Uffff - jestem mokra po kolejnej awanturze z moim małym diabełkiem. Ona spłakana, ja z pasem w ręku, bo ani prośbą, ani groźbą a rano mało czasu.
Jak sobie radzić z wpływem warunków meteorologicznych na dziecko? Podobno są już tabletki, ale stosowanie ich u dziecka? Czy Wy macie dzieci meteopatów? Co one wyrażają swoim postępowaniem - u dorosłego tak agresywnie się to nie odbywa. Czy może dorosły jest w stanie określić co mu dolega i stąd wszystko odbywa się spokojniej?
Marta reaguje na pogodę od maleńkości. Na dwa- trzy dni przed zmianą pogody zaczynała być nieznośna. Sporo czasu upłyneło nim wybuchy złości i agresji, negację wszystkiego zaczęliśmy kojarzyć z zapowiedzią deszczu (bo tyle wcześniej). Wypadało się i od razu Marta stawała się spokojniejszym dzieckiem.
podawania tabletek sie boję - Marta należy do tych ludzi, którzy chetnie będą stosowali leki nawet na rzeczy wymyślone (coś w rodzaju poprawy samopoczucia). Gdyby się okazało, że można zastosować leki domagałaby się ich co chwilę (tak było z bólem zęba. Owszem czasami bolał - ale naprawdę tylko wtedy, gdy po zażyciu tabletki ból nie ustępował od ręki). Ona potrafi sobie plaster na siniaka nakleić - to pomaga i od razu przechodzi.
Kasiu wiesz nie mam dzieci w wieku twojej Martuni, ale pamiętam, swoje dzieciństwo, chyba dokładnie byłam tak jak Twoja córka teraz wiem,że to może był to ujemny wpływ pogody --- przyczyną mojej krnąbrności , bardzo często dostawałam "lanie",a już jeden dzień szczególniem pamiętam jak nie chciałam iść do szkoły, a mama koniecznie uparła się, i z pasem w ręku chciała mnie nakłonić do pójscia -- oczywiście ja nie i tak wojowałyśmy cały dzień. Dziś z perspektywy czasu myślę,że mama mnie nie rozumiała a ja mamy nie rozumiałam, ale nie mam Jej tego za złe.Mogę swobodnie powiedzieć, że to był zły wpływ meteopatii, kiedyś kiedy byłam małą dziewczynką nie znano tej przepadłości. Kasiu kochana, poprostu życzę wytrwałości - a samo to przejdzie. Żadne tabletki nie!!! kategorycznie nie -- to moje odczucie pozdrawiam serdecznie kama
Sądzę ,ze tylko cierpliwość może cie uratować.Ten stan przypomina troche napięcie przedmiesiączkowe,o Boże co to bedzie jak dojdzie do kumulacji?Ja reaguję silnym niepokojem na wiatr ale daje sobie z tym rade bez farmakologii,musi przejść. Może podawaj Marcie herbatki uspokające bez tłumaczenia ze to lekarstwo?
Marta teraz ma 8 lat. A na pogodę reaguje od prawie zawsze. Tyle, że sporo trwało nim skojarzylismy fakty (tym bardziej, że ona wyczuwa zmianę pogody na kilka dni przed). i po deszczu wszystko jest Ok - staje sie w miarę posłusznym dzieckiem (w miarę, bo ma własne zdanie i jest uparta, ale tutaj spokojem da sie przekonać, gdy wpływa pogoda nie ma szansy). Podanie tabletek (sam pomysł) nie miało na celu ułatwienia mi życia, ale ulżenia dziecku, bo domyślam się, że cierpi. No i przyszedł mi do głowy po ujrzeniu reklam w telewizji. wiem, ze dorosłemu łatwiej - on potrafi zlokalizować miejsce bólu, wie, że coś jest nie tak. A nad rozdrażnieniem stara się panować.
Już sie boję reakcji w trakcie okresu. Pomyślcie - pogoda + syndrom przedmiesiączkowy + dojrzewanie.
Czy pedagogiczne... może bardziej, niż złoszczenie się - a wiadomo jak trudno jest, niestety, zachować cierpliwość jak "już 15 minut temu powinniśmy wyjść z domu", a dziecko nie daje się ubrać itp. Myślę, że witaminka jako placebo to naprawdę dobry pomysł, jeszcze podana z sugestią typu "wiesz skarbie, mamusia da ci teraz tabletkę, która sprawi, że znowu będziesz miłą i grzeczną dziewczynką i że ten nieznośny deszcz już nie będzie ci psuł humoru"... albo coś w tym stylu. Wiadomo, że czasem w stosunku do naszych pociech nie da się nie użyć mniejszego lub większego podstępu. W końcu to dzieci, które dopiero poznają świat i potrzebują czasu, żeby zrozumieć jak jest poukładany :-) Chyba lepiej się zbytnio nie zastanawiać nad "pedagogicznością" wszystkich naszych poczynań w tym względzie ;-)
Przed każdą znaczną zmianą ciśnienia atmosferycznego , mam noc nieprzespaną. Gdy ciśnienie sie ustabilizuje, śpię dobrze. Czy moje problemy z zasypianiem w dzieciństwie, miały to same podłoże? Wtedy nikomu nie przyszło do głowy, doszukiwać się przyczyn w pogodzie. jasia
Właściwie to doskonale sobie radzisz, sama odpowiadasz sobie na pytania. Jestem przeciwko tabletkom,ponieważ z czasem z dziecka wyrasta dorosły lekoman , i też masz rację ,że dorosły zdaje sobie sprawę z tego co się dzieje. Wiem , bo jestem meteopatą, niestety.Może rzeczywiście pomogłyby herbatki uspokajające, ale to też trzeba skosultować z lekarzem, na dłuższą metę mogą okazać się równie szkodliwe jak tabletki. Mogę Ci tylko życzyć dużo cierpliwości :) Pozdrawiam
Uffff - jestem mokra po kolejnej awanturze z moim małym diabełkiem. Ona spłakana, ja z pasem w ręku, bo ani prośbą, ani groźbą a rano mało czasu.
Jak sobie radzić z wpływem warunków meteorologicznych na dziecko? Podobno są już tabletki, ale stosowanie ich u dziecka?
Czy Wy macie dzieci meteopatów? Co one wyrażają swoim postępowaniem - u dorosłego tak agresywnie się to nie odbywa. Czy może dorosły jest w stanie określić co mu dolega i stąd wszystko odbywa się spokojniej?
Marta reaguje na pogodę od maleńkości. Na dwa- trzy dni przed zmianą pogody zaczynała być nieznośna. Sporo czasu upłyneło nim wybuchy złości i agresji, negację wszystkiego zaczęliśmy kojarzyć z zapowiedzią deszczu (bo tyle wcześniej). Wypadało się i od razu Marta stawała się spokojniejszym dzieckiem.
podawania tabletek sie boję - Marta należy do tych ludzi, którzy chetnie będą stosowali leki nawet na rzeczy wymyślone (coś w rodzaju poprawy samopoczucia). Gdyby się okazało, że można zastosować leki domagałaby się ich co chwilę (tak było z bólem zęba. Owszem czasami bolał - ale naprawdę tylko wtedy, gdy po zażyciu tabletki ból nie ustępował od ręki). Ona potrafi sobie plaster na siniaka nakleić - to pomaga i od razu przechodzi.
Kasiu
wiesz nie mam dzieci w wieku twojej Martuni,
ale pamiętam, swoje dzieciństwo, chyba dokładnie byłam tak jak Twoja córka
teraz wiem,że to może był to ujemny wpływ pogody --- przyczyną mojej krnąbrności , bardzo często dostawałam "lanie",a już jeden dzień szczególniem pamiętam jak nie chciałam iść do szkoły, a mama koniecznie uparła się, i z pasem w ręku chciała mnie nakłonić do pójscia -- oczywiście ja nie i tak wojowałyśmy cały dzień. Dziś z perspektywy czasu myślę,że mama mnie nie rozumiała a ja mamy nie rozumiałam, ale nie mam Jej tego za złe.Mogę swobodnie powiedzieć, że to był zły wpływ meteopatii, kiedyś kiedy byłam małą dziewczynką nie znano tej przepadłości. Kasiu kochana, poprostu życzę wytrwałości - a samo to przejdzie. Żadne tabletki nie!!! kategorycznie nie -- to moje odczucie
pozdrawiam serdecznie
kama
Sądzę ,ze tylko cierpliwość może cie uratować.Ten stan przypomina troche napięcie przedmiesiączkowe,o Boże co to bedzie jak dojdzie do kumulacji?Ja reaguję silnym niepokojem na wiatr ale daje sobie z tym rade bez farmakologii,musi przejść.
Może podawaj Marcie herbatki uspokające bez tłumaczenia ze to lekarstwo?
moze kup jakies witaminki i podawaj jako placebo (skoro plaster pomaga na siniaki) choc nie wiem czy to pedagogiczne podejscie :|
Mam coreczkę ktrora zachowuje się podobnie , ale nigdy nie pomyslałam ,że to może być wpływ pogody . W jakim wieku jest twoja pociecha?
Marta teraz ma 8 lat. A na pogodę reaguje od prawie zawsze. Tyle, że sporo trwało nim skojarzylismy fakty (tym bardziej, że ona wyczuwa zmianę pogody na kilka dni przed). i po deszczu wszystko jest Ok - staje sie w miarę posłusznym dzieckiem (w miarę, bo ma własne zdanie i jest uparta, ale tutaj spokojem da sie przekonać, gdy wpływa pogoda nie ma szansy).
Podanie tabletek (sam pomysł) nie miało na celu ułatwienia mi życia, ale ulżenia dziecku, bo domyślam się, że cierpi. No i przyszedł mi do głowy po ujrzeniu reklam w telewizji.
wiem, ze dorosłemu łatwiej - on potrafi zlokalizować miejsce bólu, wie, że coś jest nie tak. A nad rozdrażnieniem stara się panować.
Już sie boję reakcji w trakcie okresu. Pomyślcie - pogoda + syndrom przedmiesiączkowy + dojrzewanie.
Czy pedagogiczne... może bardziej, niż złoszczenie się - a wiadomo jak trudno jest, niestety, zachować cierpliwość jak "już 15 minut temu powinniśmy wyjść z domu", a dziecko nie daje się ubrać itp. Myślę, że witaminka jako placebo to naprawdę dobry pomysł, jeszcze podana z sugestią typu "wiesz skarbie, mamusia da ci teraz tabletkę, która sprawi, że znowu będziesz miłą i grzeczną dziewczynką i że ten nieznośny deszcz już nie będzie ci psuł humoru"... albo coś w tym stylu.
Wiadomo, że czasem w stosunku do naszych pociech nie da się nie użyć mniejszego lub większego podstępu. W końcu to dzieci, które dopiero poznają świat i potrzebują czasu, żeby zrozumieć jak jest poukładany :-) Chyba lepiej się zbytnio nie zastanawiać nad "pedagogicznością" wszystkich naszych poczynań w tym względzie ;-)
Przed każdą znaczną zmianą ciśnienia atmosferycznego ,
mam noc nieprzespaną.
Gdy ciśnienie sie ustabilizuje, śpię dobrze.
Czy moje problemy z zasypianiem w dzieciństwie, miały to same podłoże?
Wtedy nikomu nie przyszło do głowy, doszukiwać się przyczyn w pogodzie.
jasia
Właściwie to doskonale sobie radzisz, sama odpowiadasz sobie na pytania. Jestem przeciwko tabletkom,ponieważ z czasem z dziecka wyrasta dorosły lekoman , i też masz rację ,że dorosły zdaje sobie sprawę z tego co się dzieje. Wiem , bo jestem meteopatą, niestety.Może rzeczywiście pomogłyby herbatki uspokajające, ale to też trzeba skosultować z lekarzem, na dłuższą metę mogą okazać się równie szkodliwe jak tabletki. Mogę Ci tylko życzyć dużo cierpliwości :) Pozdrawiam