Generalnie chyba niewiele. Gdybym cofając czas miała jednocześnie dzisiejszą wiedzę i doświadczenie to pewnie mogłabym niektórym osobom pomóc, no i być może udałoby się mi być bardziej wyrozumiałą.
Ja zmieniłabym szkołę średnią. W sumie całe moje wykształcenie. Na pewno nie poszłabym do liceum a później na studia ekonomiczne. Zostałabym fryzjerką, patrząc ile zarabia laska, która zajmuje się od czasu do czasu moją czupryną.
oj sredniej bym za nic nie zmienil- do dzisiejszego dnia najlepsze kontakty mam wlasnie z ludzmi z liceum. Za to sam bedac ekonomista tez uwazam, ze ekonomista to GOWNO nie zawod.
Mariuszku, zawód jak zawód - ja też ekonomista (wyuczony) a całe zycie wykonuje zupełnie co innego :))))) W swoim życiu prywatnym nic bym zmieniła, a zawodowo ? napewno nauczyłabym się perfekt jakiegoś języka obcego - braku tej umiejetności żałuje, ale za to dopingowałam moje obie córki , które dzisiaj znają angielski doskonale, a młodsza "liznęła" nawet japońskiego :))))).
Nie zmienilabym nic, bo uwazam, ze najbardziej wartosciowe lekcje zycia, to wlasnie niepowodzenia jakie przezylismy. Gdybym nie przezyla tych wszystkich rozterek i dramatow milosnych, to wiem z cala pewnoscia, ze dzis nie umialabym docenic wspanialego meza (wlasnie skoro Izus ma Najlepszego, to niech moj bedzie Wspanialy i niech juz tak zostanie :)))) Ba pewnie nawet nie chcialabym na Niego spojrzec, ale wlasnie dzieki tamtym partnerom, nauczylam sie co w zyciu zwiazku jest wazne i cenne. Gdybym nie musiala ciagle na nowo przystosowywac sie do zycia i walczyc o przetrwanie, to pewnie zostalabym taka "ofiara losu" co to z niczym nie moze sobie poradzic, a dzieki temu, ze czesto mialam "pod gorke" to umiem zlapac zycie za rogi i pchac. Umiem cieszyc sie "niczym", nie mam zadnych problemow z tym, ze czgos nie osiagnelam, bo przeciez nie bylo nic do osiagniecia .... Jestem kim jestem i jestem szczesliwa, ale wlasnie jestem taka dzieki temu co bylo zle, co sprawialo bol i spedzalo sen z powiek. Uwazam, ze nie ma "pomylek zyciowych" i nie ma nic do naprawiania, przynajmniej tak, zeby trzeba bylo cofac czas.... to co jest do naprawienia, mozna zrobic dzis na biezaco, nigdy nie jest za pozno.
Sorry Alice, mialam sie podpiac do autorki watka, a tak mi zle wyszlo ..... moze jednak, gdyby sie dalo cofnac czas, to podpielabym sie tak jak zamierzalam :))))
Ja chciałabym cofnąć czas żeby "cofnąć" śmierć moich najbliższych mimo, że wiem że nie mam na to wpływu. Chciałaby cofnąć czas żeby nigdy nie poznać mojego byłego męża ale z drugiej strony wtedy nie miałabym mojego kochanego synka... Także tak szczerze mówiąć nic bym nie zmieniła. W życiu zawsze tak jest, że "coś za coś"
To tak jak w fiomie 'efekt motyla' czy jakos tak. ile razy bohater cofał sie w czasie zeby naprawic cos w przeszlosci zeby w przyszlosci bylo lepiej, to za kazdym razem bylo gorzej. Ja napewno bym chciała nauczyć sie pływać i ocalić życie 13 letniej dziewczynki, która utoneła. Napewno douczyć się więcej do matury z matematyki. Poprosić tatę mojego męża żeby przyjechał wczesniej z zagranicy i nie miał wypadku, który zmienił życię mojej tesciowej(w stosunku do mnie). Choć nie wiem jak by teraz wyglądało moje życie gdyby to zrobiła kiedys, ale bym zaryzykowała. Choć ten jeden jedyny raz-zaryzykowałabym.
Zmieniłabym bardzo wiele, ale nie zawodu. Ekonomista - jestem i byłabym nim także, gdybym inne rzeczy mogła zmienić. Dlaczego uważacie, że zawód ekonomista to G.... i to pisane dużymi literami???????
Nie mam nic do zawodu. Miałam na myśli szkołę, zacofane nauczycielki tępiące jakikolwiek powiew świeżego powietrza - i w uczniach i w młodszych egzemplarzach kadry nauczycielskiej - taka paskudna skostniała atmosfera szkolna. Nie znosiłam tego. A każdy kto się choć trochę wyróżniał (ja się swego czasu wyróżniałam tym, że długo po operacji kolana chodziłam o kulach) był wytykany palcem przez skostniałe ciałko nauczycielskie właśnie. Nienawidziłam tej fatalnej atmosfery szkolnej. Do dziś się dziwię, że się nie przeniosłam wtedy do innej szkoły i nie nawiewałam z lekcji (wagarowałam tylko ze 3 razy - wszystko grzecznie z całą klasą w ramach dnia wiosny). Matko, aż wstyd że taka grzeczna byłam :)) Więc szkołe na pewno, a zawód to tylko zawód. Ja zawsze byłam zdania, że w każdej chwili można się nieco przebranżowić. Pozdrowienia dla ekonomistów - z zamiłowania i z zawodu :))
czlowiek uczy sie na bledach ...... ktos to kiedys powiedzial.... nie bylbym tym bodkiem jesli zycie i bledy popelnione nie nauczyly mnie zycia i pokory. a jesli potkne sie to zawsze mam wspaniale wytlumaczenie :) "Grzech" --- w koncu mam takie nazwisko wiec jest powod :) staram sie z usmiechem isc przez zycie.... a ono pokaze gdzie zajde :)
niedawno mi jakis pijany kopnal przy domu w lusterko od samochodu i oberwal. rano zobaczylem ze urwane sobie wisi, jeszcze nie zamowilem nowego, ale wytlumaczenia nie ma.... zawsze te pytania "dlaczego ja" ... hmmmmm bos grzech :D hahahah :) pozdrawiam usmiechnietych :)
O Matko!!!!! Widzę że tu często się powtarza zawód ekonomista. Ja też jestem ekonomistką - nuuuuuudaaaaaa. Cyferki, konta, ciągle zmieniające się przepisy, interpretacje, nadinterpretacje, walka z Urzędem Skarbowym,ZUS.................itp...itd......... bleeee Gdybym miała cofnąć czas i to znacznie zostałabym krytykiem literackim albo ..... bibliotekarką O!
cofnąć czas
Co byśmy zmienili w swoim życiu?
Generalnie chyba niewiele. Gdybym cofając czas miała jednocześnie dzisiejszą wiedzę i doświadczenie to pewnie mogłabym niektórym osobom pomóc, no i być może udałoby się mi być bardziej wyrozumiałą.
oj sredniej bym za nic nie zmienil- do dzisiejszego dnia najlepsze kontakty mam wlasnie z ludzmi z liceum. Za to sam bedac ekonomista tez uwazam, ze ekonomista to GOWNO nie zawod.
Mariuszku, zawód jak zawód - ja też ekonomista (wyuczony) a całe zycie wykonuje zupełnie co innego :)))))
W swoim życiu prywatnym nic bym zmieniła, a zawodowo ? napewno nauczyłabym się perfekt jakiegoś języka obcego - braku tej umiejetności żałuje, ale za to dopingowałam moje obie córki , które dzisiaj znają angielski doskonale, a młodsza "liznęła" nawet japońskiego :))))).
Nie zmienilabym nic, bo uwazam, ze najbardziej wartosciowe lekcje zycia, to wlasnie niepowodzenia jakie przezylismy. Gdybym nie przezyla tych wszystkich rozterek i dramatow milosnych, to wiem z cala pewnoscia, ze dzis nie umialabym docenic wspanialego meza (wlasnie skoro Izus ma Najlepszego, to niech moj bedzie Wspanialy i niech juz tak zostanie :)))) Ba pewnie nawet nie chcialabym na Niego spojrzec, ale wlasnie dzieki tamtym partnerom, nauczylam sie co w zyciu zwiazku jest wazne i cenne. Gdybym nie musiala ciagle na nowo przystosowywac sie do zycia i walczyc o przetrwanie, to pewnie zostalabym taka "ofiara losu" co to z niczym nie moze sobie poradzic, a dzieki temu, ze czesto mialam "pod gorke" to umiem zlapac zycie za rogi i pchac. Umiem cieszyc sie "niczym", nie mam zadnych problemow z tym, ze czgos nie osiagnelam, bo przeciez nie bylo nic do osiagniecia .... Jestem kim jestem i jestem szczesliwa, ale wlasnie jestem taka dzieki temu co bylo zle, co sprawialo bol i spedzalo sen z powiek. Uwazam, ze nie ma "pomylek zyciowych" i nie ma nic do naprawiania, przynajmniej tak, zeby trzeba bylo cofac czas.... to co jest do naprawienia, mozna zrobic dzis na biezaco, nigdy nie jest za pozno.
Sorry Alice, mialam sie podpiac do autorki watka, a tak mi zle wyszlo ..... moze jednak, gdyby sie dalo cofnac czas, to podpielabym sie tak jak zamierzalam :))))
Cała Marylka, aparatka jedna :))))))))))
Luckystar! Jesteś cudowna!!!! Uwielbiam Cię (bez podtekstów)
Ja chciałabym cofnąć czas żeby "cofnąć" śmierć moich najbliższych mimo, że wiem że nie mam na to wpływu. Chciałaby cofnąć czas żeby nigdy nie poznać mojego byłego męża ale z drugiej strony wtedy nie miałabym mojego kochanego synka... Także tak szczerze mówiąć nic bym nie zmieniła. W życiu zawsze tak jest, że "coś za coś"
Napewno nie wszedłbym na Wielkie Żarcie..
Bahus
Na pewno nie popełniłabym tych błędów, ale kto wie, moze inne byłyby jeszcze gorsze ?
Niczego nie żałuję. Chociaż mam za soba wiele cięzkich chwil..
Ale moż edzieki temu nauczyłam się jak być szczęsliwą?
Pozdrowienia dla wszystkich
Ja napewno bym chciała nauczyć sie pływać i ocalić życie 13 letniej dziewczynki, która utoneła.
Napewno douczyć się więcej do matury z matematyki.
Poprosić tatę mojego męża żeby przyjechał wczesniej z zagranicy i nie miał wypadku, który zmienił życię mojej tesciowej(w stosunku do mnie).
Choć nie wiem jak by teraz wyglądało moje życie gdyby to zrobiła kiedys, ale bym zaryzykowała. Choć ten jeden jedyny raz-zaryzykowałabym.
Mysle i mysle....i chyba nic bym nie zmienila. Chociaz nie zawsze bylo wesolo, to chyba wole zeby tak pozostalo.
Na to co chciałabym zmienic zupełnie nie miałam wpływu -reszta jest ok.
Zmieniłabym bardzo wiele, ale nie zawodu. Ekonomista - jestem i byłabym nim także, gdybym inne rzeczy mogła zmienić. Dlaczego uważacie, że zawód ekonomista to G.... i to pisane dużymi literami???????
Nie mam nic do zawodu. Miałam na myśli szkołę, zacofane nauczycielki tępiące jakikolwiek powiew świeżego powietrza - i w uczniach i w młodszych egzemplarzach kadry nauczycielskiej - taka paskudna skostniała atmosfera szkolna. Nie znosiłam tego. A każdy kto się choć trochę wyróżniał (ja się swego czasu wyróżniałam tym, że długo po operacji kolana chodziłam o kulach) był wytykany palcem przez skostniałe ciałko nauczycielskie właśnie. Nienawidziłam tej fatalnej atmosfery szkolnej. Do dziś się dziwię, że się nie przeniosłam wtedy do innej szkoły i nie nawiewałam z lekcji (wagarowałam tylko ze 3 razy - wszystko grzecznie z całą klasą w ramach dnia wiosny)
. Matko, aż wstyd że taka grzeczna byłam :))
Więc szkołe na pewno, a zawód to tylko zawód. Ja zawsze byłam zdania, że w każdej chwili można się nieco przebranżowić. Pozdrowienia dla ekonomistów - z zamiłowania i z zawodu :))
czlowiek uczy sie na bledach ...... ktos to kiedys powiedzial....
nie bylbym tym bodkiem jesli zycie i bledy popelnione nie nauczyly mnie zycia i pokory.
a jesli potkne sie to zawsze mam wspaniale wytlumaczenie :)
"Grzech" --- w koncu mam takie nazwisko wiec jest powod :)
staram sie z usmiechem isc przez zycie.... a ono pokaze gdzie zajde :)
niedawno mi jakis pijany kopnal przy domu w lusterko od samochodu i oberwal. rano zobaczylem ze urwane sobie wisi, jeszcze nie zamowilem nowego, ale wytlumaczenia nie ma.... zawsze te pytania "dlaczego ja" ... hmmmmm bos grzech :D hahahah :)
pozdrawiam usmiechnietych :)
O Matko!!!!! Widzę że tu często się powtarza zawód ekonomista. Ja też jestem ekonomistką - nuuuuuudaaaaaa. Cyferki, konta, ciągle zmieniające się przepisy, interpretacje, nadinterpretacje, walka z Urzędem Skarbowym,ZUS.................itp...itd......... bleeee
Gdybym miała cofnąć czas i to znacznie zostałabym krytykiem literackim albo ..... bibliotekarką O!
A jest wśród nas może jakiś adwokat lub prawnik? Bo potrzebuję się poradzić w pewnej sprawie