Wczoraj sie zalamalam...dowiedzialam sie,ze od przyszlego roku nie bede miec najprawdopodobniej pracy niz demograficzny i te sprawy.Jest nas dwie w szkole zostanie tylko jedna na etacie no i ewentualnie pare godzin przy dobrych wiatrach bedzie.,ale juz przestalam chyba w takie wierzyc.Po 6 latach musze znow szukac pracy chce mi sie wyc ,nie moglam spac nie moge jesc.Wiem ze musze sie wziac w garsc ,ale chyba nie umiem, nie wiem jak.Maz mowi, zebym sie nie przejmowala , ze sobie jakos poradzimy staram sie byc twarda ale miękne...
Dużo dobrych fluidów ślę :) I święte przekonanie, że najczęściej bywa tak, że jak zamykają się przed człowiekiem jakieś drzwi, otwiera się okno. Poza tym do początku nowego roku jeszcze wiele może się wydarzyć. Posłuchaj męża i nie zamartwiaj się na zapas. Pozdrawiam cieplutko ! Paola
Nie załamuj się. Pomysl sobie, że to może szansa dla Ciebie na nowe wyzwanie, nową , ciekawa pracę. Poza tym, podobno człowiek powinien co 6 lat zmieniac pracę, bo w przeciwnym razie "kostnieje" zawodowo. No, to tyle. Głowa do góry, będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie - Beata
Przestań płakac i pomysl pozytywnie! nie o tym ze nie będziesz mie pracy tylko ,ze ja bedziesz miec! Jak nie tą to napewno lepszą! W każdej sytuacji trezba szukac pozytywów a nie negatywów! Twój Anioł Stróż czuwa tylko uwierz w niego i w siebie a wszystko bę dzie dobrze! A teraz zjedz czekoladę , bo wplywa na poprawienie humoru i usmiechnij sie. Pozdrowienia.
Nie przejmuj się Cletti. Ja też wiele razy byłam w podobnej sytuacji. Traciłam pracę, bo miałam umowę na zastępstwo, albo dowiadywałam się, że jest słaby nabór i nie będzie dla mnie miejsca, albo też okazywało się, że pani, która miała odejść na emeryturę jednak zdecydowała się zostać... W końcu mi się udało popracować dłużej..., ale jak zaszłam w ciążę to już wiedziałam, że moja umowa nie zostanie przedłużona...Ciągle to samo, szkoda słów. Też się strasznie tym przejmowałam i przejmuję nadal, ale już chyba trochę mniej, bo zaczynam rozumieć, że i tak nie mamy na to żadnego wpływu...Głowa do góry :))
Przesyłam ci moc pozytywnej energi,i pamiętaj ---Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło---.Poradzisz sobie,jak zawsze.Trzymam kciuki,będzie dobrze,głowa do góry .
nie poddawaj się!!, myśl pozytywnie, mnóstwo pozytywnej energii w Twoją stronę wszyscy wysyłamy, pomyśl że to może szansa na coś lepszego w życiu, pozdrawiam,
Celti, głowa do góry :) Nigdy nie jest tak źle jak nam się wydaje. Masz jakieś pół roku na znalezienie nowej pracy, to wcale nie tak mało. Napisz spokojnie dokładne CV, zastanów się gdzie chcialłabyś pracować i do dzieła. Rozpuść wici po znajomych, że szukasz nowego zajęcia, poszukaj w internecie, w urzędach pracy zawsze są jakieś ogłoszenia. Albo po prostu pozanoś swoje dokumenty do tych instytucji w których byś chciała pracować. Nie można się poddawać, przecież masz doświadczenie, umiejętności i wykształcenie i napewno znajdziesz coś dla siebie. Może tak jak radzą dziewczyny warto rozejrzeć się za zupełnie nowym zajęciem dla podładowania baterii i znalezienia nowych pokładów w sobie. Życzę powodzenia i trzymam kciuki za twoje poczynania
Cletti, jestes młoda, wykształcona, masz dla kogo walczyc o siebie i lepszą pracę, więc sobie teraz przez malutka chwilkę pomiaucz i pochlip, a potem... do dzieła. Masz trochę czasu na poszukiwania, działania, i znalezienie czegos dla siebie. Ja jak pierwszy raz stanełam przed koniecznością zmiany pracy to myslałam, że to koniec świata (a czasy były bardziej sprzyjające zmianom) a potem, po paru latach nawet sama szukałam czegoś nowego. Każde kolejne miejsce pracy nas wzbogaca w doświadczenie, umiejetności, kontakty. Trzymaj się dzielnie, korzystaj ze wsparcia męża i naszego i zyczę Ci pozytywnego rozwiązania tego problemu. Nikt Ci nie obieca, ze będzie "lekko, łatwo i przyjemnie ";))))), ale uda sie napewno. Myśl pozytywnie i działaj od zaraz :))))))
Nie zalamuj sie, zwlaszcza przed czasem, bo to tylko strata energii, ktora jest Ci potrzebna na konstruktywne myslenie i dzialanie. Posluchaj rady Kurakowej, to co napisala powinno byc dla Ciebie inspiracja do dzialania, tym bardziej, ze sama pracowala w szkolnictwie i wie jak to dziala.... Cletti bedzie dobrze, bo nie moze byc inaczej, tylko przestan sie mazac ;)) na to jest zawsze czas, a teraz masz jeszcze duzo czasu, zeby przygotowac jakas strategie dzialania..... Zycze powodzenia.
Cletti jak masz potrzebe to poplacz chwile a potem idz na lody. Rozejrzyj sie spokojni za czyms ale bez nerwow i stresow...szkoda sie zadreczac przed czasem tym bardziej, ze wszystko moze sie zmienic :) usmiechnij sie i ciesz sie.
Moj maz na mojego dzisiejszego dola zwiazanego z praca i jego i moja, powiedzial:" KOchana jutro do pracy mozesz nawet nie dojsc bo wariantow jest duzo, cegla na glowe, samochod na przejsciu.... wiec ciesz sie ta chwila". I tak sobie mysle, ze chyba ten moj polowek ma racje :)
Poszłam wczoraj do fryzjera, wybiore sie na solarium moze to doda mi jeszcze troche radosci, wsunelam pol placka z cukierni, i przepraszam ze nie odpisalam wam wczoraj moj nastroj byl jeszcze zbyt labilny i zachowywalam sie jeszcze jak jakas nawiedzona beksa .Bardzo Wam Kochani dziekuje, ze jestescie , ze w kazdej sytuacji pomozecie i ze mozna na Was liczyc .Czuje , ze nie jestem sama i ze dam rade ...Dzis wybieram sie do Urzedów jeszcze bez podan.Moje 3zdaniowe podanie maz mi zamienił w esej na 2 strony Powiedzial, ze ma byc inne niz wszystkie i takie tez bedzie.Ciesze sie ze Go mam i ze nie zostawil mnie z tym problemem samej.Dzis wybadam grunt i w poniedzialek poroznosze je .Bedzie dobrze Musi być! Udalo mi sie na studiach znalezc jakims cudem prace, to moze teraz tez tak bedze.Dziekuje Wam z calego serca
Wczoraj sie zalamalam...dowiedzialam sie,ze od przyszlego roku nie bede miec najprawdopodobniej pracy niz demograficzny i te sprawy.Jest nas dwie w szkole zostanie tylko jedna na etacie no i ewentualnie pare godzin przy dobrych wiatrach bedzie.,ale juz przestalam chyba w takie wierzyc.Po 6 latach musze znow szukac pracy chce mi sie wyc ,nie moglam spac nie moge jesc.Wiem ze musze sie wziac w garsc ,ale chyba nie umiem, nie wiem jak.Maz mowi, zebym sie nie przejmowala , ze sobie jakos poradzimy staram sie byc twarda ale miękne...
Dużo dobrych fluidów ślę :)
I święte przekonanie, że najczęściej bywa tak, że jak zamykają się przed człowiekiem jakieś drzwi, otwiera się okno.
Poza tym do początku nowego roku jeszcze wiele może się wydarzyć. Posłuchaj męża i nie zamartwiaj się na zapas.
Pozdrawiam cieplutko ! Paola
Nie załamuj się. Pomysl sobie, że to może szansa dla Ciebie na nowe wyzwanie, nową , ciekawa pracę. Poza tym, podobno człowiek powinien co 6 lat zmieniac pracę, bo w przeciwnym razie "kostnieje" zawodowo. No, to tyle. Głowa do góry, będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie - Beata
Jak sama piszesz najprawdopodobniej, zatem jest nadzieja. Będzie dobrze................
Głowa do góry!!! Będzie dobrze, słuchaj męża :-))
Przestań płakac i pomysl pozytywnie! nie o tym ze nie będziesz mie pracy tylko ,ze ja bedziesz miec! Jak nie tą to napewno lepszą! W każdej sytuacji trezba szukac pozytywów a nie negatywów! Twój Anioł Stróż czuwa tylko uwierz w niego i w siebie a wszystko bę dzie dobrze! A teraz zjedz czekoladę , bo wplywa na poprawienie humoru i usmiechnij sie. Pozdrowienia.
Nie przejmuj się Cletti. Ja też wiele razy byłam w podobnej sytuacji. Traciłam pracę, bo miałam umowę na zastępstwo, albo dowiadywałam się, że jest słaby nabór i nie będzie dla mnie miejsca, albo też okazywało się, że pani, która miała odejść na emeryturę jednak zdecydowała się zostać... W końcu mi się udało popracować dłużej..., ale jak zaszłam w ciążę to już wiedziałam, że moja umowa nie zostanie przedłużona...Ciągle to samo, szkoda słów. Też się strasznie tym przejmowałam i przejmuję nadal, ale już chyba trochę mniej, bo zaczynam rozumieć, że i tak nie mamy na to żadnego wpływu...Głowa do góry :))
Przesyłam ci moc pozytywnej energi,i pamiętaj ---Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło---.Poradzisz sobie,jak zawsze.Trzymam kciuki,będzie dobrze,głowa do góry .
nie poddawaj się!!, myśl pozytywnie, mnóstwo pozytywnej energii w Twoją stronę wszyscy wysyłamy, pomyśl że to może szansa na coś lepszego w życiu, pozdrawiam,
dasz rade :) glowa do gory:)
Celti, głowa do góry :) Nigdy nie jest tak źle jak nam się wydaje. Masz jakieś pół roku na znalezienie nowej pracy, to wcale nie tak mało. Napisz spokojnie dokładne CV, zastanów się gdzie chcialłabyś pracować i do dzieła. Rozpuść wici po znajomych, że szukasz nowego zajęcia, poszukaj w internecie, w urzędach pracy zawsze są jakieś ogłoszenia. Albo po prostu pozanoś swoje dokumenty do tych instytucji w których byś chciała pracować. Nie można się poddawać, przecież masz doświadczenie, umiejętności i wykształcenie i napewno znajdziesz coś dla siebie. Może tak jak radzą dziewczyny warto rozejrzeć się za zupełnie nowym zajęciem dla podładowania baterii i znalezienia nowych pokładów w sobie. Życzę powodzenia i trzymam kciuki za twoje poczynania
Cletti, jestes młoda, wykształcona, masz dla kogo walczyc o siebie i lepszą pracę, więc sobie teraz przez malutka chwilkę pomiaucz i pochlip, a potem... do dzieła. Masz trochę czasu na poszukiwania, działania, i znalezienie czegos dla siebie. Ja jak pierwszy raz stanełam przed koniecznością zmiany pracy to myslałam, że to koniec świata (a czasy były bardziej sprzyjające zmianom) a potem, po paru latach nawet sama szukałam czegoś nowego. Każde kolejne miejsce pracy nas wzbogaca w doświadczenie, umiejetności, kontakty. Trzymaj się dzielnie, korzystaj ze wsparcia męża i naszego i zyczę Ci pozytywnego rozwiązania tego problemu. Nikt Ci nie obieca, ze będzie "lekko, łatwo i przyjemnie ";))))), ale uda sie napewno. Myśl pozytywnie i działaj od zaraz :))))))
Nie zalamuj sie, zwlaszcza przed czasem, bo to tylko strata energii, ktora jest Ci potrzebna na konstruktywne myslenie i dzialanie.
Posluchaj rady Kurakowej, to co napisala powinno byc dla Ciebie inspiracja do dzialania, tym bardziej, ze sama pracowala w szkolnictwie i wie jak to dziala.... Cletti bedzie dobrze, bo nie moze byc inaczej, tylko przestan sie mazac ;)) na to jest zawsze czas, a teraz masz jeszcze duzo czasu, zeby przygotowac jakas strategie dzialania..... Zycze powodzenia.
tyle dobrych rad :)) musi się udać i uda sie , trzymam kciuki :))
Poradzicie sobie,tak jak mąż mówi,trzymaj się i nie martw na zapas)
Cletti jak masz potrzebe to poplacz chwile a potem idz na lody. Rozejrzyj sie spokojni za czyms ale bez nerwow i stresow...szkoda sie zadreczac przed czasem tym bardziej, ze wszystko moze sie zmienic :) usmiechnij sie i ciesz sie.
Moj maz na mojego dzisiejszego dola zwiazanego z praca i jego i moja, powiedzial:" KOchana jutro do pracy mozesz nawet nie dojsc bo wariantow jest duzo, cegla na glowe, samochod na przejsciu.... wiec ciesz sie ta chwila". I tak sobie mysle, ze chyba ten moj polowek ma racje :)
Poszłam wczoraj do fryzjera, wybiore sie na solarium moze to doda mi jeszcze troche radosci, wsunelam pol placka z cukierni, i przepraszam ze nie odpisalam wam wczoraj moj nastroj byl jeszcze zbyt labilny i zachowywalam sie jeszcze jak jakas nawiedzona beksa .Bardzo Wam Kochani dziekuje, ze jestescie , ze w kazdej sytuacji pomozecie i ze mozna na Was liczyc .Czuje , ze nie jestem sama i ze dam rade ...Dzis wybieram sie do Urzedów jeszcze bez podan.Moje 3zdaniowe podanie maz mi zamienił w esej na 2 strony Powiedzial, ze ma byc inne niz wszystkie i takie tez bedzie.Ciesze sie ze Go mam i ze nie zostawil mnie z tym problemem samej.Dzis wybadam grunt i w poniedzialek poroznosze je .Bedzie dobrze Musi być! Udalo mi sie na studiach znalezc jakims cudem prace, to moze teraz tez tak bedze.Dziekuje Wam z calego serca