Wczoraj byliśmy u znajomych. Ciut zabalowaliśmy, a że dzieci się doskonale bawiły do domu wracaliśmy p opierwszej w nocy. Pierwszy szok - ogromny mróz (-16) po porannej śnieżycy i braku mrozu. Samochód zamarzł od środka, szyby nie chciały się odskrobać, a to co się udało za moment zamarzało, pomimo włączonego silnika. Dzieci zaczęły marudzić. Jedyny sposób ruszyć samochodem. Mój mąż w stanie wskazujacym mówi jedź, jak ruszysz szybko się rozpuści. Ruszyłam powolutku, dodatkowo majac stracaha z powodu warunków na drodze ( w ciagu dnia byłam w mieście, samochód jakoś dziwnie słabo trzymał się drogi, opony dokładnie oblepione mokrym, świeżym śniegiem, a posd nim ślizgawka ze starej breji) kulając sie do domu, licząc, że z tą prędkością w nikogo nie wjadę. po pewnym czasie za mną pojawiły się światła - i cały czas jechały z tyłu. dzieci mówią że to chyba pogotowie, więc ja jeszcze bardziej zwolniłam, nie jechało na sygnale, więc jak musi to niech jedzie. I tak przejechaliśmy połowę miasta. Po jakimś czasie zajechali mi drogę. Wysiadłam a oni sie pytaja czy ich nie widziałam i że jechałam jakoś tak dziwnie powoli to będę musiała dmuchać w alkomat. Moje przerażenie było ogromne - wypiłam na początku lampkę wina i nie wiedziałam co wykaże alkomat. strasznie trudno jest dmuchać - tyle powietrza i tak długo. Wyszło 0.0. Popatrzyli w dokumenty, przeprosili i wróciliśmy kuż do domu. Trzeba mieć szczęście - w srodku nocy w pustym mieście trafić na policję. zatrzymali mnie bo jechałam za wolno. Czyli jakbym jechała na tej ślizgawicy z nadmierna prędkością wszystko byłoby OK. to była moja, jako kierowcy trzecia kontrola przez policjantów w moim życiu. I pierwsze dmuchanie...
dobrze ze nie moga dawac mandatów za zbyt wolną jazdę! Mnie kiedyś w biały dzień śledzili przez pół miasta w cywilnym woziku i w końcu uwiesili sie mnie że jechałam na 3 odcinkach drogi o 10 km/h za szybko w sumie nagranie było śmieszne ale mieli ofiarę z 60, 70 i 83km/h!
Wczoraj byliśmy u znajomych. Ciut zabalowaliśmy, a że dzieci się doskonale bawiły do domu wracaliśmy p opierwszej w nocy. Pierwszy szok - ogromny mróz (-16) po porannej śnieżycy i braku mrozu. Samochód zamarzł od środka, szyby nie chciały się odskrobać, a to co się udało za moment zamarzało, pomimo włączonego silnika. Dzieci zaczęły marudzić. Jedyny sposób ruszyć samochodem. Mój mąż w stanie wskazujacym mówi jedź, jak ruszysz szybko się rozpuści. Ruszyłam powolutku, dodatkowo majac stracaha z powodu warunków na drodze ( w ciagu dnia byłam w mieście, samochód jakoś dziwnie słabo trzymał się drogi, opony dokładnie oblepione mokrym, świeżym śniegiem, a posd nim ślizgawka ze starej breji) kulając sie do domu, licząc, że z tą prędkością w nikogo nie wjadę. po pewnym czasie za mną pojawiły się światła - i cały czas jechały z tyłu. dzieci mówią że to chyba pogotowie, więc ja jeszcze bardziej zwolniłam, nie jechało na sygnale, więc jak musi to niech jedzie. I tak przejechaliśmy połowę miasta. Po jakimś czasie zajechali mi drogę. Wysiadłam a oni sie pytaja czy ich nie widziałam i że jechałam jakoś tak dziwnie powoli to będę musiała dmuchać w alkomat. Moje przerażenie było ogromne - wypiłam na początku lampkę wina i nie wiedziałam co wykaże alkomat.
strasznie trudno jest dmuchać - tyle powietrza i tak długo. Wyszło 0.0. Popatrzyli w dokumenty, przeprosili i wróciliśmy kuż do domu.
Trzeba mieć szczęście - w srodku nocy w pustym mieście trafić na policję. zatrzymali mnie bo jechałam za wolno. Czyli jakbym jechała na tej ślizgawicy z nadmierna prędkością wszystko byłoby OK. to była moja, jako kierowcy trzecia kontrola przez policjantów w moim życiu. I pierwsze dmuchanie...
dobrze ze nie moga dawac mandatów za zbyt wolną jazdę! Mnie kiedyś w biały dzień śledzili przez pół miasta w cywilnym woziku i w końcu uwiesili sie mnie że jechałam na 3 odcinkach drogi o 10 km/h za szybko w sumie nagranie było śmieszne ale mieli ofiarę z 60, 70 i 83km/h!