Kochani moi może wyda Wam się śmieszny mój post ale, ale no właśnie czy na dobranoc całujecie swoich wybrańców ja tak, ale hm......jakoś tak to wychodzi czasami,... pozdrawiam serdecznie wiosennie no i kochani całujmy się!!!!1 czałujmy się póki czas kamaxyz
Hm...... Post wcale nie śmieszny, ale dziwi mnie, że piszecie, iż tam jakoś tak Wam wychodzi?????????? Znaczy jak??????? Dla mnie pocałunek na dobranoc jest całkiem naturalny i obowiązkowy i wychodzi mi (mam nadzeję) całkiem całkiem. Mało tego - uważam, że nie konieczne jest wcale dopominanie się (tak jak tytuł wątku sugeruje) SIUP - za niedopieszczonych !!!!!
Spieszmy sie kochac ludzi..tak,tak...A juz w Bibli pisze :pogodzcie sie zanim jeszcze slonce zajdzie. Starajmy sie jak najczesciej bo warto. Buziaki i glowa do gory wszystkim "niedocalowanym"
taaa, obowiazkowo buziak na dobranoc, nie ma to jak usypiac w ramionach ukochanego ale lepszy jest ten poranny "cmok" od razu dzien sie super zaczyna:):):):):)
....na przebudzenie rano , na wyjście do pracy, na powrót z pracy, na dobranoc.... na przebudzenie rano, na wyjście do pracy , na powrót z pracy , na dobranoc......już tak 21 lat .... i wciaz wychodzi ...ba!, a jaka wprawa... pozdrawiam
Kamusiu u mnie jest zupełnie inaczej. Buziaczki są w dzień. Jestem nocnym markiem i gdy idę spać to mąż już dawno chrapie. Zasypia przy każdej okazji jak tylko siedzi lub leży oglądajac telewizję, bo ona jest dla niego środkiem usypiającym. Ranek też mnie najpierw wygania z łóżka. Nie potrafię zbyt długo "gnić" w pościeli. Tak więc buziaczki na dobranoc czy dzien dobry zdarzają się rzadko. Nie umniejsza to jednak naszemu szczęściu już ponad 35 lat. Pozdrawiam wszystkich (~_~) ABA
Oj Aba, u mnie to samo, ja nocny Marek, a mój juz dawno chrapie, nawet sam o tym nie wie. Ale chrapie jak cholera. A gdy wychodzę do pracy, bo ja na 6 rano, a on na 7 , to smok obowiazkowy, nie wyjdę z domu bez cmoka. Bo to ja wiem, co sie w drodze może zdarzyć? A jadę sama samochodem...i nigdy nie wiadomo... A po pracy - cmok, bo szczęśliwie dotarłam do domu... śmieję się oszywiście, ale te cmoki są na poważnie. I tak... zaraz ile to lat? Niech pomyślę... No tak, to już 33 lata. O rany..jaki to szmat czasu.... jasia
Ja przytulam się do mojego lubego z częstotliwością 31 razy na godzinę..hahaha W każdym razie baaaaardzo często. Mam to szczęście, że pracujemy w jednym budynku i gdy mi smutno podczas przerwy wyjdę do Niego i mały buziak poprawia mi humor....... A cmok na dobranoc jest obowiązkowo, i na dzień dobry i na do widzenia i na przepraszam i dziękuję itd................ Pozdrawiam
Kochani moi


czałujmy się póki czas
może wyda Wam się śmieszny mój post
ale, ale
no właśnie
czy na dobranoc całujecie swoich wybrańców
ja tak, ale hm......jakoś tak to wychodzi czasami,...
pozdrawiam serdecznie
wiosennie
no i kochani całujmy się!!!!1
kamaxyz
ojej w ciągu dnia tak się jakoś cmokamy bez okazji ...a na dobaranoc to juz tylko nieprzytomne przytulenie i chrapu chrapuu
Hm......
Post wcale nie śmieszny, ale dziwi mnie, że piszecie, iż tam jakoś tak Wam wychodzi??????????
Znaczy jak???????
Dla mnie pocałunek na dobranoc jest całkiem naturalny i obowiązkowy i wychodzi mi (mam nadzeję) całkiem całkiem. Mało tego - uważam, że nie konieczne jest wcale dopominanie się (tak jak tytuł wątku sugeruje)
SIUP - za niedopieszczonych !!!!!
nie czuję się niedocałowana i niedopieszczona.
wychodzi wychodzi tyko tak napisałam,żeby było śmiesznie składnie i tarafiające do celu
Spieszmy sie kochac ludzi..tak,tak...A juz w Bibli pisze :pogodzcie sie zanim jeszcze slonce zajdzie. Starajmy sie jak najczesciej bo warto. Buziaki i glowa do gory wszystkim "niedocalowanym"
Jak to dobrze, że moje psice mnie obliżą.
Pewnie że tak, obowiązkowo
Dobry całus nie jest zły ;))))))))))
taaa, obowiazkowo buziak na dobranoc, nie ma to jak usypiac w ramionach ukochanego
ale lepszy jest ten poranny "cmok" od razu dzien sie super zaczyna:):):):):)
pozdrawiam wszystkich "całuśnych"
....na przebudzenie rano , na wyjście do pracy, na powrót z pracy, na dobranoc.... na przebudzenie rano, na wyjście do pracy , na powrót z pracy , na dobranoc......już tak 21 lat .... i wciaz wychodzi ...ba!, a jaka wprawa... pozdrawiam

tak poprostu, bez okazji, często - i tak juz 38 lat
Kamusiu u mnie jest zupełnie inaczej. Buziaczki są w dzień. Jestem nocnym markiem i gdy idę spać to mąż już dawno chrapie. Zasypia przy każdej okazji jak tylko siedzi lub leży oglądajac telewizję, bo ona jest dla niego środkiem usypiającym. Ranek też mnie najpierw wygania z łóżka. Nie potrafię zbyt długo "gnić" w pościeli. Tak więc buziaczki na dobranoc czy dzien dobry zdarzają się rzadko. Nie umniejsza to jednak naszemu szczęściu już ponad 35 lat.
Pozdrawiam wszystkich (~_~) ABA
Oj Aba, u mnie to samo, ja nocny Marek, a mój juz dawno chrapie, nawet sam o tym nie wie.
Ale chrapie jak cholera.
A gdy wychodzę do pracy, bo ja na 6 rano, a on na 7 , to smok obowiazkowy, nie wyjdę z domu bez cmoka.
Bo to ja wiem, co sie w drodze może zdarzyć? A jadę sama samochodem...i nigdy nie wiadomo...
A po pracy - cmok, bo szczęśliwie dotarłam do domu... śmieję się oszywiście, ale te cmoki są na poważnie.
I tak... zaraz ile to lat? Niech pomyślę... No tak, to już 33 lata.
O rany..jaki to szmat czasu....
jasia
GRATULACJE i oby tak dalej w tym duchu młodzieżowym :)
Ja przytulam się do mojego lubego z częstotliwością 31 razy na godzinę..hahaha W każdym razie baaaaardzo często. Mam to szczęście, że pracujemy w jednym budynku i gdy mi smutno podczas przerwy wyjdę do Niego i mały buziak poprawia mi humor....... A cmok na dobranoc jest obowiązkowo, i na dzień dobry i na do widzenia i na przepraszam i dziękuję itd................ Pozdrawiam