Temat wbrew pozorom nie jest banalny. Pracuję na stmatologii i codziennie spotykam się z mamami 12-13 latków, które przerażone są kosztami leczenia ortodontycznego. Nie wszyscy wiedzą ale NFZ refunduje ortodontę do 13 roku życia a gdy potrzeba aparatu to do 12 r.ż. Niedoświadczeni czyli normalni rodzice jeżeli dziecko nie ma ewidentnie złego zgryzu dostrzega wadę dopiero gdy wychodzą ostatnie zęby czyli ok 12 lat. No i trzeba płacić aparat i każdą wizytę. Zawsze można pójść do ortodonty na konsultację bez skierowania. Dobrze jest przyjść z rtg Pantomograficznym .ja poszłam z moimi gdy mieli 7 lat i jest super. Teraz syn ma 13 mam z głowy ciasny zgryz ( bo to też nas spotkało). Córa ma prawie 8 i dostanie właśnie aparat "zdejmowalny" mamy więc dużo czasu i plastyczne kości,żeby się jej zgryz poprawił Bo niestety ona nie ma ciasno tylko poważniejszą wadę zgryzu. No i jeszcze jedna rzecz niech dzieci gryzą twarde rzeczy- odkąd jemy wszystko ulepszone, miękkie kości naszej szczęki nie rosną tak jak należy i niestety teraz jest plaga "ciasnych szczęk" (za mało miejsca na zęby) . Pozdrawiam Was Ewa
Swietnie ze o tym wspomnialas Ewo! Znam tn bol - moja corka miala tez za ciasna szczeke i trzeba jej bylo wyrwac az 4 zeby i trzy lata korygowac szpanga. Zabki jej bowiem doslownie jeden na drugim wyrastaly! Bolaly ja wtedy przy jedzeniu a i psuly sie na potege bo miala naturalnie trudnosci z ich mycierm. Zaakceptowala szpange choc czesto bylo to dla niej niewygodne i bolesne szczegolnie pierwsze godziny po "rozciaganiu". Zaczelam leczenie w wieku lat 11-stu bo wczesniej chodzilam do innej Ortodatki i ona twierdzila "ze nie oplaca sie robic zanim dziewczynka nie dostanie miesiaczki".(?!). Ja z dentysta zalamywalismy rece! Na szczescie znalazlam inna i bylo super. Do pierwszej jezdzilam rok zanim w ogole zrobila odcisk! Druga zrobila wstepny odcisk szczek (obu) juz na pierwszym posiedzeniu. Teraz moja corcia jest juz dorosla ma usmiech modelki i sliczne zabki. Kochani naprawde warto! Ja sie jeszcze ciesze ze wtedy kiedy corcia miala klopoty kasa chorych placila leczenie (czesciowe) do 18.- tego roku zycia, teraz tez tylko do 12-tego.
Tu się zgadzam koszt aparatu nierefundowanego jest ogromny.Mój syn nosi stały aparat i juz nawet z mężem przestliśmy liczyć koszty.Najpierw musieliśmy zrobić prześwietlenie szczęki koszt około 80 zł,potem usówanie 4 zdrowych zębów ponieważ nie mieściły się w szczęce.Następnie założenie aparatu najpierw na górę koszt 1550 zł,potem dół taki sam koszt.I co jakiś czas wymiana łuków koszt 150 zł.Góra ściągnięta założony aparat wspomagający koszt 300 zł.Jeździmy już z synem trzeci rok i jeszcze pojeździmy. Także jeżeli wasze dzieci jeszcze się łapią na refundację to korzystajcie.Niestety nasz syn już się nie załapał.
Temat wbrew pozorom nie jest banalny.


Pracuję na stmatologii i codziennie spotykam się z mamami 12-13 latków, które przerażone są kosztami leczenia ortodontycznego. Nie wszyscy wiedzą ale NFZ refunduje ortodontę do 13 roku życia a gdy potrzeba aparatu to do 12 r.ż. Niedoświadczeni czyli normalni rodzice jeżeli dziecko nie ma ewidentnie złego zgryzu dostrzega wadę dopiero gdy wychodzą ostatnie zęby czyli ok 12 lat. No i trzeba płacić aparat i każdą wizytę.
Zawsze można pójść do ortodonty na konsultację bez skierowania. Dobrze jest przyjść z rtg Pantomograficznym .ja poszłam z moimi gdy mieli 7 lat i jest super. Teraz syn ma 13 mam z głowy ciasny zgryz ( bo to też nas spotkało). Córa ma prawie 8 i dostanie właśnie aparat "zdejmowalny" mamy więc dużo czasu i plastyczne kości,żeby się jej zgryz poprawił Bo niestety ona nie ma ciasno tylko poważniejszą wadę zgryzu.
No i jeszcze jedna rzecz niech dzieci gryzą twarde rzeczy- odkąd jemy wszystko ulepszone, miękkie kości naszej szczęki nie rosną tak jak należy i niestety teraz jest plaga "ciasnych szczęk" (za mało miejsca na zęby) . Pozdrawiam Was Ewa
Swietnie ze o tym wspomnialas Ewo! Znam tn bol - moja corka miala tez za ciasna szczeke i trzeba jej bylo wyrwac az 4 zeby i trzy lata korygowac szpanga. Zabki jej bowiem doslownie jeden na drugim wyrastaly! Bolaly ja wtedy przy jedzeniu a i psuly sie na potege bo miala naturalnie trudnosci z ich mycierm. Zaakceptowala szpange choc czesto bylo to dla niej niewygodne i bolesne szczegolnie pierwsze godziny po "rozciaganiu". Zaczelam leczenie w wieku lat 11-stu bo wczesniej chodzilam do innej Ortodatki i ona twierdzila "ze nie oplaca sie robic zanim dziewczynka nie dostanie miesiaczki".(?!). Ja z dentysta zalamywalismy rece! Na szczescie znalazlam inna i bylo super. Do pierwszej jezdzilam rok zanim w ogole zrobila odcisk! Druga zrobila wstepny odcisk szczek (obu) juz na pierwszym posiedzeniu. Teraz moja corcia jest juz dorosla ma usmiech modelki i sliczne zabki.
Kochani naprawde warto! Ja sie jeszcze ciesze ze wtedy kiedy corcia miala klopoty kasa chorych placila leczenie (czesciowe) do 18.- tego roku zycia, teraz tez tylko do 12-tego.
Właśnie Doroto miałaś to szczęście ,że NFZ chociaż częściowo zrefundował a my już nieatety nie.
Tu się zgadzam koszt aparatu nierefundowanego jest ogromny.Mój syn nosi stały aparat i juz nawet z mężem przestliśmy liczyć koszty.Najpierw musieliśmy zrobić prześwietlenie szczęki koszt około 80 zł,potem usówanie 4 zdrowych zębów ponieważ nie mieściły się w szczęce.Następnie założenie aparatu najpierw na górę koszt 1550 zł,potem dół taki sam koszt.I co jakiś czas wymiana łuków koszt 150 zł.Góra ściągnięta założony aparat wspomagający koszt 300 zł.Jeździmy już z synem trzeci rok i jeszcze pojeździmy.
Także jeżeli wasze dzieci jeszcze się łapią na refundację to korzystajcie.Niestety nasz syn już się nie załapał.