No więc zacznijmy od tego że ja jestem na gradce zarejestrowana( i mi na pcoztę przychodzi powiadomienie o ogłoszeniach ). Także wczoraj gdy wróciłam, a było to ok 23, to sprawdziłam pocztę. I miałam z gradki powiadomienie. Zaraz swoje portfolio wysłałam. I dzisiaj pare minut przed 8 rano telefon, że chcą ze mną rozmawiać. Umówiłam się na 10. POjechałam, minibusikiem to 10 minutek jazdy. Na miejscu kobietka (Marta) powiedziała, że szef dostał pilny telefon i jak poparzony pojechał na spotkanie. Takżę ona ze mnąrozmowę krótąp rzeprowadziła, co tu dużo rozmawiać. CV miała i była baaardzo zadowolona bo nawet na ploter mam ten sam program co oni. A właściwie miałam w Skanmotopolu(firmie w której rok wcześniej jako grafik pracowałam). Takzę chwila rozmowy była a potem dwie godziny żęśmy siedziały i gadały jakbyśy się od lat znały i dobrymi kumpelami były:))
Ona szuka kogoś na swoje miejsce bo sama po 10 latach pracy odchodzi. Jest zJaworzna a to 1,5 godziny drogi w jedna strone. jest sama z 5cio letnia córką i musiała coś bliżej domu znaleść. Śiała sie, że teraz to jej żal odchodzić bo już wie, że ze mną by sięjej rewelacyjnie pracowało. Była mnązachwycona:)) Obiecałą z szfem pogada, że to jest to i zadzwonić. Bo to on ma decydujący głos. I punkt 14;40 telefon, że jest i mam przyjechać. Z nim przeprowadziłam krótką rozmowę i .. mam pracę. Z Martą umówiłam sięna piątek żę od rana będę do 12(potem jadędo poracy jako opiekunka ostatni raz) a do poniedziałku jużtylko tam od 8-16.
Kasi (mama dzieciatka którym się opiekuję) od razu powiedziałm jaka jest sytuacja, poleciłam jej moją siorę ewentualnie z nią żeby pogadali zamiast mnie żeby była. Było jej też przykro, żę odchodzę ale cieszyła się, że pracę konkretną znalazłam. Liczyli sięz tym przez cały czas.
W miedzy czasie jak siedziałam i klachałam z Martą to przyszła dziewczyna też na rozmowę, ale już jej marta powiedziała że niestety nieaktualne. A była to moja koleżanka ze studium, razem w grupie byłyśmy( co zabawniejszemarta też to samo studium skończyła:))) Potem ta dziewczyna dzwoniła do mnie(Ania) i rozmawiałyśmy sobie chwilkę. dałam jej namiar na tą firmę gdzie pracowałam w zeszłym roku, tam w sumie jest grafik. Sonia tam jest, ale ANia nie chce pracować jako grafik. Ona chce tylko wyklejać reklamy. I cięzko jej coś znaleśćbo przeważnie szukająjednej osoby do wszystkiego. Trzymam za nia kciuki żeby jej się udało.
Hurra Wrobelku strrasznie sie ciesze ta wspaniala nowina . Obys byla zawsze zadowolona (Ty z Chefa i Chef z Ciebie) Daj sie obcmokac. Gratuluje i zycze Tobie i Kolezance powodzenia!
dokłądnie. Jedna osoba do wszystkiego. A w ostatniej gfirmie i projektowałam, wycinałam i kleiłam. Nawet te same programy. Tylko muszę sięnauczyć plotera do styropianu i styroduru bo tego nie umiem ale ten do wektorowej to spokojnie (do cięcia folii znaczy się)
na początku gratulacje!!! to dobrze, że udało Ci się znaleźć pracę. Podpowiedz mi, gdzie jesteś zarejestrowana? nie znam tego, co napisałaś, a w przyszłym roku pewnie będziemy z synem coś dla niego szukać. Jeśli nie masz nic przeciwko temu, to może podpowiedz nam tę stronkę. A jeśli nie chcesz, to nic nie szkodzi, nie ma sprawy.
Fajnie że Ci się udało, ja też od niedawna pracuje i wiem jaki to problem ze znalezieniem pracy. Znalazłam pracę jaką zawsze chciałam mieć, atmosfera jest super. Życzę Ci szczęścia.
A z tym maleństwem się dzisiaj porzegnałam, będzie mi jej brakowało:((((. 17 września roczek skończyła. A ja opiekowałam się nią od marca, tylko żę to była praca na czarno i cały czas szukałam czegoś konkretnego(znalazłam parędni temu jka wiecie:)))
Po pierwszym tygodniu z hakiem mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z nowej pracy(lubię to co robię i umiem to robić-jest to zgodne z moim wykształceniem), choć martwi mnie fakt żę ciękzi okres przed nami i nie wiadomo tak naprawdęczy przetrwamy zimę:(( Oby sięidało.
Ale miałam kiepski początek dnia a dziisaj kontynuację( no już lepszą). Opowiem CI. A wiec tak, muszę zacząć od tego że ja pracuje na czarno. W sumie to się z tym liczyłam bo i Madzia mnie ostrzegała że ona też tak miała. Także z Urzędu pracy się nie wyrejestrowałam i szef wiedział że będę jeździła na podpisywanie listy i wiedział że drugiego jadę. Tyle tylko że sobie o tym zapomniałam i nie wziełam kluczy zapasowych w piątek i nie przypomniałam szefowi że będzie sam. A on w poniedziałek rano miał wyjazd. Nigdy mi się nie zdażyło, żeby mnie z samego urzędu gdzieś skierowali do pracy i włala akurat teraz im się to zdażyło. Także skierowali mnie do teatru śląskiego do punktu obsługi ksero bo tam kogoś szukają. I musiałam tam iść na rozmowę i najdalej do środy do urzędu z podpisaną karteczką z teatru że byłam i czy mnie przyjmą czy nie i z jakiego powodu. Dzwoniłam do szefa i zasugerowałam żeby mi klucze do firmy zostawił u babki w skoku(jest obok i Madzia mówiła że się z tą kobietką przyjaźniłą i że jest ona fajna). Ale nie powiedział czy tak zrobi czy nie dlatego czekałam pod drzwiami przez parę minut zanim sięzorientował i po klucze poszłam.
Dzisja z rana na tą romowę poszłam. I tak, najpierw z kadrowa rozmawiałam a potem z kobietka która miała by być moją przełożona( z kancelarii). Okazuje się że do moich obowiązków należałoby porzynieść zanieść pocztę na pocztę, wpisywanie listów do rejestru, roznoszeni i genralne takie drobne prace które ta kobietka by mi zleciła(zanm to z banku, takżę nic zczym bym się juz nie zetkneła). No i to ksero, okazuje się że szukają kogoś z wykształceniem informatycznym(zaznaczali to w urzędize Pracy) bo to nie jest takie jakieś byle jakie ksero tylko podłączone do kompa, taki mały komputerek to jest generalnie bo w nim są też programy różne do obróbek i wogule. no i poszukują kogoś na Cito i żeby się na tym znał. Także nie wiem czy zadzwonią a jeśli nawet to chyba odmówię. Płaca taka sama tylko ta umową,tam bym ją miała a tu pracuję na czarno. Ale tu z kolei praca związana z moim zawodem i którą lubię a tam kobietka z miejsca mi zagwarantowała pracę którą trzeba na wczoraj wykonać i bieganie po całym teatrze.W sumie tego się nie bojębo to w banku przerabiaąłm również.
Ale miałam zabawną sytuację po wyściu od tej kobietki. Niestety tam jest taki mały labirynt korytarzy i się zgubiła. Na szczęście miły rekwizytor wybawił mnie z opresji i poprowadził do wyjścia. Na początku się śmiał a co będzie jak pani nie wyprowadzę. Sympatyczny, pogadaliśmy sobie po drodze do wyjścia. Na koniec podziękowałam za wybawienie mnie z opresji:)
No to masz dylemat... i musisz sobie sama niestety z tym poradzić, bo radzenie innych nie pomoże.
Praca na czarno - ale taka którą lubisz. A co z gwarancją długości zatrudnienia? Jaką masz pewność, że Ci nie podziękują z dnia na dzień? czy jest kiedykolwiek szansa podpisania umowy?
W teatrze praca na etat- czyli masz ubezpieczenie, coś tam do emerytury się zalicza (chociażby i lata pozwalające na uzyskanie nawet minimalnego świadczenia po osiągnieciu wieku emerytalnego). Ale też pytanie - na stałe? czy na krótki okres? i co z funkcją "wynieś, przynieś..."
ja na Twoim miejscu najprawdopodobniej wybrałabym pracę legalną, gdyby w tej na czarnej nie stwarzanoa mi nawet cienia nadziei na umowę. ale najprawdopodobniej - bo tak naprawdę mogę tylko przypuszczać i tyle...
ja się skłaniam ku tej na czarno bo szansę na umowę mam, ale po nowym roku jeśli firma przetrwa ciężki okres. Tam mnie ta umowa,w teatrze, właśnie kusi i to że mi się wtedy do emerytury będzie liczyć. ubezpiecać ubezpiecza mnie urząd pracy(tyle z niego korzyści przynajmniej). A tam też nie wiem czy długo na umowie popracuje bo pierwsza napewno byłab na okres próbny napewno. To jest kwestia czy górę weźmie rozsądek i bezpieczna sytuacja z umową ( nie wiadomo na jak długo) i w pracy którą znam ale która nie jest czymś co mi tak do końca pasuje. Czy jednak praca naczarno ale praca zgodna z moim zawodem wyuczonym i któą lubięwykonywać. I chyba jednak zostanę tu gdzie jestem, choć jeszce się zastanawiam. Mieszkam z rodzicami i nawet jeśli firma upadnie to mam dach nad głową i utrzymanie i spokojnie mogę znowu szukać. Puki pracuje do życia dokładam żeby rodzicą było łatwiej.
Wróbelku, dowiedz się koniecznie o to ubezpieczenie. Z tego co słyszałam, to jeśli odmówisz pracy proponowanej przez Urząd, to tracisz prawa do ubezpieczenia. Trzymam kciuki - oby wszystko poukładało sie po Twojej myśli.
Aniu, mimo wszystko wybrałbym prace legalna. A szukać czegoś innego zawsze możesz. Teatry maja cieżkie okresy, fakt, tylko praca jest pewniejsza, no i staż emerytalny liczy się. Co do dachu nad głową i ...pomoc Rodziców ...nie gniewaj się ale (wg mnie) niezbyt to ...sympatycznie brzmi. Firma w której pracujesz ma trudny okres, jak piszesz, dwa trzy miesiące ...strzeli pól roku i ...na czarno bedziesz. Stres też kosztuje. Przemyśl wszystkie za i przeciw. Pogadaj z Malućkim i Mamą... Pozdrawiam. Janek
P.S. Podoba mi sie Twoja ostatnia "galeria" a gdyby w pień włożyć wkład do znicza szklany o najmniejszej średnicy (z tych długich), a w środek włożyć żarówkę świecową może kolorową? Oczywiście podłączoną i świecącą. Albo ...tylko żarókę świecowa ...zatopioną(wraz z instalacja w gipsiei udająca świeczke? J.
hmm, ciekawy pomysł. Ale z elektryką nawet najdrobnniejsząto musiałabym z Malućkim pogadaćżęby mi zrobił. Muszę się go doradzić. Dzięki za pomysł. Koleżanka poradziła mi żeby takim płynem ognioodpornym(ponoć coś takiego do drewna jest) pomalować tą korę.
A co do pracy to myśle cały czas nad tym. Rodzice są ze mną to znaczy i za mną. A mama to nawet poradziła mi żebym zostałą tutaj. nie gniewam się za rodziców. Bo faktycznie nie jest to najlepsza sytucja. Dokłąaam im z mojej wypłąty do życia coś ale wiem że najlepiejby było gdybym się usamodzielniła. I chciałabym iść na swoje ale dopuki nie będę miała umowy na czas nieokreślony to bałabym się ryzykować.
W teatrze, tak mi się wydaje, szybciej miałabyś po okresie próbnym, umowę na stałe. Tylko spytaj jak długi jest okres próbny.... A poza tym, miałabyś pracę więcej w ruchu . Poza tym wydaje się, że większy kontakt z różnymi ludźmi i szefami różnych instytucji w tym państwowych, co za tym idzie łatwiej byłoby Ci znaleźć coś ciekawego.
No więc zacznijmy od tego że ja jestem na gradce zarejestrowana( i mi na
pcoztę przychodzi powiadomienie o ogłoszeniach ). Także wczoraj gdy
wróciłam, a było to ok 23, to
sprawdziłam pocztę. I miałam z gradki powiadomienie. Zaraz swoje portfolio
wysłałam. I dzisiaj pare minut przed 8 rano telefon, że chcą ze mną
rozmawiać. Umówiłam się na 10. POjechałam, minibusikiem to 10 minutek
jazdy. Na miejscu kobietka (Marta) powiedziała, że szef dostał pilny
telefon i jak poparzony pojechał na spotkanie. Takżę ona ze mnąrozmowę
krótąp rzeprowadziła, co tu dużo rozmawiać. CV miała i była baaardzo
zadowolona bo nawet na ploter mam ten sam program co oni. A właściwie
miałam w Skanmotopolu(firmie w której rok wcześniej jako grafik
pracowałam). Takzę chwila rozmowy była a potem dwie godziny żęśmy
siedziały i gadały jakbyśy się od lat znały i dobrymi kumpelami były:))
Ona szuka kogoś na swoje miejsce bo sama po 10 latach pracy odchodzi. Jest
zJaworzna a to 1,5 godziny drogi w jedna strone. jest sama z 5cio letnia
córką i musiała coś bliżej domu znaleść. Śiała sie, że teraz to jej żal
odchodzić bo już wie, że ze mną by sięjej rewelacyjnie pracowało. Była
mnązachwycona:)) Obiecałą z szfem pogada, że to jest to i zadzwonić. Bo to
on ma decydujący głos. I punkt 14;40 telefon, że jest i mam przyjechać. Z
nim przeprowadziłam krótką rozmowę i .. mam pracę. Z Martą umówiłam sięna
piątek żę od rana będę do 12(potem jadędo poracy jako opiekunka ostatni
raz) a do poniedziałku jużtylko tam od 8-16.
Kasi (mama dzieciatka którym się opiekuję) od razu powiedziałm jaka jest sytuacja, poleciłam jej moją siorę
ewentualnie z nią żeby pogadali zamiast mnie żeby była. Było jej też
przykro, żę odchodzę ale cieszyła się, że pracę konkretną znalazłam.
Liczyli sięz tym przez cały czas.
W miedzy czasie jak siedziałam i klachałam z Martą to przyszła dziewczyna
też na rozmowę, ale już jej marta powiedziała że niestety nieaktualne. A
była to moja koleżanka ze studium, razem w grupie byłyśmy( co
zabawniejszemarta też to samo studium skończyła:))) Potem ta dziewczyna
dzwoniła do mnie(Ania) i rozmawiałyśmy sobie chwilkę. dałam jej namiar na
tą firmę gdzie pracowałam w zeszłym roku, tam w sumie jest grafik. Sonia
tam jest, ale ANia nie chce pracować jako grafik. Ona chce tylko wyklejać
reklamy. I cięzko jej coś znaleśćbo przeważnie szukająjednej osoby do
wszystkiego. Trzymam za nia kciuki żeby jej się udało.
Moje gratulacje. To wspaniale, że masz pracę. Myślę, że będziesz miała czas zaglądać na WŻ.
no ba, dla Was zawsze będe miala czas:))
Hurra Wrobelku strrasznie sie ciesze
ta wspaniala nowina
. Obys byla zawsze zadowolona (Ty z
Chefa i Chef z Ciebie) Daj sie obcmokac
. Gratuluje i zycze Tobie i Kolezance powodzenia!
gratuluję !!
Faktycznie w takich firmach to raczej chcą i wyklejacza i grafika i jeszcze żeby ploter umiał obsłużyć.
dokłądnie. Jedna osoba do wszystkiego. A w ostatniej gfirmie i projektowałam, wycinałam i kleiłam. Nawet te same programy. Tylko muszę sięnauczyć plotera do styropianu i styroduru bo tego nie umiem ale ten do wektorowej to spokojnie (do cięcia folii znaczy się)
Przysłowiowego "...połamania nóg i rąk..." .
Mam nadzieję, że znajdziesz czas na "produkcję" nowych dziełek ... i... czasem je opublikujesz.
Janek
no pewnie że nie zaniedbam i chwalić siębedędalej:))
na początku gratulacje!!! to dobrze, że udało Ci się znaleźć pracę
.
Podpowiedz mi, gdzie jesteś zarejestrowana? nie znam tego, co napisałaś, a w przyszłym roku pewnie będziemy z synem coś dla niego szukać. Jeśli nie masz nic przeciwko temu, to może podpowiedz nam tę stronkę.
A jeśli nie chcesz, to nic nie szkodzi, nie ma sprawy.
już znalazłam
na GG Ci paręstronek wysłalam i tą też. Nie chcę tu linków podawaćbo nie wiem czy mi wolno.
GRATULACJE !!!!!! Darz bór w nowej pracy. Ewa
Gratuluje, i zycze powodzenia w nowej pracy:-)
Fajnie że Ci się udało, ja też od niedawna pracuje i wiem jaki to problem ze znalezieniem pracy. Znalazłam pracę jaką zawsze chciałam mieć, atmosfera jest super. Życzę Ci szczęścia.
No i najważniesjze, wszystkim Wam dziękujęza dobre słowo:))
Ćwir-Ćwirku :
i powodzenia !!
Pozdrawiam - Elek
A z tym maleństwem się dzisiaj porzegnałam, będzie mi jej brakowało:((((. 17 września roczek skończyła. A ja opiekowałam się nią od marca, tylko żę to była praca na czarno i cały czas szukałam czegoś konkretnego(znalazłam parędni temu jka wiecie:)))
prześliczna ta mała ale mimo wszystko gratuluję pracy.to jest najważniejsze
Ode mnie też przyjmij gratulacje ! Obyś się tam dobrze czuła i zadowolona była !
Po pierwszym tygodniu z hakiem mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z nowej pracy(lubię to co robię i umiem to robić-jest to zgodne z moim wykształceniem), choć martwi mnie fakt żę ciękzi okres przed nami i nie wiadomo tak naprawdęczy przetrwamy zimę:(( Oby sięidało.
Ale miałam kiepski początek dnia a dziisaj kontynuację( no już lepszą).
Opowiem CI.
A wiec tak, muszę zacząć od tego że ja pracuje na czarno. W sumie to się z
tym liczyłam bo i Madzia mnie ostrzegała że ona też tak miała. Także z
Urzędu pracy się nie wyrejestrowałam i szef wiedział że będę jeździła na
podpisywanie listy i wiedział że drugiego jadę. Tyle tylko że sobie o tym
zapomniałam i nie wziełam kluczy zapasowych w piątek i nie przypomniałam
szefowi że będzie sam. A on w poniedziałek rano miał wyjazd. Nigdy mi się
nie
zdażyło, żeby mnie z samego urzędu gdzieś skierowali do pracy i włala
akurat teraz im się to zdażyło. Także skierowali mnie do teatru śląskiego
do punktu obsługi ksero bo tam kogoś szukają. I musiałam tam iść na
rozmowę i
najdalej do środy do urzędu z podpisaną karteczką z teatru że byłam i czy
mnie przyjmą czy nie i z jakiego powodu.
Dzwoniłam do szefa i zasugerowałam żeby mi klucze do firmy zostawił u
babki w skoku(jest obok i Madzia mówiła że się z tą kobietką przyjaźniłą i
że jest ona fajna). Ale nie powiedział czy tak zrobi czy nie dlatego
czekałam pod drzwiami przez parę minut zanim sięzorientował i po klucze
poszłam.
Dzisja z rana na tą romowę poszłam. I tak, najpierw z kadrowa rozmawiałam
a potem z kobietka która miała by być moją przełożona( z kancelarii).
Okazuje się że do moich obowiązków należałoby porzynieść zanieść pocztę na
pocztę, wpisywanie listów do rejestru, roznoszeni i genralne takie drobne
prace które ta kobietka by mi zleciła(zanm to z banku, takżę nic zczym bym
się juz nie zetkneła). No i to ksero, okazuje się że szukają kogoś z
wykształceniem informatycznym(zaznaczali to w urzędize Pracy) bo to nie
jest takie jakieś byle jakie ksero tylko podłączone do kompa, taki mały
komputerek to jest generalnie bo w nim są też programy różne do obróbek i
wogule. no i poszukują kogoś na Cito i żeby się na tym znał. Także nie
wiem czy zadzwonią a jeśli nawet to chyba odmówię. Płaca taka sama tylko
ta umową,tam bym ją miała a tu pracuję na czarno. Ale tu z kolei praca
związana z moim zawodem i którą lubię a tam kobietka z miejsca mi
zagwarantowała pracę którą trzeba na wczoraj wykonać i bieganie po całym
teatrze.W sumie tego się nie bojębo to w banku przerabiaąłm również.
Ale miałam zabawną sytuację po wyściu od tej kobietki. Niestety tam jest
taki mały labirynt korytarzy i się zgubiła. Na szczęście miły rekwizytor
wybawił mnie z opresji i poprowadził do wyjścia. Na początku się śmiał a
co będzie jak pani nie wyprowadzę. Sympatyczny, pogadaliśmy sobie po
drodze do wyjścia. Na koniec podziękowałam za wybawienie mnie z opresji:)
No to masz dylemat...
i musisz sobie sama niestety z tym poradzić, bo radzenie innych nie pomoże.
Praca na czarno - ale taka którą lubisz. A co z gwarancją długości zatrudnienia? Jaką masz pewność, że Ci nie podziękują z dnia na dzień? czy jest kiedykolwiek szansa podpisania umowy?
W teatrze praca na etat- czyli masz ubezpieczenie, coś tam do emerytury się zalicza (chociażby i lata pozwalające na uzyskanie nawet minimalnego świadczenia po osiągnieciu wieku emerytalnego). Ale też pytanie - na stałe? czy na krótki okres? i co z funkcją "wynieś, przynieś..."
ja na Twoim miejscu najprawdopodobniej wybrałabym pracę legalną, gdyby w tej na czarnej nie stwarzanoa mi nawet cienia nadziei na umowę. ale najprawdopodobniej - bo tak naprawdę mogę tylko przypuszczać i tyle...
ja się skłaniam ku tej na czarno bo szansę na umowę mam, ale po nowym roku jeśli firma przetrwa ciężki okres. Tam mnie ta umowa,w teatrze, właśnie kusi i to że mi się wtedy do emerytury będzie liczyć. ubezpiecać ubezpiecza mnie urząd pracy(tyle z niego korzyści przynajmniej). A tam też nie wiem czy długo na umowie popracuje bo pierwsza napewno byłab na okres próbny napewno.
To jest kwestia czy górę weźmie rozsądek i bezpieczna sytuacja z umową ( nie wiadomo na jak długo) i w pracy którą znam ale która nie jest czymś co mi tak do końca pasuje. Czy jednak praca naczarno ale praca zgodna z moim zawodem wyuczonym i któą lubięwykonywać. I chyba jednak zostanę tu gdzie jestem, choć jeszce się zastanawiam. Mieszkam z rodzicami i nawet jeśli firma upadnie to mam dach nad głową i utrzymanie i spokojnie mogę znowu szukać. Puki pracuje do życia dokładam żeby rodzicą było łatwiej.
no własnie. Oni w tym teatrze też potrzebują na cito. Możę wogule nie zadzwonią, wtedy było by po dylemacie:)
Wróbelku, dowiedz się koniecznie o to ubezpieczenie. Z tego co słyszałam, to jeśli odmówisz pracy proponowanej przez Urząd, to tracisz prawa do ubezpieczenia. Trzymam kciuki - oby wszystko poukładało sie po Twojej myśli.
A i ja trzymam kciuki - niech się poukłada tak , aby było jak najlepiej dla Ciebie :)
Cwir-ćwirku - pozdrawiam ... Elek
Aniu, mimo wszystko wybrałbym prace legalna. A szukać czegoś innego zawsze możesz. Teatry maja cieżkie okresy, fakt, tylko praca jest pewniejsza, no i staż emerytalny liczy się. Co do dachu nad głową i ...pomoc Rodziców ...nie gniewaj się ale (wg mnie) niezbyt to ...sympatycznie brzmi.
Firma w której pracujesz ma trudny okres, jak piszesz, dwa trzy miesiące ...strzeli pól roku i ...na czarno bedziesz. Stres też kosztuje.
Przemyśl wszystkie za i przeciw. Pogadaj z Malućkim i Mamą...
Pozdrawiam.
Janek
P.S.
Podoba mi sie Twoja ostatnia "galeria" a gdyby w pień włożyć wkład do znicza szklany o najmniejszej średnicy (z tych długich), a w środek włożyć żarówkę świecową może kolorową? Oczywiście podłączoną i świecącą. Albo ...tylko żarókę świecowa ...zatopioną(wraz z instalacja w gipsiei udająca świeczke?
J.
hmm, ciekawy pomysł. Ale z elektryką nawet najdrobnniejsząto musiałabym z Malućkim pogadaćżęby mi zrobił. Muszę się go doradzić. Dzięki za pomysł. Koleżanka poradziła mi żeby takim płynem ognioodpornym(ponoć coś takiego do drewna jest) pomalować tą korę.
A co do pracy to myśle cały czas nad tym. Rodzice są ze mną to znaczy i za mną. A mama to nawet poradziła mi żebym zostałą tutaj.
nie gniewam się za rodziców. Bo faktycznie nie jest to najlepsza sytucja. Dokłąaam im z mojej wypłąty do życia coś ale wiem że najlepiejby było gdybym się usamodzielniła. I chciałabym iść na swoje ale dopuki nie będę miała umowy na czas nieokreślony to bałabym się ryzykować.
W teatrze, tak mi się wydaje, szybciej miałabyś po okresie próbnym, umowę na stałe. Tylko spytaj jak długi jest okres próbny.... A poza tym, miałabyś pracę więcej w ruchu . Poza tym wydaje się, że większy kontakt z różnymi ludźmi i szefami różnych instytucji w tym państwowych, co za tym idzie łatwiej byłoby Ci znaleźć coś ciekawego.
Ja...
dzięki Janku, o tym aspekcie w sumie nie pomyślałam tak dokładnie. Trzeba to wziąść pod uwagę. Tu siedzę sama głównie.
No i zadzwonili z teatru, jestem na rozmowe z dyrektorka umuwiona w poneidziaelk. I dalej, kutwa, nie wiem co mam robić i co wybrać:((((
I ja się coraz bardziej ku temu skłaniam, przyjaciele jeszcze paręargumentów mi dołożyli do tego. Jutro pogadam z nim i zobaczymy co mi powie.