Tak, wszystko zaczyna się od rodzinnego domu, i to od najwcześniejszego dzieciństwa. Wszyscy się nawzajem obwiniają, profesor Wolniewicz galopuje w politykę, (cyt: Od 15 lat mówię to samo: winne są władze oświatowe oraz flankujący je koryfeusze pedagogiki i psychologii. Łącznie można objąć tę trójcę mianem pedologów, samozwańczych dziecioznawców.), a to miłość w domu prawie w 100% zagwarantuje tak zwaną normalność dziecka. To nie władze oświatowe (niezależnie od tego czy z lewa czy z prawa) wszczepiają w niektóre dzieci agresję. Gdyby to one były winne, to wszystkie dzieci byłyby jednako "zakażone". A te ośrodki dla trudnej młodzieży, ta izolacja to już w ogóle mnie przeraża. Bo co dalej, jak długo izolować? Wyszło mi, że do końca życia, bo żaden ośrodek nic dobrego z dzieckiem tzw. trudnym nie uczyni. Nauczycielski autorytet - też nie generalizujmy, normalnie istnieje, wierzę w to. Nie istnieje u tych dzieci, które nie mają żadnych autorytetów, a to już znak naszych czasów.
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_061031/opinie_a_1.html
Zachęcam do lektury.
przeczytalam ale mnie nie przekonuje polecam raczej:http://wiadomosci.wp.pl/kat,62194,wid,8579064,wiadomosc.html. Pozdrawiam serdecznie!
A te ośrodki dla trudnej młodzieży, ta izolacja to już w ogóle mnie przeraża. Bo co dalej, jak długo izolować? Wyszło mi, że do końca życia, bo żaden ośrodek nic dobrego z dzieckiem tzw. trudnym nie uczyni.
Nauczycielski autorytet - też nie generalizujmy, normalnie istnieje, wierzę w to. Nie istnieje u tych dzieci, które nie mają żadnych autorytetów, a to już znak naszych czasów.