Juz drugi dzien mamy temperature dochodzaca 40C, a w sloncu pewnie przekracza ......oszalec mozna. O 8ej rano Charlie zaproponowal spacer, taki 5km poki jeszcze nie bedzie za goraco i tez nic z tego, wracalismy byla godz ok 9tej i juz sie czulam jakbym maszrowala w garnku goracej grochowy :))) Biedne moje roslinki balkonowe i ogrodowe.....podlewam rano i wieczorem ale i tak niewiele to daje .....Podobno mamy miec jeszcze 2 takie dni do wtorku wlacznie .....Takie lato mnie wykancza, nigdy nie lubilam goraca, a teraz jeszcze bardziej i sama temperatura bylaby moze jeszcze do wytrzymania ale w polaczeniu z wilgotnoscia powietrza jest straszna..... Znow bede musiala jezdzic metrem z butelkami zamrozonej wody, bo przeciez pod ziemia temperatura jest o jakies 20-25 stopni wyzsza i ludzie mdleja jak kawki ....... Dzieki za klimatyzatory, ale przeciez nie da sie zyc bez wyjscia z domu :((
A u nas chłodno. Dziś cały dzień nieźle wiało. Podobno ma być chłodno i deszczowo do końca tygodnia :). Po południu troszkę wyszło słoneczko i wtedy było super :). Nie lubię wielkiego gorąca a zwłaszcza wtedy kiedy wilgotność powietrza jest wysoka.
A my znowu o tym samym! Właśnie pisałam do till w odpowiedzi na powitanie, że miała mi deszczu podesłać, a mnie się na głowę tylko żar z nieba leje i pot z czoła. Ja tu mam całe lato takie, a nawet i dłużej. W nocy spać nie można, bo właściciel mieszkania w sercu Półwyspu Iberyjskiego pożałował na klimatyzację. Leżysz w łóżku i czujesz, jak pot perli się na twarzy. Koszmar. Lubię słońce i ciepełko, ale nie piekiełko jednakowoż. O roślinkach na oknie nawet nie myślę, bo to śmierć dla nich pewna. Jakoś może damy radę? Byle do jesieni... I to późnej, niestety.
Skoro przyszlo nam zyc w takich warunkach to doradze Ci cos w kwestii spania bez klimatyzatora. Na noc przykryj sie (naga) mokrym recznikiem, a obok lozka postaw butelke z woda, najlepiej taka z tym "sacym" zakonczeniem i jak recznik bedzie wysychal polewaj go woda ...... ja tak robilam zaraz na poczatku jak nie mielismy klimatyzatorow przez pierwsze lato - pomaga :))) Sam prysznic przed snem nic nie daje bo cialo szybko sie rozgrzewa i nie mozna nawet zasnac a ten recznik jednak trzyma, wspolczuje Ci i zycze wytrwalosci z tym koszmarem :))
Dzięki, wypróbuję. Że też sama na to nie wpadłam? ;) Na razie powolnym krokiem udaję się do łazienki pod zimny prysznic i spać, a jak będzie tak, jak wczorajszej nocy, to chyba z tym ręcznikiem spróbuję już dzisiaj. Tymczasem życzę Ci, żebyś jak najmniej musiała na razie wychodzić z domu.
Marylko ja mieszkam w umiarkowanym klimacie. W zimie nie za zimno, a w lecie nie za gorąco. Znam jednak osoby, które Tobie mogą teraz pozazdrościć, zwłaszcza osoby przebywające na wczasach nad morzem Bałtyckim. Zyczę im słonecznej i prawie bezwietrznej pogody, a Tobie by temperatura nieco spadła. ABA
No wlasnie , ja juz sama nie wiem co wole ,czy te parne lata w Ameryce czy kiepskie lato w Polsce. Ja rowniez jak Marylka nie przepadam za upalami ale znowu wakacje nad Baltykiem w zimnym morzu to tez kiepska perspektywa .
Przeprosic Cie chcialam za tego Strike'a, tak mi sie wymsknelo, bo widocznie w moim mozgu Lucky zakodowal sie z tym Strike'iem(to wszystko mialo miejsce na watku patriotycznym) A u nas chlodno, szaro i deszczowo, niemniej chyba to lepsze od wspomnien z dwukrotnych wakacji nowojorskich. Myslalam,ze zmysly postradam z tego upalu. Mam nadzieje, ze z choc raz jeszcze posmakuje to miasto poza lipcem i sierpniem... Wiec Ci wspolczuje, ale Paryz tez nielepszy, szczegolnie dla reumatykow, od dwoch miesiecy wilgotne zimno. Mam nadzieje, ze od jutra stanie sie po naszej mysli
Nie przejmuj sie tym Strike'iem - obysmy tylko takie klopoty w zyciu mialy :))) A wakacji lipiec/sierpien w Nowym Yorku wspolczuje, wiesz ja sie juz zaklimatyzowalam, w koncu to 22 lata, ale mimo wszystko jak przychodzi ta fala upalow zawsze mnie dobija.... Ale jesli sie kiedys wybierzesz w innym miesiacu to daj znac, byloby milo sie spotkac. Jedyne co dobre w czasie takiego lata, to fakt, ze wiekszosc wyjezdza i nie ma tloku, sama wyjezdzac nie lubie w tym czasie, bo to znow wakacje z dzieciakami a te tutejsze sa wyjatkowo rozwydrzone (skutki wychowania bezstresowego) to juz z dwojga zlego wole siedziec w ukropie i chowac sie w pomieszczeniach z klimatyzacja. pozdrawiam - maryla
W chwilach największej udręki spowodowanej morderczym upałem, puść wodze wyobraźni. Wyobrazaj sobie - przykladając zimna butelkę wody do rozgrzanej skóry, że jest zima, strasznie mroźno i wietrznie. Wiatr i snieg wciskaja się pod ubranie, skora ci cierpnie z zimna, cała dygoczesz i marzysz o cieple, wyobrażasz sobie, że słoneczko gorącymi promieniami pieści Twoją skórę, jest Ci przyjemnie cieplo....może pomoże. Przyjemnych marzeń i ... w końcu ochłodzenia. Serdecznie pozdrawiam.
Troszkę ciepełka przydałoby się u nas. Tak wieje,że głowy chce pourywać.A jazda autkiem w odkrytym terenie to makabra i jeszcze rowerzyści na poboczu,którymi rzuca na wszystkie strony. W taką pogodę zrobić zwykłe zakupy to makabra...wczasowicze,kolonie ...wszyscy siedzą w sklepach.Dziwi mnie to,że nie szkoda im na to czasu.Morze nawet w taką pogodę jest piękne.
Wspolczuje Marylko. A swoja droga to my ludzie mamy bardzo ograniczony zakres temperatur "optymalnych". Pewnie, ze ludzie zyja w skrajnych warunkach klimatycznych, ale jak dla mnie - ponizej 20 to juz za zimno a powyzej 25 - za goraco
A ja kocham ciepło i słońce. Tak czekałam na te wakacje, a tu rozczarowanie - deszcz, wiatr, niskie temperatury. No i kto jest dziś zadowolony? Albo nam zimno albo za gorąco... Halo, czy kogoś zadowala pogoda? Miło będzie poczytać wiadomości od takiego szczęśliwca.
Powiem samolubnie, że do czasu urlopu taka pogoda mi nie przeszkadza a wręcz przeciwnie pozwala nie widzieć np. brudnych okien, które czekają na mycie. Jest ponuro (słoneczko mogłoby się trochę uśmiechnąć) ale dość ciepło, w każdym razie u mnie spotkania działkowe kwitną pełną parą i to bez względu na pogodę. W razie deszczu uciekamy z grillem pod dach tarasu i jest fajnie...:)))
Marylko, współczuję Ci bardzo takiej temperatury z wysoką wilgotnością powietrza w komplecie. Śmiem podejrzewać, że po mnie zostałaby tylko tłusta plama - rozpłynęłąbym się i już...:))) Dla mnie optymalna temperatura latem to max.25 C, powyżej szukam cienia i zimnej wody. Trochę tego ciapła i słońca jednak mogłabyś podrzucić...:)))
Juz drugi dzien mamy temperature dochodzaca 40C, a w sloncu pewnie przekracza ......oszalec mozna. O 8ej rano Charlie zaproponowal spacer, taki 5km poki jeszcze nie bedzie za goraco i tez nic z tego, wracalismy byla godz ok 9tej i juz sie czulam jakbym maszrowala w garnku goracej grochowy :)))
Biedne moje roslinki balkonowe i ogrodowe.....podlewam rano i wieczorem ale i tak niewiele to daje .....Podobno mamy miec jeszcze 2 takie dni do wtorku wlacznie .....Takie lato mnie wykancza, nigdy nie lubilam goraca, a teraz jeszcze bardziej i sama temperatura bylaby moze jeszcze do wytrzymania ale w polaczeniu z wilgotnoscia powietrza jest straszna..... Znow bede musiala jezdzic metrem z butelkami zamrozonej wody, bo przeciez pod ziemia temperatura jest o jakies 20-25 stopni wyzsza i ludzie mdleja jak kawki ....... Dzieki za klimatyzatory, ale przeciez nie da sie zyc bez wyjscia z domu :((
A u nas chłodno. Dziś cały dzień nieźle wiało. Podobno ma być chłodno i deszczowo do końca tygodnia :). Po południu troszkę wyszło słoneczko i wtedy było super :). Nie lubię wielkiego gorąca a zwłaszcza wtedy kiedy wilgotność powietrza jest wysoka.
A my znowu o tym samym! Właśnie pisałam do till w odpowiedzi na powitanie, że miała mi deszczu podesłać, a mnie się na głowę tylko żar z nieba leje i pot z czoła. Ja tu mam całe lato takie, a nawet i dłużej. W nocy spać nie można, bo właściciel mieszkania w sercu Półwyspu Iberyjskiego pożałował na klimatyzację. Leżysz w łóżku i czujesz, jak pot perli się na twarzy. Koszmar. Lubię słońce i ciepełko, ale nie piekiełko jednakowoż. O roślinkach na oknie nawet nie myślę, bo to śmierć dla nich pewna. Jakoś może damy radę? Byle do jesieni... I to późnej, niestety.
http://wielkiezarcie.com/forum_watek.php?id=108943&post=108943&offset=0 proszę bardzo, deszczu niemało...
Pięęęęęęęęknie musiało być, a przynajmniej zdjęcia cudne :)
Skoro przyszlo nam zyc w takich warunkach to doradze Ci cos w kwestii spania bez klimatyzatora. Na noc przykryj sie (naga) mokrym recznikiem, a obok lozka postaw butelke z woda, najlepiej taka z tym "sacym" zakonczeniem i jak recznik bedzie wysychal polewaj go woda ...... ja tak robilam zaraz na poczatku jak nie mielismy klimatyzatorow przez pierwsze lato - pomaga :))) Sam prysznic przed snem nic nie daje bo cialo szybko sie rozgrzewa i nie mozna nawet zasnac a ten recznik jednak trzyma, wspolczuje Ci i zycze wytrwalosci z tym koszmarem :))
Dzięki, wypróbuję. Że też sama na to nie wpadłam? ;) Na razie powolnym krokiem udaję się do łazienki pod zimny prysznic i spać, a jak będzie tak, jak wczorajszej nocy, to chyba z tym ręcznikiem spróbuję już dzisiaj. Tymczasem życzę Ci, żebyś jak najmniej musiała na razie wychodzić z domu.
Marylko ja mieszkam w umiarkowanym klimacie. W zimie nie za zimno, a w lecie nie za gorąco. Znam jednak osoby, które Tobie mogą teraz pozazdrościć, zwłaszcza osoby przebywające na wczasach nad morzem Bałtyckim.
Zyczę im słonecznej i prawie bezwietrznej pogody, a Tobie by temperatura nieco spadła.
ABA
No wlasnie , ja juz sama nie wiem co wole ,czy te parne lata w Ameryce czy kiepskie lato w Polsce. Ja rowniez jak Marylka nie przepadam za upalami ale znowu wakacje nad Baltykiem w zimnym morzu to tez kiepska perspektywa .
Przeprosic Cie chcialam za tego Strike'a, tak mi sie wymsknelo, bo widocznie w moim mozgu Lucky zakodowal sie z tym Strike'iem(to wszystko mialo miejsce na watku patriotycznym)
A u nas chlodno, szaro i deszczowo, niemniej chyba to lepsze od wspomnien z dwukrotnych wakacji nowojorskich. Myslalam,ze zmysly postradam z tego upalu.
Mam nadzieje, ze z choc raz jeszcze posmakuje to miasto poza lipcem i sierpniem...
Wiec Ci wspolczuje, ale Paryz tez nielepszy, szczegolnie dla reumatykow, od dwoch miesiecy wilgotne zimno.
Mam nadzieje, ze od jutra stanie sie po naszej mysli
Nie przejmuj sie tym Strike'iem - obysmy tylko takie klopoty w zyciu mialy :)))
A wakacji lipiec/sierpien w Nowym Yorku wspolczuje, wiesz ja sie juz zaklimatyzowalam, w koncu to 22 lata, ale mimo wszystko jak przychodzi ta fala upalow zawsze mnie dobija.... Ale jesli sie kiedys wybierzesz w innym miesiacu to daj znac, byloby milo sie spotkac. Jedyne co dobre w czasie takiego lata, to fakt, ze wiekszosc wyjezdza i nie ma tloku, sama wyjezdzac nie lubie w tym czasie, bo to znow wakacje z dzieciakami a te tutejsze sa wyjatkowo rozwydrzone (skutki wychowania bezstresowego) to juz z dwojga zlego wole siedziec w ukropie i chowac sie w pomieszczeniach z klimatyzacja.
pozdrawiam - maryla
W chwilach największej udręki spowodowanej morderczym upałem, puść wodze wyobraźni. Wyobrazaj sobie - przykladając zimna butelkę wody do rozgrzanej skóry, że jest zima, strasznie mroźno i wietrznie. Wiatr i snieg wciskaja się pod ubranie, skora ci cierpnie z zimna, cała dygoczesz i marzysz o cieple, wyobrażasz sobie, że słoneczko gorącymi promieniami pieści Twoją skórę, jest Ci przyjemnie cieplo....może pomoże. Przyjemnych marzeń i ... w końcu ochłodzenia. Serdecznie pozdrawiam.
Troszkę ciepełka przydałoby się u nas.
Tak wieje,że głowy chce pourywać.A jazda autkiem w odkrytym terenie to makabra i jeszcze rowerzyści na poboczu,którymi rzuca na wszystkie strony. W taką pogodę zrobić zwykłe zakupy to makabra...wczasowicze,kolonie ...wszyscy siedzą w sklepach.Dziwi mnie to,że nie szkoda im na to czasu.Morze nawet w taką pogodę jest piękne.
Wspolczuje Marylko. A swoja droga to my ludzie mamy bardzo ograniczony zakres temperatur "optymalnych". Pewnie, ze ludzie zyja w skrajnych warunkach klimatycznych, ale jak dla mnie - ponizej 20 to juz za zimno a powyzej 25 - za goraco
a u mnie maksymalna temp to 15 stopni buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
Ale za to jak pięknie... :)
U mnie w zimę 13 stopni, w lato 15. Też nie za wesoło.
A ja kocham ciepło i słońce. Tak czekałam na te wakacje, a tu rozczarowanie - deszcz, wiatr, niskie temperatury.
No i kto jest dziś zadowolony? Albo nam zimno albo za gorąco...
Halo, czy kogoś zadowala pogoda?
Miło będzie poczytać wiadomości od takiego szczęśliwca.
Powiem samolubnie, że do czasu urlopu taka pogoda mi nie przeszkadza a wręcz przeciwnie pozwala nie widzieć np. brudnych okien, które czekają na mycie.
Jest ponuro (słoneczko mogłoby się trochę uśmiechnąć) ale dość ciepło, w każdym razie u mnie spotkania działkowe kwitną pełną parą i to bez względu na pogodę.
W razie deszczu uciekamy z grillem pod dach tarasu i jest fajnie...:)))
Marylko, współczuję Ci bardzo takiej temperatury z wysoką wilgotnością powietrza w komplecie. Śmiem podejrzewać, że po mnie zostałaby tylko tłusta plama - rozpłynęłąbym się i już...:))) Dla mnie optymalna temperatura latem to max.25 C, powyżej szukam cienia i zimnej wody. Trochę tego ciapła i słońca jednak mogłabyś podrzucić...:)))
a tu...jak jesień...zazdroszczę ciepełka