Pisałam już co myślę o testach w poprzednim wątku i nie będę się powtarzać:) A Ciebie edziukalitowa chyba serdecznie powitam w klubie Ambitnych Mam, które często nie doceniają własnych dzieci:) Moje najstarsze dziecię obawia się przyznać do 4 plus, do czego prawdę pisząc mi się wstyd przyznać...
Moja córka nie wie ile punktów zdobyła, ale była 9 w klasie. I wcale mnie to nie dziwi - już się przyzwyczaiłam, że na jakieś większe sukcesy w nauce nie mam co liczyć. Bo to nie jest to, że głupia czy ma problemy z nauką - tylko jej się nie chce myśleć. Jakikolwiek wynik zależy od jej humoru i wielu innych czynników. Mimo, że nie miga się od obowiązku szkolnego, lekcje odrabia sumiennie.Często jest tak, że opanuje materiał nawet szybko - przynosi bardzo dobre oceny. Ale im blizej końca tym oceny spadają - całość jest za nudna, za długo. Doskonale sobie radzi z mnożeniem pisemnym, ma natomiast problem z dodawaniem do 20 (najpierw zgaduje, bo tak szybciej i można trafić bez wysiłku a dopiero potem myśli).
Gdyby mojemu synowi kazali taki test pisać, obudziwszy go w nocy - ocena byłaby w górnej granicy punktowej (na żadnym teście kompetencyjnym nie miał mniej niż 2 punkty od górnej granicy). Test próbny na koniec podstawówki (dostali jakieś stare do wykonania w domu) zajął mu niecałe 15 minut na pytania zamknięte. I choć nie jestem wymagająca odnośnie ocen to obrywa mu się za 4. Dlaczego - bo jest leniem, nie robi nic, nie raczy przeczytać tematu, lekcje odrabia w 5-10 minut. Gdybym widziała, że się przykłada, że wykazuje choć trochę inicjatywy nie miałabym pretensji o tróje - bo są dni lepsze i gorsze. Ma możliwości, ma zdolności, które nie pielęgnowane z biegiem czasu będą zanikać.
Witajcie Moje dzieci już dawno wyrosły z tego wieku,ale nie zawsze stopnie które dostawali ,były adekwatne do ich wiedzy. Dzisiaj wiem dobrze że nauczyciele nie zawsze właściwie oceniają.Dzieci podrosną zrozumieja że uczyc sie muszą dla siebie .Tylko nie wolno krytykować i mówic że sa niezdolne czy lenie ,bo wtedy uzyskamy efekt odwotny.Trzeba wykazać sie wiarą we własne dzieci!!Wiem to po sobie i jestem dumna z moich dzieci.Pozdrawiam
Prawda ja mialam tak z coreczka w pierwszych klasach podstawowki. Juz od przedszkola kolegowala sie z Kathrin razem tez poszly do szkoly Pierwsza klase objela cioteczna Babka owej Kathrin (bardzo milej dziewczynki zreszta) ktora podobno zrezygnowala z pojscia na emeryture (!) by poprowadzic cioteczna Wnuczke. Ladnie pieknie bylo dopuki moja Ilomka nie zaczela miec lepszych "ocen" niz siedzaca z nia w lawcw Kathrin. Pisze "ocen" bo dzieci ich nie mialy tylko punkty ´: serduszka, korony itp. Na poczatku miala moja Ilona korony czyli 6 z plusem. Az nagle ni stad ni z owad zaczela przynosic te "szostki" ale bez korony korone dostawala Kathrin... na poczatku sie nie przejmowalam no myslalam dziecko stracilo pierwsza wene, moze sie rozleniwila. Coraz czesciej tez miala wpisane uwagi typu""pisz ladniej" "Powtorz cwiczenie wyszlas 1 mm za kreske". Zaczela przychodzic z placzem do domu.Bo jakby sie nie starala nie dostawala owej korony. Od poczatku pisala naprawde ladnie . Czy to takie wielkie wykroczenie jak dziecko w pierwszej klasie wyjdzie 1 mm za linijke? Sprawa sie wyjasnila jak obejrzalam zeszyty Kathrin (kiedys odrabiala u nas lekcje) i jasny schlag mnie trafil! Kazde cwiczenie z Korona nawet te ktore Ilona miala czysciej napisane bylo u Kathrin z Korona a u Ilony tylko z podpisem Oczywiscie poszlam na skarge do nauczycielki. Nic nie pomoglo wrecz zaczela Ilone jawnie szykanowac.Zaczelam zalowac ze poszlam bo szkoda bylo mi dziecka.
Ilona byla zawsze dzieckiem bardzo prawdomownym i sumiennym.Kiedys poszla do szkoly zaraz jednak wrocila zaplakana jak nieszczescie . Pytam "co sie stalo?!!" " mama pani powiedziala ze ja nie odrobilam zadania i dlatego nie przynioslam zeszytu z cwiczeniami. Krzyczala ze klamie jak powiedzialam ze tylko zeszytu zapomnialam" Dzieci mialy nawet taka "umowe" z nauczycielka ze raz wolno zapomniec zeszytu czy zadanie dostaje sie wtedy krzyzyk i trzeba przyniesc na nastepny dzien. Plakala "ja nie pojde juz do szkoly" chlipala dalej. "Owszem pojdziesz ale nie sama zgrzytnelam zebami". Zeszyt faktycznie lezal na biurku z odrobionym cwiczeniem...
Kochane mozecie mi wierzyc jak wpadlam do tej szkoly to jak furia od razu z tym zeszytem do derektora powiedzialam co i jak i razem poszlismy do nauczycielki. Nie mogla sie wyprzec szykanowania corki...
Ja tylko zalowalam ze wczesniej nie zareagowalam wlasciwie. Ale probowalam byc obiektywna...Niestety. Babie z koncem roku odebrano klase a normalnie by ja prowadzila dwa lata.Ale trwalo zanim cmoja orcia znow uwierzyla w siebie. Na swoje wytlumaczenie powiem ze moj niemiecki nie byl jeszcze wtedy taki jak byc powinien. Wszystko bylo i dla mnie nowe.Nie chcialam zle zareagowac.
Witajcie Nikomu nie zyczy sie żle ,ale złamanie nogi przez nauczycielkę wyszło mojemu synowi na dobre. Był w 3 klasie podstawówce zdążył przeczytać ksiazki Sienkiewicza -potop i td. ,a nauczycielka twierdziła że źle czyta .Na nic moje tłumaczenie ona wiedziala lepiej :-))).Złamała noge i zastąpiła ją dyrektorka no i okazało się że czyta najlepiej w klasie .Dla niego karą było zakazanie czytania.
Witam serdecznie, potwierdze słowa poprzednikków, ze ocena dziecka nie jest adekawtna do wiedzy, znam taki przykład- chodził ze mna do klasy syn nauczycieli, naprawde madry i solidny chłopak, ale nie wszyscy musieli lubiec jego rodziców wiec niechec do nich odbijała sie na ocenach tego chłopka, wiec czasami warto sie dobrze nad ocenami pociech zastanowic , bo bywaja nprawde nie sprawiedliwe, a i sa takie przypadki, ze dane dziecko jest wynagrdzane dobra ocena ze " wolontariat" rodzica na rzecz szkoły. mam nadzieje ze nie bede musiała "wlaczyc" z czyms takim jak moje dziecko pojdzie do zkoły, pozdrawaim wszystkich serdecznie.
Wyniki

średnia klasy 35 punktów
średnia mojego Kamila 31 punktów
hmm na tle klasy nie jest zle , ale .... czyżby wiosenne klimaty go opętały ....
Czy powinnam się martwić
A Ciebie edziukalitowa chyba serdecznie powitam w klubie Ambitnych Mam, które często nie doceniają własnych dzieci:)
Moje najstarsze dziecię obawia się przyznać do 4 plus, do czego prawdę pisząc mi się wstyd przyznać...
Moja córka nie wie ile punktów zdobyła, ale była 9 w klasie. I wcale mnie to nie dziwi - już się przyzwyczaiłam, że na jakieś większe sukcesy w nauce nie mam co liczyć. Bo to nie jest to, że głupia czy ma problemy z nauką - tylko jej się nie chce myśleć. Jakikolwiek wynik zależy od jej humoru i wielu innych czynników. Mimo, że nie miga się od obowiązku szkolnego, lekcje odrabia sumiennie.Często jest tak, że opanuje materiał nawet szybko - przynosi bardzo dobre oceny. Ale im blizej końca tym oceny spadają - całość jest za nudna, za długo.
Doskonale sobie radzi z mnożeniem pisemnym, ma natomiast problem z dodawaniem do 20 (najpierw zgaduje, bo tak szybciej i można trafić bez wysiłku a dopiero potem myśli).
Gdyby mojemu synowi kazali taki test pisać, obudziwszy go w nocy - ocena byłaby w górnej granicy punktowej (na żadnym teście kompetencyjnym nie miał mniej niż 2 punkty od górnej granicy). Test próbny na koniec podstawówki (dostali jakieś stare do wykonania w domu) zajął mu niecałe 15 minut na pytania zamknięte.
I choć nie jestem wymagająca odnośnie ocen to obrywa mu się za 4. Dlaczego - bo jest leniem, nie robi nic, nie raczy przeczytać tematu, lekcje odrabia w 5-10 minut. Gdybym widziała, że się przykłada, że wykazuje choć trochę inicjatywy nie miałabym pretensji o tróje - bo są dni lepsze i gorsze. Ma możliwości, ma zdolności, które nie pielęgnowane z biegiem czasu będą zanikać.
Witajcie
Moje dzieci już dawno wyrosły z tego wieku,ale nie zawsze stopnie które dostawali ,były adekwatne do ich wiedzy.
Dzisiaj wiem dobrze że nauczyciele nie zawsze właściwie oceniają.Dzieci podrosną zrozumieja że uczyc sie muszą dla siebie .Tylko nie wolno krytykować i mówic że sa niezdolne czy lenie ,bo wtedy uzyskamy efekt odwotny.Trzeba wykazać sie wiarą we własne dzieci!!Wiem to po sobie i jestem dumna z moich dzieci.Pozdrawiam
Prawda ja mialam tak z coreczka w pierwszych klasach podstawowki. Juz od przedszkola kolegowala sie z Kathrin razem tez poszly do szkoly Pierwsza klase objela cioteczna Babka owej Kathrin (bardzo milej dziewczynki zreszta) ktora podobno zrezygnowala z pojscia na emeryture (!) by poprowadzic cioteczna Wnuczke.
Ladnie pieknie bylo dopuki moja Ilomka nie zaczela miec lepszych "ocen" niz siedzaca z nia w lawcw Kathrin. Pisze "ocen" bo dzieci ich nie mialy tylko punkty ´: serduszka, korony itp. Na poczatku miala moja Ilona korony czyli 6 z plusem. Az nagle ni stad ni z owad zaczela przynosic te "szostki" ale bez korony korone dostawala Kathrin...
na poczatku sie nie przejmowalam no myslalam dziecko stracilo pierwsza wene, moze sie rozleniwila. Coraz czesciej tez miala wpisane uwagi typu""pisz ladniej" "Powtorz cwiczenie wyszlas 1 mm za kreske". Zaczela przychodzic z placzem do domu.Bo jakby sie nie starala nie dostawala owej korony. Od poczatku pisala naprawde ladnie . Czy to takie wielkie wykroczenie jak dziecko w pierwszej klasie wyjdzie 1 mm za linijke?
Sprawa sie wyjasnila jak obejrzalam zeszyty Kathrin (kiedys odrabiala u nas lekcje) i jasny schlag mnie trafil!
Kazde cwiczenie z Korona nawet te ktore Ilona miala czysciej napisane bylo u Kathrin z Korona a u Ilony tylko z podpisem
Oczywiscie poszlam na skarge do nauczycielki. Nic nie pomoglo wrecz zaczela Ilone jawnie szykanowac.Zaczelam zalowac ze poszlam bo szkoda bylo mi dziecka.
Ilona byla zawsze dzieckiem bardzo prawdomownym i sumiennym.Kiedys poszla do szkoly zaraz jednak wrocila zaplakana jak nieszczescie . Pytam "co sie stalo?!!" " mama pani powiedziala ze ja nie odrobilam zadania i dlatego nie przynioslam zeszytu z cwiczeniami. Krzyczala ze klamie jak powiedzialam ze tylko zeszytu zapomnialam" Dzieci mialy nawet taka "umowe" z nauczycielka ze raz wolno zapomniec zeszytu czy zadanie dostaje sie wtedy krzyzyk i trzeba przyniesc na nastepny dzien. Plakala "ja nie pojde juz do szkoly" chlipala dalej. "Owszem pojdziesz ale nie sama zgrzytnelam zebami". Zeszyt faktycznie lezal na biurku z odrobionym cwiczeniem...
Kochane mozecie mi wierzyc jak wpadlam do tej szkoly to jak furia od razu z tym zeszytem do derektora powiedzialam co i jak i razem poszlismy do nauczycielki. Nie mogla sie wyprzec szykanowania corki...
Ja tylko zalowalam ze wczesniej nie zareagowalam wlasciwie. Ale probowalam byc obiektywna...Niestety. Babie z koncem roku odebrano klase a normalnie by ja prowadzila dwa lata.Ale trwalo zanim cmoja orcia znow uwierzyla w siebie. Na swoje wytlumaczenie powiem ze moj niemiecki nie byl jeszcze wtedy taki jak byc powinien. Wszystko bylo i dla mnie nowe.Nie chcialam zle zareagowac.
Witajcie
Nikomu nie zyczy sie żle ,ale złamanie nogi przez nauczycielkę wyszło mojemu synowi na dobre.
Był w 3 klasie podstawówce zdążył przeczytać ksiazki Sienkiewicza -potop i td. ,a nauczycielka twierdziła że źle czyta .Na nic moje tłumaczenie ona wiedziala lepiej :-))).Złamała noge i zastąpiła ją dyrektorka no i okazało się że czyta najlepiej w klasie .Dla niego karą było zakazanie czytania.
Witam serdecznie,
potwierdze słowa poprzednikków, ze ocena dziecka nie jest adekawtna do wiedzy,
znam taki przykład- chodził ze mna do klasy syn nauczycieli, naprawde madry i solidny chłopak, ale nie wszyscy musieli lubiec jego rodziców wiec niechec do nich odbijała sie na ocenach tego chłopka,
wiec czasami warto sie dobrze nad ocenami pociech zastanowic , bo bywaja nprawde nie sprawiedliwe, a i sa takie przypadki, ze dane dziecko jest wynagrdzane dobra ocena ze " wolontariat" rodzica na rzecz szkoły. mam nadzieje ze nie bede musiała "wlaczyc" z czyms takim jak moje dziecko pojdzie do zkoły,
pozdrawaim wszystkich serdecznie.