Kochani postanowiłam cos zmienić w moim zyciu .Złożyłam wypowiedzenie w pracy i postanowilam wyjechać do Uk do pracy .Nie wiem czy podołam .Fizycznie to da się wytrzymać ale w sensie psychicznym .Zostawiam bowiem we Wrocławiu męża i syna a wyjazd na pół roku Jedyne co narazie wprawia mnie w dobry nastrój że uwolniłam się z kajdanów obecnego zakładu,któru nie dawał mi perspektyw na awans ani podwyżkę .Czuje wewnetrzna radość i ukojenie,bo wiem że jezeli by mi się w Uk nie udało to pracy za takie pieniadze jakie płacił mi obecny zakład jest w bród.Dodam ze bardzo dużo osób starych pracowników zaczęło odchodzić z tego zakładu .Ciekawa jestem kiedy prezes się ocknie i cos zrobi ,bo inaczej pewnego dnia to sie obudzi (przepraszam za okreslenie ) z ręką w nocniku.Dodam ze mój staz w firmie ma prawie 5 lat a ja dostałam tylko 1zł podwyzki na godzinę odkąd tu pracuje .Czekam tylko do poniedzialku na podpis prezesa na moim wypwiedzeniu.Przyjdzie z urlopu to sie zapali jak zobaczy ten stosik wypowiedzeń które u niego leża.
Trzymaj się Edziu,jestem za tym,żeby ryzykować , a nie siedzieć i czekać i gdybać"a może poczekam,będzie lepiej"i tak latka lecą,a człowiek tkwi w tym samym miejscu.Powodzenia w nowej sytuacji i pamiętaj będzie wszystko ok.
Do odważnych świat należy,jeżeli ustaliłaś z rodzinką wszystkie za i przeciw...jeżeli wyszło Wam więcej plusów,niż minusów...to teraz jeżeli już jesteś zdecydowana jechać,to tego się trzymaj. Pamiętaj,że po powrocie też będziesz musiała zaczynać prawie od początku,nowy zakład...nowy szef...tylko nadzieja,że będzie on bardziej ludzki. Życzę Ci powodzenia.Basia
Brawo, do odważnych świat należy! Dasz radę, pół roku to nie tak długo, zobaczysz, jak szybko czas zleci, a z wyjazdu będziesz miała same plusy. I szefowi na nosie zagrasz, i język podszkolisz, nie mówiąc o pieniążkach. Trzymam kciuki za Ciebie :)
Dasz sobie rade!trzymam za Ciebie kciuki!Trzeba brac sprawy we wlasne rece, poza tym dobrze,ze chcesz cos robic, zmieniac, ulepszac!!!Podoba mi sie to!Ja jestem mlodsza od Ciebie, ale mysle, ze tez mialam taki dizen kiedy postanowilam zmienic cos w moim zyciu!Inne studia, inna praca, inne podejscie do rodziny i milosci:)dzis jestem inna osoba i jestem dumna z teog, ze kiedys postanowilam zrobic inaczej!!!zaryzykowac, wiele, ale warto bylo!dlatego zycze Ci powodzenia i wszystkiego dobrego!A na marginesie straszna pogoda w UK teraz, oj wierz mi, teskinie za tym polskim sloneczkiem!
Kochani postanowiłam cos zmienić w moim zyciu .Złożyłam wypowiedzenie w pracy i postanowilam wyjechać do Uk do pracy .Nie wiem czy podołam .Fizycznie to da się wytrzymać ale w sensie psychicznym .Zostawiam bowiem we Wrocławiu męża i syna a wyjazd na pół roku
Jedyne co narazie wprawia mnie w dobry nastrój że uwolniłam się z kajdanów obecnego zakładu,któru nie dawał mi perspektyw na awans ani podwyżkę .Czuje wewnetrzna radość i ukojenie,bo wiem że jezeli by mi się w Uk nie udało to pracy za takie pieniadze jakie płacił mi obecny zakład jest w bród.Dodam ze bardzo dużo osób starych pracowników zaczęło odchodzić z tego zakładu .Ciekawa jestem kiedy prezes się ocknie i cos zrobi ,bo inaczej pewnego dnia to sie obudzi (przepraszam za okreslenie ) z ręką w nocniku.Dodam ze mój staz w firmie ma prawie 5 lat a ja dostałam tylko 1zł podwyzki na godzinę odkąd tu pracuje .Czekam tylko do poniedzialku na podpis prezesa na moim wypwiedzeniu.Przyjdzie z urlopu to sie zapali jak zobaczy ten stosik wypowiedzeń które u niego leża.
Trzymaj się Edziu,jestem za tym,żeby ryzykować , a nie siedzieć i czekać i gdybać"a może poczekam,będzie lepiej"i tak latka lecą,a człowiek tkwi w tym samym miejscu.Powodzenia w nowej sytuacji i pamiętaj będzie wszystko ok.
Brawo!Płaca w polsce jest tragiczna.Ja tez poszłam do pracy .Pracuje bez umowy jakiejkolwiek za 4 zl na godzine.
Grażynko mój syn pracował za 3,50 zł :(( a teraz szuka pracy sezonowej i nawet za te marne 3,50 nie ma :((
Do odważnych świat należy,jeżeli ustaliłaś z rodzinką wszystkie za i przeciw...jeżeli wyszło Wam więcej plusów,niż minusów...to teraz jeżeli już jesteś zdecydowana jechać,to tego się trzymaj.
Pamiętaj,że po powrocie też będziesz musiała zaczynać prawie od początku,nowy zakład...nowy szef...tylko nadzieja,że będzie on bardziej ludzki.
Życzę Ci powodzenia.Basia
Trzymam kciuki za ciebie . Mysle ze decyzja jest odwazna ale i konieczna . Pozdrawiam monika
Brawo trzymam z ciebie kciuki .POZDROWIONKA
A do jakiego miasta sie wybierasz. ja jestem od 2 lat w Angli obecnie mieszkam w Worksopie.
W worksopie mieszka moja koleżanka z pracy a ja najprawdopodobniej pojade do Leicester .Wszystko okaze sie w poniedziałek
Brawo, do odważnych świat należy! Dasz radę, pół roku to nie tak długo, zobaczysz, jak szybko czas zleci, a z wyjazdu będziesz miała same plusy. I szefowi na nosie zagrasz, i język podszkolisz, nie mówiąc o pieniążkach. Trzymam kciuki za Ciebie :)
no gratulacje z podjecia decyz-- (zyciowej) mam nadizeje ze ci sie uda jak mi i izie -- jak co to daj znac to zagladne moze :) na "KAWE" :):):):)
Edziu to znaczy, że się we wrzesniu nie zobaczymy we Wrocławiu?
ABA
Dasz sobie rade!trzymam za Ciebie kciuki!Trzeba brac sprawy we wlasne rece, poza tym dobrze,ze chcesz cos robic, zmieniac, ulepszac!!!Podoba mi sie to!Ja jestem mlodsza od Ciebie, ale mysle, ze tez mialam taki dizen kiedy postanowilam zmienic cos w moim zyciu!Inne studia, inna praca, inne podejscie do rodziny i milosci:)dzis jestem inna osoba i jestem dumna z teog, ze kiedys postanowilam zrobic inaczej!!!zaryzykowac, wiele, ale warto bylo!dlatego zycze Ci powodzenia i wszystkiego dobrego!A na marginesie straszna pogoda w UK teraz, oj wierz mi, teskinie za tym polskim sloneczkiem!
Gratuluję odwagi i trzymam kciuki!!! Powodzenia
Edzia trzymam kciuki za Ciebie , napewno dasz radę :)))i brawo za odwagę :))
Gratuluję odwagi!!!