Znowu wróciła. od dwóch dni była odwilż. Już miałam nadzieję, że barykady uliczne zmaleją. Dziś rano padał deszcz. A koło 10 - śnieg, śnieg, śnieg- wielgachne, mokre płatki, zalepiajace okulary, wchodzące do nosa - brrr. Ludzie przypominają bałwanki. Kiedy to się wreszcie skończy.
hmmmm...a to chyba ja powinnam rozpaczac z powodu sniegu i mrozu...jestem na Islandii...a tu plusowa temperatura:)...snieg padal tylko w styczniu..teraz minus tylko noca a w dzien nawet fajnie:)....chociaz jaki dzien? teraz wiecej jest tu nocy jak dnia...za to latem mam slonce nawet o 2 w nocy:)....pozdrawiam
W Wawce padało tylko cały ranek.Od 11 zrobila się piękna wiosna, a raczej przedwiośnie.Świeciło slonko i świat był prawie piękny, gdyby nie plucha pod nogami.Najważniejsze, że w powietrzu, od soboty, czuje się wiosnę!
U mnie też plucha . Ale pocieszam sie myślą, że to tylko jeszcze niecały miesiąc do cieplutkiej wiosny. Już kupiłam cebulki ciekawych kwiatków i czekam, aby je wsadzić do ziemi. Nie wiem jaką mają polska nazwę. Na opakowaniu pisze Allium moly. Nic nie pisze czy te cebulki trzeba przed zimą wykopywać, ale już teraz się cieszę na ich piękne żółte kwiaty. Pozdrawiam ABA
A może nie taka wredna. Byliśmy dzisiaj z syna klasą na saneczkowaniu. Kulig nie wypalił z powodu kapryśności zimy - za dużych kolein po ostatniej odwilzy, przysypanych świeżym śniegiem. było rewelacyjnie, choć z autobusu wyrzucili nas w sumie na środku szosy. A potem marsz po ledwie odśnieżonej drodze. Ale nie koniec atrakcji - dzieciaki skróciły drogę - opiekunom nie wypadało inaczej tylko za nimi. dzieci w miarę lekkie więc szły, ale wychowawca i nie najlżejsza kobieta (czyli ja), obciążeni dodatkowo koszem pełnym termosów z herbatą zapadaliśmy się po tyłek. Upoceni dotarliśmy na górkę - całkiem sporych rozmiarów. Choć wcześniej dzieci umierały, po pierwszy zjeżdzie wszystko było ok. pomimo wilgotnego drewna, z pomocą butelki rozpałki (ciekawe jak kiedyś radzili sobie harcerze od jednej zapałki?), ognisko udało się rozpalić, kiełbaski zostały upieczone. Przeznaczone na wyprawę godziny minęły w zaskakującym tempie.I opiekunce też się udało co jakiś czas sanki zarekwirować i zjechać - hhehe nawet może się pochwalić najdłuższymi zjazdami (pewnie z racji obciążenia sanek na świeżym śniegu)
Znowu wróciła. od dwóch dni była odwilż. Już miałam nadzieję, że barykady uliczne zmaleją. Dziś rano padał deszcz. A koło 10 - śnieg, śnieg, śnieg- wielgachne, mokre płatki, zalepiajace okulary, wchodzące do nosa - brrr. Ludzie przypominają bałwanki.
Kiedy to się wreszcie skończy.
w Rzeszowie świeci słoneczko
Za to w grudniu wielgachne płatki przywitałoby sie z czułoscią , hehe...
okropnie wredna zima a dzisiaj wyjatkowo ddżysty dzień , zrobiło sie ponuro,szaro i dosłownie brudno!!!!
chcę wiosny Kasiu oby do wiosny
pozdrawiam
Dziś w "Fakcie" piszą że wiosny nie będzie w tym roku w Polsce.
U nas od rana pada mokry śnieg.Już napadało z 10 cm. Byle do wiosny...
hmmmm...a to chyba ja powinnam rozpaczac z powodu sniegu i mrozu...jestem na Islandii...a tu plusowa temperatura:)...snieg padal tylko w styczniu..teraz minus tylko noca a w dzien nawet fajnie:)....chociaz jaki dzien? teraz wiecej jest tu nocy jak dnia...za to latem mam slonce nawet o 2 w nocy:)....pozdrawiam
a u mnie rano paskudna mgła była. A po zatym to już ciepło, dzisiaj pada deszcz i deszce ze śniegiem od czasu do czasu. Paskudna ta pogoda:(((
Właśnie wróciłam do warszawy i rzeczywiście pogoda dzisiaj była straszna deszcz i plucha ale na Mazurach zobaczcie sami
W Wawce padało tylko cały ranek.Od 11 zrobila się piękna wiosna, a raczej przedwiośnie.Świeciło slonko i świat był prawie piękny, gdyby nie plucha pod nogami.Najważniejsze, że w powietrzu, od soboty, czuje się wiosnę!
U mnie też plucha . Ale pocieszam sie myślą, że to tylko jeszcze niecały miesiąc do cieplutkiej wiosny. Już kupiłam cebulki ciekawych kwiatków i czekam, aby je wsadzić do ziemi. Nie wiem jaką mają polska nazwę. Na opakowaniu pisze Allium moly. Nic nie pisze czy te cebulki trzeba przed zimą wykopywać, ale już teraz się cieszę na ich piękne żółte kwiaty.
ABA
Pozdrawiam
Dzieci z reguły lubią zimę, bo sanki, balwanki itp
Ale i im ta zima już doskwiera.
Mój wnuczek ciągle pyta, : kiedy będzie już ciepło?
No kiedy?
jasia
eee..tam - znowu pada i do tego jeszcze mróz ścisnął. I gdzie tu marzyć o wiośnie...
A mnie odwilż wdarła się do sypialni i nawiązała bliski kontakt z parkietem... Mówiąc , ze jestem zła , zdecydowanie powiem za mało...
A może nie taka wredna. Byliśmy dzisiaj z syna klasą na saneczkowaniu. Kulig nie wypalił z powodu kapryśności zimy - za dużych kolein po ostatniej odwilzy, przysypanych świeżym śniegiem. było rewelacyjnie, choć z autobusu wyrzucili nas w sumie na środku szosy. A potem marsz po ledwie odśnieżonej drodze. Ale nie koniec atrakcji - dzieciaki skróciły drogę - opiekunom nie wypadało inaczej tylko za nimi. dzieci w miarę lekkie więc szły, ale wychowawca i nie najlżejsza kobieta (czyli ja), obciążeni dodatkowo koszem pełnym termosów z herbatą zapadaliśmy się po tyłek. Upoceni dotarliśmy na górkę - całkiem sporych rozmiarów. Choć wcześniej dzieci umierały, po pierwszy zjeżdzie wszystko było ok.
pomimo wilgotnego drewna, z pomocą butelki rozpałki (ciekawe jak kiedyś radzili sobie harcerze od jednej zapałki?), ognisko udało się rozpalić, kiełbaski zostały upieczone. Przeznaczone na wyprawę godziny minęły w zaskakującym tempie.I opiekunce też się udało co jakiś czas sanki zarekwirować i zjechać - hhehe nawet może się pochwalić najdłuższymi zjazdami (pewnie z racji obciążenia sanek na świeżym śniegu)