nie wiem czy slyszeliście o tej wielkiej tragedii , ktora miala miejsce w mojej miejscowości http://www.tvn24.pl/-1,1547635,wiadomosc.html ..........coś strasznego , czemu musiał zginąć tak młody czlowiek , na te pytanie chyba nikt nie zna odpowiedzi , co teraz czuje jego matka , rodzina ........:( ......zadaje sobie pytanie ...jak można kogoś tak pobić .....mam tylko nadzieję , że bedzie to przestroga dla tych mlodych ludzi ....
Olusiu to moze i przestroga bedzie,ale nie zawsze wina poszkodowanego,a na takich meczach zawsze sie znajda jacys zadymiarze.Moj brat tez interesowal sie kiedys bardzo sportem,a konkretnie pilka nozna(teraz moze troche mniej),jest spokojnym opanowanym czlowiekiem,zadnym wandalem ani zadymiarzem.Zawsze ograniczal sie do ogladania meczow raczej w telewizji,ale kiedys poszedl na mecz na zywo ,nikogo nie zaczepial a oberwal i to dosc bolesnie ze trzeba bylo pojechac do szpitala.Mial podarte ubranie,tak mu kibice a raczej kibole dali w kosc,ze mial wstrzas mozgu oraz siniaki na calym ciele ,trzeba bylo robic przeswietlenia nerek bo tak mial skopane plecy.Nie zaczepial nikogo ale wystarczylo ze byl po przeciwnej stronie niz oni byli.To byl jego pierwszy i ostatni mecz,woli ogladac w telewizji.Nadmienie Olusiu ze to byl ten sam stadion do ktorego podalas link Stadion w Radzionkowie a raczej na Stroszku.
Mysho to jeden i ten sam stadion.Radzionkow nie ma wogole stadionu jako takiego,dlatego ze ten stadion jest zwiazany z Klubem Ruch Radzionkow przez wielu jest nazywany Stadionem Radzionkowskim albo poprostu Ruchem Radzionkow a miesci sie na Stroszku,i wlasnie ten stadion jest pokazany na filmiku.Chyba powinnas wiedziec ze Radzionkow nie ma stadionu,wiec nie ma mowy ze jeden jest w Radzionkowie a drugi na Stroszku,jestes z tych okolic przeciez jak ja rowniez.
Przeczytalam i nie wiem co myslec .... mieszkam na tym "dzikim zachodzie" od czasu do czasu zdarzy sie jakis kretyn z bronia w reku, bo idiotyczne prawo pozwala na bron, ale o bojkach na piesci i kopanie nie slyszalam od czasu jak przyjechalam. Jeszcze nigdy nie slyszalam zeby pojscie na mecz konczylo sie w szpitalu czy tez jeszcze gorzej. Tak sobie mysle, czy poruszanie sie po ulicach Polski jest bezpieczne i czy bede umiala zapewnic sobie bezpieczenstwo .... przyznam, ze troche mnie to przeraza .... tutaj chodze o kazdej porze dnia i nocy bez strachu ...
Marylko przeciez wiadomo ze pseudo kibice sa wszedzie a przynajmniej w Europie ,Anglia kiedys miala rowniez bardzo duze problemy z tym zwiazane,ale sobie poradzili z tym nakladajac duzy system kar i mandatow .W Polsce o tyle to jest trudniejsze ze taki pseudo kibic jest przewaznie pelnoletni a czesto niepracujacy,wiec nawet jak mu wlepia kare nie ma z czego zaplacic,a poniewaz jest pelnoletni i sam odpowiada za siebie,wiec koga maja obciazyc kosztami.
A skad ten "czesto niepracujacy" bierze pieniadze na bilet ??? U nas bilety na mecze sa bardzo drogie i naprawde jest to wydarzenie, ze ktos idzie na mecz, najczesciej chodza ludzie parami, albo nawet calymi rodzinami jak sie komus uda "zdobyc" jakies wejsciowki, wiem to od mojego syna... a poniewaz impreza droga, to pewnie i przyciaga inne elementy... Sama nie wiem, ale teraz sie zastanawiam, czy nie dostane gdzies w "dziob" tylko dlatego, ze bede zmuszona rozmawiac w innym jezyku, wczesniej o tym nie myslalam, ale ten artykul i komentarze jakos mnie tak nastroily niepewnie co do tej mojej eskapady ;)
No i wlasnie tak powinno byc,ze chodzi sie w spokoju na takie imprezy moze i calymi rodzinami.Sama nie znosze pilki noznej,choc moj byly tesc i jego dwaj bracia byli zawodnikami wlasnie wyzej wymienionego klubu Ruchu Radzionkow,ale zakonczyli swoja dzialalnosc gdzies na poczatku lat 70tych, z tego co mowili,kiedys nie bylo takiego chamstwa ,bojek itd.A skad ma taki niepracujacy na bilet nie wiem,ale czesto siedzi taki na utrzymaniu rodzicow,mieszka u nich,ale jak przyjdzie co do czego to wlasciwie jest pelnoletni i kogo obciazyc kosztami ewentualnej kary?Co do mowienia przez ciebie innym jezykiem chyba nie powinnas miec problemu i gdzies tam pokatnie nie dostaniesz chyba w "dziob",przeciez pseudokibice to dosyc hermetyczne srodowisko i interesuje je tylko druzyna przeciwna niz ich.
Pewnie panikuje, ale wiesz jak czlowiek od ponad 20 lat nie widzial zadnych bojek, to nie ma pojecia czego sie spodziewac. Te moje tutejsze bandziory z bronia to tez zwykle grasuja gdzies poza NY, ja naprawde nie mialam okazji widziec zadnej przemocy przez te lata, nawet jak ktos sie z kims kloci to sobie moga doskakiwac do oczu na odleglosc 3 cm, ale jeden drugiego nie dotknie.
Nie boj sie Marylko tej naszej Polski. Zadymy sie pojawiaja zwykle przy meczach pilki noznej - osobiscie staram sie unikac bywania w centrum Lodzi, kiedy sie taka impreza odbywa. Na co dzien zagrozenia nie ma (no - pewnie, ze jakis bandzior-psychopata to sie zawsze i wszedzie trafic moze)
Luckustar jeśli nie przyjedziesz do Polski obwieszona szalikami jakiegoś klubu piłkarskiego, nie zrobisz sobie na twarzy tatuaży i nie będziesz biegać po ulicach i wygłaszać haseł " niech żyje ...." jakiś tam klub to nic ci nie grozi ze strony tych psychokibiców :))
Sądzę, żę problem jest jeszcze poważniejszy niż tylko (czy aż) problem z kibicami. Coś "się porobiło" z częścią naszego społeczeństwa, jakieś nadmierne "rozbuchanie" poczucia wolności czy raczej samowoli. Widać to naprawdę często. Wielokrotnie słyszy się wypowiedzi typu "mi wolno", "mam prawo". Jakoś zdecydowanie rzadziej "mam obowiązek". Jakakolwiek próba zdyscyplinowania czu uporządkowania pewnych zachowań u części ludzi natychmiast budzi opór. Widać to np w szkole (pomijam kwestię poszczególnych przypadków kiedy nauczyciel jest po prostu głupi), ale praktycznie dziś każda nieomal próba zdyscyplinowania uczniów jest przez część rodziców natychmiast kwestionowana. Pamiętam nie tak dawno (nie wiem czy dotyczyło to tylko mojego miasta) próbę wprowadzenia przez policję ograniczenia "szwendania się" młodzieży szkolnej po godz. 22 czy 23. Policja miała legitymować i interweniować w przypadku nieuzasadnionego przebywania niepełnoletnich po tych godzinach poza domem. Wyszła wielka dyskusja i oburzenie, nie tylko rodziców, ale i nauczycieli. Argumenty: "ja decyduję", "moje dziecko ma prawo", "co mi policja będzie się wtrącała" - no i jest jak jest. Nauczyciele nie chcą uczyć w szkołach - bo trudna młodzież i czasem wręcz niebezpiecznie, wieczorami a często i nocą rozwydrzone grupy "rządzą" na dzielnicach, piją, zaczepiają, dewastują i demolują wspólne dobro. To tylko takie małe przykłady. Uważam, że podstawową edukację należy rozpocząć od rodziców, bo zachowanie dzieci i młodzieży to efekt postaw, wychowania czy braku wychowania ze strony rodziców czy szerzej dorosłych.
niestety ale taka właśnie jest prawda, my jak chodziliśmy do szkoly to jak np.Pani nas skrzyczala czy dostaliśmy po "łapach" to baliśmy się powiedzieć o tym w domu , żeby jeszcze od rodziców nie "dostać lania" a teraz matka przylatuje do szkoły z pretensjami , ciężkie czasy nastały , pocieszenie tylko jedne - ze jest jeszcze normalna młodzież :)
nie wiem czy slyszeliście o tej wielkiej tragedii , ktora miala miejsce w mojej miejscowości http://www.tvn24.pl/-1,1547635,wiadomosc.html ..........coś strasznego , czemu musiał zginąć tak młody czlowiek , na te pytanie chyba nikt nie zna odpowiedzi , co teraz czuje jego matka , rodzina ........:( ......zadaje sobie pytanie ...jak można kogoś tak pobić .....mam tylko nadzieję , że bedzie to przestroga dla tych mlodych ludzi ....
Olusiu to moze i przestroga bedzie,ale nie zawsze wina poszkodowanego,a na takich meczach zawsze sie znajda jacys zadymiarze.Moj brat tez interesowal sie kiedys bardzo sportem,a konkretnie pilka nozna(teraz moze troche mniej),jest spokojnym opanowanym czlowiekiem,zadnym wandalem ani zadymiarzem.Zawsze ograniczal sie do ogladania meczow raczej w telewizji,ale kiedys poszedl na mecz na zywo ,nikogo nie zaczepial a oberwal i to dosc bolesnie ze trzeba bylo pojechac do szpitala.Mial podarte ubranie,tak mu kibice a raczej kibole dali w kosc,ze mial wstrzas mozgu oraz siniaki na calym ciele ,trzeba bylo robic przeswietlenia nerek bo tak mial skopane plecy.Nie zaczepial nikogo ale wystarczylo ze byl po przeciwnej stronie niz oni byli.To byl jego pierwszy i ostatni mecz,woli ogladac w telewizji.Nadmienie Olusiu ze to byl ten sam stadion do ktorego podalas link Stadion w Radzionkowie a raczej na Stroszku.
To albo w Radzionkowie albo na Stroszku? To nie są te same stadiony a już na pewno nie te same miejsca.
Mysho to jeden i ten sam stadion.Radzionkow nie ma wogole stadionu jako takiego,dlatego ze ten stadion jest zwiazany z Klubem Ruch Radzionkow przez wielu jest nazywany Stadionem Radzionkowskim albo poprostu Ruchem Radzionkow a miesci sie na Stroszku,i wlasnie ten stadion jest pokazany na filmiku.Chyba powinnas wiedziec ze Radzionkow nie ma stadionu,wiec nie ma mowy ze jeden jest w Radzionkowie a drugi na Stroszku,jestes z tych okolic przeciez jak ja rowniez.
Racja, zwracam honor, strzeliłam gafę. Przepraszam
tak Olu stadion jest na stroszku ale to stadion Ruchu Radzionków , a chłopaka zabili w parku w Radzionkowie
Marylko przeciez wiadomo ze pseudo kibice sa wszedzie a przynajmniej w Europie ,Anglia kiedys miala rowniez bardzo duze problemy z tym zwiazane,ale sobie poradzili z tym nakladajac duzy system kar i mandatow .W Polsce o tyle to jest trudniejsze ze taki pseudo kibic jest przewaznie pelnoletni a czesto niepracujacy,wiec nawet jak mu wlepia kare nie ma z czego zaplacic,a poniewaz jest pelnoletni i sam odpowiada za siebie,wiec koga maja obciazyc kosztami.
A skad ten "czesto niepracujacy" bierze pieniadze na bilet ??? U nas bilety na mecze sa bardzo drogie i naprawde jest to wydarzenie, ze ktos idzie na mecz, najczesciej chodza ludzie parami, albo nawet calymi rodzinami jak sie komus uda "zdobyc" jakies wejsciowki, wiem to od mojego syna... a poniewaz impreza droga, to pewnie i przyciaga inne elementy... Sama nie wiem, ale teraz sie zastanawiam, czy nie dostane gdzies w "dziob" tylko dlatego, ze bede zmuszona rozmawiac w innym jezyku, wczesniej o tym nie myslalam, ale ten artykul i komentarze jakos mnie tak nastroily niepewnie co do tej mojej eskapady ;)
No i wlasnie tak powinno byc,ze chodzi sie w spokoju na takie imprezy moze i calymi rodzinami.Sama nie znosze pilki noznej,choc moj byly tesc i jego dwaj bracia byli zawodnikami wlasnie wyzej wymienionego klubu Ruchu Radzionkow,ale zakonczyli swoja dzialalnosc gdzies na poczatku lat 70tych, z tego co mowili,kiedys nie bylo takiego chamstwa ,bojek itd.A skad ma taki niepracujacy na bilet nie wiem,ale czesto siedzi taki na utrzymaniu rodzicow,mieszka u nich,ale jak przyjdzie co do czego to wlasciwie jest pelnoletni i kogo obciazyc kosztami ewentualnej kary?Co do mowienia przez ciebie innym jezykiem chyba nie powinnas miec problemu i gdzies tam pokatnie nie dostaniesz chyba w "dziob"
,przeciez pseudokibice to dosyc hermetyczne srodowisko i interesuje je tylko druzyna przeciwna niz ich.
Pewnie panikuje, ale wiesz jak czlowiek od ponad 20 lat nie widzial zadnych bojek, to nie ma pojecia czego sie spodziewac.
Te moje tutejsze bandziory z bronia to tez zwykle grasuja gdzies poza NY, ja naprawde nie mialam okazji widziec zadnej przemocy przez te lata, nawet jak ktos sie z kims kloci to sobie moga doskakiwac do oczu na odleglosc 3 cm, ale jeden drugiego nie dotknie.
Nie boj sie Marylko tej naszej Polski. Zadymy sie pojawiaja zwykle przy meczach pilki noznej - osobiscie staram sie unikac bywania w centrum Lodzi, kiedy sie taka impreza odbywa. Na co dzien zagrozenia nie ma (no - pewnie, ze jakis bandzior-psychopata to sie zawsze i wszedzie trafic moze)
Luckustar jeśli nie przyjedziesz do Polski obwieszona szalikami jakiegoś klubu piłkarskiego, nie zrobisz sobie na twarzy tatuaży i nie będziesz biegać po ulicach i wygłaszać haseł " niech żyje ...." jakiś tam klub to nic ci nie grozi ze strony tych psychokibiców :))
Hahahahaha niczym sie nie obwiesze, bede grzeczna i cichutka :)))) Ale te tatuaze na twarzy to jednak pokusa ;))))) hasla moge sobie darowac ;))))
Sądzę, żę problem jest jeszcze poważniejszy niż tylko (czy aż) problem z kibicami. Coś "się porobiło" z częścią naszego społeczeństwa, jakieś nadmierne "rozbuchanie" poczucia wolności czy raczej samowoli. Widać to naprawdę często. Wielokrotnie słyszy się wypowiedzi typu "mi wolno", "mam prawo". Jakoś zdecydowanie rzadziej "mam obowiązek". Jakakolwiek próba zdyscyplinowania czu uporządkowania pewnych zachowań u części ludzi natychmiast budzi opór. Widać to np w szkole (pomijam kwestię poszczególnych przypadków kiedy nauczyciel jest po prostu głupi), ale praktycznie dziś każda nieomal próba zdyscyplinowania uczniów jest przez część rodziców natychmiast kwestionowana. Pamiętam nie tak dawno (nie wiem czy dotyczyło to tylko mojego miasta) próbę wprowadzenia przez policję ograniczenia "szwendania się" młodzieży szkolnej po godz. 22 czy 23. Policja miała legitymować i interweniować w przypadku nieuzasadnionego przebywania niepełnoletnich po tych godzinach poza domem. Wyszła wielka dyskusja i oburzenie, nie tylko rodziców, ale i nauczycieli. Argumenty: "ja decyduję", "moje dziecko ma prawo", "co mi policja będzie się wtrącała" - no i jest jak jest. Nauczyciele nie chcą uczyć w szkołach - bo trudna młodzież i czasem wręcz niebezpiecznie, wieczorami a często i nocą rozwydrzone grupy "rządzą" na dzielnicach, piją, zaczepiają, dewastują i demolują wspólne dobro. To tylko takie małe przykłady. Uważam, że podstawową edukację należy rozpocząć od rodziców, bo zachowanie dzieci i młodzieży to efekt postaw, wychowania czy braku wychowania ze strony rodziców czy szerzej dorosłych.
niestety ale taka właśnie jest prawda, my jak chodziliśmy do szkoly to jak np.Pani nas skrzyczala czy dostaliśmy po "łapach" to baliśmy się powiedzieć o tym w domu , żeby jeszcze od rodziców nie "dostać lania" a teraz matka przylatuje do szkoły z pretensjami , ciężkie czasy nastały , pocieszenie tylko jedne - ze jest jeszcze normalna młodzież :)