Może ktoś z Was pamięta jak pisałam Wam o moich kłopotach po waszych słowach otuchy zrobiło misie naprawdę lepiej i powiedział sobie jakoś to będzie a tu jest coraz gorzej w zeszłą sobotę mój mąż skasował samochód nie ze swojej winy jakiś wariat jadąc z zawrotną szybkością skasował nam naszego kochanego poldka samochód do kasacji (byle wóz ale dupe wiózł) na szczęście mój mąż wyszedł bez szwanku centymetry zadecydowały że nie uderzył w drzwi i z tego się cieszę że mężowi nic się nie stało. Do tego posuł mi się odkurzacz i rozkraczyło się krzesło od komputera. Odszkodowanie za poloneza z 1995r będzie niewielkie więc na pewno samochodu już nie będziemy mieli, przez takiego gnojka straciliśmy samochód a mąż mógł nawet stracić życie. Normalnie jakieś prawo serii gości w moim domu. Ja juz nie mówię że jakoś to będzie bo od soboty ryczę i jakoś nie umiem juz mysleć optymistycznie i myśle sobie co jeszcze się nam wydarzy?????????????
Jamajko, nie płacz..jakaś równowaga w przyrodzie istnieje. A zobacz, myślę że spokojnie z odszkodowania można kupić oo takiego poldka :-) z Bydgoszczy. Albo taki, albo taki. Nie mysl o tym co zlego moze sie przytrafic. Dziecię masz takie kochane, no usmiechnij się.
To przestań tak mysleć, bo moze tym wyczekiwaniem jakiś okropności, sama je przyzywasz. Moze to było jakieś przeznaczenie (czy co) i to miało się Wam przydarzyć. Ja tez nie zawsze rozumiem po co sie wydarzają w moim zyciu różne nieciekawe rzeczy, a po jakims czasie wszystko układa się w jakis sens... Twój Mąż wyszedł z wypadku bez szwanku - to najwazniejsze. Odkurzacz sie popsuł, bo pewnie jakas część padła i tyle, napewno da się naprawić, tak jak i krzesło. Ale wszystko po kolei i spokojnie. Samochód kupicie sobie też, ale troszke później. Głowa do góry. Żądam wytarcia łez i zaprzestania chlipania. Zachowaj się jak Scarlet O'Hara z "Przeminęło z wiatrem" - o rzeczach poza twoim zasięgiem - pomyśl jutro, a jutro bedzie nowy, lepszy dzień. Trzymaj się. Naprawdę będzie dobrze. Nawet jesli nie od razu.
napisze ci o moim pechu ktory przesladowal mnie ostatnio otoz: rozbilam samochod i okazalo sie ze naprawa przewyzszy jego wartosc, potem kupilismy samochod ktory moj maz przyrysowal tego samego dnia, zepsula nam sie lodowka ktora miala 3 lata, piorun uderzyl w moj modem od internetu i musialam wymienic go na nowy, kiedy wchodzilam na kaltke schodowa zaczela palic sie instalacja i wybuchaly korki wiec musialam gasic pozar, okazalo sie ze moj syneczek ma wade wzroku i musi nosic okulary, te sytuacje wydarzyly sie w ciagu tygodnia ale oprocz nich wydarzylo sie wiele milych rzeczy, jestem szczesliwa ze mam cala i zdrowa rodzinke widze ze i ty masz superowego dzidziusia i on z pewnoscia nie lubi kiedy sie smucisz teraz usiadz i pomysl ile super rzeczy przydarzylo ci sie w ostatnim czasie, moge z biegu podac ci chociazby 2 -twojemu mezowi nic sie nie stalo i masz wsapniale zdrowe dzieciątko a cała reszta to sa rzeczy i choc wiem ze byc moze to cie nie przekana to jednak jest wielu ludzi ktorzy chcieliby miec tylko takie problemy jak ty, tak wiec uszka do góry, jesli powiesz ze bedzie dobrze to tak bedzie wierz mi
Nigdy nie jest tak zle żeby nie mogło być gorzej . Teraz się wściekniesz na te słowa ale po jakimś czasie strwierdzisz , że przecież mężowi nic się nie stało a i samochód rzecz nabyta ... Głowa do góry masz do kogo się uśmiechać ja też nie mam lekko ale ... Nam trzeba zawsze w górę iść - choć męczy życie , a kiedy przyjdzie w drodze paść - to paść na szczycie ... Pozdrawiam Ewa
no ale sęk w tym że ja właśnie mam straszne problemy i do tego jeszcze przydażyło się to. I to wszystko się zebrało jakoś razem i dlatego ryczałam,i rzeczywiście gdyby były to takie problemy jak piszesz to na pewno bym to jakoś zniosła bo w życiu rzeczywiście są okropniejsze rzeczy.POZDRAWIAM CIĘ SERDECZNIE!!!!
Jamajko , w tej chwili wydaje Ci się że to fatum , ale pomysl jakie szczęście Was spotkalo , mężowi nic się nie stalo :)) głowa do góry dacie sobie radę i uwierz takie problemy nie są warte Twoich łez , będzie dobrze uwierz w to a sama zobaczysz :)) pozdrawiam cieplutko :))Madzia
Jakie fatum? co Ty wygadujesz? nie widziałaś chyba prawdziwych nieszczęść, weź się w garść natychmiast !!!! Przepraszam za ton wypowiedzi ale wydaje mi się, że trzeba Tobą potrząsnąć i to dobrze a nie użalać się razem z Tobą. I nie mów o żadnej serii zdarzeń, nie rozmyślaj co się stało a co się może stać! Poszukaj pozytywnych rzeczy i pomyśl - jak dobrze, że to ....się nie stało /a przecież mogło?/. Wspominałam już kiedyś o przeczytanym parę lat temu wywiadzie z Aidą. Ona tłumaczyła w nim, że nie wolno wymyślać różnych złych rzeczy, myśleć o nich, bać się na zapas, bo w końcu ściągniemy to na siebie. I powiedziała takie mądre zdanie, które zapamiętałam: "kogo wyglądasz, tego w drzwiach domu spotkasz". I od tamtej pory już nigdy nie myślę, że będzie źle, że o Boże..../a jestem z natury pesymistką i lubię wybiegać w przyszłość i martwić się na zapas/ a przynajmniej staram się tak nie myśleć, szukam dobrych momentów i staram się myśleć pozytywnie, bo chcę wyczekiwać na dobre rzeczy i tylko takie spotykać w drzwiach mego domu. Zatem uszy do góry, myśl pozytywnie i wyglądaj dobrych wiadomości, jutro będzie lepiej! Trzymaj się dzielnie i cieplutko!
Jamajko. w tej sytuacji masz wrażenie, że nieszczęścia całego świata zwaliły sie właśnie na Ciebie.I tak to z wierzchu wygląda. Jednak sa pozytywy, bo poldek to TYLKO rzecz materialna, która wczesniej czy później sie rozkraczy.Ale chłop żyje! Ja nie mam samochodu i jakoś żyję bez niego. Wada wzroku dziecka też nie jest końcem świata. Spójrz, ilu okularników snuje sie po ulicach! Zgoda,że pożar jest faktem wstrząsajacym i wytrącajacym z równowagi. Wykazałaś sie zimną krwią ratując cały blok przed katastrofą! Myślę, że przytłoczyła Cię seryjność niepomyślnych nieprzewidywalnych zdarzeń i to właśnie Cię przerosło.Teraz zrób coś dla siebie - jakiś fryzjer, kosmetyczka, czy coś na poprawienie nastroju. Gdybyśmy sie tu wszyscy zaczęli licytować ze swoimi nieszczęściami, to mogłoby sie okazać, że Twoje problemy to wielkie szczęście na tle innych nieszczęść. Teraz może być już tylko co raz lepiej, a złe wspomnienia odejdą w dal. Tego Ci z całego serca życzę.
Hej moje dziecko nie ma wady wzroku ani nie uratowałam bloku przed pożarem to wypowiedz malgoski a fryzjer i kosmetyczka jasne że bym poszła ale obecnie nie mam za co żyć POZDRAWIAM SERDECZNIE !!!!!!
Może ktoś z Was pamięta jak pisałam Wam o moich kłopotach po waszych słowach otuchy zrobiło misie naprawdę lepiej i powiedział sobie jakoś to będzie a tu jest coraz gorzej w zeszłą sobotę mój mąż skasował samochód nie ze swojej winy jakiś wariat jadąc z zawrotną szybkością skasował nam naszego kochanego poldka samochód do kasacji (byle wóz ale dupe wiózł) na szczęście mój mąż wyszedł bez szwanku centymetry zadecydowały że nie uderzył w drzwi i z tego się cieszę że mężowi nic się nie stało. Do tego posuł mi się odkurzacz i rozkraczyło się krzesło od komputera. Odszkodowanie za poloneza z 1995r będzie niewielkie więc na pewno samochodu już nie będziemy mieli, przez takiego gnojka straciliśmy samochód a mąż mógł nawet stracić życie. Normalnie jakieś prawo serii gości w moim domu. Ja juz nie mówię że jakoś to będzie bo od soboty ryczę i jakoś nie umiem juz mysleć optymistycznie i myśle sobie co jeszcze się nam wydarzy?????????????
Jamajko, nie płacz..jakaś równowaga w przyrodzie istnieje.
A zobacz, myślę że spokojnie z odszkodowania można kupić oo takiego poldka :-) z Bydgoszczy. Albo taki,
albo taki.
Nie mysl o tym co zlego moze sie przytrafic. Dziecię masz takie kochane, no usmiechnij się.
To przestań tak mysleć, bo moze tym wyczekiwaniem jakiś okropności, sama je przyzywasz. Moze to było jakieś przeznaczenie (czy co) i to miało się Wam przydarzyć. Ja tez nie zawsze rozumiem po co sie wydarzają w moim zyciu różne nieciekawe rzeczy, a po jakims czasie wszystko układa się w jakis sens... Twój Mąż wyszedł z wypadku bez szwanku - to najwazniejsze. Odkurzacz sie popsuł, bo pewnie jakas część padła i tyle, napewno da się naprawić, tak jak i krzesło. Ale wszystko po kolei i spokojnie. Samochód kupicie sobie też, ale troszke później. Głowa do góry. Żądam wytarcia łez i zaprzestania chlipania. Zachowaj się jak Scarlet O'Hara z "Przeminęło z wiatrem" - o rzeczach poza twoim zasięgiem - pomyśl jutro, a jutro bedzie nowy, lepszy dzień. Trzymaj się. Naprawdę będzie dobrze. Nawet jesli nie od razu.
napisze ci o moim pechu ktory przesladowal mnie ostatnio otoz: rozbilam samochod i okazalo sie ze naprawa przewyzszy jego wartosc, potem kupilismy samochod ktory moj maz przyrysowal tego samego dnia, zepsula nam sie lodowka ktora miala 3 lata, piorun uderzyl w moj modem od internetu i musialam wymienic go na nowy, kiedy wchodzilam na kaltke schodowa zaczela palic sie instalacja i wybuchaly korki wiec musialam gasic pozar, okazalo sie ze moj syneczek ma wade wzroku i musi nosic okulary, te sytuacje wydarzyly sie w ciagu tygodnia ale oprocz nich wydarzylo sie wiele milych rzeczy, jestem szczesliwa ze mam cala i zdrowa rodzinke widze ze i ty masz superowego dzidziusia i on z pewnoscia nie lubi kiedy sie smucisz teraz usiadz i pomysl ile super rzeczy przydarzylo ci sie w ostatnim czasie, moge z biegu podac ci chociazby 2 -twojemu mezowi nic sie nie stalo i masz wsapniale zdrowe dzieciątko a cała reszta to sa rzeczy i choc wiem ze byc moze to cie nie przekana to jednak jest wielu ludzi ktorzy chcieliby miec tylko takie problemy jak ty, tak wiec uszka do góry, jesli powiesz ze bedzie dobrze to tak bedzie wierz mi
Nigdy nie jest tak zle żeby nie mogło być gorzej . Teraz się wściekniesz na te słowa ale po jakimś czasie strwierdzisz , że przecież mężowi nic się nie stało a i samochód rzecz nabyta ... Głowa do góry masz do kogo się uśmiechać ja też nie mam lekko ale ... Nam trzeba zawsze w górę iść - choć męczy życie , a kiedy przyjdzie w drodze paść - to paść na szczycie ... Pozdrawiam Ewa
no ale sęk w tym że ja właśnie mam straszne problemy i do tego jeszcze przydażyło się to. I to wszystko się zebrało jakoś razem i dlatego ryczałam,i rzeczywiście gdyby były to takie problemy jak piszesz to na pewno bym to jakoś zniosła bo w życiu rzeczywiście są okropniejsze rzeczy.POZDRAWIAM CIĘ SERDECZNIE!!!!
Jamajko , w tej chwili wydaje Ci się że to fatum , ale pomysl jakie szczęście Was spotkalo , mężowi nic się nie stalo :)) głowa do góry dacie sobie radę i uwierz takie problemy nie są warte Twoich łez , będzie dobrze uwierz w to a sama zobaczysz :)) pozdrawiam cieplutko :))Madzia
Teraz , to już może być tylko lepiej. Musisz myśleć pozytywnie, bo inaczej można zwariowac. Trzymaj się, z całą pewnościa będzie lepiej
Jakie fatum? co Ty wygadujesz? nie widziałaś chyba prawdziwych nieszczęść, weź się w garść natychmiast !!!! Przepraszam za ton wypowiedzi ale wydaje mi się, że trzeba Tobą potrząsnąć i to dobrze a nie użalać się razem z Tobą.
I nie mów o żadnej serii zdarzeń, nie rozmyślaj co się stało a co się może stać! Poszukaj pozytywnych rzeczy i pomyśl - jak dobrze, że to ....się nie stało /a przecież mogło?/.
Wspominałam już kiedyś o przeczytanym parę lat temu wywiadzie z Aidą. Ona tłumaczyła w nim, że nie wolno wymyślać różnych złych rzeczy, myśleć o nich, bać się na zapas, bo w końcu ściągniemy to na siebie. I powiedziała takie mądre zdanie, które zapamiętałam: "kogo wyglądasz, tego w drzwiach domu spotkasz".
I od tamtej pory już nigdy nie myślę, że będzie źle, że o Boże..../a jestem z natury pesymistką i lubię wybiegać w przyszłość i martwić się na zapas/ a przynajmniej staram się tak nie myśleć, szukam dobrych momentów i staram się myśleć pozytywnie, bo chcę wyczekiwać na dobre rzeczy i tylko takie spotykać w drzwiach mego domu.
Zatem uszy do góry, myśl pozytywnie i wyglądaj dobrych wiadomości, jutro będzie lepiej! Trzymaj się dzielnie i cieplutko!
Jamajko. w tej sytuacji masz wrażenie, że nieszczęścia całego świata zwaliły sie właśnie na Ciebie.I tak to z wierzchu wygląda. Jednak sa pozytywy,
bo poldek to TYLKO rzecz materialna, która wczesniej czy później sie rozkraczy.Ale chłop żyje! Ja nie mam samochodu i jakoś żyję bez niego.
Wada wzroku dziecka też nie jest końcem świata. Spójrz, ilu okularników snuje sie po ulicach! Zgoda,że pożar jest faktem wstrząsajacym
i wytrącajacym z równowagi. Wykazałaś sie zimną krwią ratując cały blok przed katastrofą! Myślę, że przytłoczyła Cię seryjność niepomyślnych
nieprzewidywalnych zdarzeń i to właśnie Cię przerosło.Teraz zrób coś dla siebie - jakiś fryzjer, kosmetyczka, czy coś na poprawienie nastroju.
Gdybyśmy sie tu wszyscy zaczęli licytować ze swoimi nieszczęściami, to mogłoby sie okazać, że Twoje problemy to wielkie szczęście na tle
innych nieszczęść. Teraz może być już tylko co raz lepiej, a złe wspomnienia odejdą w dal. Tego Ci z całego serca życzę.
Hej moje dziecko nie ma wady wzroku ani nie uratowałam bloku przed pożarem to wypowiedz malgoski a fryzjer i kosmetyczka jasne że bym poszła ale obecnie nie mam za co żyć POZDRAWIAM SERDECZNIE !!!!!!