wlasnie upiklam karpatke i prawie jej nie przypomina wyszly plaskie placki na jednej sa aby dwie male goreczki a na drugiej tylko jedna ciut ciut o d czego to zalezy prosze o porady POZDRAWIAM .
Pieklam kiedys te ciasto i tez mi niestety nie zrobilo sie " gorowate " a juz nawet go nie wyciagalam zanim nie ostyglo . ( tak mi powiedzieli ) . Ale mam nadzieje ze po waszych poradach urosna cale GORY i nie bedzie w nich " lawiny "
Słyszałam ,że to podobno zależy od długości wypalania(wysmażania)ciasta w garneczku-im dłużej tym lepsze górki... -ciacho powinno być lśniące ,łatwo odchodzić od brzegów naczynia i na spodzie garnczka zostawiać białawy nalot. No i napewno nie mozna otwierać drzwiczek piekarnika-póki ciacho się nie upiecze. Ja mam świetny sposób-super się sprawdza-aby pod blachę z ciastem,wstawić drugą blaszkę z wodą(nalać tak ok. kubka wody) -zamknąć i już nie otwierać piekarnika-wytwarzająca się para wodna pomaga również wyrastać ciastu... Ogólnie c. ptysiowe jest dośc wrażliwe-czasem byle wstrząs,stuknięcie w piekarnik;podmuch powietrza przy nieostrożnym podgladaniu ciacha-potrafi ,,położyć plackiem''cały wypiek;))) Następnym razem napewno będzie lepiej pozdrawiam A z tą temp. też może być-lepiej jak piekarnik jest już nagrzany...
DZIEKUJE ZA RADY zobacze nastepnym razem z ta woda w piekarniku ciasto wkladam zawsze do cieplego piekarnika napewno macie racje tez z tym mieszaniem w czasie gotowania bo wlasnie dzisiaj nie mialam bialego nalotu na dnie a nieraz takie cos bylo i byly ladniejsze te gorki jeszcze raz wam dzieki
za to kem do tej niby karpatki hehe wyszedl mi ladny i smaczny , ale juz jestem o wasze rady madrzejsza nastepny raz jak bede piekla karpatke to napewno napisze jak wyszla
mi zawsze sie karpatka udaje robie ja co tydzien-tylko dla meza-bo to jego ulubione ciasto...a mnie na sama mysl ze znowu musze ja robic-mdli mnie:( Co do pieczenia to wstawiam do zimnego piekarnika i pieke w 200stopniach.Zawsze wyrosna piekne pagorki
zawsze do nagrzanego piekarnika i dobrze wygotowane. Długo trzymam na kuchence i mieszam mieszam. Ciasto wygląda jak dobrze utłuczone ziemniaki. Potem na blaszki i do piekarnika, i wcale nie martwię się pukaniem w piekarnik, nie wstawiam dodatkowej blaszki z wodą ( bo to ma być dość suche ciasto a w parze wodnej to się uparzy a nie upiecze), i wyciągam w zasdzie od razu i gorące wyrzucam z blaszki na ściereczkę. Jak ciasto jest złociste i SUCHE to nie ma prawa oklapnąć. Tak naprawdę jest to mało kłpoptliwe ciasto pod warunkiem, że długo będzie się je "parzyć" w garnku oczywiście mieszając stale. Powodzenia i smacznego.
A jak robicie krem? Ja zawsze kupuję krem z delecty.
ja krem robie z budyniu i masla lub palmy do pieczenia biore 3 szklanki mleka ,szklanke cukru. cukier waniliowy dwa budynie waniliowe i dwie lyzki maki , 3 żóltka no i kostka masla lub margaryny:odlac prawie szklanke mleka rozrobic w tym budyn, mąke ,żóltka,reszte mleka zagotowac z cukrem i cukrem waniliowym dodac rozrobiony budyn i gotowac do zagestnienia odstawic ostudzic raz poraz zamieszac ,utrzec mikserem maslo dodajac po lyzce ostudzony budyn na koniec mozna do lepszego smaku dodac za dwie lyzki alkocholu
wlasnie upiklam karpatke i prawie jej nie przypomina wyszly plaskie placki na jednej sa aby dwie male goreczki a na drugiej tylko jedna ciut ciut o d czego to zalezy prosze o porady POZDRAWIAM .
Być może za mała temperatura na początku pieczenia. Ja wstawiam ciasto na karpatkę do JUŻ nagrzanego piekarnika.
Pozdrawiam - Elek
Pieklam kiedys te ciasto i tez mi niestety nie zrobilo sie " gorowate " a juz nawet go nie wyciagalam zanim nie ostyglo . ( tak mi powiedzieli ) . Ale mam nadzieje ze po waszych poradach urosna cale GORY i nie bedzie w nich " lawiny "
Słyszałam ,że to podobno zależy od długości wypalania(wysmażania)ciasta w garneczku-im dłużej tym lepsze górki...
-ciacho powinno być lśniące ,łatwo odchodzić od brzegów naczynia i na spodzie garnczka zostawiać białawy nalot.
No i napewno nie mozna otwierać drzwiczek piekarnika-póki ciacho się nie upiecze.
Ja mam świetny sposób-super się sprawdza-aby pod blachę z ciastem,wstawić drugą blaszkę z wodą(nalać tak ok. kubka wody)
-zamknąć i już nie otwierać piekarnika-wytwarzająca się para wodna pomaga również wyrastać ciastu...
Ogólnie c. ptysiowe jest dośc wrażliwe-czasem byle wstrząs,stuknięcie w piekarnik;podmuch powietrza przy nieostrożnym podgladaniu ciacha-potrafi ,,położyć plackiem''cały wypiek;)))
Następnym razem napewno będzie lepiej
pozdrawiam
A z tą temp. też może być-lepiej jak piekarnik jest już nagrzany...
DZIEKUJE ZA RADY zobacze nastepnym razem z ta woda w piekarniku ciasto wkladam zawsze do cieplego piekarnika napewno macie racje tez z tym mieszaniem w czasie gotowania bo wlasnie dzisiaj nie mialam bialego nalotu na dnie a nieraz takie cos bylo i byly ladniejsze te gorki jeszcze raz wam dzieki
za to kem do tej niby karpatki hehe wyszedl mi ladny i smaczny , ale juz jestem o wasze rady madrzejsza nastepny raz jak bede piekla karpatke to napewno napisze jak wyszla
mi zawsze sie karpatka udaje robie ja co tydzien-tylko dla meza-bo to jego ulubione ciasto...a mnie na sama mysl ze znowu musze ja robic-mdli mnie:( Co do pieczenia to wstawiam do zimnego piekarnika i pieke w 200stopniach.Zawsze wyrosna piekne pagorki
Dzięki agness ,też wypróbuje też z zimnym pikarnikem .Pozdrawiam
zawsze do nagrzanego piekarnika i dobrze wygotowane. Długo trzymam na kuchence i mieszam mieszam. Ciasto wygląda jak dobrze utłuczone ziemniaki. Potem na blaszki i do piekarnika, i wcale nie martwię się pukaniem w piekarnik, nie wstawiam dodatkowej blaszki z wodą ( bo to ma być dość suche ciasto a w parze wodnej to się uparzy a nie upiecze), i wyciągam w zasdzie od razu i gorące wyrzucam z blaszki na ściereczkę. Jak ciasto jest złociste i SUCHE to nie ma prawa oklapnąć. Tak naprawdę jest to mało kłpoptliwe ciasto pod warunkiem, że długo będzie się je "parzyć" w garnku oczywiście mieszając stale. Powodzenia i smacznego.
A jak robicie krem? Ja zawsze kupuję krem z delecty.
ja krem robie z budyniu i masla lub palmy do pieczenia biore 3 szklanki mleka ,szklanke cukru. cukier waniliowy dwa budynie waniliowe i dwie lyzki maki , 3 żóltka no i kostka masla lub margaryny:odlac prawie szklanke mleka rozrobic w tym budyn, mąke ,żóltka,reszte mleka zagotowac z cukrem i cukrem waniliowym dodac rozrobiony budyn i gotowac do zagestnienia odstawic ostudzic raz poraz zamieszac ,utrzec mikserem maslo dodajac po lyzce ostudzony budyn na koniec mozna do lepszego smaku dodac za dwie lyzki alkocholu