Ha, może to smieszne, ale własnie skończyłam pierwsze moje gotowanie mleka w puszce no i... co dalej ? Kiedy mam to ustrojstwo otworzyc ? mam toto schłodzic w czyms, czy czekać (wieki całe ?) az się samo ostudzi ? Wolałabym nie zbierać tego mleka (a taczej tofii) ze ścian lub sufitu mojej kuchni. No kuchareczki, Te bardziej doświadczone, co poradzicie takiej sierocie jak ja :))))
Ave, nie pomogę Ci, bo nie mam za wiele doświadczenia z takimi gorącymi puszkami. Gotowałam w swoim zyciu dwa razy mleko w puszce i czekałam aż samo wystygnie. Za drugim razem ugotowałam dwie i jedna stoi do dzisiaj w lodówce- może będzie szybciej jak prześlę kurierem...:))) Ja nie otwierałabym gorącej...
Kochana Alu - dzieki za odzew. :))) No własnie goracej nie chcę otwierać, ale nie wiem kiedy to zrobić. Poczekam moze jeszcze ktoś coś mi podpowie. A swoja drugą puszkę możesz jeszcze wykorzystac , na forum ktos mówił, ze gotuje własnie wiecej puszek na raz, a potem tylko lekko podgrzewa (zdaje się ;))) i ma gotowca w kilka chwil.
Z takim zamiarem ugotowałam wtedy dwie i...zapomniałam. Dzięki Tobie uświadomiłam sobie, że mam gotowca. Migdałowiec byłby pyszny ale jaka bomba kaloryczna..:)))
Ja otwierałam dobrze ostudzone puszki,ale były jeszcze ciepłe.Najpierw robiłam dwie dziurki po przeciwległych stronach puszki.Przy pierwszej dziurce mam zawsze obawy bo dość obficie wycieka,ale nie tak ,żeby zaraz ściany ochlapać.Narazie nigdy nic złego się nie działo.Odwagi!!!
Alu, ja tez mam taka jedna jeszcze z Wielkanocy :))) i stoi sobie lekko podrdzewiala (na zewnatrz oczywiscie) bo przezyla kilka deszczy na tarasie - zywcem o niej zapomnialam - z jednej zrobialm nalewke taka ala Baileys ....calkiem niezla do poduszki :)))
Ja wkładam puszkę do garnka z zimną wodą na ok. 10 minut, czasem jak mi się zapomni, to pływa i dłużej... kiedy po osuszeniu nie jest już gorąca, spokojnie otwieram. Jak dotąd nic nie wybuchło :))))
Ja robię tak samo , nakrywam ściereczką i robię dziurkę , mam wtedy pewność że nie pryśnie np. na twarz , troszkę wyleci ale ciepłe najłatwiej się rozprowadza
Dzieki kochane Podpowiadaczki - puszke otworzyłam lekko ostudzoną - nic nie wybuchło :))) ale rozprowadzało sie trudniej niz gdyby masa była cieplejsza :)) Nastepnym razem schłodze tylko troszkę i otworzę lekko ciepłe - bedzie sie napewno lepiej rozsmarowywało. Wkrótce pokażę co z tym zrobiłam :)))) Jeszcze raz dziekuję Wam bardzo za sugestie i podpowiedzi.
Robiłam właśnie pierwszego kajmaka z andrutem - kupiłam mlecznego gotowca - masę krówkową Markomilk. Rozgrzałam tylko i otworzyłam. A potem było smarowanie wafli.
niepolecam otwierać dopiero co ugotowanego mleka z własnego doświadczenia. Miałam później trochę sprzątania, a i dzieci radochy z możliwości zlizywanie czegoś pysznego z mebli, ze stołu, krzesełek, itp.
Ja zawsze zalewam na kilka minut puszkę zimną wodą potem przez ściereczkę trzymam i pomału otwieram. Otworzyłam tak dziesiątki puszek i nigdy żadna nie eksplodowała. Tak przy okazji robiłam ostatnio 3 bit i chcąc sobie skrócić czas przygotowywania karmelu zgodnie z sugestiami w komentarzach do przepisu, wylałam mleko z puszki i gotowałam mieszając 15 minut- wyszło okropnie twarde i nie nadawało się do rozsmarowania, nie wiem czy mogłam coś sknocić, zjedliśmy je jak krówki.
Ha, może to smieszne, ale własnie skończyłam pierwsze moje gotowanie mleka w puszce no i... co dalej ? Kiedy mam to ustrojstwo otworzyc ? mam toto schłodzic w czyms, czy czekać (wieki całe ?) az się samo ostudzi ? Wolałabym nie zbierać tego mleka (a taczej tofii) ze ścian lub sufitu mojej kuchni. No kuchareczki, Te bardziej doświadczone, co poradzicie takiej sierocie jak ja :))))
Ave, nie pomogę Ci, bo nie mam za wiele doświadczenia z takimi gorącymi puszkami. Gotowałam w swoim zyciu dwa razy mleko w puszce i czekałam aż samo wystygnie. Za drugim razem ugotowałam dwie i jedna stoi do dzisiaj w lodówce- może będzie szybciej jak prześlę kurierem...:))) Ja nie otwierałabym gorącej...
Kochana Alu - dzieki za odzew. :))) No własnie goracej nie chcę otwierać, ale nie wiem kiedy to zrobić. Poczekam moze jeszcze ktoś coś mi podpowie. A swoja drugą puszkę możesz jeszcze wykorzystac , na forum ktos mówił, ze gotuje własnie wiecej puszek na raz, a potem tylko lekko podgrzewa (zdaje się ;))) i ma gotowca w kilka chwil.
Z takim zamiarem ugotowałam wtedy dwie i...zapomniałam. Dzięki Tobie uświadomiłam sobie, że mam gotowca. Migdałowiec byłby pyszny ale jaka bomba kaloryczna..:)))
Ja otwierałam dobrze ostudzone puszki,ale były jeszcze ciepłe.Najpierw robiłam dwie dziurki po przeciwległych stronach puszki.Przy pierwszej dziurce mam zawsze obawy bo dość obficie wycieka,ale nie tak ,żeby zaraz ściany ochlapać.Narazie nigdy nic złego się nie działo.Odwagi!!!
Dzieki Beatko - spróbuję wg Twoich wskazówek otwierać te puszke, tylko ją troszke ostudzę (jak radzi Till) :))))
Alu, ja tez mam taka jedna jeszcze z Wielkanocy :))) i stoi sobie lekko podrdzewiala (na zewnatrz oczywiscie) bo przezyla kilka deszczy na tarasie - zywcem o niej zapomnialam - z jednej zrobialm nalewke taka ala Baileys ....calkiem niezla do poduszki :)))
Ja wkładam puszkę do garnka z zimną wodą na ok. 10 minut, czasem jak mi się zapomni, to pływa i dłużej... kiedy po osuszeniu nie jest już gorąca, spokojnie otwieram. Jak dotąd nic nie wybuchło :))))
Dzięki wielkie Till - lecę zrobić mojej puszce zimną kąpiel :)))))
I jak?
Ja otwieram po pieciu minutach ,bez studzenia i jeszcze nigdy nic sie nie dzialo.
Ja robię tak samo , nakrywam ściereczką i robię dziurkę , mam wtedy pewność że nie pryśnie np. na twarz , troszkę wyleci ale ciepłe najłatwiej się rozprowadza
Zasada jest jedna - otwierasz puszkę, jak ostygnie. Może być letnia, ale nie gorąca! Pozdrawiam.
Dzieki kochane Podpowiadaczki - puszke otworzyłam lekko ostudzoną - nic nie wybuchło :))) ale rozprowadzało sie trudniej niz gdyby masa była cieplejsza :)) Nastepnym razem schłodze tylko troszkę i otworzę lekko ciepłe - bedzie sie napewno lepiej rozsmarowywało. Wkrótce pokażę co z tym zrobiłam :)))) Jeszcze raz dziekuję Wam bardzo za sugestie i podpowiedzi.
Robiłam właśnie pierwszego kajmaka z andrutem - kupiłam mlecznego gotowca
- masę krówkową Markomilk. Rozgrzałam tylko i otworzyłam. A potem było smarowanie wafli.
niepolecam otwierać dopiero co ugotowanego mleka z własnego doświadczenia. Miałam później trochę sprzątania, a i dzieci radochy z możliwości zlizywanie czegoś pysznego z mebli, ze stołu, krzesełek, itp.
Ja zawsze zalewam na kilka minut puszkę zimną wodą potem przez ściereczkę trzymam i pomału otwieram. Otworzyłam tak dziesiątki puszek i nigdy żadna nie eksplodowała. Tak przy okazji robiłam ostatnio 3 bit i chcąc sobie skrócić czas przygotowywania karmelu zgodnie z sugestiami w komentarzach do przepisu, wylałam mleko z puszki i gotowałam mieszając 15 minut- wyszło okropnie twarde i nie nadawało się do rozsmarowania, nie wiem czy mogłam coś sknocić, zjedliśmy je jak krówki.