Forum

Rozmowy wolne i frywolne

:(((

  • Autor: olcia100 Data: 2006-10-31 07:32:39

    Pamietacie jak Wam pisałam, że byłam w schronisku po kotka...że chcemy przygarnąć jednego malucha do siebie... I przygarnęlismy....małą koteczkę-Gaję. Godzinę temu odeszła:((( Była bardzo chora w zasadzie przez całe 2 tyg jak ją mięliśmy jeździliśmy z nią do weterynarza. Nawet spędziła 2 doby w szpitalu...Odeszła na moich rękach...tak strasznie mi smutno...tęsknię juz za tą małą istotką...tak mi smutno:(((

  • Autor: smakosia Data: 2006-10-31 07:48:36

    Olciu, wiem, że Ci bardzo smutno i żadne pocieszanie pewnie tego nie zmieni. Pomyśl sobie jednak ile ciepła i miłości dostała od Was ta mała istota. Czasami dla takiej miłości warto żyć choćby i krótko. Pewnie taka rola była Ci pisana dla tej kici. Z pewnością masz "wielkie serce" i za jakiś czas otworzysz je dla innego, potrzebującego Twojej miłości zwierzątka. Takie już jest to życie, że ciągle musimy się z kimś żegnać... Usmiechnij się proszę, mimo wszystko - ważne, że kicia nie cierpi.

  • Autor: olcia100 Data: 2006-10-31 08:04:32

    smakosiu kochana, nawet nie wiesz jak bardzo potrzebuję teraz wsparcia. Może to się wydawać komuś smieszne, że to przecież tylko kot i to jeszcze był z nami tylko 2 tyg (dokładnie 2 tyg). Ale ja ją tak bardzo pokochałam. Z reszta cała moja rodzina. Codziennie dzwoniła do mnie mama, siostra, brat i pytali o Gaję. Wszystkim będzie jej bardzo brakowało. Nawet nie wiedziałam, że tak bardzo można pokochać kociaczka w tak krótkim czasie...Na razie nie chcę innego kotka:((( Przykre jest to, że miała takie smutne życie...W zasadzie sama nie jadła-co godzinę karmiłam ją taką mieszanką dla chorych kociaków ze strzykawki, nawet się nie myła i ja o to dbałam. Spała z nami (konkretnie na moim brzuchu)-tak bardzo potrzebowała ciepła i miłości. I wiesz co najbardziej boli? Że nie mogłam jej pomóc jak odchodziła. Tak strasznie cierpiała...

  • Autor: ekkore Data: 2006-10-31 09:21:39

    To nie był tylko kot, wyście widzieli w nim już członka rodziny.
    Wiem co czułaś. Myśmy zoperowali naszą chomiczkę, mimo, że za cenę operacji mogliśmy mieć 10 nowych chomików.Dalsza rodzina i znajomi pukali się w głowę. Niestety  zdechła tydzień później- czy z powodu guza czy też z powodu osłabionego serduszka po znieczuleniu- widocznie tak miało być. Przeżyliśmy bardzo - na szczęście byliśmy wtedy za granicą i dzieci nie widziały, to zawsze trochę łagodziło ból.
    Mamy drugiego chomika (już półtora roku) - ale ciągle wspominamy naszą Szumisię.

  • Autor: sylwia123 Data: 2006-10-31 07:58:07

    Olciu100 napewno ten kociak jest Ci wdzięczny za dobre serce.Zwierzęta potrafią docenić okazaną im pomoc nawet wtedy jak ktoś je skrzywdzi.Jak odchodziła nie była sama,miała przy sobie osobę,która ją kochała a to było dla niej najważniejsze.
    Trzymaj się.

  • Autor: smakosia Data: 2006-10-31 09:45:50

    Olciu, chyba sobie popłaczę dzisiaj z Tobą, a miałam taki cel aby Cię podtrzymać na duchu. Co by nie mówić, to boli a nawet bardzo boli (wiem coś o tym, bo też to przeżywałam). Wiem też, że z czasem poczujesz, że przemijanie otacza nas i wypełnia nasze życie niczym powietrze. Ból z czasem minie. Pielęgnuj w sobie tylko to ciepło, które dawałaś kici. Ona juz nie cierpi i z pewnością jest szczęśliwa.

Przejdź do pełnej wersji serwisu