Wiecie zastanawia mnie to, dlaczego w szkole na religii a także w kościele młodzieży mówione jest(jeżeli już), że antykoncepcja (nawet w małżeństwie) w małżeństwie jest czymś złym...Czy lepiej, żeby rodziło się więcej nieplanowanych i niechcianych dzieci, tylko dlatego że małżonkowie stosowali naturalne metody antykoncepcji. A co Wy o tym sądzicie????
No wiesz teoretycznie według koscioła to jest tak ze nie powinno się współżyć przed ślubem a co z tym idzie antykoncepcja jest tutaj niepotrzebna, a dzieci w sumie to ile Pan Bóg da bo wiadomo jak z kalendarzykiem bywa.... skoro kosciół głosi takie a nie inne wartosci to nie moze jednoczesnie uczyc o antykoncepcji tej nazwijmy ja "sztucznej" bo musi byc juz konsekwentny w swoich pogladach i w sumie nie ma o co miec do nich pretensji, a to ze nazywamy sie katolikami a robimy swoje ;-) to juz inna sprawa
No wiesz teoretycznie według koscioła to jest tak ze nie powinno się współżyć przed ślubem a co z tym idzie antykoncepcja jest tutaj niepotrzebna, a dzieci w sumie to ile Pan Bóg da bo wiadomo jak z kalendarzykiem bywa.... skoro kosciół głosi takie a nie inne wartosci to nie moze jednoczesnie uczyc o antykoncepcji tej nazwijmy ja "sztucznej" bo musi byc juz konsekwentny w swoich pogladach i w sumie nie ma o co miec do nich pretensji, a to ze nazywamy sie katolikami a robimy swoje ;-) to juz inna sprawa