Uwielbiam kiedy swiezo zmielony pieprz nie jest pylem, uwielbiam kiedy male kawaleczki ziaren pieprzowych rozgryzie sie wyczuwajac w gebie wyzwolona z nich pieprznosc. Drobno zmielony tez ma swoj urok, ale....
Wlasnie sprawilam sobie mlynki do przypraw z zarnami, ceramicznymi. Podobno maja 20lat gwarancji.. jeden juz taki mam od 12 lat i jest niezawodny. Dlaczego je kupilam?.. stojac w kuchni, przy piecu przyprawialam cos pieprzem, mielonym.. kupionym takim wlasnie pylem.. i stwierdzilam, ze wcale nie pachnie pieprzem.. wrecz przeciwnie...jakby nie wiadomo co bylo tam w srodku zmielone... Blee Teraz mam nowe mlynki i jestem zadowolona... mam w nich pieprz, sol morska - gruba, chili - cale straczki oraz czosnek suszony, w platkach. Zupelnie inne smaki i aromaty rozchodza sie po kuchni.... Mmmmmmmmm.. pieprz... tylko swiezo zmielony i nie na pyl...to jest to!
Dzieki Glumandziu za zdjecia, ja juz od dawna uzywam swiezo mielonych przypraw, ale moje mlynki maja zarna metalowe, a staram sie unikac kontaktu jedzenia z metalem. Wiec teraz wyrusze na poszukiwanie mlynkow z ceramicznymi zarnami :)))
Jestem uczulona ogólnie na przyprawy (tyle wiem z testów, na niektóre reaguje kaszlem). Wcześniej pieprzu używałam mało - pył z torebki, jeżeli tylko nie był przegotowany powodował podrażnienie i kaszel (o rosole ze szczyptą pieprzu, wsypanego do talerza, pomidorach posypanych pieprzem, surówkach z pieprzem nie miałam co marzyć). Rozumując tak - że skoro uczula pieprz nie zaraz po mieleniu to taki z młynka bedzie jeszcze bardziej podrażniał drogi oddechowe. O żadnym młynku nie chiałam słyszeć. Ale jednego razu mąż wysłany samopas do sklepu wykazał się niespotykaną u niego inwencją zakupową i nabył młynek kotanyi. trochę mu sie oberwało wtedy - bo kto to zużyje, całe 5 czy 6 złotych wyrzucone w błoto...
W trakcie użytkowania okazało się, że pieprz świeżo mielony nie powoduje podrażnień, że nawet w sporych ilościach mogę go uzytkować. Od tej pory w domu zagościły wszelkie kolory pieprzu w młynkach jednorazowych. Instrukcja otwierania zdała egzamin - i dopóki da się (mechanizm nie ulegnie starciu) będę dosypywać pieprz w ziarenkach. A mąż do dziś wypomina, jak to nie słusznie mu się oberwało i co by było gdyby się mnie posłuchał...
Ja tez jestem wielbicielka pieprzu ;) dawno temu jeszcze w Polsce jak nie bylo za wiele przypraw to pieprz byl nie zastapiony. Soli uzywam sporadycznie, ale bez pieprzu nie bardzo moglabym zyc.... tym bardziej, ze lubie ostro :))) I zdecydowanie wole taki grubiej zmielony a nie pylek.
Też od jakiś 2 lat kręcę ile wlezie młynkiem z ceramicznym mechanizmem :-). Spisuje się rewelacyjnie. Ostatnio nabyliśmy ten na baterię - mieli znacznie grubiej, ale również jest na medal. Tak więc w zależności od potrzeby wyciągam jeden albo drugi. Jeśli chodzi o mielony pieprz z torebki, to kupuję tylko cytrynowy - fantastyczny do ryb.
A odnośnie młynków - gdzie można kupić grubą sól morską, taką, która nada się do wsypania do młynka. U nas takiej grubej nie ma (obleciałam już wszystkie markety), kupiłam drobniejszą - ale generalnie młynek robi za solniczkę - mieli się niewiele za to dużo wysypuje. Przywiozłam sobie z Czech opakowania - ale to już przesada jeździć po sól do Czech, gdy do granicy mam prawie 600 km. A tak jakbym była w Warszawie - to mogłabym skierować zakupy do odpowiedniego marketu
Ekko, taką grubą sól morską kupiłam jakiś czas temu w Lidlu. Znalazłam ją na półce z przyprawami, jest w takiej celofanowej przezroczystej torebce i 100g kosztowała ok. 2 zł. Wydaje mi się, że kiedyś widziałam też w Intermarche.
Właśnie o to chodzi, że nie jest zmielony na drobny pył tylko są to duże ziarenka. Na pewno nie jest tak aromatyczny jak świeżo zmielony ale ja go lubię.
Nasi bardzo dobrzy znajomi używają tej mieszanki do marynowania karkówki na grilla. Też ją lubię, ale jednak bardziej cenię wszystko, co domowe, dlatego jeśli tylko czas, chęci i portfel pozwalają (a o to ostatnie coraz ostatnio trudniej) zachęcam do eksperymentowania. Na przykład świetnie sprawdza się zielony ziarnisty suchy pieprz, miażdżony w moździeżu i dodawany do różnorakich marynat. Polecam.
Ja się obkupuję w przyprawy w krajach gdzie spędzam wakacje. Przywiozłam sobie z ostatniej wyprawy taki prawdziwy pieprz (biały, czerwony i zielony). Kupiłam te odmiany w Egipcie u jednego znajomego Egipcjanina, u którego zawsze - ile razy tam zapędzą mnie niespokojne duchy - robię przeróżne zakupy. I porównałam ten egipski pieprz z naszym sklepowym... Nie mówiąc już o zapachu, ale nawet kolor jest zupełnie inny. A do tego za każdym razem, gdy go używam - myślę o wakacjach, nurkowaniu i Taibie, z którym mój mąż uwielbia palić fajkę wodną. Ale się rozmarzyłam... Pozdrawiam wszystkich :))))
Uwielbiam kiedy swiezo zmielony pieprz nie jest pylem, uwielbiam kiedy male kawaleczki ziaren pieprzowych rozgryzie sie wyczuwajac w gebie wyzwolona z nich pieprznosc. Drobno zmielony tez ma swoj urok, ale....
Wlasnie sprawilam sobie mlynki do przypraw z zarnami, ceramicznymi. Podobno maja 20lat gwarancji.. jeden juz taki mam od 12 lat i jest niezawodny. Dlaczego je kupilam?.. stojac w kuchni, przy piecu przyprawialam cos pieprzem, mielonym.. kupionym takim wlasnie pylem.. i stwierdzilam, ze wcale nie pachnie pieprzem.. wrecz przeciwnie...jakby nie wiadomo co bylo tam w srodku zmielone... Blee
Teraz mam nowe mlynki i jestem zadowolona... mam w nich pieprz, sol morska - gruba, chili - cale straczki oraz czosnek suszony, w platkach. Zupelnie inne smaki i aromaty rozchodza sie po kuchni.... Mmmmmmmmm.. pieprz... tylko swiezo zmielony i nie na pyl...to jest to!
Zarna
Stád wypada mielona sol
Wyglád ogolny
Dla ciekawych, jak one wygladaja :)
Dzieki Glumandziu za zdjecia, ja juz od dawna uzywam swiezo mielonych przypraw, ale moje mlynki maja zarna metalowe, a staram sie unikac kontaktu jedzenia z metalem. Wiec teraz wyrusze na poszukiwanie mlynkow z ceramicznymi zarnami :)))
Jestem uczulona ogólnie na przyprawy (tyle wiem z testów, na niektóre reaguje kaszlem). Wcześniej pieprzu używałam mało - pył z torebki, jeżeli tylko nie był przegotowany powodował podrażnienie i kaszel (o rosole ze szczyptą pieprzu, wsypanego do talerza, pomidorach posypanych pieprzem, surówkach z pieprzem nie miałam co marzyć). Rozumując tak - że skoro uczula pieprz nie zaraz po mieleniu to taki z młynka bedzie jeszcze bardziej podrażniał drogi oddechowe.
O żadnym młynku nie chiałam słyszeć. Ale jednego razu mąż wysłany samopas do sklepu wykazał się niespotykaną u niego inwencją zakupową i nabył młynek kotanyi. trochę mu sie oberwało wtedy - bo kto to zużyje, całe 5 czy 6 złotych wyrzucone w błoto...
W trakcie użytkowania okazało się, że pieprz świeżo mielony nie powoduje podrażnień, że nawet w sporych ilościach mogę go uzytkować. Od tej pory w domu zagościły wszelkie kolory pieprzu w młynkach jednorazowych. Instrukcja otwierania zdała egzamin - i dopóki da się (mechanizm nie ulegnie starciu) będę dosypywać pieprz w ziarenkach. A mąż do dziś wypomina, jak to nie słusznie mu się oberwało i co by było gdyby się mnie posłuchał...
Ja tez jestem wielbicielka pieprzu ;) dawno temu jeszcze w Polsce jak nie bylo za wiele przypraw to pieprz byl nie zastapiony. Soli uzywam sporadycznie, ale bez pieprzu nie bardzo moglabym zyc.... tym bardziej, ze lubie ostro :))) I zdecydowanie wole taki grubiej zmielony a nie pylek.
ja to lubie mieszanki pieprzu roznokolorowego dla podniesienia walorow :)
no i nie zmielonego na pylek :)
Też od jakiś 2 lat kręcę ile wlezie młynkiem z ceramicznym mechanizmem :-). Spisuje się rewelacyjnie. Ostatnio nabyliśmy ten na baterię - mieli znacznie grubiej, ale również jest na medal. Tak więc w zależności od potrzeby wyciągam jeden albo drugi. Jeśli chodzi o mielony pieprz z torebki, to kupuję tylko cytrynowy - fantastyczny do ryb.
A odnośnie młynków - gdzie można kupić grubą sól morską, taką, która nada się do wsypania do młynka. U nas takiej grubej nie ma (obleciałam już wszystkie markety), kupiłam drobniejszą - ale generalnie młynek robi za solniczkę - mieli się niewiele za to dużo wysypuje.
Przywiozłam sobie z Czech opakowania - ale to już przesada jeździć po sól do Czech, gdy do granicy mam prawie 600 km.
A tak jakbym była w Warszawie - to mogłabym skierować zakupy do odpowiedniego marketu
Ekko, taką grubą sól morską kupiłam jakiś czas temu w Lidlu. Znalazłam ją na półce z przyprawami, jest w takiej celofanowej przezroczystej torebce i 100g kosztowała ok. 2 zł. Wydaje mi się, że kiedyś widziałam też w Intermarche.
No za jakiś miesiac, moze dwa będę mogła kupić w Lidlu - heheh. Już parking wykańczają
Wielbicielom "grubego" pieprzu polecam pikantną mieszankę pieprzów firmy Kotany.
Nie znam, ale niewatpliwie jest dobra, z tym tylko, ze jak juz zmielony, to niestety nie posiada tej sily i smaku co mielony na swiezo :))
Właśnie o to chodzi, że nie jest zmielony na drobny pył tylko są to duże ziarenka. Na pewno nie jest tak aromatyczny jak świeżo zmielony ale ja go lubię.
Ciemna jestem :) ale czy mowisz o pieprzu wielokolorowym ?? bo taki to kupuje w calych ziarnkach.
Nie, to się nazywa "pikantna mieszanka pieprzów" firmy Kotany i to jest grubo mielony różnokolorowy pieprz.
Nasi bardzo dobrzy znajomi używają tej mieszanki do marynowania karkówki na grilla. Też ją lubię, ale jednak bardziej cenię wszystko, co domowe, dlatego jeśli tylko czas, chęci i portfel pozwalają (a o to ostatnie coraz ostatnio trudniej) zachęcam do eksperymentowania.
Na przykład świetnie sprawdza się zielony ziarnisty suchy pieprz, miażdżony w moździeżu i dodawany do różnorakich marynat. Polecam.
Ja się obkupuję w przyprawy w krajach gdzie spędzam wakacje. Przywiozłam sobie z ostatniej wyprawy taki prawdziwy pieprz (biały, czerwony i zielony). Kupiłam te odmiany w Egipcie u jednego znajomego Egipcjanina, u którego zawsze - ile razy tam zapędzą mnie niespokojne duchy - robię przeróżne zakupy. I porównałam ten egipski pieprz z naszym sklepowym... Nie mówiąc już o zapachu, ale nawet kolor jest zupełnie inny. A do tego za każdym razem, gdy go używam - myślę o wakacjach, nurkowaniu i Taibie, z którym mój mąż uwielbia palić fajkę wodną. Ale się rozmarzyłam... Pozdrawiam wszystkich :))))