10 czerwca mój syn ma bal na zakończenie gimnazjum. Od lat dla nauczycieli jako gości zaproszonych podawano inne dania niż uczniom. Dla uczni przeważnie paluszki, owoce, kanapki i gorące danie itp. Nauczyciele mieli przekąski w stylu zimnego bufetu. Oczywiście oni też oprócz tego dostawali gorące danie , takie jak dzieci. Był też alkohol podawany nauczycielom w formie drinków. W tym roku postanowiono podać takie samo jedzenie jak dla dzieci . Paluszki , chipsy i owoce. Zdania są bardzo podzielone , na zebraniach dochodzi do ostrej wymiany zdań. Takie same czy nie. Jak było lub jest u Was. Ja osobiście jestem za poprzednim stanem rzeczy .I jeszcze prośba , chodzi o skromne meni zimnego bufetu na taką imprezkę dla wykarmienia około 30 osób.
Ja przyznam się szczerze nie mam takiego problemu.Moja córka w tym roku również kończy gimnazjum i nie szaleją z żadnym balem,będzie zwykłe ognisko z wychowawczynią i rodzicami.Drugi raz słyszę o balu od koleżanki i od ciebie,ale każdy robi jak uważa.Pozdrawiam.
Moja córka miała taki bal dawno bo trzy lata temu. Nauczyciele i dzieci mieli takie samo menu. Zero alkoholu dla nauczycieli. Jeśli ktoś z nich chciał, sam sobie organizował alkohol. Tak samo było w tym roku na studniówce. Dla nauczycieli było takie samo menu i jeszcze sledzie na zakąskę. Mlodzież sledzi nie lubi, więc dla niej była pizza. Alkohol nauczyciele przynosili sobie sami. W końcu jest to impreza szkolna. Tak postanowili rodzice z komitetu organizacyjnego i chwała im za to.
Również tak uważam. Ciągle krzyczało się jak to źle, że na studniówkach jest alkohol, a tu nagle przyzwolenie do picia opiekunom w obecności dzieci o parę lat młodszych od maturzystów. Ludzie, a jak coś się niedobrego wydarzy (co niestety się zdarza), to potem bedziemy w Teleexpresie info oglądać, jak na jednym z bali w gimnazjum dzieci były pozostawione same sobie bo grono pedagogiczne zajęte było opróżnianiem drinków (u każdego po 1 promila). Przecież na czas balu odpowiedzialność za te dzieci spoczywa na wychowawcach. Czy puścilibyście swoje dzieci, np. na kolonie, wiedząc z góry że wychowawcy będa sobie drinkowali. Dla mnie to tak jakby postawić kierowcy drinka i wręczyć mu kluczyki (i jeszcze poklepać po plecach). Rozpisałam się, ale jestem w szoku.
10 czerwca mój syn ma bal na zakończenie gimnazjum. Od lat dla nauczycieli jako gości zaproszonych podawano inne dania niż uczniom. Dla uczni przeważnie paluszki, owoce, kanapki i gorące danie itp. Nauczyciele mieli przekąski w stylu zimnego bufetu. Oczywiście oni też oprócz tego dostawali gorące danie , takie jak dzieci. Był też alkohol podawany nauczycielom w formie drinków. W tym roku postanowiono podać takie samo jedzenie jak dla dzieci . Paluszki , chipsy i owoce. Zdania są bardzo podzielone , na zebraniach dochodzi do ostrej wymiany zdań. Takie same czy nie. Jak było lub jest u Was. Ja osobiście jestem za poprzednim stanem rzeczy .I jeszcze prośba , chodzi o skromne meni zimnego bufetu na taką imprezkę dla wykarmienia około 30 osób.
Ja przyznam się szczerze nie mam takiego problemu.Moja córka w tym roku również kończy gimnazjum i nie szaleją z żadnym balem,będzie zwykłe ognisko z wychowawczynią i rodzicami.Drugi raz słyszę o balu od koleżanki i od ciebie,ale każdy robi jak uważa.Pozdrawiam.
Moja córka miała taki bal dawno bo trzy lata temu. Nauczyciele i dzieci mieli takie samo menu. Zero alkoholu dla nauczycieli. Jeśli ktoś z nich chciał, sam sobie organizował alkohol. Tak samo było w tym roku na studniówce. Dla nauczycieli było takie samo menu i jeszcze sledzie na zakąskę. Mlodzież sledzi nie lubi, więc dla niej była pizza. Alkohol nauczyciele przynosili sobie sami. W końcu jest to impreza szkolna. Tak postanowili rodzice z komitetu organizacyjnego i chwała im za to.
dla mnie alkohol dla nauczycieli na takim balu to szok.....
Również tak uważam. Ciągle krzyczało się jak to źle, że na studniówkach jest alkohol, a tu nagle przyzwolenie do picia opiekunom w obecności dzieci o parę lat młodszych od maturzystów. Ludzie, a jak coś się niedobrego wydarzy (co niestety się zdarza), to potem bedziemy w Teleexpresie info oglądać, jak na jednym z bali w gimnazjum dzieci były pozostawione same sobie bo grono pedagogiczne zajęte było opróżnianiem drinków (u każdego po 1 promila). Przecież na czas balu odpowiedzialność za te dzieci spoczywa na wychowawcach. Czy puścilibyście swoje dzieci, np. na kolonie, wiedząc z góry że wychowawcy będa sobie drinkowali. Dla mnie to tak jakby postawić kierowcy drinka i wręczyć mu kluczyki (i jeszcze poklepać po plecach). Rozpisałam się, ale jestem w szoku.
U nas nauczyciele się bawią, dzieci pilnują organizatorzy czyli rodzice.