leżał w sklepie) po wiertarce. Ponieważ płaciłem kartą nie zwróciłem uwagi ile płacę. Jakież było moje zdziwienie na koniec miesiąca gdy dostałem wyciąg z konta. Okazało się że zapłaciłem za drobiazgi i WIERTARKĘ. Na szczęście reklamację mi uznano. Okazało się że taką wiertarkę mieli tylko jedną i kupił ją znajomy pana właściciela sklepu. Dobrze że zachowałem wydruk z kasy .... Bahus
Mi sie za to udalo kupic w Tesco seler naciowy za 100 zl. Cos sie zonie rachunek wydal podejrzanie duzy i zaczelismy sprawdzac. Od tego czasu Tesco juz pare razy chwycilem na szachrajstwach roznych. Seler ostatecznie dostalismy GRATIS.
Raz wyjechałam z dziecinną parasolką nie zapłaconą przejechałam przez bramkę i nic nie piszczało a miała założone to ustrojstwo zabezpieczające przed kradzieżą. Wróciłam zapłacić.innym razem wywiezłam ekierkę bez płacenia była przezroczysta i nie zauważyłm jej na dnie koszyka nie chciało mi się wracać
Przypomniała mi się jeszcze jedna historia - tyle, ze to była normalna kradzież. Córka, miała wtedy jakieś 4-5 lat wyniosła ze sklepu gumę do żucia orbit. Gdyby się w domu nie pochwaliła, że ma, nawet bym nie wiedziała. Choć mi się nie chciało ubierać - poszłyśmy jeszcze raz do sklepu, dałam jej pieniądze i kazałam powiedzieć pani, że wzięła i przeprasza. Stałyśmy przy kasie chyba przez pół godziny nim się odezwała. Ale przynajmniej dostała nauczkę i mam nadzieję, że nigdy więcej nie wyniesie niczego ze sklepu.
Ha!Ha! Mam zabawę dla znudzonych partnerów, towarzyszących drugiej osobie przy zakupach. W Tesco pisze, że jak się znajdzie produkt różny cenami/ oczywiście ten sam/ to się otrzymuje dwukrotną wartość za ten towar. Więc moje panie dokonują zakupów a ja sobie z nudów oglądam półki. Udało mi się już 4 razy znależć takie towary. Zakupiłem je a przy kasie udowodniłem, że są to ceny zawyżone i za każdym razem z przeprosinami otrzymywałem wypłatę za ten towar. Towar oczywiście zabierali. ale spostrzegawczość popłaca a mi się nie nudzi.
Hmmmm. TESCO... zauważyłam , ze informacja o promocji danego towaru jakoś dziwnie nigdy nie dociera do kasy , gdzie wbijają całą cenę , albo każą płacić za towar który miał być za darmo ( np. 3kg mąki = masło gratis - to informacja na półce , a kasie 3 kg mąki i oczywiscie pełnopłatne masło). Ciągle trzeba byc zwartym i gotowym... Pozdrawiam
zaraz zaraz - czy kazde Tesco inaczej to interpretuje??? W Lodzi zwracaja dwukrotna roznice w cenie i towaru nie zabieraja. Zaluje, ze przy tym moim selerze to nie dzialalo
Byłam dziś na przelotnych zakupach w sklepie samoobsługowym i zwinęłam galaretkę w proszku - niechcący oczywiście (w przeciwnym razie nie byłoby się czym chwalić, hehehe). Zdarza mi się sporadycznie, że coś wywiozę w koszyku, bo np. leży pod czapką i nie zauważę.
Dzisiaj natomiast śmiać mi się chciało, bo powiedzenie jest jak najbardziej adekwatne - galaretka jest BEZ CUKRU. A jednak przysłowia są mądrością narodu...
A Wam zdarzają się "drobne kradzieże", czy wracacie do kasy?
p.
Oj, przepraszam, to nie kuchenny wątek a tu go wcisnęłam przypadkowo
p.
przeniesiony.

pozdrawiam,
shiludek
/. .\
--o00- \ -00o--
shoffix
* * * * * * * *
merci
p.
Może nie dokładnie w temacie, ale też koszykowym.
Na zakupy przeważnie chodzę z mężem, i on idzie po koszyk i prawie zawsze bierze koszyk niezapięty.
A tam niespodzianka, 1 lub 2 złote. Nieodebrane przez poprzedniego klienta.
Jak idę sama , zawsze koszyki są zapięte, a on ma taki fart.
Nie wiem dlaczego , ale ma....
jasia
Ja zabrałam dwie foremki do ciastek, w cenie 99 groszy każda. Leżały w koszu za kartonami, których nie wyciągaliśmy na ladę. I tylko coś nam cały czas piszczało na bramce...Pani kasjerka powiedziała, zę to ustrojstwo tak ma.
Ale z drugiej strony....ile razy zakupy zostały pod stertą reklamówek...Z ostatnich pamiętam parówki na hot-dogi dla dzieci. I jeszcze tak mocno zachwalałam je dzieciom - do lodówki a parówek niet.
A w Ikei zostawiłam w tym ich wielkim worze zakupowym maleńki ręczny mikserek do spienianiania mleka. Ale za niego nie zapłaciłam...Tylko szkoda mi było...
Wracam i płacę . Gdy kasjerka pomyli się na moją korzyść , informuję ją o tym.
. Pozdrawiam.
Jak wiesz , Pandoro miła , staram się żyć zgodnie z tym , w co wierzę . Jeśli popuszczę sobie w sprawach drobnych , niewątpliwie nie stawię czoła większym problemom. Ale nikogo nie mam zamiaru wsadzać do wiezienia za galaretkę bez cukru..
Droga Till, nie zdarzyło mi się jeszcze aby coś wynieść, raczej złapać tych co wynosili. Zdarzył się jednak inny fakt. Kasjerka przy wydawaniu reszty z 50 zł pomyliła się i wydała mi ze 100 zł. Zagadany z kolegą wzięłem pieniądze i wyszłem. Po drodze chciałem kupić gazetę i kiedy sięgałem do kieszeni okazało się , że mam za dużo pieniędzy w stosunku do tego co kupiłem. Żadnych innych pieniędzy nie miałem przy sobie.Domyśliłem się , że kasjerka /sprzedawczyni/ wydała mi za dużo. Było blisko, wróciłem się i mówię, że pani się pomyliła przy wydawaniu reszty. Nie wiem do dziś czy nie miała dnia wsiadła na mnie z pyskiem ,że ona lepiej wie,że nie pomyliła się i czego się jej czepiam. Tak grzecznie uświadomiony, podziękowałem i wyszłem. Niech ma nauczkę , że za buzię się płaci.
Lajanie , dobre uczynki zazwyczaj bywają karane .Próbowałeś uczciwie oddać , dostałeś po uszach...Pozdrawiam
A ja miałem odwrotne zdarzenie. Kupiłem w sklepie (takim małym) parę drobiazgów...śrubki, uchwyty do kabli, dwa gniazdka elektryczne i jeszcze coś tam. Wszystko to włożyłem do kartonika (leżał w sklepie) po wiertarce. Ponieważ płaciłem kartą nie zwróciłem uwagi ile płacę. Jakież było moje zdziwienie na koniec miesiąca gdy dostałem wyciąg z konta. Okazało się że zapłaciłem za drobiazgi i WIERTARKĘ. Na szczęście reklamację mi uznano. Okazało się że taką wiertarkę mieli tylko jedną i kupił ją znajomy pana właściciela sklepu. Dobrze że zachowałem wydruk z kasy ....
Bahus
Mi sie za to udalo kupic w Tesco seler naciowy za 100 zl. Cos sie zonie rachunek wydal podejrzanie duzy i zaczelismy sprawdzac. Od tego czasu Tesco juz pare razy chwycilem na szachrajstwach roznych.
Seler ostatecznie dostalismy GRATIS.
Raz wyjechałam z dziecinną parasolką nie zapłaconą przejechałam przez bramkę i nic nie piszczało a miała założone to ustrojstwo zabezpieczające przed kradzieżą.
Wróciłam zapłacić.innym razem wywiezłam ekierkę bez płacenia była przezroczysta i nie zauważyłm jej na dnie koszyka nie chciało mi się wracać
Przypomniała mi się jeszcze jedna historia - tyle, ze to była normalna kradzież. Córka, miała wtedy jakieś 4-5 lat wyniosła ze sklepu gumę do żucia orbit. Gdyby się w domu nie pochwaliła, że ma, nawet bym nie wiedziała. Choć mi się nie chciało ubierać - poszłyśmy jeszcze raz do sklepu, dałam jej pieniądze i kazałam powiedzieć pani, że wzięła i przeprasza. Stałyśmy przy kasie chyba przez pół godziny nim się odezwała. Ale przynajmniej dostała nauczkę i mam nadzieję, że nigdy więcej nie wyniesie niczego ze sklepu.
Matko kochana...sami bardzo porządni ludzie...wstyd się przyznać...hahahahaha
Ha!Ha! Mam zabawę dla znudzonych partnerów, towarzyszących drugiej osobie przy zakupach. W Tesco pisze, że jak się znajdzie produkt różny cenami/ oczywiście ten sam/ to się otrzymuje dwukrotną wartość za ten towar. Więc moje panie dokonują zakupów a ja sobie z nudów oglądam półki. Udało mi się już 4 razy znależć takie towary. Zakupiłem je a przy kasie udowodniłem, że są to ceny zawyżone i za każdym razem z przeprosinami otrzymywałem wypłatę za ten towar. Towar oczywiście zabierali. ale spostrzegawczość popłaca a mi się nie nudzi.
Hmmmm. TESCO... zauważyłam , ze informacja o promocji danego towaru jakoś dziwnie nigdy nie dociera do kasy , gdzie wbijają całą cenę , albo każą płacić za towar który miał być za darmo ( np. 3kg mąki = masło gratis - to informacja na półce , a kasie 3 kg mąki i oczywiscie pełnopłatne masło).
Ciągle trzeba byc zwartym i gotowym... Pozdrawiam
zaraz zaraz - czy kazde Tesco inaczej to interpretuje??? W Lodzi zwracaja dwukrotna roznice w cenie i towaru nie zabieraja. Zaluje, ze przy tym moim selerze to nie dzialalo