Hej , hej -- a jakie to jest aż tak nieciekawe miejsce ? No i gdzie jest TO ciekawe , do którego się przepprowadzasz ?? Pozdrawiam i życzę bezbolesnej i szybkiej tej przeprowadzki - Elek
miło zajżec i zobaczyc że ktoś mnie wspiera.cały dom w kartonach,tyle żeczy człowiek gromadzi,że głowa mała.Moje mieszkanko ma 34,7m,a nowe będzie miało 56m i3pokoje.dzieci są wniebowzięte.
ja "przydasiami" mam zapełnioną piwnicę ( i to bez przprowadzki). coraz mnie miejsca do chodzenia. najsłynniejszy do zderzak do malucha i urwane lusterko od espero - ale powiedz mojemu mężowi, żeby wyrzucił - nie, bo jest potrzebne...
sytuacja jest taka, że ja wkładam do worków żeczy do wyrzucenia[o wiele za mało niżby się należało] a mąż jeszcze z tego ratuje [co się da] typowy chomik.
Mój mąż to też chomik. Dwa razy do roku schodzę do piwnicy z workami na śmieci i robie przegląd. Wszystkie wg mnie niepotrzebne rzeczy wyrzucam. Mąż oczywiście w tym czasie jest w pracy. Jak później czegoś szuka to ja mówię, że pewnie gdzieś się zapodziało i na pewno się znajdzie.
O właśnie leży latami, nikomu nie potrzebne. Ale jak tylko się wyrzuci to okazuje się, że ukochany "chomik" nagle sobie przypomina o danej rzeczy.
Kiedyś dostałam od teścia starą lampę (żyrandol), taką z okresu kryzysowego, nawet przy jakimś remoncie ochlapaną farbą, celem zainstalowania u nas na przedpokoju (bo mieliśmy gołą żarówkę). Wolałam już moją żarówkę. Ileś lat leżało toto w piwnicy, przekładane z kąta w kąt. No i wyrzuciłam. przy następnej wizycie teściów okazało się bardzo potrzebne, ale jako, że piwnica zagracona (z powodu uczulenia na kurz chętnych do generalnych porządków brak) powiedziałam, że gdzieś leży...
Kurcze! Widzę,że nie jestem sama. Mój ślubny-to człowiek ,,renesansu" i miliona hobby(z wykształcenia plastyk). Ja to prawie całe mieszkanie mam urządzone ,,przydasiami". Wszystko jest niezbędne (od śrubki po stare meble). Tez wywalam po cichu, a potem ,,robię za głupa". Najgorsze, że Młody taki sam urósł!!
Mój mąż także ma to po tatusiu. Kilka lat temu teściowie podarowali nam przedwojenną komodę "poniemiecką". Stała chyba 30 lat w komórce na strychu. Po otwarciu drzwi komórki ukazał nam się stos gratów, które mało nie wypadły na korytarz. Do komody trzeba było się dokopać. Czego tam nie było: stara kuchenka gazowa- wiek ok.30 lat, pralka Frania niewiele młodsza, połamane krzesła, tony starych gazet, buty teściowej z czasów młodości i wiele innych rzeczy, które trzeba by długo wymieniać. Zrobiliśmy tam taki remanent, że można było normalnie wejść do środka. Jestem ciekawa jak tam jest teraz, po paru latach.
ja jestem trochę w innej sytuacji. Przeprowadzałam się już 4 razy i nie w tej samej miejscowości, tylko z jednego końca Polski na drugi. To jest świetny pomysł na remanent w szafach, piwnicach i szafkach kuchennych. Przy ostatniej przeprowadzce wystarczył tylko jeden samochód STAR i to bez przyczepy a w środku było jeszcze luźno. Ostatnie mieszkanie meblowaliśmy od początku, ile razy można wszystko przewozić? Ponieważ mieszkamy w nowym mieszkaniu dopiero niecałe 3 lata, nie mam właściwie nic nieprzydatnego. Wszystko na bieżąco lądowało na śmieciach, a mój mąż już się przyzwyczaił
Ja sobie kedyś zaprosiłam złomiarzy z podwórka i wywieżli mi z komórki,Franię,stary automat,zlwozmywak i wiele innych atrakcji.A przy okazji cały tydzień pili nasze zdrowie!
kochani jutro mój komputerek ląduje u znajomych bo nie chcę takich żeczy przewozic razem z meblami.będzie mi bez was bardzo smutno,bo was bardzo polubiłam .bardzo.do następnego pisania.mam nadzieję że będę miała internet i wkrótce do was dołączę.pa pa pa
jestem szczęśliwa a zarazem w stresie.czeka mnie przeprowadzka. reszcie się wyniosę z tego nieciekawego miejsca
Hej , hej -- a jakie to jest aż tak nieciekawe miejsce ? No i gdzie jest TO ciekawe , do którego się przepprowadzasz ??
Pozdrawiam i życzę bezbolesnej i szybkiej tej przeprowadzki - Elek
powodzenia na nowym miejscu
no to powodzenia .ja tez mialam to iesiac temu.ale nawet wszystko sprawnie poszlo.teraz jest super!!!!!
A u mie moje dzieci się wyprowadzają!
miło zajżec i zobaczyc że ktoś mnie wspiera.cały dom w kartonach,tyle żeczy człowiek gromadzi,że głowa mała.Moje mieszkanko ma 34,7m,a nowe będzie miało 56m i3pokoje.dzieci są wniebowzięte.
ja "przydasiami" mam zapełnioną piwnicę ( i to bez przprowadzki). coraz mnie miejsca do chodzenia. najsłynniejszy do zderzak do malucha i urwane lusterko od espero - ale powiedz mojemu mężowi, żeby wyrzucił - nie, bo jest potrzebne...
sytuacja jest taka, że ja wkładam do worków żeczy do wyrzucenia[o wiele za mało niżby się należało] a mąż jeszcze z tego ratuje [co się da] typowy chomik.
Mój mąż to też chomik. Dwa razy do roku schodzę do piwnicy z workami na śmieci i robie przegląd. Wszystkie wg mnie niepotrzebne rzeczy wyrzucam. Mąż oczywiście w tym czasie jest w pracy. Jak później czegoś szuka to ja mówię, że pewnie gdzieś się zapodziało i na pewno się znajdzie.
O właśnie leży latami, nikomu nie potrzebne. Ale jak tylko się wyrzuci to okazuje się, że ukochany "chomik" nagle sobie przypomina o danej rzeczy.
Kiedyś dostałam od teścia starą lampę (żyrandol), taką z okresu kryzysowego, nawet przy jakimś remoncie ochlapaną farbą, celem zainstalowania u nas na przedpokoju (bo mieliśmy gołą żarówkę). Wolałam już moją żarówkę. Ileś lat leżało toto w piwnicy, przekładane z kąta w kąt. No i wyrzuciłam. przy następnej wizycie teściów okazało się bardzo potrzebne, ale jako, że piwnica zagracona (z powodu uczulenia na kurz chętnych do generalnych porządków brak) powiedziałam, że gdzieś leży...
Kurcze! Widzę,że nie jestem sama. Mój ślubny-to człowiek ,,renesansu" i miliona hobby(z wykształcenia plastyk). Ja to prawie całe mieszkanie mam urządzone ,,przydasiami". Wszystko jest niezbędne (od śrubki po stare meble). Tez wywalam po cichu, a potem ,,robię za głupa". Najgorsze, że Młody taki sam urósł!!
Mój mąż także ma to po tatusiu. Kilka lat temu teściowie podarowali nam przedwojenną komodę "poniemiecką". Stała chyba 30 lat w komórce na strychu. Po otwarciu drzwi komórki ukazał nam się stos gratów, które mało nie wypadły na korytarz. Do komody trzeba było się dokopać. Czego tam nie było: stara kuchenka gazowa- wiek ok.30 lat, pralka Frania niewiele młodsza, połamane krzesła, tony starych gazet, buty teściowej z czasów młodości i wiele innych rzeczy, które trzeba by długo wymieniać. Zrobiliśmy tam taki remanent, że można było normalnie wejść do środka. Jestem ciekawa jak tam jest teraz, po paru latach.
ja jestem trochę w innej sytuacji. Przeprowadzałam się już 4 razy i nie w tej samej miejscowości, tylko z jednego końca Polski na drugi. To jest świetny pomysł na remanent w szafach, piwnicach i szafkach kuchennych. Przy ostatniej przeprowadzce wystarczył tylko jeden samochód STAR i to bez przyczepy a w środku było jeszcze luźno. Ostatnie mieszkanie meblowaliśmy od początku, ile razy można wszystko przewozić? Ponieważ mieszkamy w nowym mieszkaniu dopiero niecałe 3 lata, nie mam właściwie nic nieprzydatnego. Wszystko na bieżąco lądowało na śmieciach, a mój mąż już się przyzwyczaił
Ja też uważam, że w piwnicy są bardzo wartościowe rzeczy, które mogą się przydać, nawet te co liczą już sobie 20 wiosenek ;)
Bahus
Ja sobie kedyś zaprosiłam złomiarzy z podwórka i wywieżli mi z komórki,Franię,stary automat,zlwozmywak i wiele innych atrakcji.A przy okazji cały tydzień pili nasze zdrowie!
kochani
jutro mój komputerek ląduje u znajomych bo nie chcę takich żeczy przewozic razem z meblami.będzie mi bez was bardzo smutno,bo was bardzo polubiłam
.bardzo.do następnego pisania.mam nadzieję że będę miała internet i wkrótce do was dołączę.pa pa pa
No to będziemy czekać - szybciutko do nas wracaj !!
Pozdrawiam - Elek