No wlasnie zaczynam sie pakowac powoli i wracam do Polski. Nareszcie nadszedl ten moj upragniony dzien. Ale czy napewno dobrze robie?? tego nie wiem. Mam watpiliwosci i to ogromne, ale niestety moje zycie tak sie potoczylo a nie inaczej. Moze tak musi byc. Mam watpliwosci dlaczego ??..bo moj maz tu zostaje. Owszem jedziemy razem na Swieta a w nowym roku on wraca tu sam, ja z synkiem zostajemy w Polsce. Takze jednym slowem mowiac raczej nie jest mi do smiechu. Rozne mysli klebia mi sie po tej mojej nieznosnej glowce a jeszce nawet nie wyjechalam. Ale teraz tyle sie dzieje wsrod mlodych malzenstw. Tak bywa w tym naszym zyciu. Chcialam sie podzielic moimi rozterkami, co wy myslicie o takim zyciu oddzielnym? czy jest sens sie meczyc?? jakos wszystko widze w czarnych barwach.
Oj Kochana....nie wiem dlaczego Ty zostajesz w Polsce a mąż wraca ale.....Jaka długa będzie ta Twoja rozłąka? Jak często będziecie się widywać ?? Ja byłam taką żoną przez 7 lat. Widywaliśmy się raz na miesiąc. I bynajmniej nie był to czas stracony. Jesteśmy bardzo szczęśliwi... Tak sobie myślę... może porozmawiaj z mężem o swoich obawach, wątpliwościach. Rozstania są trudne ale czasami bardzo cementują związek. Bądź dobrej myśli i nie dręcz się niepotrzebnie.. Pozdrawiam.
Kazdy przypadek jest inny i indywidualny, wiec kierowanie sie przykladem innych niewiele daje, mozesz jedynie starac sie zapobiegac ujemnym skutkom rozlaki unikajac bledow jakie popelnili ci, co im sie nie udalo. Ja mysle, ze skoro podjeliscie taka decyzje, to nie stalo sie to pod wplywem chwili, tylko po rozwaznym przemysleniu i przedyskutowaniu plusow i minusow, a teraz pozostaje pojsc "za ciosem". Zycze powodzenia :)
Lucky ma racje... "Kazdy przypadek jest inny i indywidualny". U mnie bylo tak, ze przez jakis czas musialam byc sama w Polsce z dzieckiem. Ale jak tylko nadarzyla sie okazja wsiedlismy w samolot i polecielismy do taty ;) Nie wyobrazam sobie zeby taka rozlaka miala sie powtorzyc. Najlepiej porozmawiaj z mezem i powiedz mu co cie martwi. Na pewno cos ustalillicie.
Witam:) Zastanawia mnie tylko to czy musicie się "rozdzielać" nie ma innego wyjścia? Uważam, że rodzina powinna być razem. U mnie jest zupełnie inaczej, zostawiam w Polsce rodzine, przerywam staż i lece do narzeczonego, aby być razem i nie tęsknić, nie wystarcza mi rozmowa przez telefon, skype itp, itd. Trzymaj się cieplutko, pozdrawiam.
Powiem tak, ja z moim mężem jesteśmy małżeństwem 23 lata ,od 7 lat mąż wyjeżdża do pracy(jest kierowcą) na 4 tygodnie ,a do domu wraca na 1 tydzień odpoczynku nie jest to wspaniałe ,ale tak wyszło i musi tak być.Bywa czasem że święta, spędzamy oddzielnie on za granicą ,a ja z dziećmi w polsce takie jest życie.Współczuje młodym małżeństwom rozłąki. Młodzi powinni,być razem i wychowywać dzieci wspólnie.Nie martw się na zapas .Pozdrawiam anna.
Pewnie, ze rozstania dla młodych małzeństw to nie jest to czego byscie chcieli dla siebie i swojej rodziny, ale widocznie były powody takiej decyzji. Ja tez myslę, ze powinnas pogadać z mężem o swoich rozterkach. I mam nadzieję, że za jakis , krótki czas, znowu bedziecie mogli byc wszyscy razem. Trzymam za to kciuki. A w Polsce, na poczatku będzie moze trochę smutno bez męża i taty, ale sposobów na komunikowanie się jest teraz sporo, to i tesknota nie będzie może tak uwierała. Poza tym, jak będziesz miała doła, to wpadniesz na WŻ a my tu juz Cie postawimy na nogi :)))))))
Do wypowiedzi Ave dodam jeszcze jedno - jak poczujecie, że życie "na odległość" nie jest dla Was, to wówczas pojedziesz do niego, albo on wróci do domu. Na szczęście na zmianę planów każda pora jest dobra, byle prowadziła do szczęścia. Tego Wam życzę.
Decyzja jest podjeta i to najwazniejsze, nikt nie wie czy dobrze robi, kazdy ma jakies dylematy i watpliwosci... Osobiscie meza mialam 3 lata za granica a odwiedzal nas co 5 miesiecy, dlatego postanowilam z dziecmi przeniesc sie do niego, ale tez mam ciagle pytania czy dobrze zrobilam itp....Decyzja byla trudna,ale podjelismy ja wspolnie i tak widocznie jest najlepiej. U Was tak samo, decyzje napewno razem podjeliscie po wielu przemysleniach za i przeciw i tak musi byc...jak mowi Lucky: najwazniejsze, zeby nie ogladac sie za siebie...Zycze Wam wszystkiego najlepszego!!!
Ja tez uwazam ze rodzinna powinna byc razem. Ale los chyba inaczej chcial. Nie wiem jak dlugo bedzie to wszystko trwalo, ale mam nadzieje ze szybko sie skonczy.Wiem ze wiele osob jest w takiej sytuacji i sabie z tym wszystkim radza. Mam nadzieje, ze i ja sobie poradze. Maz wie o moich niepewnosciach, jednak decyzja byla wspolna. Dziekuje za odpowiedzi i pocieszenie. Ciesze sie ze trafilam na sronke WZ czuje sie jakbym byla w jednej wielkiej rodzinie. Jestescie kochani. POZRDRAWIAM.
No wlasnie zaczynam sie pakowac powoli i wracam do Polski. Nareszcie nadszedl ten moj upragniony dzien. Ale czy napewno dobrze robie?? tego nie wiem. Mam watpiliwosci i to ogromne, ale niestety moje zycie tak sie potoczylo a nie inaczej. Moze tak musi byc. Mam watpliwosci dlaczego ??..bo moj maz tu zostaje. Owszem jedziemy razem na Swieta a w nowym roku on wraca tu sam, ja z synkiem zostajemy w Polsce. Takze jednym slowem mowiac raczej nie jest mi do smiechu. Rozne mysli klebia mi sie po tej mojej nieznosnej glowce a jeszce nawet nie wyjechalam. Ale teraz tyle sie dzieje wsrod mlodych malzenstw. Tak bywa w tym naszym zyciu. Chcialam sie podzielic moimi rozterkami, co wy myslicie o takim zyciu oddzielnym? czy jest sens sie meczyc?? jakos wszystko widze w czarnych barwach.
Oj Kochana....nie wiem dlaczego Ty zostajesz w Polsce a mąż wraca ale.....Jaka długa będzie ta Twoja rozłąka? Jak często będziecie się widywać ?? Ja byłam taką żoną przez 7 lat. Widywaliśmy się raz na miesiąc. I bynajmniej nie był to czas stracony. Jesteśmy bardzo szczęśliwi...
Tak sobie myślę... może porozmawiaj z mężem o swoich obawach, wątpliwościach. Rozstania są trudne ale czasami bardzo cementują związek. Bądź dobrej myśli i nie dręcz się niepotrzebnie.. Pozdrawiam.
Kazdy przypadek jest inny i indywidualny, wiec kierowanie sie przykladem innych niewiele daje, mozesz jedynie starac sie zapobiegac ujemnym skutkom rozlaki unikajac bledow jakie popelnili ci, co im sie nie udalo. Ja mysle, ze skoro podjeliscie taka decyzje, to nie stalo sie to pod wplywem chwili, tylko po rozwaznym przemysleniu i przedyskutowaniu plusow i minusow, a teraz pozostaje pojsc "za ciosem".
Zycze powodzenia :)
Lucky ma racje... "Kazdy przypadek jest inny i indywidualny". U mnie bylo tak, ze przez jakis czas musialam byc sama w Polsce z dzieckiem. Ale jak tylko nadarzyla sie okazja wsiedlismy w samolot i polecielismy do taty ;) Nie wyobrazam sobie zeby taka rozlaka miala sie powtorzyc. Najlepiej porozmawiaj z mezem i powiedz mu co cie martwi. Na pewno cos ustalillicie.
Witam:) Zastanawia mnie tylko to czy musicie się "rozdzielać" nie ma innego wyjścia? Uważam, że rodzina powinna być razem. U mnie jest zupełnie inaczej, zostawiam w Polsce rodzine, przerywam staż i lece do narzeczonego, aby być razem i nie tęsknić, nie wystarcza mi rozmowa przez telefon, skype itp, itd. Trzymaj się cieplutko, pozdrawiam.
Powiem tak, ja z moim mężem jesteśmy małżeństwem 23 lata ,od 7 lat mąż wyjeżdża do pracy(jest kierowcą) na 4 tygodnie ,a do domu wraca na 1 tydzień odpoczynku nie jest to wspaniałe ,ale tak wyszło i musi tak być.Bywa czasem że święta, spędzamy oddzielnie on za granicą ,a ja z dziećmi w polsce takie jest życie.Współczuje młodym małżeństwom rozłąki. Młodzi powinni,być razem i wychowywać dzieci wspólnie.Nie martw się na zapas .Pozdrawiam anna.
Nie martw sie, ja tak żyje już 4 lata ja tu a mój misiek daleko.
Dasz se rade,miłość wszystko przetrzyma.
Powodzenia!!!
Ja też życzę powodzenia, to ciężka decyzja... Trzymaj się, może wszystko dobrze się ułoży!!!
Pewnie, ze rozstania dla młodych małzeństw to nie jest to czego byscie chcieli dla siebie i swojej rodziny, ale widocznie były powody takiej decyzji. Ja tez myslę, ze powinnas pogadać z mężem o swoich rozterkach. I mam nadzieję, że za jakis , krótki czas, znowu bedziecie mogli byc wszyscy razem. Trzymam za to kciuki. A w Polsce, na poczatku będzie moze trochę smutno bez męża i taty, ale sposobów na komunikowanie się jest teraz sporo, to i tesknota nie będzie może tak uwierała. Poza tym, jak będziesz miała doła, to wpadniesz na WŻ a my tu juz Cie postawimy na nogi :)))))))
Do wypowiedzi Ave dodam jeszcze jedno - jak poczujecie, że życie "na odległość" nie jest dla Was, to wówczas pojedziesz do niego, albo on wróci do domu. Na szczęście na zmianę planów każda pora jest dobra, byle prowadziła do szczęścia. Tego Wam życzę.
Decyzja jest podjeta i to najwazniejsze, nikt nie wie czy dobrze robi, kazdy ma jakies dylematy i watpliwosci... Osobiscie meza mialam 3 lata za granica a odwiedzal nas co 5 miesiecy, dlatego postanowilam z dziecmi przeniesc sie do niego, ale tez mam ciagle pytania czy dobrze zrobilam itp....Decyzja byla trudna,ale podjelismy ja wspolnie i tak widocznie jest najlepiej. U Was tak samo, decyzje napewno razem podjeliscie po wielu przemysleniach za i przeciw i tak musi byc...jak mowi Lucky: najwazniejsze, zeby nie ogladac sie za siebie...Zycze Wam wszystkiego najlepszego!!!
Ja tez uwazam ze rodzinna powinna byc razem. Ale los chyba inaczej chcial. Nie wiem jak dlugo bedzie to wszystko trwalo, ale mam nadzieje ze szybko sie skonczy.Wiem ze wiele osob jest w takiej sytuacji i sabie z tym wszystkim radza. Mam nadzieje, ze i ja sobie poradze. Maz wie o moich niepewnosciach, jednak decyzja byla wspolna. Dziekuje za odpowiedzi i pocieszenie. Ciesze sie ze trafilam na sronke WZ czuje sie jakbym byla w jednej wielkiej rodzinie. Jestescie kochani. POZRDRAWIAM.
Trzymaj się! Głowa do góry i dużo uśmiechu (to pomaga)