Robiąc potrawy z dodatkiem pieczarek, zawsze zstanawiam się czy je obierać ze "skórki".Na wszelki wypadek - obieram.A Wy jak uważacie; OBIERAĆ CZY NIE??
A ja pieczarki obieram, specjalnie kupuje duze aby sie nie bawic :) Nieobrane wydaja mi sie brudne (nie rosna na sciolce w lesie..ale na oborniku..) wiem to moje skrzywienie.
Ja wybieram duże okazy specjalnie dla córki, bo mała kocha je obierać. Jest perfekcjonistką i obieranie wychodzi jej naprawdę dobrze. Nawet mój mąż tak nie potrafi!
ja obieram, ale np. u Malućkiego w domu rodzinnym sięnie obierało i gdyby to od niego zależało to takie ładne, czyste by nie były obierane. Ale zkolei u mamy obierało się i u nas w domu nie przejdzie żeby pieczarki nie były obrane.
Kiedyś nie obierałam... Do czasu, aż znajoma, która miała okazję pracować w pieczarkarni, nie powiedziała mi jak wygląda proces "produkcji". Przez bardzo krótki czas, jak rosną, są spryskiwane pięcioma rodzajami środków chemicznych - wg tej znajomej (nie wydaje mi się, żeby fantazjowała, bo i po co). Od czasu, jak o tym wiem, obieram zawsze, żeby nie wiem jak ładne były...
To czym się spryska rosnące pieczarki bardzo szybko jest wchłaniane do wnętrza, więc nieistotne, czy obierzesz czy nie. A co do sensu obierania? W czasie stypendium we Francji, we wspólnej kuchni w akademiku często przyrządzałem sobie obiady. Kiedy Francuzi zobaczyli że obieram pieczarki, obśmiali się setnie. Zapytali, dlaczego odrzucam najbardziej aromatyczną część. Zgodnie z ich sugestiami nabyłem małą średnio miękką szczoteczkę i w krótkim czasie nauczyłem się szybko szczotkować grzybki pod strumieniem wody, dzięki czemu stają się nieskazitelnie czyste.
kiedyś nie obierałem ,ale od kiedy przeczytałem chyba w newsweek-u,że producenci pieczarek aby uzyskać biały ich kolorek(oczywiście nie wszystcy) moczą je w wybielince,to nie kupuje ich wcale
Obieram tylko te, które idą do sałatek i do smażenia, natomiast jeśli są przeznaczone do gotowania lub piczenia tylko myję je porządnie. Do niektórych potraw lub czynności lepiej jest dodać pieczarki "suche", czyli obrane i nie myte, bo woda może popsuć oczekiwany smak.
Robiąc potrawy z dodatkiem pieczarek, zawsze zstanawiam się czy je obierać ze "skórki".Na wszelki wypadek - obieram.A Wy jak uważacie; OBIERAĆ CZY NIE??
Większe egzemplarze obieram, maciupeńkich nie.
nigdy nie obieram pieczarek -uważając to za marnotrawstwo .Wszak leśnych grzybów (poza maślakami) też się nie obiera.Pozdrawiam
Obieram bo w skórce jakieś mi się takie "brudne" wydają.
Mam podobnie. Część obierek zjada chomik
Nie obieram pieczarek chyba, że są niespecjalnej urody(takie "wczorajsze") to wtedy obieram.
Ja również nigdy nie obieram pieczarek, płukam tylko dokładnie i obgotowuje czy piekę.... smacznego
A ja pieczarki obieram, specjalnie kupuje duze aby sie nie bawic :)
Nieobrane wydaja mi sie brudne (nie rosna na sciolce w lesie..ale na oborniku..)
wiem to moje skrzywienie.
Ja wybieram duże okazy specjalnie dla córki, bo mała kocha je obierać. Jest perfekcjonistką i obieranie wychodzi jej naprawdę dobrze. Nawet mój mąż tak nie potrafi!
Ja pieczarek nie obieram, ale nic nie szkodzi obrać......jak ktoś musi?
jasia
ja zawsze płuczę je a potem zdejmuję skórkę.Tak jest bezpiecznie i nam skórka nie zaszkodzi
Dzięki za rady.białe nie obierać. czarnr obierać ok pa patki
ja obieram, ale np. u Malućkiego w domu rodzinnym sięnie obierało i gdyby to od niego zależało to takie ładne, czyste by nie były obierane. Ale zkolei u mamy obierało się i u nas w domu nie przejdzie żeby pieczarki nie były obrane.
Ja też nie obieram , ale tylko jak są ładne a tych brzydkich raczej nie kupuję ....pozdrawiam
Kiedyś nie obierałam... Do czasu, aż znajoma, która miała okazję pracować w pieczarkarni, nie powiedziała mi jak wygląda proces "produkcji". Przez bardzo krótki czas, jak rosną, są spryskiwane pięcioma rodzajami środków chemicznych - wg tej znajomej (nie wydaje mi się, żeby fantazjowała, bo i po co). Od czasu, jak o tym wiem, obieram zawsze, żeby nie wiem jak ładne były...
To czym się spryska rosnące pieczarki bardzo szybko jest wchłaniane do wnętrza, więc nieistotne, czy obierzesz czy nie. A co do sensu obierania? W czasie stypendium we Francji, we wspólnej kuchni w akademiku często przyrządzałem sobie obiady. Kiedy Francuzi zobaczyli że obieram pieczarki, obśmiali się setnie. Zapytali, dlaczego odrzucam najbardziej aromatyczną część. Zgodnie z ich sugestiami nabyłem małą średnio miękką szczoteczkę i w krótkim czasie nauczyłem się szybko szczotkować grzybki pod strumieniem wody, dzięki czemu stają się nieskazitelnie czyste.
Kiedyś obierałam teraz tego nie robię bo zwykle mam za mało czasu. Myślę że wystarczy je po prostu pożądnie umyc.
kiedyś nie obierałem ,ale od kiedy przeczytałem chyba w newsweek-u,że producenci pieczarek aby uzyskać biały ich kolorek(oczywiście nie wszystcy) moczą je w wybielince,to nie kupuje ich wcale
Obieram tylko te, które idą do sałatek i do smażenia, natomiast jeśli są przeznaczone do gotowania lub piczenia tylko myję je porządnie. Do niektórych potraw lub czynności lepiej jest dodać pieczarki "suche", czyli obrane i nie myte, bo woda może popsuć oczekiwany smak.