No i stało sie dziś poszły dzieci do szkoły mnie to kosztuje bardzo dużo wyrzeczeń bo mam tych dzieci 4 w roku szkolnym, a jak u was powidzcie jak sobie radzicie bo ja naprawde musze dobrze sie nagimnastykowac zeby wszystkim starczylo. Tym bardziej ze tylko mam ograniczone srodki pieniżne kupuje na zapas zaczynam w czercu a koncze we wrzesniu bo nawet kupujac ksiażki w antykwariatach to i tak sumy robia sie astronomiczne a do tego mundurki. Ludzie co ten człowiek wymyślił co to zmieni nic i nigdy nic nie zmieni dopóki sami nie wychowamy porządnie dzieci. Takie jest moje zdanie a co wy macie do powiedzenia.
Ja mam w szkole jak narazie tylko jedno dziecko (druga klasa) reszta-a jest tego drobiu jeszcze trójka jest w mała i siedze sobie z nimi w domku.Jak pisałam wyżej mam tylko jedno dziecko w szkole a zakupy juz też robie od czerwca i kupuje wszystko na raty.Za mundurek dałam 50 zł,za książki 250zł a gdzie reszta,szkoda gadać.Starałam sie o częściowy zwrot kosztów,musiał mąż przynieś z zakładu zaświadczenie ile zarobił za miesiąc czerwiec i przekroczyliśmy limit o 1zł i 53gr.Nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać a najlepsze jest to że przekroczylismy ten limit dlatego że mąż przepracował jedną sobote w miesiącu maju i ona była wliczona do tego zarobku a normalnie to on w soboty nie pracuje.I o zwrocie za mundurek i książki moge sobie tylko pomarzyć.
Już pytałam w szkole czy moge przynieś zaświadczenie z innego miesiąca ale powiedzieli że to musi być z czerwca bo to takie odgórne zarządzenie i inaczej się nie da.
zaświadczenia bierze sie z miesiąca poprzedzającego zakup książek. Tyle wyczytał mój maż w internecie - postanowił sam nawet wystąpić o dofinansowanie. Tyle, że ja kupując książki nie pomyślałam o rachunku, a paragon zbiorczy od razu wywaliłam - albo, jeszcze lepiej nie wzięlam ze sklepu.
Ja mam jedno dziecko,córkę która właśnie rozpoczęła naukę w czwartej klasie.Zakupy tak jak wy rozpoczęłam od czerwca.Cała wyprawka kosztowała mnie 600 zł( na same książki wydałam 400) a na mundurek 42zł.Na dofinansowanie od państwa nie mamy co liczyc bo dochód na osobe przekracza 504 zł.U mojego męża w pracy jest takie dofinansowanie(bez względu na dochód na osobę każdemu sie należy)w wysokosci 200 zł-nie jest to dużo ale za połowę książek się zwraca...No a teraz czekają nas jeszcze opłaty w szkole...Dla nas to nie jest jeszcze taki ogromny wydatek ale współczuję osobom co mają 2,3 lub wiecej dzieci uczących się i dochód nie przekracza im (lub przekracza minimalnie) 504 zł na osobę...O ile mi wiadomo (bo taka informacja wisiała w szkole) opieka społeczna w takich przypadkach dofinansowuje 100 zł na dziecko....To jest jakaś paranoja.....
Asiaff,miałaś rację,sprawdziłam na stronie internetowej naszej szkoły i faktycznie dochód nie może przekraczac 351 zł na osobę.Ja musiałam albo źle spojrzec albo coś mi się pomyliło.......Jestem w szoku......Jak tak można.....Brak mi słów,jak tak może w ogóle byc....
Ja już to strawiłam i teraz już zaczynam się śmiać z tego naszego rządu,bo jak dla mnie to jest kpina.Ale wiem że gdzieś tam sa takie szkoły które tą sume zaokrąglały do 10 zł czyli z 351zł było można nie przekroczyć powyżej 360zł.Ale jak to mówią "Biednemu zawsze wiatr w oczy" a ja sie już przyzwyczaiłam do tego
Ja co prawda nie mam dzieci w wieku szkoły podstawowej i mundurki mi odpadają (moja młodsza córka poszła do liceum), ale juz na starcie zdążyli mnie wkurzyć, bo zażyczyli sobie dodatkowych pieniędzy na jakieś obowiązkowe poranki muzyczne (juz widze jak młodzież na nie chodzi - ze zrozumieniem i chęcią słuchania), na jakieś opłaty, ubezpieczenia, legitymacje i tym podobne, ale wszystko przebiła opłata na ksero - 40 zł od osoby. Zapytałam czy oni to ksero na złotych kartkach chca drukować czy srebrnym tuszem ? Poszaleli w tych szkoła czy co ? Tyle kasy na ksero , które kosztuje 7 gr za strone ? Oj bedzie sie działo na pierwszym zebraniu...Zakup książek przede mną i zastanawiam sie czy już warto, bo przy tych ciągłych zmianach (hece z matmą i inne) może okazać się, że kupno zbyt wczesnie może odbic mi sie czkawką (finansową).
Masz racje Ewuniu-ja tez wstrzymałam się z zakupem ksiązek do liceum. Czkawka z zeszłego wrzesnia odbijała mi sie do ferii:), miały rację nasze babunie mówiąc "co nagle, to po diable" . Pozdrawiam cieplutko
Ja co prawda nie o szkole, a o przedszkolu - tam wcale nie jest lepiej:-((( To fakt mundurki z gowy (na razie) ale jak usłyszałam że pięciolatki maja korzystać z czterech książek plus religia, angielski trochę mnie to zaskoczyło. najgorsze jest jednak to, że syn trafił do grupy sześciolatków (popularna zerówka) i prawdopodobnie będzie musiał korzystać z podręczników sześcioletnich dzieci, które nawiasem mówiąc chodzily już do przedszkola i są w przeważającej ilości(stanowią jakieś 80% wszystkich dzieci w grupie). Pewnie niedługo bedę musiała zasięgnąć porady jakiegoś dobrego pedagoga (psychologa?) ponieważ jak narazie syn nie został ,,przyjęty" przez grupę. Może ktoś z Was ma doświadczenie w tej kwestii i mógłby udzielić kilka wskazówek...?
No i stało sie dziś poszły dzieci do szkoły mnie to kosztuje bardzo dużo wyrzeczeń bo mam tych dzieci 4 w roku szkolnym, a jak u was powidzcie jak sobie radzicie bo ja naprawde musze dobrze sie nagimnastykowac zeby wszystkim starczylo. Tym bardziej ze tylko mam ograniczone srodki pieniżne kupuje na zapas zaczynam w czercu a koncze we wrzesniu bo nawet kupujac ksiażki w antykwariatach to i tak sumy robia sie astronomiczne a do tego mundurki. Ludzie co ten człowiek wymyślił co to zmieni nic i nigdy nic nie zmieni dopóki sami nie wychowamy porządnie dzieci. Takie jest moje zdanie a co wy macie do powiedzenia.
Ja mam w szkole jak narazie tylko jedno dziecko (druga klasa) reszta-a jest tego drobiu jeszcze trójka jest w mała i siedze sobie z nimi w domku.Jak pisałam wyżej mam tylko jedno dziecko w szkole a zakupy juz też robie od czerwca i kupuje wszystko na raty.Za mundurek dałam 50 zł,za książki 250zł a gdzie reszta,szkoda gadać.Starałam sie o częściowy zwrot kosztów,musiał mąż przynieś z zakładu zaświadczenie ile zarobił za miesiąc czerwiec i przekroczyliśmy limit o 1zł i 53gr.Nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać a najlepsze jest to że przekroczylismy ten limit dlatego że mąż przepracował jedną sobote w miesiącu maju i ona była wliczona do tego zarobku a normalnie to on w soboty nie pracuje.I o zwrocie za mundurek i książki moge sobie tylko pomarzyć.
to czy nie możesz wziąść zaswiadczenia o zarobkach z następnego miesiąca ,spróbuj ,może się uda,pozdrawiam- rosa
Już pytałam w szkole czy moge przynieś zaświadczenie z innego miesiąca ale powiedzieli że to musi być z czerwca bo to takie odgórne zarządzenie i inaczej się nie da.
zaświadczenia bierze sie z miesiąca poprzedzającego zakup książek. Tyle wyczytał mój maż w internecie - postanowił sam nawet wystąpić o dofinansowanie. Tyle, że ja kupując książki nie pomyślałam o rachunku, a paragon zbiorczy od razu wywaliłam - albo, jeszcze lepiej nie wzięlam ze sklepu.
Ja mam jedno dziecko,córkę która właśnie rozpoczęła naukę w czwartej klasie.Zakupy tak jak wy rozpoczęłam od czerwca.Cała wyprawka kosztowała mnie 600 zł( na same książki wydałam 400) a na mundurek 42zł.Na dofinansowanie od państwa nie mamy co liczyc bo dochód na osobe przekracza 504 zł.U mojego męża w pracy jest takie dofinansowanie(bez względu na dochód na osobę każdemu sie należy)w wysokosci 200 zł-nie jest to dużo ale za połowę książek się zwraca...No a teraz czekają nas jeszcze opłaty w szkole...Dla nas to nie jest jeszcze taki ogromny wydatek ale współczuję osobom co mają 2,3 lub wiecej dzieci uczących się i dochód nie przekracza im (lub przekracza minimalnie) 504 zł na osobę...O ile mi wiadomo (bo taka informacja wisiała w szkole) opieka społeczna w takich przypadkach dofinansowuje 100 zł na dziecko....To jest jakaś paranoja.....
To u nas dochód na osobe nie może przekroczyć 351zł a nam przekroczyło o 1,53gr.
Ja już to strawiłam i teraz już zaczynam się śmiać z tego naszego rządu,bo jak dla mnie to jest kpina.Ale wiem że gdzieś tam sa takie szkoły które tą sume zaokrąglały do 10 zł czyli z 351zł było można nie przekroczyć powyżej 360zł.Ale jak to mówią "Biednemu zawsze wiatr w oczy" a ja sie już przyzwyczaiłam do tego
Ja co prawda nie mam dzieci w wieku szkoły podstawowej i mundurki mi odpadają (moja młodsza córka poszła do liceum), ale juz na starcie zdążyli mnie wkurzyć, bo zażyczyli sobie dodatkowych pieniędzy na jakieś obowiązkowe poranki muzyczne (juz widze jak młodzież na nie chodzi - ze zrozumieniem i chęcią słuchania), na jakieś opłaty, ubezpieczenia, legitymacje i tym podobne, ale wszystko przebiła opłata na ksero - 40 zł od osoby. Zapytałam czy oni to ksero na złotych kartkach chca drukować czy srebrnym tuszem ? Poszaleli w tych szkoła czy co ? Tyle kasy na ksero , które kosztuje 7 gr za strone ? Oj bedzie sie działo na pierwszym zebraniu...Zakup książek przede mną i zastanawiam sie czy już warto, bo przy tych ciągłych zmianach (hece z matmą i inne) może okazać się, że kupno zbyt wczesnie może odbic mi sie czkawką (finansową).
Masz racje Ewuniu-ja tez wstrzymałam się z zakupem ksiązek do liceum. Czkawka z zeszłego wrzesnia odbijała mi sie do ferii:), miały rację nasze babunie mówiąc "co nagle, to po diable" . Pozdrawiam cieplutko
Ja co prawda nie o szkole, a o przedszkolu - tam wcale nie jest lepiej:-((( To fakt mundurki z gowy (na razie) ale jak usłyszałam że pięciolatki maja korzystać z czterech książek plus religia, angielski trochę mnie to zaskoczyło. najgorsze jest jednak to, że syn trafił do grupy sześciolatków (popularna zerówka) i prawdopodobnie będzie musiał korzystać z podręczników sześcioletnich dzieci, które nawiasem mówiąc chodzily już do przedszkola i są w przeważającej ilości(stanowią jakieś 80% wszystkich dzieci w grupie). Pewnie niedługo bedę musiała zasięgnąć porady jakiegoś dobrego pedagoga (psychologa?) ponieważ jak narazie syn nie został ,,przyjęty" przez grupę. Może ktoś z Was ma doświadczenie w tej kwestii i mógłby udzielić kilka wskazówek...?