Forum

Rozmowy wolne i frywolne

a może zdrada??

  • Autor: olusia1 Data: 2006-08-25 19:20:01

    to dziś inne pytanko heh .....czy wiecie na 100% , ze gdyby przydażyla Wam się okazja do zdrady , to powiedzielibyście nie!!!!! ??

  • Autor: Janek Data: 2006-08-25 19:33:41

    Olusiu:
    http://wielkiezarcie.com/forum_watek.php?id=57265&post=57498
    Janek

  • Autor: olusia1 Data: 2006-08-25 20:35:13

    pytam dlatego , że teraz tyle rozwodów , i to w najlepszych malżeństwach ?? czemu tak się dzieje???

  • Autor: kremowa Data: 2006-08-25 22:08:27

    Teraz juz,nie!!!zostałam zdradzona....nie chciej wiedzidzieć    jak to boli......

  • Autor: olusia1 Data: 2006-08-25 22:16:03

    mogę się domyśleć ....mam przyjaciółkę też to przeszła , ale teraz już jest szcześliwa z kims innym..........a mąż chciał wrócić po tym co jej zrobił .....dlatego ja jestem zdania , ze nie warto!

  • Autor: ekkore Data: 2006-08-26 09:02:17

    Nie odpowiem nie, bo w życiu nigdy nic nie wiadomo. świadomie, z przekonań nie powinno się zdarzyć. za krótka przyjemność za długi żal i wyrzuty sumienia, z którymi trzeba byłoby żyć ale...
    może się zdażyć, jak mówi przysłowie "baba pijana. d.. sprzedana" - potem pozostaje niesmak, świadomosć zbrukania, ale stać się może. czy będę tak pijana, aby niczego nie kontrolować - nie wiem
    druga sytuacja - chęć zrobienia na złość, dokuczenia pod wpływem złości, wzburzenia. czy będę kiedyć tak wzburzona, żeby zdradzić męża - nie wiem.

    i pewnie znalazłoby się jeszcze trochę takich sytuacji, w których mogłabym odpowiedzieć na pewno nie, ale tak naprawdę nie wiem jak się zachowam

  • Autor: łasuch Data: 2006-08-26 13:25:09

  • Autor: olusia1 Data: 2006-08-26 13:38:40

    i tu chyba masz racje , nie można być pewnym tego , że się nigdy nie zdradzi kogoś kogo się kocha.....bolesna prawda

  • Autor: till Data: 2006-08-26 16:24:57

    Zakochanie jest przelotnym stanem ducha , który moze zdarzyc się każdemu , niezależnie od stanu cywilnego . Ale oprócz porywów serca i rozszalałych emocji jest jeszcze rozum , który potrafi powiedziec - nie .
    Bo jest coś ważniejszego niż krótkotrwała przyjemność .
    Jest miłość , którą obiecało się  już komuś innemu . Jest zaufanie , którym darzą się dwie osoby  . Jest w końcu decyzja woli trwania przy sobie niezależnie od okoliczności . Jeśli obydwie strony w małżeństwie tak to pojmują , to nie widzę szansy na zdradę .
    Dlatego nie zostawiam żadnej furtki : <a co, jeśli ....>
    Nie pozwolę sobie na żadne< jeśli >.

  • Autor: Janek Data: 2006-08-26 21:12:45

    Krótko i rzeczowo. Brawo Till.
    Janek

  • Autor: Basienkaa0 Data: 2006-08-26 23:33:19

    Życie jest tylko życiowe i nigdy nie należy mówić nigdy /ale to są moje no powiedzmy zasady/ i jak to ktoś mądry życiowo powiedział??? "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono..."

  • Autor: Wróbelek Data: 2006-08-26 23:38:47

    Wisława Szymborska to powiedziała. Uwielbiam ten cytat. I tak właśnie jest. Czlowiek nie może powiedzieć że coś by zrobił lub że czegoś nie zrobiłby za żadne skarby świata. Bo musiałby kłamać. Ponieważ dopuki w danej sytuacji nie byłeś nie możesz powiedzieć na 100% co byśzrobił.

  • Autor: till Data: 2006-08-27 10:28:15

    Cóż ... to , co może nas spotkać w życiu jest w znaczniej części zupełnie od nas niezależne . .
    Ale nad tą małą częścią która jednak zależy od nas samych trzeba pracować . Stawiać sobie wymagania . Mieć poprzeczkę wysoko, a nie tam gdzie wygodnie . 
    Różnie w życiu się układa . Czasem tej wielkiej miłości nie starcza na całe małżeństwo. Ale jeśli się zakłada , że możliwy jest skok w inne ramiona ( bo się zakocham bez pamięci ...) , to tak , jakby już z góry człowiek dawał sobie rozgrzeszenie , zostawiał sobie otwartą furtkę . Dlatego wypowiadając się li i jedynie we własnym imieniu mówię : nie , nie dopuszczam do takiej sytuacji . Zakochanie się to nie jest miłość .
    Nikogo nie oceniam . Nie twierdzę , że pierwszy związek zawsze musi byc udany i że trzeba trwać w nim nie zważając na nic . Czasem to drugi związek układa we właściwy sposób życie .
    A co do tego , do czego zdolny jest człowiek ... hmmmm... mam nadzieję , że życie nie rzuci mnie wraz z samolotem w Andy , gdzie zjada się kolegów z drużyny , bo nic innego do jedzenia nie ma . Są różne ekstremalne sytuacje . Ale moje zdanie na temat wierności i wymagań , jakie sama sobie stawiam pozostaje niezmienne .

  • Autor: ekkore Data: 2006-08-27 12:46:12

    zdanie zdaniem, postawienie poprzecznik wysoko. dla mnie też na dzień dzisiejszy odpowiedź brzmi "NIE", ale co będzie za te x lat? miesięcy? jeżeli by się przytrafiło nie dam sobie rozgrzeszenia, wiem, że będę musiała z tym żyć - a to będzie największa kara - świadomość.

  • Autor: till Data: 2006-08-27 13:55:58

    :))))) jeżeli miałoby się przytrafić , to osobiście Ci wyleję kubeł zimnej wody przed , żebyś nie musiała się potem tak karać świadomością :)))))

  • Autor: ekkore Data: 2006-08-27 16:51:39

    o jak miło, że mogę już dzisiaj wyłączyć rozum! Till będzie za mnie wszystkiego pilnować

  • Autor: till Data: 2006-08-27 16:57:47

    ;))))))))))) raczej nie będzie :))))))))))) nie masz co się cieszyć na zapas ;)))))))))
    Idę pilnować własnych spraw ;))))))

  • Autor: ekkore Data: 2006-08-27 19:25:24

    a juz miałam nadzieję... i zamiast wspaniałego różowego życia.... znowu trzeba samodzielnie zdradzie mówić nie...

  • Autor: Aleksandra1973 Data: 2006-08-27 01:25:56

    No wlasnie nie powinno byc zadnego <jesli>tak jak till pisze.U mnie tez nie bylo zadnego jesli choc w polowie malzenstwa zupelnie bezwiednie mialam adoratora o tym nie wiedzac ow pan po jakims czasie przy spotkaniu u znajomych zaczol mowic wlasnie o tym itd.Zdecydowanie powiedzialam nie dlatego ze mialam rodzine ktora kochalam i nie bralam pod uwage zadnego jesli.Po jakims czasie moj w tej chwili byly maz okazalo sie ze zdazylo mu sie wlasnie takie"jesli".Przymykalam na to oko bo byla rodzina ktora kochalam i dla niej postanowilam walczyc.Jakos sie wyklarowalo i bylo przez dlugi czas ok.Pozniej mojemu bylemu przydarzylo sie znow "jesli" ale tym razem to bylo takie zauroczenie i takie niby pewne uczucie ze rozstalismy sie.Teraz z perspektywy czasu sadze ze wtedy nie bylo warto ratowac tego w polowie mojego malzenstwa tym bardziej ze wyszly tez inne sprawki mojego bylego pozniej.Sumujac to wszystko moj byly niby tak bardzo kochal owa osobe w tej chwili maja dziecko ktore ma kilka miesiecy i juz nie sa razem(czyzby dziewczyna przejrzala wczesniej niz ja na oczy a ja ciagnelam to az 12 lat bo myslalam ze bedzie lepiej)Od prawie 3 lat mam nowa rodzine jest zupelnie inaczej niz w poprzednim zwiazku moge na mojej polowce polegac obojetnie coby sie nie dzialö i jestem szczesliwa.Moja corka ma bardzo dobry kontakt z moim partnerem ktory poswieca jej wiecej czasu niz jej prawdziwy ojciec do tej pory wogole poswiecil.I oby tak pozostalo...Nikomu oczywiscie nie zycze zdrady!!I przyzywania takich wrazen!!Pozdrawiam

  • Autor: marinik Data: 2006-08-28 11:14:23

    tak właśnie !!!!!!!!!!!!!!!!!!
    no i zawsze mówię: DO TANGA TRZEBA DWOJGA

  • Autor: Dorota zza plota Data: 2006-08-28 10:13:52

    Ja wiem! Nie jestem tym typem czlowieka. Gdybym sie "zapatrzyla", co sie oczywiscie kazdemu zdarzyc moze, musialabym sie zastanowic czego mi  w stalym zwiazku brakuje albo ...sie rozstac ze stalym partnerem.Wszystko zaleznie od sytuacji i stanu zwiazku. Zylam 12 lat w nieudanym malzenstwie i choc moj byly maz wrecz chorobliwie zazdrosnybyl  nigdy go nie zdradzilam. Teraz zyje w udanym zwiazku i zdrada mi nie w glowie.

Przejdź do pełnej wersji serwisu