Czytałam to dzisiaj,smutne to jest .Mojego męża urządliła wczoraj pszczoła na działce ,a jest niestety uczulony na jad pszczeli , po 20 minutach zaczął puchnąc ,zrobił sie czerwony i wszystko go swędziało.Podałam mu wapno i dużo mleka ,powoli zaczęło ustępować. Dzisiaj ma tylko rękę spuchniętą.
Moze przez operacje byla oslabiona, i dostala jakies lekarstwa, ktore obnizyly jej odpornosc na wlasnie takie toksyny jak jad osy. Bardzo smutne.... ja bardzo ja lubilam :.(
chyba przestanę patrzeć na mojego męża z politowaniem na widok jego paniki w oczach,przeraźliwewgo wymachiwania rękoma, wychodzenia z pomieszczenia gdy zbliża się coś latającego. jest uczulony na jad.
Szwagierki synek jest uczulony.Rok temu uzadliła go osa-to było straszne-puchł w minutach wysypka na całe ciało,wymiotował co 5minut.Lekarz powiedział ze to cud ze zyje.Teraz chłopak nie chce wyjsc z domu,tak panicznie sie boi.Przez taka ose mozna zycie stracic,smutne.
tak miał mój mąż - jak był mału użądliła go nad okiem, strasznie spuchło, przez dwa tygodnie nic nie widział. teraz panicznie się boi.
A dzisiaj od pszczelarza słyszałam, że uczulenie można "nabyć" z czasem. Mówił, że jak kiedyś nic mu nie było, tak potem po użądleniu zaczął strasznie puchnąć - w tej chwili przed wyjazdem do pasieki musi przyjąć leki. Ciekawe skąd to się bierze.
W mojej gazecie jest napisane - była na wypoczynku z rodziną, koło 18-tej w niedzielę jedli obiad, nie zauważyła, że do soku wpadła jej osa i wypiła ją z tym sokiem, osa użądliła ją w krtań. Mimo, że natychmiast zażyła lek /chyba wiedziała, że jest uczulona skoro miała go ze sobą/ nic nie pomoglo, ratował ją i mąż - lekarz i lek. anestozjolog, która była z nimi. Reanimowano ją też w karetce pog./zatrzymała się akcja serca/ ale bez powodzenia.Zmarła zdaje się w ciągu 20 min. po prostu się udusiła. Lekarz który się wypowiadał powiedział, że to był po prostu pech, rzadki przypadek, no i że najgroźniejsze są właśnie użądlenia w krtan i głowę.
To straszne, co sie stalo. Jednak to powiedzenie, ze czlowiek nie jest w stanie tak glupio wymyslec, jak glupio potrafi sie wydarzyc.... jest bardzo trafne i smutne zarazem.
Znana aktorka, zmarła po użądleniu przez osę!
http://film.onet.pl/0,0,1360812,wiadomosci.html
Czytałam to dzisiaj,smutne to jest .Mojego męża urządliła wczoraj pszczoła na działce ,a jest niestety uczulony na jad pszczeli , po 20 minutach zaczął puchnąc ,zrobił sie czerwony i wszystko go swędziało.Podałam mu wapno i dużo mleka ,powoli zaczęło ustępować. Dzisiaj ma tylko rękę spuchniętą.
Tak,to bardzo przykre,że ludzie muszą odchodzić tak młodo i to przez użądlenie osy.
nie wiem, co powiedzieć.....to cos strasznego...:(((
ale szok!!!!!!!!!! aż mi się wierzyć niechce - bardzo mi jej szkoda
Oj, jaka szkoda... czy ona przypadkiem nie zajmowala sie takze ochrona zwierzat, schroniskami itp? Tak mlodo i w taki sposob... :(
W sobotnio niedzielnym Fakcie czytałem że 20 07 2006 przechodziła operację '' poprawy biustu''
a tu taka straszna wiadomość to straszne
Moze przez operacje byla oslabiona, i dostala jakies lekarstwa, ktore obnizyly jej odpornosc na wlasnie takie toksyny jak jad osy. Bardzo smutne.... ja bardzo ja lubilam :.(
Szkoda, że odeszła i to w taki sposób.
chyba przestanę patrzeć na mojego męża z politowaniem na widok jego paniki w oczach,przeraźliwewgo wymachiwania rękoma, wychodzenia z pomieszczenia gdy zbliża się coś latającego. jest uczulony na jad.
Nie moge w to uwierzyc!! po prostu szok.... jednak nie znasz dnia ani godziny....
Szwagierki synek jest uczulony.Rok temu uzadliła go osa-to było straszne-puchł w minutach wysypka na całe ciało,wymiotował co 5minut.Lekarz powiedział ze to cud ze zyje.Teraz chłopak nie chce wyjsc z domu,tak panicznie sie boi.Przez taka ose mozna zycie stracic,smutne.
tak miał mój mąż - jak był mału użądliła go nad okiem, strasznie spuchło, przez dwa tygodnie nic nie widział. teraz panicznie się boi.
A dzisiaj od pszczelarza słyszałam, że uczulenie można "nabyć" z czasem. Mówił, że jak kiedyś nic mu nie było, tak potem po użądleniu zaczął strasznie puchnąć - w tej chwili przed wyjazdem do pasieki musi przyjąć leki. Ciekawe skąd to się bierze.
W superexpresie podają więcej szczegółów - http://www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=1585&news_id=113622&scroll_article_id=113622&layout=1&page=text&list_position=1
Hej igulec, niestety ale ten link jest nie aktualny, dzis z rana wszystko inne jest tam opisane ale ani pol slowa o Ewie Salackiej, szkoda :(
W mojej gazecie jest napisane - była na wypoczynku z rodziną, koło 18-tej w niedzielę jedli obiad, nie zauważyła, że do soku wpadła jej osa i wypiła ją z tym sokiem, osa użądliła ją w krtań. Mimo, że natychmiast zażyła lek /chyba wiedziała, że jest uczulona skoro miała go ze sobą/ nic nie pomoglo, ratował ją i mąż - lekarz i lek. anestozjolog, która była z nimi. Reanimowano ją też w karetce pog./zatrzymała się akcja serca/ ale bez powodzenia.Zmarła zdaje się w ciągu 20 min. po prostu się udusiła.
Lekarz który się wypowiadał powiedział, że to był po prostu pech, rzadki przypadek, no i że najgroźniejsze są właśnie użądlenia w krtan i głowę.
To straszne, co sie stalo. Jednak to powiedzenie, ze czlowiek nie jest w stanie tak glupio wymyslec, jak glupio potrafi sie wydarzyc.... jest bardzo trafne i smutne zarazem.