Ja nie przepadam za piwem, szklanka piwa to dla mnie szczyt możliwości i to przy grillu... Najchętniej przy kawie a póżnym wieczorem lubię sobie pozwolić na lody i zapomnieć w towarzystwie WŻ - a, że nie powinnam...:)))
Dobra jestes Ave !!!! Nie dosc ze powodujesz korek to jeszcze opierdzielasz :)))) i masz racje niech siedza na "przypisanych" miejscach i nie kreca sie po calej chalupie....A ja siedze sobie w moim "biurze" w kaciku i ciesze sie, ze nikt mi nie przeszkadza, a jak przeszkadza to warcze .....zwykle przy kawusi, czasem wieczorkiem przy lampce winka ..... Mam to moje "biuro" czyli graciarnia przerobione z pokoju gdzie byla pralnia ..... Kazalam gospodarzom zabrac pralke i suszarke i wstawilam biurko w ksztalcie litery L tak ze mozemy oboje siedziec razem......ale potem Charliego tez przegonilam, bo on ma Syndrom Jedynaka i gada sam do siebie i mnie to rozprasza :))))) Wiec Jemu pozostalo "koczowanie" z loptopem w jadalni, a moj jest na stale w "biurze", z ktroego w miedzyczasie zrobil sie pokoj magazynowy ......
Zawsze zasiadam z kawusią /no chyba że jest to już pora prawie nocna, co czasem się zdarza, to wtedy jakiś np.sok lub winko/. I o dziwo, niby siedzę "bardzo krótko" a ta kawa jakoś tak szybko zostaje wypita.
Nie napisałam,że często jestem odganiana od komputera.Syn nawet żartuje,że trzeba kupić trzeci.Tylko,pomijając kasę,gdzie ja go postawię? Zdaniem moich panów ja tylko się bawię,a oni mają ważne sprawy do wykonania.Dwóch na jedną,nawet nie mogę zagrozić niepodaniem jedzenia,bo w kuchni radzą sobie(zwłaszcza mąż) świetnie.
Rano to przecież kawka,potem znowu kawka,jak sie obudzę wreszcie to herbatka i przychodzi pora na browarek.Ale nie tak zawsze bo od piwka rośnie tyłek.20 lat i 20 kg temu nie miałam takich problemów. Ale co Ty młody człowieku możesz na ten temat wiedzieć.
WŻ -przeglądam najczęściej rano jak wszyscy jeszcze śpią a więc z kawusią ale czasem zdarzy mi się ,że gdzieś wszystkich wyniesie po południu (jak dziś) i wdedy zasiadam znów do kompa z................................ kawusią ,pozdrawiam - rosa
No właśnie - kiedy w poprzednim wejściu pisałam co ja robię przy komputerze kiedy jestem na WŻ tak się zaczytałam we wszystkim co piszecie, że zapomniałam o moich wiśniach, pod którymi włączyłam właśnie gaz. I tak sobie siedzę i tak czytam i tak czuję zapach wiśni i tak myślę - o, ktoś robi wisienki, a tu pachnie bardziej i bardziej, wreszcie już mnie ten zapach tak w nozdrza łaskotał, że wstałam i idę do mojej kuchni, i....o Boże, to moje wisienki....miały się tylko mocno podgrzać a one się gotują....nie wiem jak długo się gotowały, całe szczęście soku było dużo... Pozdrawiam!!! aha teraz nie mam nic na gazie...mogę siedzieć spokojnie...
A ja to na ogół z jakimś żarełkiem taki ze mnie pojadacz . Czasem popijam kawusię, a czasem zapominam o całym świecie, nawet o gorzkim smaku piwa( za którym nie przepadam) jakoś i ono tak szybko znika....
Jeszcze nie ma pierwszej rocznicy jak zaglądam na WŻ,codzienne zaglądanie trwa u mnie bardzo długo.Czasami odezwie sie ktoś,o kim wiem bardzo mało albo wcale i wtedy zaglądam na stronę użytkownika.Innym razem trafię na przepis który mnie zaciekawi i wtedy najczęściej wsiąkam w przepisy użytkownika.Tak jak inne dziewczyny kawę do przeglądania WŻ będę musiała robić sobie w nocniku,taka malutka znika zanim się w niej rozsmakuję.
Co robicie jak przeglądacie WŻ??????
Ja piję piwko.
czEsć! ja tez przeważnie pije piwko.....dzieci wtedy śpią , maz tez lub akurat jest w pracy a ja przy WŻ się relaksuje . POZDRAWIAM!!
Ja nie przepadam za piwem, szklanka piwa to dla mnie szczyt możliwości i to przy grillu...
Najchętniej przy kawie a póżnym wieczorem lubię sobie pozwolić na lody i zapomnieć w towarzystwie WŻ - a, że nie powinnam...:)))
a ja popijam herbatkę vitax "szczupła linia" :)
A ja piję drineczka. I idę spać...
I co,pomaga?
Ja "tarasuję" przejscie z pokoju do korytarza, bo tak mam ustawiony komputer i opierdzielam rodzinke jak mi za plecami ciagle "krąży"
Dobra jestes Ave !!!! Nie dosc ze powodujesz korek to jeszcze opierdzielasz :)))) i masz racje niech siedza na "przypisanych" miejscach i nie kreca sie po calej chalupie....A ja siedze sobie w moim "biurze" w kaciku i ciesze sie, ze nikt mi nie przeszkadza, a jak przeszkadza to warcze .....zwykle przy kawusi, czasem wieczorkiem przy lampce winka ..... Mam to moje "biuro" czyli graciarnia przerobione z pokoju gdzie byla pralnia ..... Kazalam gospodarzom zabrac pralke i suszarke i wstawilam biurko w ksztalcie litery L tak ze mozemy oboje siedziec razem......ale potem Charliego tez przegonilam, bo on ma Syndrom Jedynaka i gada sam do siebie i mnie to rozprasza :))))) Wiec Jemu pozostalo "koczowanie" z loptopem w jadalni, a moj jest na stale w "biurze", z ktroego w miedzyczasie zrobil sie pokoj magazynowy ......
Zawsze zasiadam z kawusią /no chyba że jest to już pora prawie nocna, co czasem się zdarza, to wtedy jakiś np.sok lub winko/. I o dziwo, niby siedzę "bardzo krótko" a ta kawa jakoś tak szybko zostaje wypita.
Ja właśnie skończyłam kawkę i idę do kuchni bo mi z leksza ciśnienie skoczyło
Nie napisałam,że często jestem odganiana od komputera.Syn nawet żartuje,że trzeba kupić trzeci.Tylko,pomijając kasę,gdzie ja go postawię?
Zdaniem moich panów ja tylko się bawię,a oni mają ważne sprawy do wykonania.Dwóch na jedną,nawet nie mogę zagrozić niepodaniem jedzenia,bo w kuchni radzą sobie(zwłaszcza mąż) świetnie.
browarek !!! chyba ze rano to herbatka :)
Rano to przecież kawka,potem znowu kawka,jak sie obudzę wreszcie to herbatka i przychodzi pora na browarek.Ale nie tak zawsze bo od piwka rośnie tyłek.20 lat i 20 kg temu nie miałam takich problemów.
Ale co Ty młody człowieku możesz na ten temat wiedzieć.
WŻ -przeglądam najczęściej rano jak wszyscy jeszcze śpią a więc z kawusią ale czasem zdarzy mi się ,że gdzieś wszystkich wyniesie po południu (jak dziś) i wdedy zasiadam znów do kompa z................................ kawusią ,pozdrawiam - rosa
Rosa na mnie i moja kawusie mozesz zawsze liczyc :)) ja pije kawusie nawet o 22ej i potem spie jak niemowle :))
No właśnie - kiedy w poprzednim wejściu pisałam co ja robię przy komputerze kiedy jestem na WŻ tak się zaczytałam we wszystkim co piszecie, że zapomniałam o moich wiśniach, pod którymi włączyłam właśnie gaz. I tak sobie siedzę i tak czytam i tak czuję zapach wiśni i tak myślę - o, ktoś robi wisienki, a tu pachnie bardziej i bardziej, wreszcie już mnie ten zapach tak w nozdrza łaskotał, że wstałam i idę do mojej kuchni, i....o Boże, to moje wisienki....miały się tylko mocno podgrzać a one się gotują....nie wiem jak długo się gotowały, całe szczęście soku było dużo... Pozdrawiam!!! aha teraz nie mam nic na gazie...mogę siedzieć spokojnie...
Odkrecilem Gaz nie zapukal nikt na czas...........;))))
Odkryta.
A ja to na ogół z jakimś żarełkiem taki ze mnie pojadacz
. Czasem popijam kawusię, a czasem zapominam o całym świecie, nawet o gorzkim smaku piwa( za którym nie przepadam) jakoś i ono tak szybko znika....
malutki relaks, który wciąga
Jeszcze nie ma pierwszej rocznicy jak zaglądam na WŻ,codzienne zaglądanie trwa u mnie bardzo długo.Czasami odezwie sie ktoś,o kim wiem bardzo mało albo wcale i wtedy zaglądam na stronę użytkownika.Innym razem trafię na przepis który mnie zaciekawi i wtedy najczęściej wsiąkam w przepisy użytkownika.Tak jak inne dziewczyny kawę do przeglądania WŻ będę musiała robić sobie w nocniku,taka malutka znika zanim się w niej rozsmakuję.
Kliknęło mi się dwa razy,więc tu napiszę,że w deszczowe dni WŻ to najlepsza rozrywka
A ja spac nie moge bo suszy mnie siedze na WŻ z butelką 1,5 litra wody ;p 0,5 juz nie ma hehe
Na WZ to tylko pić można. I gawędzić. Jest fajnie. Rodzinnie... My już drugi dzień pijemy
Jak Wam tak dobrze idzie to za kilka dni trzeba bedzie utworzyc WZtowe AA :)))) ...... a pijcie sobie na zdrowie :))