Forum

Rozmowy wolne i frywolne

Ile czasu dziennie poswięcacie dzieciom?

  • Autor: Ola1979 Data: 2007-07-01 02:03:15

    Ciagle brakuje mi czasu dla mojego dziecka. Nie wiem czy jestem taka niezorganizowana czy poprostu potrzepana. Wstaje rano koło 8:00 razem z moim dzieckiem dla którego mam ok 1 godzinki zazwyczaj jest to śniadanie, poranna toaleta, ubieranie pózniej ide do pracy w której jestem od 10 do 18 przychodzę do domu pół godziny pózniej i w zasadzie do wieczora codziennie brakuje mi czasu żeby usiąść i pobawić się, porozmawiać z moim dzieckiem. Przygotowuję kolację robie pranie itp sami wiecie ile jest domowych obowiązków, i wieczorem poświęcam dziecku druga godzinę. I tak przez 5 dni w tygodniu w pozostałe dwa załatwiam jakieś zakupy, sprawunki itp. I wiecznie brakuje mi czasu dla mojego malucha nie mówiąc już o sobie. Czy wy tez macie takie doświadczenia i jak sobie poradzić z tą sytuacją? Czy zrezygnować z pracy i zająć się dzieckiem? Ale wiadomo rezygnacja z pracy to gorsza sytuacja finansowa, brak styczności z innymi ludzmi, przyjaciółmi, brak mozliwości na własny rozwój itp. Co o tym myslicie?

  • Autor: monia00 Data: 2007-07-01 06:17:23

    Olu niestety tego czasu spedzonego z naszymi dzieciakami zawsze jest za malo ...
    Mam trzech synow i nie pracuje .Poswiecam moj czas dla nich .Mimo ze znajomosci z pracy sie pokonczyly ,przyjaciele rozeszli a ambicje zawodowe poszly w kat to musze przyznac ze dzis nie zaluje swojej decyzji . Staram sie uczestniczyc w ich zyciu i dac im tyle swojego czasu ile moge .
    A brak albo rzadszy kontakt z ludzmi rekompensuje sobie chociazby takimi milymi i ciekawymi pogawedkami z wami na forum WZ i bardzo to lubie ...
    Pozdrawiam Cie i zycze slusznych decyzji ...monika

  • Autor: lidka74 Data: 2007-07-01 07:14:31

    Olu a nie możesz na przykład zmienic godzin pracy od 7 do 15? Wtedy byś miała trochę więcej czasu dla dziecka.Pozdrawiam

  • Autor: nadia Data: 2007-07-01 08:36:26

    No niestety, w tych czasach albo praca albo dzieci. Nie obwiniaj siebie za to, że pracujesz, wystarczy że dziecku poświęcisz te dwa dni w tygodniu i wszysko bedzie ok. Zakupy takie większe możesz robic raz na dwa tygodnie lub nawet raz w miesiącu, reszte kupowac na bieżąco a z dzieckiem pojechac sobie gdzies za miasto, lub nawet nad morze na 2-3 dni, uwierz mi dzieci takie wycieczki pamietaja najbardziej i wspominają  z sentymentem nawet jak są już dorosłe. Nawet jak wyjdziesz z dzieckiem do parku na godzinkę, będziesz rozmawiac z nim lub opowiadac jemu różne rzeczy, ono poczuje to zainteresowanie z Twojej strony, poczuje że jestes rozluzniona, zrelaksowana i to napewno mu zrekompensuje te 5 dni w tygodniu. Pozdrawiam serdecznie :)

  • Autor: olusia1p Data: 2007-07-01 11:10:17

    Ola najgorsze co może być to zrezygnowac z pracy , ja dopiero zaczęłam pracować , tyle , że nie musze iść na 8 godz do pracy , tylko mam jakby nienormowany czas pracy , zamuje mi to jakies 10 godz tyg, ale teraz wiem , że praca jest ważna , że czlowiek inaczej funkcjonuje , że nie tylko dom , dzieci , mąz itd pozdrawiam

  • Autor: ABA Data: 2007-07-01 14:27:56

    Olu nie obwiniaj siebie za brak czasu. Niestety takie jest życie. Nie rezygnuj z pracy. Dziecko szybko wyrasta z naszej opiekuńczości.
    Myslę, że mozesz ciut zmienić na to by dziecko poczuło bliskość Ciebie. Jak robisz pranie to wciagaj je też do zabawy przy Tobie. Daj małą miseczkę z ciepłą woda i wrzuć łaszek lali lub auto do wymycia. Nie wiem jakiej płci jest Twoja pociecha. Ja jak miałam małe dzieci to prace, które nie nadawały się do wspólnej zabawy lub dzieci były zbyt małe robiłam po zaśnieciu maluchów. Po pracy cały czas poswięcałam dzieciom. Wychodziłam do parku i siadałam na ławce gdy byłam zmęczona. Dzieci bawiły się zabawkami ( autkami, wózkami i zwierzatkami z plastiku) ja im podsuwałam tylko zabawy.
    Potem maszerowalismy do domu na pyszną kolorową kolację. Po kolacji koniecznie było czytanie bajek i słuchanie z płyt. Jak poszły do szkioły nawiazały swoję przyjaznie i już tak dużo nie potrzebowały mnie. Zawsze jednak wieczorki ( 15 minut) były zarezerwowane dla ich radości i smutków na osobności przy stole kuchennym. Do tej pory to wspominają, że te rozmowy jako bardzo pozytywne. Dlatego nie miałam z nimi problemów w okresie dorastania. Z rozrzewnieniem wspominamy te lata.
    ABA

  • Autor: Cewa2 Data: 2007-07-01 20:41:13

    Ja też mam ten "kompleks", ale cóż poradzić, takie czasy. Coś kosztem czegoś. Jedyna rada to angażować w miarę możliwości malucha w obowiazki domowe - np. wspólne przygotowywanie kolacji czy pomoc w zakupach.

  • Autor: MonikaK Data: 2007-07-02 09:58:23

    To chyba problem większości rodziców. ja pracuję do 17-tej, ale po powrocie staram się córkę wciągać we wszystkie czynności które muszę wykonać w domu. Razem gotujemy, ja dla rodzinki, Emilka dla lalek. Jak sprzątam bawimy się "w ciotki" Emi przychodzi z lalką niby do mnie na kawkę i rozmawiamy o różnych sprawach. Kładę ją też później spać ( o 21,30 ) aby tę  godzinkę  wieczorem poświęcić na czytanie książek. Też mam czasami wyrzuty sumienia, że mogłabym więcej czasu jej poświęcić na naukę literek, pisania. Z pracy na pewno bym nie zrezygnowała. Głowa do góry, nie zamartwiaj się!!!  

Przejdź do pełnej wersji serwisu