Kochani, dostałam od przyjaciółki coś co się nazywa guinas - przywiezione ze słonecznej Hiszpanii... mam pytanie - co to jest?? ona też nie wiedziała :) ale dała mi bo wie, że uwielbiam kuchcenie i najprzeróżniejsze kuchnie świata :) w internecie nie znalałlam odp na nurtujące mnie pytanie, no i w końcu zjadłam to po prostu... jakby to były szprotki w oleju ;p podejrzewam że była to profanacja ale nie wiedziałam co z tym zrobić, a było smaczne. Z wyglądu - jak takie mini malutkie wężyki, tylko bez główek. Czy ktoś z Was wie co to za specyfik? jeśli tak, jak i z czym się to jada? będę wdzięczna za odpowiedź, chociażby już z nieposkromionej ciekawości, cóż takiego zjadlam??? mój mężczyzna nawet nie chciał spróbować :))
Napewno ichne "robale" tzw owoce morza , coś podobneo z opisu, i wyglądem i smakiem, miałam okazję spróbować po powrocie z Hiszpanii mojej córki. Uraczyła nas min. takim specyfikiem. Do irlandzkiego guinness'a napewno dobra przekąska
Z opisu wynika ze to moglyby byc "angulas" czy po angielsku "baby eals" czyli "dzieci wegorza". Sa to malenkie wegorzyki, biale lub bialo-czarne, cienkie jak niteczki, podawane w czosnkowej oliwie. Tylko ta nazwa........................
o wlasnie, to mi najbardziej pasuje i nazwa i wygladem! nazwe przepisalam dobrze, dokladnie to jest "guinas al ajillo picante" czyli cos w pikantnej czosnkowej zalewie, choc nie powiedzialabym zeby to bylo specjalnie pikantne... i bylo to bialo-szare :) czyli moze rzeczywiscie te dzieci wegorza :) a ja to zjadlam na niedzielne sniadanko :D
byloby smaczniejsze gdyby nie ten olej :D bo ja nie lubie jak cos jest w zalewie olejowej, trudno to odsaczyc a smak tluszczu dziala na mnie raczej bleee ale generalnie bylo calkiem calkiem ;) wiesz, na kanale Travel (chyba) jest taki program, lysy koles jezdzi po swiecie i probuje najdziwniejszych lokalnych potraw - smazone osy, bycze jaja, ostatnio byla macica kury :D i stwierdzilam ze tez bym tak chciala! no wiec zaryzykowalam :D
Użytkownik makusia napisał w wiadomości: > a smaczne chociaż było ? odważna jestes ;)))
Kochani,
dostałam od przyjaciółki coś co się nazywa guinas - przywiezione ze słonecznej Hiszpanii... mam pytanie - co to jest?? ona też nie wiedziała :) ale dała mi bo wie, że uwielbiam kuchcenie i najprzeróżniejsze kuchnie świata :) w internecie nie znalałlam odp na nurtujące mnie pytanie, no i w końcu zjadłam to po prostu... jakby to były szprotki w oleju ;p podejrzewam że była to profanacja ale nie wiedziałam co z tym zrobić, a było smaczne. Z wyglądu - jak takie mini malutkie wężyki, tylko bez główek.
Czy ktoś z Was wie co to za specyfik? jeśli tak, jak i z czym się to jada?
będę wdzięczna za odpowiedź, chociażby już z nieposkromionej ciekawości, cóż takiego zjadlam??? mój mężczyzna nawet nie chciał spróbować :))
Jezioro w Afryce.
tyle to i ja znalazlam ;p
Użytkownik Janek napisał w wiadomości:
> Jezioro w Afryce.
Czy aby nazwa tego produktu jest poprawna? Sprawdz, czy dobrze przepisalas. To jest niemozliwe, zeby nie mozna bylo tego w internecie znalezc.
Szukalam na hiszpanskich stronach z przepisami i tez nic nie znalazlam.
Mnie się kojarzy z błędnie napisaną nazwą wyśmienitego irlandzkiego piwa
Bahus
Ciekawe ile trzeba tego piwa wpic, zeby widziec wezyki bez glowy?
Malena brawo! Dawno tak szczerze się nie roześmiałam.
Napewno ichne "robale" tzw owoce morza ,
coś podobneo z opisu, i wyglądem i smakiem, miałam okazję spróbować po
powrocie z Hiszpanii mojej córki.
Uraczyła nas min. takim specyfikiem.
Do irlandzkiego guinness'a napewno dobra przekąska
Z opisu wynika ze to moglyby byc "angulas" czy po angielsku "baby eals" czyli "dzieci wegorza". Sa to malenkie wegorzyki, biale lub bialo-czarne, cienkie jak niteczki, podawane w czosnkowej oliwie. Tylko ta nazwa........................
o wlasnie, to mi najbardziej pasuje i nazwa i wygladem! nazwe przepisalam dobrze, dokladnie to jest "guinas al ajillo picante" czyli cos w pikantnej czosnkowej zalewie, choc nie powiedzialabym zeby to bylo specjalnie pikantne... i bylo to bialo-szare :) czyli moze rzeczywiscie te dzieci wegorza :) a ja to zjadlam na niedzielne sniadanko :D
byloby smaczniejsze gdyby nie ten olej :D bo ja nie lubie jak cos jest w zalewie olejowej, trudno to odsaczyc a smak tluszczu dziala na mnie raczej bleee ale generalnie bylo calkiem calkiem ;) wiesz, na kanale Travel (chyba) jest taki program, lysy koles jezdzi po swiecie i probuje najdziwniejszych lokalnych potraw - smazone osy, bycze jaja, ostatnio byla macica kury :D i stwierdzilam ze tez bym tak chciala! no wiec zaryzykowalam :D
Użytkownik makusia napisał w wiadomości:
> a smaczne chociaż było ? odważna jestes ;)))