Witam! Będę robiłą dzisiaj kopytka i chciałabym zrobić więcej, żeby zostało mi na przyszły tydzień. Poradźcie mi, jak mam je zamrozić? Czy najpierw muszę je obgotować w gorącej wodzie (jeśli tak to jak długo...?), czy lepiej zamrozić je surowe? Wierkożarciowcy - pomóżcie!Pozdrawiam!
No ja mroze surowe , podobnie jak kluski , Jezeli zamrozisz ugotowane to po odmrozeniu bedzie nieciekawe danie , ktore jeszcze trzeba podgrzac , i wtedy dopiero bedzie beeee
Ja kopytka obgotowuję (wrzucam na gorącą wodę i czekam aż wypłyną), poźniej zostawiam je do ostygnięcia, pakuję w woreczki i mrożę. Później można je odmrozić i podgotować, albo odsmażyć na patelni z cebulką. Mroziłam tak kopytka przez całe studia i nic mi się nigdy z nimi złego nie stało. Pozdrawiam
A ja gotuję wszystkie kopytka tak, zeby były gotowe do jedzenia, jak zostana jakieś to zamrażam, a później nie odmrazam tylko od razu wrzucam do wody i zagotowuję.
Witam! Będę robiłą dzisiaj kopytka i chciałabym zrobić więcej, żeby zostało mi na przyszły tydzień. Poradźcie mi, jak mam je zamrozić? Czy najpierw muszę je obgotować w gorącej wodzie (jeśli tak to jak długo...?), czy lepiej zamrozić je surowe? Wierkożarciowcy - pomóżcie!Pozdrawiam!
No ja mroze surowe , podobnie jak kluski ,
Jezeli zamrozisz ugotowane to po odmrozeniu bedzie nieciekawe danie , ktore jeszcze trzeba podgrzac , i wtedy dopiero bedzie beeee
Ja też zamrażam surowe, czy kluski, czy leniwe. Rozkładam na folii, żeby się nie posklejały, a dopiero jak zamarzną wkładam do woreczka.
Też tak robie. Układam z zamrazalce surowe kluski ślaskie, kopytka czy uszka a potem dopiero do woreczka wkładam
Ja kopytka obgotowuję (wrzucam na gorącą wodę i czekam aż wypłyną), poźniej zostawiam je do ostygnięcia, pakuję w woreczki i mrożę. Później można je odmrozić i podgotować, albo odsmażyć na patelni z cebulką. Mroziłam tak kopytka przez całe studia i nic mi się nigdy z nimi złego nie stało. Pozdrawiam
Serdecznie Wam dziękuję za rady - no to teraz mogę zabierać się za robienie kopytek. Pozdrawiam :))
A ja gotuję wszystkie kopytka tak, zeby były gotowe do jedzenia, jak zostana jakieś to zamrażam, a później nie odmrazam tylko od razu wrzucam do wody i zagotowuję.