Uwaga! Alarm! Ogólna panika! Będzie wizyta, bałagan znika. Czemu taka panika? Wszyscy biegają. Na wizytę jakąś tutaj czekają? Przed bramą taczka, ładujemy śmieci, Ziemia, papiery i wszystko jak leci. Nowe flagi na masztach zmienione, Stare poszarpane i mocno zmęczone. Nawet śmieciarka na zakład wjechała. W odwiedziny? Nie, będzie tu zamiatala. Dobrze, że trawa nie jest pod ochroną, Bo trzeba malować by ją na zielono. Na placach tłok, elementy ściskają, Gdzie schować? Miejsca szukają. Plac zagracili, wszystko rozrzucone, Bez ładu i składu jest tu położone. Wystarczy tylko, by placowi się sprężyli, Od początku kolejno wszystko ułożyli. Ogólne sprzątanie, by wstydu nie było. Od razu jaśniej, wszystko się zmieniło. O mienie dbać w zakladzie musimy, Wtedy, żadnej wizyty się nie boimy.
Od razu przypomniała mi się wizyta samego bossa z Koreii w naszej firmie.Prawie to samo się działo(omijając malowanie trawy).Powiedzcie mi jedno-czy nie lepiej trzymać ład i porządek cały czas a nie póżniej robić to tylko na pokaz jak to u nas pięknie...Czasami tego nie rozumiem,ale może za kródko żyję na tym świecie?
Mnie to już niedługo czeka w pracy...I prawdę pisząc słabo mi się robi na samą myśl... Ale pocieszam się myślą, że co nas nie zabije to wzmocni. Marna to pociecha, ale zawsze coś. Pozdrowionka:)
Takie historie są w "polsko-hamerykańskiej" firmie,w której pracuję, przynajmniej raz na kwartał, jak amerykany przyjeżdżają albo jeszcze częsciej jak jest jakiś audyt:))) więc w zasadzie na tyle sprzątania powinien być na zakładzie błysk......a nie jest
Uwaga! Alarm! Ogólna panika!
Będzie wizyta, bałagan znika.
Czemu taka panika? Wszyscy biegają.
Na wizytę jakąś tutaj czekają?
Przed bramą taczka, ładujemy śmieci,
Ziemia, papiery i wszystko jak leci.
Nowe flagi na masztach zmienione,
Stare poszarpane i mocno zmęczone.
Nawet śmieciarka na zakład wjechała.
W odwiedziny? Nie, będzie tu zamiatala.
Dobrze, że trawa nie jest pod ochroną,
Bo trzeba malować by ją na zielono.
Na placach tłok, elementy ściskają,
Gdzie schować? Miejsca szukają.
Plac zagracili, wszystko rozrzucone,
Bez ładu i składu jest tu położone.
Wystarczy tylko, by placowi się sprężyli,
Od początku kolejno wszystko ułożyli.
Ogólne sprzątanie, by wstydu nie było.
Od razu jaśniej, wszystko się zmieniło.
O mienie dbać w zakladzie musimy,
Wtedy, żadnej wizyty się nie boimy.
hahaaha Lajanie czyżbyś w latach 70/80 bywał na Hucie Katowice? Tam faktycznie malowali trawę przed wizytą Gierka
Od razu przypomniała mi się wizyta samego bossa z Koreii w naszej firmie.Prawie to samo się działo(omijając malowanie trawy).Powiedzcie mi jedno-czy nie lepiej trzymać ład i porządek cały czas a nie póżniej robić to tylko na pokaz jak to u nas pięknie...Czasami tego nie rozumiem,ale może za kródko żyję na tym świecie?
takie hity znam juz tylko z opowiesci.... ;)
Z opowieści???????????? Shanna, to się działo dzisiaj !!!!!!!!!!!! Hhahahahahahahahahahahaha
Ale pocieszam się myślą, że co nas nie zabije to wzmocni. Marna to pociecha, ale zawsze coś.
Pozdrowionka:)
Takie historie są w "polsko-hamerykańskiej" firmie,w której pracuję, przynajmniej raz na kwartał, jak amerykany przyjeżdżają albo jeszcze częsciej jak jest jakiś audyt:))) więc w zasadzie na tyle sprzątania powinien być na zakładzie błysk......a nie jest
Jakby coś przed 1maja pisane - he he he