Wczoraj przypadkowo zobaczyłem książeczkę dla dzieci, która była kompedium wiedzy o robieniu "kupy" przez różne zwierzęta. Co za idiota to wymyślił, a kretyn wydał? Szok !!!! Bahus
szok..!! a jak oni to robią!! no Ci kretyni.. masz rację pomysł idiotyczny ...czego to oni nie wymyślą...a nasze dzieci i tak wolą pampersy no cóż...... pozdrawiam
Mysle, ze istnieja bardziej szokujace i szkodliwe rzeczy, niz kupa (ktora chyba kazde dziecko sie w ktoryms momencie swojego rozwoju w jakis tam sposob interesuje). Wydaje mi sie, iz pelne przemocy, zlosliwosci i wrecz chamstwa filmy rysunkowe, lub wiecznie te same bajki Disneya (z calym szacunkiem dla Niego) serwowane na okraglo i we wszystkim sa o wiele mniej pedagogiczne niz kompendium wiedzy o kupie, ktory to pomysl uwazam w rzeczy samej za zabawny. Wiadomo, ze tego typu wydawnictwa nie moga stanowic glownych pozycji w bibliotece dziecka, ale jako ciekawostka, zart, powod do chwili smiechu razem z rodzicami - wydaja mi sie jak najbardziej pozytywne. Pozdrawiam!
Mnie i moich znajomych też zaszokowała ta książka! Jest już niestety od roku na rynku i absolutnie nie nadaje się na żart. Traktuje bowiem o tym, że można komuś zrobić kupę na głowę. "I chlap, wielki brązowo-zielony placek chlusnął w trawę tuż obok kreta. Plaf - spadła biała maź. Łubudubu - przeleciały pękate pączki" - oto fragmenty książki dla dzieci o... kupie. Bohater książki - mały krecik - uparcie szuka zwierzątka, które zrobiło mu kupę na głowę. Odwiedza m.in. krowę, świnię, kozę i zająca. Gdy okazuje się, że winowajcą był pies, kret mści się w ten sam sposób.
Nie czytałam tej książeczki, ale być może pomysł nie jest taki zły (marketingowo) - nie od dziś wiadomo, że dla dzieci kilkuletnich temat wypróżniania (i pokrewne) jest zastanawiająco ponętny i zabawny. Bo przecież chodzi o to, żeby zarobić, o cóż innego... p.
marketingowo moze i nie jest zły, ale zauważyłyście czego uczy. Agresji. Tego że jak ktoś Ci coś zrobi to należy oddać, zrobić mu to samo. Nie wiem czy to dobra forma wychowania już od najmłodszych lat.
Wczoraj przypadkowo zobaczyłem książeczkę dla dzieci, która była kompedium wiedzy o robieniu "kupy" przez różne zwierzęta. Co za idiota to wymyślił, a kretyn wydał? Szok !!!!
Bahus
szok..!! a jak oni to robią!! no Ci kretyni..
masz rację pomysł idiotyczny ...czego to oni nie wymyślą...a nasze dzieci i tak wolą pampersy no cóż......
pozdrawiam
Mysle, ze istnieja bardziej szokujace i szkodliwe rzeczy, niz kupa (ktora chyba kazde dziecko sie w ktoryms momencie swojego rozwoju w jakis tam sposob interesuje). Wydaje mi sie, iz pelne przemocy, zlosliwosci i wrecz chamstwa filmy rysunkowe, lub wiecznie te same bajki Disneya (z calym szacunkiem dla Niego) serwowane na okraglo i we wszystkim sa o wiele mniej pedagogiczne niz kompendium wiedzy o kupie, ktory to pomysl uwazam w rzeczy samej za zabawny. Wiadomo, ze tego typu wydawnictwa nie moga stanowic glownych pozycji w bibliotece dziecka, ale jako ciekawostka, zart, powod do chwili smiechu razem z rodzicami - wydaja mi sie jak najbardziej pozytywne.
Pozdrawiam!
Mnie i moich znajomych też zaszokowała ta książka! Jest już niestety od roku na rynku i absolutnie nie nadaje się na żart. Traktuje bowiem o tym, że można komuś zrobić kupę na głowę.
"I chlap, wielki brązowo-zielony placek chlusnął w trawę tuż obok kreta. Plaf - spadła biała maź. Łubudubu - przeleciały pękate pączki" - oto fragmenty książki dla dzieci o... kupie. Bohater książki - mały krecik - uparcie szuka zwierzątka, które zrobiło mu kupę na głowę. Odwiedza m.in. krowę, świnię, kozę i zająca. Gdy okazuje się, że winowajcą był pies, kret mści się w ten sam sposób.
Autorem tego "arcydzieła" jest Werner Holzwarth (dziennikarz, profesor komunikacji wizualnej na Uniwersytecie w Weimarze), tytul "O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę".
"- To bardzo dowcipna i pouczająca historia, dzięki której dzieci mają okazję poznać bogaty świat przyrody od trochę innej strony", czytamy na stronie internetowej wydawnictwa, które w grudniu wprowadziło książkę do sprzedaży. - Treść i ilustracje tej książki to najwyższa światowa literatura dla dzieci, przekonuje ktoś z tego wydawnictwa. - Czyta się ją jak kryminał dla dzieci. Cała akcja jest bardzo dobrze skonstruowana, kret - który prowadzi śledztwo - osiąga w końcu swój cel.
Szkoda nawet komentować, chyba pracownik wydawnictwa nie zrozumiał treści.Książka jest zwyczajnie żenująca.
Nie czytałam tej książeczki, ale być może pomysł nie jest taki zły (marketingowo) - nie od dziś wiadomo, że dla dzieci kilkuletnich temat wypróżniania (i pokrewne) jest zastanawiająco ponętny i zabawny. Bo przecież chodzi o to, żeby zarobić, o cóż innego...
p.
marketingowo moze i nie jest zły, ale zauważyłyście czego uczy. Agresji. Tego że jak ktoś Ci coś zrobi to należy oddać, zrobić mu to samo. Nie wiem czy to dobra forma wychowania już od najmłodszych lat.
myślę ze.....własciwie rece mi opadły, jestem w szoku