Każde dziecko wie,kim chciałby być ,kiedy dorosnie. Mój syn ,kiedy był mały chciał zostać strazakiem,potem kucharzem ,a własciwie do wczoraj. Dziś nie wie jaką szkołe chciałby skonczyć ,jaki zawód w przyszłości wykonywać.Problem polega na tym,że konczy gimnazjum i musi coś postanowić. Obiecałam sobie,że nie będe się wtrącać,że sam musi podjąc decyzję. Córce "pomogłam " wybrać szkołę -wiem,że to był bląd. Co o tym myślicie?Nakierować go ,czy zostawić? Zawodówka,liceum,czy technikum?(nie jest asem w szkole)
ja za dwa lata będę miała podobny problem. Mój syn jest teraz w pierwszej gimnazjum. Myślę że najlepiej byłoby lekko nakierować syna do szkoły która będzie odzwierciedleniem jego obecnych zainteresowań i chyba byłoby lepiej gdyby zaczął naukę w szkole która wymaga troszkę mniej uczenia się. Może potem sam dojdzie do tego że nauka jest ważna i będzie dalej chciał się szkolić. powodzenia
Eeeeh nie latwo byc rodzicem :) Pamietam moje rozmowy na ten temat, chociaz moj syn od 12 roku zycia jakos ciagnal do finansow i na tym sie tez skonczylo. Ale jesli piszesz, ze Twoj syn nie jest asem w szkole (gratuluje zdrowej oceny sytuacji) to moze jednak postaraj sie go troche pokierowac, mysle, ze zawodowka jest w jakims sensie logicznym wyborem w tej sytuacji, bo jesli nawet skonczy tylko na tym, to bedzie mial zawod. Jesli kiedys bedzie chcial kontynuowac nauke, to zawsze bedzie Mu latwiej majac juz jakies podstawy, no i gdyby przyszlo Mu do glowy, ze jednak nie lubi tego co robi, to nie jest to az tak duzo czasu zmarnowane.... Zycze Ci powodzenia w "pertraktacjach i dyplomacji" a Synowi trafnego wyboru i zadowolenia. A na koniec zacytuje mojego Ojca, ktory mowil, ze nie kazdy musi byc docentem, bo szewc jest tez potrzebny i najwazniejsze jest to, zeby robic co sie lubi i robic to najlepiej jak mozemy.
ja mialem taki problem z rodzicami bedac przy wyborze szkoly. oni twierdzili ze skoro lubie gotowanie to technikum gastronomiczne itd... a ja uparlem sie na zawodowke :) wiecej praktyki w gotowaniu.... wiec dali mi wolna reke i tak wyszlo... zalezy od dziecka co lubi i czy mysli pozytywnie nad przyszloscia:) znam ludzi co pokonczyli jakies tam zawody ale pracuja pod innym zawodem.... zalezne od rynku pracy i zapotrzebowania :) milej rozmowy z dzieckiem zycze :) i tzw powaznych rozmow:)
ja tez zaczynalam od zawodowki bo juz w 7 klasie wiedzialam ze chce byc ciastkarzem. Ale pamietam, ze moja mama dlugo ze mna rozmawiala z tym ze nie nakierowywala mnie na inna szkole, ale uczciwie powiedziala co moze mnie w wybranej szkole czekac. Chodzilo tu glownie o praktyki. Do dzis pamietam jak mowila: I tak przez pierwszy rok bedziesz od sprzatania po wszystkich" Miala racje, ale jednoczesnie przygotowala mnie na to i nie bylam rozczarowana. Gdybym miala jeszcze raz wybierac szkoly do jakich pojde to wybralabym jeszcze raz to samo. No moze z wyjatkiem studiow- chociaz.....
Kazde dziecko powinno byc nakierowane w dyskretny sposob, to znaczy rodzice powinni porozmawiac z dzieckiem, wiedziec co lubi robic, jakie jest jego hobby i co go fascynuje, potem zapytac sie dziecka co chcialoby robic w przyszlosci , kim zostac, jakie szkoly pokonczyc.... Jest duze prawdopodobienstwo, ze dziecko nie bedzie wiedziec, dlatego najlepiej zaproponowac kilka szkol ( zgodnie z jego zainteresowaniami ), wyjasnic mniej wiecej jaki jest poziom nauczania, na co bedzie gl. kladziony nacisk, jaka praktyka...etc... w ten sposob dziecko samo wybierze swoja szkole. Najlepiej by bylo jakby nauczyciele z uczniami zwiedzili kilka szkol w celu uswiadomienia i pokazania jak to jest w tych ''innych'' szkolach. Moim zdaniem dzieciom powinno sie ulatwiac podjecie decyzji, ktore moze miec wplyw na cale jego zycie. Moze nie wybierac za niego, ale dac mu szeroki wachlarz propozycji...
Mój syn, od kilku lat ma sprecyzowane plany zawodowe, a ma 12 lat (rocznikiem 13). Do tej pory traktowałam to jako możliwość swoistego chwalenia się, żartowania, ale on trwa w swoich postanowieniach. Ale jakąkolwiek decyzję pozostawiam do momentu poznania chemii w gimnazjum - to będzie warunkiem jakichkolwiek działań w kierunku realizacji jego planów.
Ma on ciągoty kulinarne - ale są marne szanse żeby poszedł do szkoły gastronomicznej. Takie jest zdanie ojego męża.Gotować może się nauczyć na dzień dzisiejszy wszędzie (kursy itp), natomiat jeżeli chce się dalej uczyć to żadna szkoła zawodowa typu średniego (mimo deklaracji tego samego poziomu wykształcenia) nie da takich samych szans jak ogólniak.
witaj, moja córka w tym roku również konczy gimnazjum. Wybrała już liceum, bo plany na przyszłosć póki co ma sprecyzowane. owszem pytała nas (rodziców) o zdanie, chciala "poparcia" od nas, ale wyliczała plusy i minusy róznych szkól- ale jest zdecydowana, brała pod uwagę swoje predyspozycje i zainteresownie matmą, polskim i informatyka. musisz z synem też porozmawiac w czym się "widzi" w przyszłosci, a my będziemy wspierać nasze dzieci w ich wyborach. trzymaj sie cieplutko, razem bedziemy przeżywać wtorek i środe, pozdrawiam
Mój syn nie był asem w podstawówce.Skończył szkołę zawodową,technikum dla pracujących,skończył tylko z dyplomem,bo matura wydawała mu się niepotrzebna.Potem pracował.Byłam z niego bardzo dumna,bo jako jeden z nielicznych zdał za pierwszym podejściem egzmin na agenta celnego.Po kilku latach pracy zdecydował,że jednak przydałyby sie studia wyższe.Musiał jednak najpierw zdać maturę,egzaminy na studia,potem były studia dzienne,tylko na takie się zgodziliśmy(mogliśmy go utrzymywać.)Trzeba było nawet płacić co miesiąc na ubezpieczenie zdrowotne,bo w Polsce studenci ubezpieczani są tylko do 26 roku życia.Bezrobotni za to całe zycie.Studia syn skończyl z całkiem świetną średnią. Jestem z niego dumna, Jestem tez bardzo zadowolona z nas jako rodziców,że nie wywieraliśmy na syna dużej presji.Przekonałam się,że czasami trzeba dzieciom zaufać. Zanim zacznienie bardzo na syna wpływać dużo rozmawiajcie,może on już wie co chciałby w życiu robić a trudno mu to jeszcze dokładnie określić.
Brawo !!!! Basiu, super historia i faktycznie macie prawo byc dumni. Ja tez uwazam, ze nalezy dzieciom dawac prawo do zycia "po swojemu", uczenia sie na wlasnych bledach, szanowac ich decyzjie i tylko w razie porazki pomoc bez pouczajacego gderania. Wymaga to sporo samodyscypliny, zeby uciszyc swoje wlasne ambicje...pamietam tez nie raz zagryzalam zeby, ale tez nigdy nie powiedzialam "a mowilam" tylko zawsze prosilam, zeby spokojnie rozwazyl wszystkie "za i przeciw" jak mial pytania, staralismy sie je rozwiazac razem. Basiu, ta historia napewno na dlugo zapadnie mi w pamieci :))) cmokasy i dzieki ze o tym napisalas.
Każde dziecko wie,kim chciałby być ,kiedy dorosnie.
Mój syn ,kiedy był mały chciał zostać strazakiem,potem kucharzem ,a własciwie do wczoraj.
Dziś nie wie jaką szkołe chciałby skonczyć ,jaki zawód w przyszłości wykonywać.Problem polega na tym,że konczy gimnazjum i musi coś postanowić.
Obiecałam sobie,że nie będe się wtrącać,że sam musi podjąc decyzję.
Córce "pomogłam " wybrać szkołę -wiem,że to był bląd.
Co o tym myślicie?Nakierować go ,czy zostawić?
Zawodówka,liceum,czy technikum?(nie jest asem w szkole)
ja za dwa lata będę miała podobny problem. Mój syn jest teraz w pierwszej gimnazjum. Myślę że najlepiej byłoby lekko nakierować syna do szkoły która będzie odzwierciedleniem jego obecnych zainteresowań i chyba byłoby lepiej gdyby zaczął naukę w szkole która wymaga troszkę mniej uczenia się. Może potem sam dojdzie do tego że nauka jest ważna i będzie dalej chciał się szkolić. powodzenia
Eeeeh nie latwo byc rodzicem :) Pamietam moje rozmowy na ten temat, chociaz moj syn od 12 roku zycia jakos ciagnal do finansow i na tym sie tez skonczylo. Ale jesli piszesz, ze Twoj syn nie jest asem w szkole (gratuluje zdrowej oceny sytuacji) to moze jednak postaraj sie go troche pokierowac, mysle, ze zawodowka jest w jakims sensie logicznym wyborem w tej sytuacji, bo jesli nawet skonczy tylko na tym, to bedzie mial zawod. Jesli kiedys bedzie chcial kontynuowac nauke, to zawsze bedzie Mu latwiej majac juz jakies podstawy, no i gdyby przyszlo Mu do glowy, ze jednak nie lubi tego co robi, to nie jest to az tak duzo czasu zmarnowane.... Zycze Ci powodzenia w "pertraktacjach i dyplomacji" a Synowi trafnego wyboru i zadowolenia. A na koniec zacytuje mojego Ojca, ktory mowil, ze nie kazdy musi byc docentem, bo szewc jest tez potrzebny i najwazniejsze jest to, zeby robic co sie lubi i robic to najlepiej jak mozemy.
ja mialem taki problem z rodzicami bedac przy wyborze szkoly.
oni twierdzili ze skoro lubie gotowanie to technikum gastronomiczne itd...
a ja uparlem sie na zawodowke :) wiecej praktyki w gotowaniu.... wiec dali mi wolna reke i tak wyszlo...
zalezy od dziecka co lubi i czy mysli pozytywnie nad przyszloscia:)
znam ludzi co pokonczyli jakies tam zawody ale pracuja pod innym zawodem....
zalezne od rynku pracy i zapotrzebowania :)
milej rozmowy z dzieckiem zycze :) i tzw powaznych rozmow:)
ja tez zaczynalam od zawodowki bo juz w 7 klasie wiedzialam ze chce byc ciastkarzem.
Ale pamietam, ze moja mama dlugo ze mna rozmawiala z tym ze nie nakierowywala mnie na inna szkole, ale uczciwie powiedziala co moze mnie w wybranej szkole czekac. Chodzilo tu glownie o praktyki. Do dzis pamietam jak mowila: I tak przez pierwszy rok bedziesz od sprzatania po wszystkich" Miala racje, ale jednoczesnie przygotowala mnie na to i nie bylam rozczarowana. Gdybym miala jeszcze raz wybierac szkoly do jakich pojde to wybralabym jeszcze raz to samo. No moze z wyjatkiem studiow- chociaz.....
Kazde dziecko powinno byc nakierowane w dyskretny sposob, to znaczy rodzice powinni porozmawiac z dzieckiem, wiedziec co lubi robic, jakie jest jego hobby i co go fascynuje, potem zapytac sie dziecka co chcialoby robic w przyszlosci , kim zostac, jakie szkoly pokonczyc.... Jest duze prawdopodobienstwo, ze dziecko nie bedzie wiedziec, dlatego najlepiej zaproponowac kilka szkol ( zgodnie z jego zainteresowaniami ), wyjasnic mniej wiecej jaki jest poziom nauczania, na co bedzie gl. kladziony nacisk, jaka praktyka...etc... w ten sposob dziecko samo wybierze swoja szkole. Najlepiej by bylo jakby nauczyciele z uczniami zwiedzili kilka szkol w celu uswiadomienia i pokazania jak to jest w tych ''innych'' szkolach. Moim zdaniem dzieciom powinno sie ulatwiac podjecie decyzji, ktore moze miec wplyw na cale jego zycie. Moze nie wybierac za niego, ale dac mu szeroki wachlarz propozycji...
Mój syn, od kilku lat ma sprecyzowane plany zawodowe, a ma 12 lat (rocznikiem 13). Do tej pory traktowałam to jako możliwość swoistego chwalenia się, żartowania, ale on trwa w swoich postanowieniach. Ale jakąkolwiek decyzję pozostawiam do momentu poznania chemii w gimnazjum - to będzie warunkiem jakichkolwiek działań w kierunku realizacji jego planów.
Ma on ciągoty kulinarne - ale są marne szanse żeby poszedł do szkoły gastronomicznej. Takie jest zdanie ojego męża.Gotować może się nauczyć na dzień dzisiejszy wszędzie (kursy itp), natomiat jeżeli chce się dalej uczyć to żadna szkoła zawodowa typu średniego (mimo deklaracji tego samego poziomu wykształcenia) nie da takich samych szans jak ogólniak.
witaj, moja córka w tym roku również konczy gimnazjum. Wybrała już liceum, bo plany na przyszłosć póki co ma sprecyzowane. owszem pytała nas (rodziców) o zdanie, chciala "poparcia" od nas, ale wyliczała plusy i minusy róznych szkól- ale jest zdecydowana, brała pod uwagę swoje predyspozycje i zainteresownie matmą, polskim i informatyka. musisz z synem też porozmawiac w czym się "widzi" w przyszłosci, a my będziemy wspierać nasze dzieci w ich wyborach. trzymaj sie cieplutko, razem bedziemy przeżywać wtorek i środe, pozdrawiam
Mój syn nie był asem w podstawówce.Skończył szkołę zawodową,technikum dla pracujących,skończył tylko z dyplomem,bo matura wydawała mu się niepotrzebna.Potem pracował.Byłam z niego bardzo dumna,bo jako jeden z nielicznych zdał za pierwszym podejściem egzmin na agenta celnego.Po kilku latach pracy zdecydował,że jednak przydałyby sie studia wyższe.Musiał jednak najpierw zdać maturę,egzaminy na studia,potem były studia dzienne,tylko na takie się zgodziliśmy(mogliśmy go utrzymywać.)Trzeba było nawet płacić co miesiąc na ubezpieczenie zdrowotne,bo w Polsce studenci ubezpieczani są tylko do 26 roku życia.Bezrobotni za to całe zycie.Studia syn skończyl z całkiem świetną średnią.
Jestem z niego dumna,
Jestem tez bardzo zadowolona z nas jako rodziców,że nie wywieraliśmy na syna dużej presji.Przekonałam się,że czasami trzeba dzieciom zaufać.
Zanim zacznienie bardzo na syna wpływać dużo rozmawiajcie,może on już wie co chciałby w życiu robić a trudno mu to jeszcze dokładnie określić.
Brawo !!!! Basiu, super historia i faktycznie macie prawo byc dumni. Ja tez uwazam, ze nalezy dzieciom dawac prawo do zycia "po swojemu", uczenia sie na wlasnych bledach, szanowac ich decyzjie i tylko w razie porazki pomoc bez pouczajacego gderania. Wymaga to sporo samodyscypliny, zeby uciszyc swoje wlasne ambicje...pamietam tez nie raz zagryzalam zeby, ale tez nigdy nie powiedzialam "a mowilam" tylko zawsze prosilam, zeby spokojnie rozwazyl wszystkie "za i przeciw" jak mial pytania, staralismy sie je rozwiazac razem.
Basiu, ta historia napewno na dlugo zapadnie mi w pamieci :))) cmokasy i dzieki ze o tym napisalas.
Świetnie mnie zrozumiałas . trudno czasami było nic nie mówić,nie gderać po prostu.