Przejrzałam kilka przepisów na kiszone ogórki w wielkim żarciu, ale nikt nie jest zgodny czy zalewać gorącą, czy ostudzoną, czy też nawet niegotowaną wodą, a ja kiszonych jeszcze do tej pory nie miałam okazji robić i czuję się conajmniej zagubiona w tym wszystkim... niech mi ktoś pomoże... Będę wdzięczna za jakiś naprawdę sprawdzony przepis i wszelkie rady. To mają być ogóreczki na zimę, do słoików... Z góry dzięki za pomoc
Ile kucharek tyle rad. ja zalewam zwykłą kranówą, nie przgotowaną. Na 1 litr wody łyżka duża soli + dodatki jak: koper, chrzan, czosnek. Zakręcam i do piwnicy to wszystko. Stoją czasami po 2 lata smaczne i twarde, chyba, że się trafi partia ogórków, którym nie podoba się kiszenie.Słoiki muszą być niewyszczerbione, nakretki szczelnie przylegać.
robię podobnie , zalewam kranówą ( tylko ja mam ze studni) w innym wypadku przegotowana ostudzoną , dodaje koper , czosnek i chrzan i na 1 litr wody 3 płaskie łyżki soli czekam aż ogórki sie ukiszą w domu a potem dokręcam słoiki i pasteryzuję ( dosłownie 2 minutki ) i wtedy wynosze do piwnicy , przechowują się świetnie i sa smaczne .
U mnie zawsze się robiło tak: 2 łyżki soli na 1 litr wody (+koper, czosnek, chrzan i ew. liście wiśni) - zagotować i gorącym zalać. Szczelnie zakręcić. Nie pasteryzować. Muszą postać w cieple (czyli nie w piwnicy - ale i nie na słońcu) kilka dni. Potem już do piwnicy. Pyszne.
Robię podobnie jak M lena odnośnie ilości soli i przypraw. Dodatkowo dodaję jeszcze liść winogrona. Woda zimna . Słoiki weki - nie ma problemu ze szczelnością pokrywek.
Ja od kilku lat robię tak:kupuję gotową mieszankę przypraw do kwaszenia ogorków,zalewam wrzącą osoloną woda/ 1 łyżka soli na 1 litr wody/ zakręcam i to wszystko.
Do kiszenia ogórkow do słoja dodaję czosnek, korzeń chrzanu, koper, na wierzch liść chrzanu.Zalewam gorącą wodą, na 1 l wody daję 2 łyżki soli. KIlka dni stoja w domu aż ukisną a pózniej do piwnicy. Ogórki są smaczne, twarde i chrupiące.
Ja zalewam zimną wodą z solą - albo przegotowaną z kranu albo mineralną w proporcji 2 łyżki soli na 1 litr wody. Do ogórków dodaję ziele angielskie, pieprz czarny ziarnisty, liść laurowy, koper, czosnek, gorczycę, chrzan i ... 2-3 liście dębu na około litrowy słoik. Ogórki od tych dębowych liści mają delikatny fajny posmak i są twarde. Ale nie można przesadzić z ilością tych liści dębu, bo wtedy ogórki będą miały specyficzny smak i zapach, który nie wszystkim muszą odpowiadać. Ogórki zalane zalewą, zakręcone - ale nie zbyt mocno trzymam około 8-10 dni w kuchni (najlepiej na jakieś tacy lub podstawce), bo z reguły coś zawsze ucieknie ze słoika. Po tym czasie dokręcam słoiki i pasteryzuję je dosłownie 2-3 minutki odkąd woda w garnku zaczyna delikatnie się gotować. Taki zabieg przerywa proces kiszenia i wtedy raczej nie zdaży się, żeby uciekało nam coś ze słoików po wyniesieniu do piwnicy/na strych/do spiżarni. Nie zauważyłam żeby pasteryzowane różniły się smakiem i twardością od niepasteryzowanych. Pasteryzacja nie jest jednak konieczna - jak ktoś nie chce. Pozdrawiam i życzę udanych przetworów.
Przejrzałam kilka przepisów na kiszone ogórki w wielkim żarciu, ale nikt nie jest zgodny czy zalewać gorącą, czy ostudzoną, czy też nawet niegotowaną wodą, a ja kiszonych jeszcze do tej pory nie miałam okazji robić i czuję się conajmniej zagubiona w tym wszystkim... niech mi ktoś pomoże...
Będę wdzięczna za jakiś naprawdę sprawdzony przepis i wszelkie rady. To mają być ogóreczki na zimę, do słoików...
Z góry dzięki za pomoc
Ile kucharek tyle rad. ja zalewam zwykłą kranówą, nie przgotowaną. Na 1 litr wody łyżka duża soli + dodatki jak: koper, chrzan, czosnek. Zakręcam i do piwnicy to wszystko. Stoją czasami po 2 lata smaczne i twarde, chyba, że się trafi partia ogórków, którym nie podoba się kiszenie.Słoiki muszą być niewyszczerbione, nakretki szczelnie przylegać.
sol niejodowana...a woda niechlorowana
daję jodowaną i zawsze wychodzą :) w tym roku kupilam pierwszy raz jodowana i zobaczę jaka będzie róznica :)
robię podobnie , zalewam kranówą ( tylko ja mam ze studni) w innym wypadku przegotowana ostudzoną , dodaje koper , czosnek i chrzan i na 1 litr wody 3 płaskie łyżki soli czekam aż ogórki sie ukiszą w domu a potem dokręcam słoiki i pasteryzuję ( dosłownie 2 minutki ) i wtedy wynosze do piwnicy , przechowują się świetnie i sa smaczne .
U mnie zawsze się robiło tak: 2 łyżki soli na 1 litr wody (+koper, czosnek, chrzan i ew. liście wiśni) - zagotować i gorącym zalać. Szczelnie zakręcić. Nie pasteryzować. Muszą postać w cieple (czyli nie w piwnicy - ale i nie na słońcu) kilka dni. Potem już do piwnicy. Pyszne.
Ja robie dokladnie tak jak M_lena i sa doskonale
Robię podobnie jak M lena odnośnie ilości soli i przypraw. Dodatkowo dodaję jeszcze liść winogrona. Woda zimna . Słoiki weki - nie ma problemu ze szczelnością pokrywek.
Ja od kilku lat robię tak:kupuję gotową mieszankę przypraw do kwaszenia ogorków,zalewam wrzącą osoloną woda/ 1 łyżka soli na 1 litr wody/ zakręcam i to wszystko.
Do kiszenia ogórkow do słoja dodaję czosnek, korzeń chrzanu, koper, na wierzch liść chrzanu.Zalewam gorącą wodą, na 1 l wody daję 2 łyżki soli. KIlka dni stoja w domu aż ukisną a pózniej do piwnicy. Ogórki są smaczne, twarde i chrupiące.
Ja zalewam zimną wodą z solą - albo przegotowaną z kranu albo mineralną w proporcji 2 łyżki soli na 1 litr wody. Do ogórków dodaję ziele angielskie, pieprz czarny ziarnisty, liść laurowy, koper, czosnek, gorczycę, chrzan i ... 2-3 liście dębu na około litrowy słoik. Ogórki od tych dębowych liści mają delikatny fajny posmak i są twarde. Ale nie można przesadzić z ilością tych liści dębu, bo wtedy ogórki będą miały specyficzny smak i zapach, który nie wszystkim muszą odpowiadać. Ogórki zalane zalewą, zakręcone - ale nie zbyt mocno trzymam około 8-10 dni w kuchni (najlepiej na jakieś tacy lub podstawce), bo z reguły coś zawsze ucieknie ze słoika. Po tym czasie dokręcam słoiki i pasteryzuję je dosłownie 2-3 minutki odkąd woda w garnku zaczyna delikatnie się gotować. Taki zabieg przerywa proces kiszenia i wtedy raczej nie zdaży się, żeby uciekało nam coś ze słoików po wyniesieniu do piwnicy/na strych/do spiżarni. Nie zauważyłam żeby pasteryzowane różniły się smakiem i twardością od niepasteryzowanych. Pasteryzacja nie jest jednak konieczna - jak ktoś nie chce.
Pozdrawiam i życzę udanych przetworów.