nie wiem jak u Was, ale u mnie glownie za oknem ciemno, zimno i wietrznie do tego, deszczowo. Trzeba ten kwiecien co tak plecie wytrzymac! Jakies pomysly? Co zrobic, zeby sie nie dac pogodzie i wreszcze doczekac slonecznej pogody?? Mnie dopadlo okrutne chorobsko, latami calymi nie chorowalam, a teraz jestem na antybiotykach, ktore czuje, ze mnie oslabiaja i do tego chodze do pracy, bo przeciez dopiero co zaczelam i nie moge isc tak od razu na zwolnienie. Moje pomysly na przetrzymanie niekorzystnej aury: herbatka z sokiem malinowym ogladanie komedii:) raz na jakis czas seans w solarium, zeby sobie chociaz tego sztucznego slonca dostarczyc regularne seanse w saunie pomalowac sobie paznokcie czerwonym lakierem na przekor szarosciom dnia;) lektura dobrej ksiazki, w moim przypadku dokonczylam wreszcie "Dom nad rozlewiskiem"-coz za balsam kojacy dusze dobra kawa z duza iloscia pianki z mleka (caffe latte uhhhmmmmm:)) regularne zagladanie na WZ, tu zawsze cos sie dzieje:) zakup kolorowach kwiatkow na balkon (kupilam juz 12 donniczek bratkow, teraz mysle´, co dalej) Kochani, podzielmy sie swoimi pomyslami, ja chetnie podpatrze i wprowadze troche sloneczka do tek kwietniowej aury!!
Ja kupilam sobie wczoraj na poprawienie humoru piekną filiżankę w maki. Piję teraz kawkę latte i do tego miętowa czekolada, i kruche ciasteczka...... od razu lepiej na duszy:) A tak wogole to nie narzekam na zadną pogodę. Wczoraj mialam duzo spraw do zalatwienia na miescie, z nieba potoki wody się laly a ja jak zwyklew bez parasola..... zmoklam, zmarzlam . Po powrocie do domu cieply prysznic, futerkowe papcie i pod kocyk na godzinkę. Moja makowa filizanka chyba wywolala slonce, wlasnie przestalo kropic i swieci sloneczko.
o to ja chyna tez zapoluje na fajna filizanke:) rowniez marzy mi sie od dawna taki ladny dzbanuszek do herbaty, recznie malowany, kolorowy:) przypomnialas mi:)
Hahaha - jak przeczytałam "ciemno, zimno, mokro", to myślałam, że o jaskini temat :D Ech, poszłoby się do jakiejś dziury, a tu czasu nie ma. Ale żeby lepiej w kwietniu się poczuć, warto kupić sobie prymule - one są takie śliczne i kolorowe, że jak człowiek na nie spojrzy, to od razu słonecznie się robi.
A u mnie dzisiaj po południu przejaśniło się więc ruszyłam do lasu w poszukiwaniu wiosny:) Zrobiłam kilka fajnych fotek, potem zrobiłam tapetę w komputerze i od razu lepiej sie poczułam. Wstawiam kilka zdjęć, może i ty poczujesz się dzięki nim bardziej wiosennie:)
Ja juz jako tako ozdrowialam, w kazdym razie nie biore juz antybiotykow i jest lepiej. Wczoraj zasadzilam te moje bratki i udekorowalam balkon takim mini drewnianym plotkiem, poustawialam gliniane kule, duza donnice z ziolami z zeszlego roku, a w niej fikajacy noziami kogutek:)) sobie poprawilam humor i spogladam co chwile na ten balkon zadowolona, niestety za zimno jeszcze na przesiadywanki.
Kochani,
nie wiem jak u Was, ale u mnie glownie za oknem ciemno, zimno i wietrznie do tego, deszczowo. Trzeba ten kwiecien co tak plecie wytrzymac! Jakies pomysly? Co zrobic, zeby sie nie dac pogodzie i wreszcze doczekac slonecznej pogody?? Mnie dopadlo okrutne chorobsko, latami calymi nie chorowalam, a teraz jestem na antybiotykach, ktore czuje, ze mnie oslabiaja i do tego chodze do pracy, bo przeciez dopiero co zaczelam i nie moge isc tak od razu na zwolnienie. Moje pomysly na przetrzymanie niekorzystnej aury:
herbatka z sokiem malinowym
ogladanie komedii:)
raz na jakis czas seans w solarium, zeby sobie chociaz tego sztucznego slonca dostarczyc
regularne seanse w saunie
pomalowac sobie paznokcie czerwonym lakierem na przekor szarosciom dnia;)
lektura dobrej ksiazki, w moim przypadku dokonczylam wreszcie "Dom nad rozlewiskiem"-coz za balsam kojacy dusze
dobra kawa z duza iloscia pianki z mleka (caffe latte uhhhmmmmm:))
regularne zagladanie na WZ, tu zawsze cos sie dzieje:)
zakup kolorowach kwiatkow na balkon (kupilam juz 12 donniczek bratkow, teraz mysle´, co dalej)
Kochani, podzielmy sie swoimi pomyslami, ja chetnie podpatrze i wprowadze troche sloneczka do tek kwietniowej aury!!
Duzo slonca wewnetrznego zycze!!
Ja kupilam sobie wczoraj na poprawienie humoru piekną filiżankę w maki. Piję teraz kawkę latte i do tego miętowa czekolada, i kruche ciasteczka...... od razu lepiej na duszy:) A tak wogole to nie narzekam na zadną pogodę. Wczoraj mialam duzo spraw do zalatwienia na miescie, z nieba potoki wody się laly a ja jak zwyklew bez parasola..... zmoklam, zmarzlam . Po powrocie do domu cieply prysznic, futerkowe papcie i pod kocyk na godzinkę. Moja makowa filizanka chyba wywolala slonce, wlasnie przestalo kropic i swieci sloneczko.
o to ja chyna tez zapoluje na fajna filizanke:) rowniez marzy mi sie od dawna taki ladny dzbanuszek do herbaty, recznie malowany, kolorowy:) przypomnialas mi:)
ja przesypiam... jak bedzie wiosennie to sie obudzę ;))))))))) i wtedy nic mnie w domu nie zatrzyma, hej
ja też "zniedźwiedziałam" tej (?) wiosny... spałabym...., tylko do praaaaaaaaaaaaaaaacy trzeba wstać ;))))))))))))))))0
Chyba czuję wiosenne przesilenie - zapchany nos i zapowiedź kataru , buuuuuuuu
A u mnie dzisiaj po południu przejaśniło się więc ruszyłam do lasu w poszukiwaniu wiosny:) Zrobiłam kilka fajnych fotek, potem zrobiłam tapetę w komputerze i od razu lepiej sie poczułam. Wstawiam kilka zdjęć, może i ty poczujesz się dzięki nim bardziej wiosennie:)

Ja juz jako tako ozdrowialam, w kazdym razie nie biore juz antybiotykow i jest lepiej. Wczoraj zasadzilam te moje bratki i udekorowalam balkon takim mini drewnianym plotkiem, poustawialam gliniane kule, duza donnice z ziolami z zeszlego roku, a w niej fikajacy noziami kogutek:)) sobie poprawilam humor i spogladam co chwile na ten balkon zadowolona, niestety za zimno jeszcze na przesiadywanki.