Czy tak ma być? Robię pigwówkę, sporządziłem eliksir z następujących składników; 3 litry soku z pigwy, 1,4 kg syropu z cukru, 1 litr spirytusu /96%/, kilka ziarenek goździków, 8 pestek migdałow, kawałek kory z cynamonu wlałem do butli i.......... zrobiła się galareta. Jest tak mocna, że przewracanie butli nie narusza jej. Ciekawi mnie czy tak ma być. Zrobiona wg książkowego przepisu. Dokładnie. Butla szcxzelnie zakorkowana ma stać 2 miesiące. Czy się rozpuści zawartość? Kto robił ? Dodanie dodatkowej ilości cukru miało spowodować, że ma wyjść doskonały aromatyczny likier/ nie nalewka/.Na tą ilość przewidziano 1 kg cukru ale wtedy wyszła by nalewka.Za dobrą radę stawiam kieliszek likieru.
Jeśli robiłeś z pigwowca to on ma w sobie bardzo dużo pektyny i to chyba dzięki niej zrobiła się galaretka. Niestety nigdy pigwówki nie robiłam choć marzy mi się od kilku lat. Mam nadzieję, że choć na kroplę likieru zasłużyłam ;)
Myślę, że ewu ma rację- pektyny swoje robią, no i ten syrop cukrowy też. Na zmianę konsystencji chyba nie masz co liczyć, moim zdaniem. Proponuję Ci po dwumiesięcznym odstaniu włożyć butlę do dosyć ciepłej wody i spróbować wydobyć zawartość, a potem leciutko podgrzać, aby się stała płynna i przefiltrować. Ja tak mam co roku z żurawinówką, choć nie przeginam z cukrem. Może się uda:) Ja dałabym syrop cukrowy na samym końcu, kiedy się sok ze spirytusem zmaceruje, ale to są jedynie moje gdybania, likieru nigdy nie robiłam.
Nigdy pigwówki nie robiłam, ale podobny problem miałam w ubiegłym roku z nalewką z żurawiny. Zurawinę przekręciłam przez maszynkę, dodałam spirytus, cukier - wszystko zżelowało i nie można było uzyskać oczekiwanego trunku. Rozcieńczłam to ciepłą wodą , wypłukiwałam i przecedzałam kilkakrotnie. W końcowym etapie dodałam trochę spirytusu i nalewka wyszła super. Myślę że nie będziesz miał innego wyjścia z tej niezręcznej sytuacji. Polecam pod rozwagę taką mozliwość.
Korzystając z Twoich sugestii miałam to samo:)))) W tym roku jest identyczna sytuacja, choć owoców nie zmiażdżyłam na amen. Gdzieś wyczytałam poradę, aby wszystko leciutko podgrzać, zobaczymy, jak wyjdzie.
Czy tak ma być? Robię pigwówkę, sporządziłem eliksir z następujących składników; 3 litry soku z pigwy, 1,4 kg syropu z cukru, 1 litr spirytusu /96%/, kilka ziarenek goździków, 8 pestek migdałow, kawałek kory z cynamonu wlałem do butli i.......... zrobiła się galareta. Jest tak mocna, że przewracanie butli nie narusza jej. Ciekawi mnie czy tak ma być. Zrobiona wg książkowego przepisu. Dokładnie. Butla szcxzelnie zakorkowana ma stać 2 miesiące. Czy się rozpuści zawartość? Kto robił ? Dodanie dodatkowej ilości cukru miało spowodować, że ma wyjść doskonały aromatyczny likier/ nie nalewka/.Na tą ilość przewidziano 1 kg cukru ale wtedy wyszła by nalewka.Za dobrą radę stawiam kieliszek likieru.
Jeśli robiłeś z pigwowca to on ma w sobie bardzo dużo pektyny i to chyba dzięki niej zrobiła się galaretka. Niestety nigdy pigwówki nie robiłam choć marzy mi się od kilku lat.
Mam nadzieję, że choć na kroplę likieru zasłużyłam ;)
Myślę, że ewu ma rację- pektyny swoje robią, no i ten syrop cukrowy też. Na zmianę konsystencji chyba nie masz co liczyć, moim zdaniem. Proponuję Ci po dwumiesięcznym odstaniu włożyć butlę do dosyć ciepłej wody i spróbować wydobyć zawartość, a potem leciutko podgrzać, aby się stała płynna i przefiltrować. Ja tak mam co roku z żurawinówką, choć nie przeginam z cukrem. Może się uda:) Ja dałabym syrop cukrowy na samym końcu, kiedy się sok ze spirytusem zmaceruje, ale to są jedynie moje gdybania, likieru nigdy nie robiłam.
Nigdy pigwówki nie robiłam, ale podobny problem miałam w ubiegłym roku z nalewką z żurawiny. Zurawinę przekręciłam przez maszynkę, dodałam spirytus, cukier - wszystko zżelowało i nie można było uzyskać oczekiwanego trunku.
Rozcieńczłam to ciepłą wodą , wypłukiwałam i przecedzałam kilkakrotnie. W końcowym etapie dodałam trochę spirytusu i nalewka wyszła super.
Myślę że nie będziesz miał innego wyjścia z tej niezręcznej sytuacji. Polecam pod rozwagę taką mozliwość.
Korzystając z Twoich sugestii miałam to samo:)))) W tym roku jest identyczna sytuacja, choć owoców nie zmiażdżyłam na amen. Gdzieś wyczytałam poradę, aby wszystko leciutko podgrzać, zobaczymy, jak wyjdzie.
Serdecznie dziękuję za wszystkie rady. BBBuuuuuuuuuuuuuuuuuu i co teraz?
Podgrzać, wylać do miseczek. Poczekać aż stężeje i zjeeeeeść ;)
Popatrz tu http://wielkiezarcie.com/forum_watek.php?id=90829&post=90829&offset=15 albo w google wrzuć, od likieru lepsza nalewka moim zdaniem.
Chyba mi pomożesz? Za dużo na jeden raz hahahahahaha.
a może tą galaretką piernik przełożyć? Będą bardzo wesołe święta - humor u biesiadników murowany
Ja miałam inny problem - wino z ryżu i rodzynek wyszło prawie jak kisiel - konsystencja ohydna, rozcieńczanie nie pomogło.