Dzisiaj została uśpiona nasza kochana suczka diana miała prawie 15lat.Bardzo tęsknie za nią i wylewam wszystkie łzy.Pół roku temu miała wylew ,ale przeżyla i było dobrze.A dzisiaj też ją w nocy coś dopadło,ale nie wiem co,czy był to wylew,czy padaczka.Była bardzo słaba i nie mogła za bardzo chodzic i weteryniarz powiedział że trzeba ją uśpic.Był to pierwszy pies którego mieliśmy.Nie wiem teraz czy zdecyduje sie na nowego psa.Muszę jakiś czas odczekac.Jestem smutna.
Ryniu, wypłacz się, bo pewnie dziś tego potrzebujesz. A tak bardzo od siebie powiem Ci, że ja wierzę, iż jeszcze się kiedyś spotkamy z tymi naszymi "małymi przyjaciółmi". Przytulam Cię serdecznie.
Ryniu tak mi przykro, wiem co znaczy stracić przyjaciela i wiem co przeżywasz. Czas jest najlepszym lekarstwem, Pomyśl sobie że Dina jest za tęczowym mostem , biega sobie spokojnie i jest szczęśliwa. Ja też nie mogłam długo sie zdecydować na nowego psa ale w końcu dojrzałam do tekiej decyzji i nie żałuje, teraz każdy dzień z moim pupilem jest dniem niestraconym, życzę Ci z całego serca żebyś też długo nie czekała bo nowy piesek też zagoi rany, trzymaj się Ryniu!
To jest bardzo przykra wiadomość. Pamiętam jak nasz Gero, w maju u.r. zdychał na moich rękach a ryczałam jak bóbr. Dość szybko zdecydowaliśmy się na kolejnego psa (Skuter), choć w domu był jeszcze jeden pies (Kaktus). Chuligan Skuter zafrapował wszytkich swoim istnieniem. I dzień w dzień chodzi z panem "do Gerego", o którym wciąż pamiętamy.
Wiem co przezywasz.Kilka lat temu musielismy uspic nasza suczke,a miala dopiero 5 lat,miala raka zoladka i podczas operacji okazalo sie ,ze wlasciwie tego zoladka juz nie ma.Do dzisiaj jak sobie o niej przypomne to lza kreci sia w oku.Byla dla mnie jak przyjaciolka i byl to moj pierwszy psiak.Po kilku miesiacach zdecydowalismy sie na nowa psine.Tak jak ktos juz tutaj zauwazyl,nowy pies pomoze Ci,wiec nie czekaj za dlugo,a dzisiaj poplacz,napewno byla tego warta.Pozdrawiam.
Mialam krolika,( tez moje pierwsze zwierzatko) ktory zachorowal i mimo podawania lekow i zastrzykow odszedl...nie moglam sie uspokoic, bol byl ogromny a lzy jeszcze wieksze :( Jednak po pol roku zdecydowalismy sie z mezem i dziecmi na nowego krolika, jest troche podobny do tamtego, ale tylko z wygladu... Zycze Ci, zeby lez bylo jak najmniej i smutku, Twoj piesek zawsze bedzie w Twojej pamieci, ale z czasem, mysle, ze kupisz sobie jakies zwierzatko, ktore bedzie radowac Twoje serce i dusze. Pozdrawiam.
To strasznie przykre....mojego 16-letniego pieska też musieliśmy uśpić trzy tygodnie temu....przeżyliśmy razem tyle lat! Na pewno zrobiłaś dla Diany wszystko, co było możliwe, eutanazja jest dla zwierzaczka w takim ciązkim stanie wybawieniem. Nie martw się!
ryniu ... tak mi przykro ja też lubię zwierzęta...mam jednego w domu myślę,że powinnaś natychmiast adoptować malutkiego szczeniaczka...mniej będzie boleć strata psiuni trzymam kciuki
Tak to już jest, że kiedy ukochane zwierzątko odchodzi, nie potrafimy wyobrazić sobie, aby można je było zastąpić jakimś innym. Znam ten ból...Ryniu, smutno mi razem z tobą...
Bardzo mi przykro, to straszne stracić zwierzaka, który był z nami tyle lat :(. Ale przynajmniej już nie cierpi i biega szczęśliwa. Trzymaj się ciepło - czas trochę uśmierzy ból. Pozdrawiam.
Takie jest juz zycie, nie smuc sie....pomysl sobie ze psiunia jest terz szczesliwa bez bolu, a wiek 15 lat to wspanialy wiek.... wiedz o tym ze ona bedzie caly czas czuwala nad toba bo zwierzaki tak ot nie odchodza.........
Dzisiaj została uśpiona nasza kochana suczka diana miała prawie 15lat.Bardzo tęsknie za nią i wylewam wszystkie łzy.Pół roku temu miała wylew ,ale przeżyla i było dobrze.A dzisiaj też ją w nocy coś dopadło,ale nie wiem co,czy był to wylew,czy padaczka.Była bardzo słaba i nie mogła za bardzo chodzic i weteryniarz powiedział że trzeba ją uśpic.Był to pierwszy pies którego mieliśmy.Nie wiem teraz czy zdecyduje sie na nowego psa.Muszę jakiś czas odczekac.Jestem smutna.
to smutne Ryniu :( widać ze kochasz zwierzęta i na pewno jakiegoś pieska przygarniesz , a on Ci wynagrodzi żal po stracie , pozdrawiam cieplutko
Ryniu, wypłacz się, bo pewnie dziś tego potrzebujesz. A tak bardzo od siebie powiem Ci, że ja wierzę, iż jeszcze się kiedyś spotkamy z tymi naszymi "małymi przyjaciółmi". Przytulam Cię serdecznie.
Ryniu tak mi przykro, wiem co znaczy stracić przyjaciela i wiem co przeżywasz. Czas jest najlepszym lekarstwem, Pomyśl sobie że Dina jest za tęczowym mostem , biega sobie spokojnie i jest szczęśliwa. Ja też nie mogłam długo sie zdecydować na nowego psa ale w końcu dojrzałam do tekiej decyzji i nie żałuje, teraz każdy dzień z moim pupilem jest dniem niestraconym, życzę Ci z całego serca żebyś też długo nie czekała bo nowy piesek też zagoi rany, trzymaj się Ryniu!
Dziękuję wszystkim za miłe słowa,i za to ze trochę podnieśliście mnie na duchu.Krystyna,
To jest bardzo przykra wiadomość. Pamiętam jak nasz Gero, w maju u.r. zdychał na moich rękach a ryczałam jak bóbr. Dość szybko zdecydowaliśmy się na kolejnego psa (Skuter), choć w domu był jeszcze jeden pies (Kaktus). Chuligan Skuter zafrapował wszytkich swoim istnieniem. I dzień w dzień chodzi z panem "do Gerego", o którym wciąż pamiętamy.
Mialam krolika,( tez moje pierwsze zwierzatko) ktory zachorowal i mimo podawania lekow i zastrzykow odszedl...nie moglam sie uspokoic, bol byl ogromny a lzy jeszcze wieksze :( Jednak po pol roku zdecydowalismy sie z mezem i dziecmi na nowego krolika, jest troche podobny do tamtego, ale tylko z wygladu... Zycze Ci, zeby lez bylo jak najmniej i smutku, Twoj piesek zawsze bedzie w Twojej pamieci, ale z czasem, mysle, ze kupisz sobie jakies zwierzatko, ktore bedzie radowac Twoje serce i dusze. Pozdrawiam.
To strasznie przykre....mojego 16-letniego pieska też musieliśmy uśpić trzy tygodnie temu....przeżyliśmy razem tyle lat!
Na pewno zrobiłaś dla Diany wszystko, co było możliwe, eutanazja jest dla zwierzaczka w takim ciązkim stanie wybawieniem.
Nie martw się!
ryniu ... tak mi przykro
ja też lubię zwierzęta...mam jednego w domu
myślę,że powinnaś natychmiast adoptować malutkiego szczeniaczka...mniej będzie boleć strata psiuni
trzymam kciuki
Bardzo mi przykro, to straszne stracić zwierzaka, który był z nami tyle lat :(. Ale przynajmniej już nie cierpi i biega szczęśliwa. Trzymaj się ciepło - czas trochę uśmierzy ból. Pozdrawiam.
Takie jest juz zycie, nie smuc sie....pomysl sobie ze psiunia jest terz szczesliwa bez bolu, a wiek 15 lat to wspanialy wiek....
wiedz o tym ze ona bedzie caly czas czuwala nad toba bo zwierzaki tak ot nie odchodza.........