Prosze w imiwniu kolwzanki. otoz kupila kasze manne w sklepie (taka w kartonie). Stala sobie ta kaszka dwa tygodnie spokojnie w zamknietym kartonie w szafce kuchennej. Przy uzyciu zaowarzyla cos ciemnego: najpierw pomyslala, ze to moze zanieczyszczenie ale nagle zaczelo sie ruszac. Wielkosci ciupenkej - troszke mniejszej od ziarenka manny ale czarne toto bylo, nawet poszczegolnych czesci ciala tego szkodnika nie mozna bylo za bardzo zobaczyc takie to male bylo. Zaowarzyla tylko dwa czy trzy szkodniki, wyrzucila cala kaszke i wszystkie inne otwarte juz produkty z szafki, smieci wyniosla natychmiast do kontenera. Wymyla rownierz wszystkie szafki dokladnie i...tydzien potem zaowazyla takie samo w cukrze (stal w szklanym sloiku zakreconym oczywiscie szczelnie) wiec caly cyrk od nowa. Teraz sie boi, ze sie toto gdzies zagniezdzi - z racji wielkosci moze sie wszedzie schowac. Jak powinna postapic i co to bylo? Moze ktos wie ? ja jeszcze czegos takiego nigdy nie widzialam. Dziekuje z gory za podpowiedzi. Dla kolerzanki to jest naprawde horror bo jest bardzo czysta, sumienna gospodynia.
Hej Dorotko! Ja juz kiedys przezylam podobny horror z kaszka manna! Dokladnie jak piszesz, nowe pudelko , dopiero co otwarte.. a w srodku male jak literka "i" robaczki.... od tej pory kazda kaszke manna ogladam przez dluzszy czas przed uzyciem. Podobna sytuacja byla z maka. Nie bylo tego nigdy w cukrze... ale ile ja maki wyrzucilam... z powodu nielegalnych mieszkancow!!! Raz mialam tez pecha i znalazlam zyjacy makaron, wazny jeszcze 2 lata. Pomoze na tylko wyrzucenie towaru i sprawdzenie nowego zaraz po kupieniu i reklamowanie!!!-jesli sie rusza!!!
Oj Glumandziu dzieki. ja mysle ze w takim razie kolerzanka potomstwo tego robaczka zobaczyla bo bylo jeszcze mniejsze od literki "i". Brr... ja oczywiscie zaraz tez wszystko u mnier obejrzalam 5 razy bo w koncu kupujemy (ja i ona ) czesto w tym samym sklepie wiec nigdy nie wiadomo...
Jeśli to te same szkodniki co u mojej bratowej, to przechlapane (a sądząc po opisie to niestety tak...), bo one zagnieżdżają sie WSZĘDZIE i rozmnażają wyjątkowo szybko. Żeby się ich definitywnie pozbyć, musieli wyrzycić wszystko, nie tylko mąkę, cukier, kasze i makarony ale również herbatę, kawę, sól, wszelkie przyprawy i wszystkie drewniane narzędzia, jak łyżki itp. bo te robaczki podobno drewnem również nie pogardzą i lubią się w nim "przechować". Wszystkie szafki były 3-krotnie spryskane Raidem i dokładnie umyte, a oni przez kilka dni kupowali tylko to, co miało być od razu zjedzone. Moja bratowa też TO przyniosła ze sklepu, ale nie wie dokładnie z czym. Brrr... chyba przestanę lubić kaszę manną...
Oj ulalo toby byla tragedia bo kolerzanki kuchnia jest z drewna. Trzymaj nam kciuki zeby nie trzeba bylo az TAK radykalnie postapic. Moze mamy szczescie i odkrylysmy szkodnika zawczasu
No właśnie, moja bratowa podobnie... dlatego to pryskanie Raidem było konieczne. Od tamtej pory - a minęło jakieś 3 tygodnie - ani śladu po nieproszonych mieszkańcach w jej kuchni. Jestem dobrej myśli, Twoją koleżankę czeka wprawdzie dużo pracy, ale myślę że będzie uwieńczona sukcesem :) Pozdrawiam, ula.
Prosze w imiwniu kolwzanki. otoz kupila kasze manne w sklepie (taka w kartonie). Stala sobie ta kaszka dwa tygodnie spokojnie w zamknietym kartonie w szafce kuchennej. Przy uzyciu zaowarzyla cos ciemnego: najpierw pomyslala, ze to moze zanieczyszczenie ale nagle zaczelo sie ruszac. Wielkosci ciupenkej - troszke mniejszej od ziarenka manny ale czarne toto bylo, nawet poszczegolnych czesci ciala tego szkodnika nie mozna bylo za bardzo zobaczyc takie to male bylo. Zaowarzyla tylko dwa czy trzy szkodniki, wyrzucila cala kaszke i wszystkie inne otwarte juz produkty z szafki, smieci wyniosla natychmiast do kontenera. Wymyla rownierz wszystkie szafki dokladnie i...tydzien potem zaowazyla takie samo w cukrze (stal w szklanym sloiku zakreconym oczywiscie szczelnie) wiec caly cyrk od nowa. Teraz sie boi, ze sie toto gdzies zagniezdzi - z racji wielkosci moze sie wszedzie schowac. Jak powinna postapic i co to bylo? Moze ktos wie ? ja jeszcze czegos takiego nigdy nie widzialam. Dziekuje z gory za podpowiedzi. Dla kolerzanki to jest naprawde horror bo jest bardzo czysta, sumienna gospodynia.
Hej Dorotko!
Ja juz kiedys przezylam podobny horror z kaszka manna! Dokladnie jak piszesz, nowe pudelko , dopiero co otwarte.. a w srodku male jak literka "i" robaczki.... od tej pory kazda kaszke manna ogladam przez dluzszy czas przed uzyciem. Podobna sytuacja byla z maka. Nie bylo tego nigdy w cukrze... ale ile ja maki wyrzucilam... z powodu nielegalnych mieszkancow!!!
Raz mialam tez pecha i znalazlam zyjacy makaron, wazny jeszcze 2 lata. Pomoze na tylko wyrzucenie towaru i sprawdzenie nowego zaraz po kupieniu i reklamowanie!!!-jesli sie rusza!!!
Oj Glumandziu dzieki. ja mysle ze w takim razie kolerzanka potomstwo tego robaczka zobaczyla bo bylo jeszcze mniejsze od literki "i". Brr... ja oczywiscie zaraz tez wszystko u mnier obejrzalam 5 razy bo w koncu kupujemy (ja i ona ) czesto w tym samym sklepie wiec nigdy nie wiadomo...
Jeśli to te same szkodniki co u mojej bratowej, to przechlapane (a sądząc po opisie to niestety tak...), bo one zagnieżdżają sie WSZĘDZIE i rozmnażają wyjątkowo szybko. Żeby się ich definitywnie pozbyć, musieli wyrzycić wszystko, nie tylko mąkę, cukier, kasze i makarony ale również herbatę, kawę, sól, wszelkie przyprawy i wszystkie drewniane narzędzia, jak łyżki itp. bo te robaczki podobno drewnem również nie pogardzą i lubią się w nim "przechować". Wszystkie szafki były 3-krotnie spryskane Raidem i dokładnie umyte, a oni przez kilka dni kupowali tylko to, co miało być od razu zjedzone.
Moja bratowa też TO przyniosła ze sklepu, ale nie wie dokładnie z czym. Brrr... chyba przestanę lubić kaszę manną...
Oj ulalo toby byla tragedia bo kolerzanki kuchnia jest z drewna. Trzymaj nam kciuki zeby nie trzeba bylo az TAK radykalnie postapic. Moze mamy szczescie i odkrylysmy szkodnika zawczasu
No właśnie, moja bratowa podobnie... dlatego to pryskanie Raidem było konieczne. Od tamtej pory - a minęło jakieś 3 tygodnie - ani śladu po nieproszonych mieszkańcach w jej kuchni.
Jestem dobrej myśli, Twoją koleżankę czeka wprawdzie dużo pracy, ale myślę że będzie uwieńczona sukcesem :)
Pozdrawiam, ula.