i znów pomocy mi potrzeba :/ jakoś nie potrafie pracowac sama, zawsze w grupie raźniej i pomysły tak szybko przychodzą do głowy. otóz mam problem z, w sumie, najłatwiejszym rozdzialem pracy, nie wiem jak te wszystkie informacje ładnie poukładać, by było jasno i przejrzyście. rozdział jest o woj.mazowieckim Atrakcyjność turystyczna wojewodztwa mazowieckiego 1. położenie i podział administracyjny (ten podrozdział mam) 2. walory przyrodnicze 3. walory pozaprzyrodnicze
czy pomożecie zrobic mi jakiś "plan działania", konspekt? co jest bardzo wazne a co mozna pominąć. przejrzałam juz kilkanscie przewodników, ale albo jest chaotycznie napisane, albo zbyt mało informacji. POMOCY! juz sie z tym wszystkim gubie :( ta moja praca juz mnie przerasta.mam głowe do matematyki, a nie do pisania :(
To ma być problem? problem to się zacznie jak będziesz miała napisać wstęp i zakończenie, ja nad zakończeniem siedzę trzeci dzień i nawet słowa nie napisałem :(
Jezusieńku, jak to dobrze że ja nie jestem sam. Ja też mam już napisaną część merytoryczną a brakuje mi dokładnie wstępu i zakończenia. Tapraca trzyma mnie przy życiu... Nie mam już siły, na inne rzeczy czasu brak a co dopiero mówić o robocie czegoś w domu, jak nic nie długo mąż mi spakuje walizki...... Rozumie was dziewczyny ale najlepiej (moje zdanie) jednak wieczorem, ja wiem że człowiek zmęczony ale codziennie po dwie, trzy godziny, a potrochu. Dla innych jest to nie mozliwe, ale warto spróbować.
Ja do tego wątku chyba obowiązkowo przyślę moją siostrę. W zeszłym roku powinna skończyć studia, ale... Nie obroniła (należy zacząć od tego, że nie napisała) pracy magisterskiej bo: brała ślub i nie miała czasu nie opłacało jej się kończyć studiów, gdyż rentę po tacie miała do 25 roku życia (czyli do stycznia tego roku), a zarobki z pracy nie zabierały jej tego świadczenia.
Pewnie takich bo znalazłoby się jeszcze trochę... Teraz powinna zacząć pisać, ale jest w ciąży, jako, że to początek, niezbyt dobrze się czuje. Nie pomagaja tłumaczenia, że jak nie napisze teraz, to będzie miała pięć lat życia zmarnowane, że zostanie jej tylko średnie wykształcenie (lub też prezydenckie - heheh), że jak urodzi sie dziecko, to jeszcze bardziej jej się nie będzie chciało...że będzie coraz więcej ale..., bo...
Ona chciałaby tylko boi się, że nie potrafi napisać....
No tak... To powiedz, że to Jej i tak nie minie ;)))) a studiowanie po 40-stce juz takie łatwe nie jest :)))))))) Wiem, że wiele rzeczy mozna zrobic "później", ale jak widzę młodych, którzy w taki sposób ograniczają sobie własne możliwości na rozwój, lepszą pracę, to ręce opadają. Ja już niestety nie moge odkładać "na potem" bo... mi życia może zabraknąć :)))))))))))
Ona to wie... Problem jest w tym, że pracę zaczęła jeszcze w trakcie studiów, chyba na trzecim roku, na umowę zlecenie. Jako, że bardzo jej zależało na tej pracy - w domu nigdy sie nie przelewało, renta po tacie była wyższa niż emerytura mamy, więc godziła się na krótko mówiąc wykorzystywanie czasowe. Potem czekała na umowę na stałe, więc też nie buntowała się. A tyle godzin w pracy bardzo ogranicza czas na pisanie...a teraz też nie może sobie "olać" - bo gdyby jej wypowiedzieli, to tak naprawdę ma tylko średnie wykształcenie.... Mam nadzieję, że dzieciaczek i możliwość wzięcia wolnego zmobilizuje ją do działania.
czasem warto odłożyć na dzien lub dwa pisanie pracy - wiem co mówię, bo pisałam 3 razy Już spieszę z wyjaśnieniami: pierwszą pracę pisałam na luziku w wolnych chwilach na długi czas przed pierwszym terminem oddania kospektu. I co? Ano jako żonie informatyka szlag trafił dysk i moja praca poszła w diabły - kopii nie było. No to co: czasu dużo więc zaczęłam pisać drugi raz. Zaniosłam do promotora i co? Walnął moja pracą o podłogę i powiedział mi, że to wogóle nie jest praca na moim poziomie i wogóle i w szczególe i mi jej nie przyjął. Trzeci raz: zmieniłam temat i napisałam ją w 5 (slownie: pięć) dni. W domu (tak tak: szewc bez butów chodzi) komputer był zepsuty a ja miałam pożyczonego na 3 dni laptopa z niemiecką klawiaturą, ale się działo.... Napisałam, zaniosłam, obroniłam :D Jako osoba która zajmuje się "pisaniem" zawodowo wiem z doświadczenia, że jak coś nie chce pójść to (jeśli jest czas) lepiej zostawić pisanie i przespać się z nim niz pisać "na siłę". Zwykle to działa i myśli same się porządkują :D Trzymam kciuki P.S. Swoje studia rozpoczęłam i skonczyłam w terminie będąc pełnoetatową mamą malutkiego (wówczas) synka, pełnoetatowym pracownikiem i z mężem, który pracował poza miejscem zamieszkania ]:D
Brawo Oska :)))) Widzicie Dziewczyny, to da się zrobić :)))))))) I nie mówcie tylko, ze ona to taka zdolna i zorganizowana i poukładana itd - Wy tez takie jesteście, uwierzcie i do roboty :))))))) Powodzenia.
dzis miałam kryzys, juz miałam sie poddac i brzydko mówiąc olac to wszystko! mama wyskoczyła do mnie z pretensjami, że chciała mi pomóc a ja to ciągle odkłądałam itd. a ta pomoc to zlecenie komuś napisania pracy.... no dziekuje, ze we mnie wierzy!!! dobrze, ze mam normalnych przyjaciół, z którymi sie spotkałam wygadałam, pożaliłam i wróciłam do pisania z nową energią. :) co prawda aczełam inny rozdział zostawiając tamten na pozniej, ale co tam. najwazniejsze zeby cos pisac. ah...nie ma jak wspierająca rodzinka...
No cóż Kinko i tak bywa ;)))) Może Rodzicielka przez takie działanie chciała Cie zmobilizować do wzięcia długopisu do ręki :))))) A serio, to masz przyjaciół, którzy Cie lepiej rozumieją i możesz dzięki Nim ładowac swoje akumulatorki. A tak nawiasem mówiąć - czy działanie mamy nie przyniosło jednak spodziewanych rezultatów - wzięcia się za pisanie swojej pracy ;)))))))) Wszystkie drogi prowadzą do celu... Powodzenia. Ewa
i znów pomocy mi potrzeba :/
jakoś nie potrafie pracowac sama, zawsze w grupie raźniej i pomysły tak szybko przychodzą do głowy.
otóz mam problem z, w sumie, najłatwiejszym rozdzialem pracy, nie wiem jak te wszystkie informacje ładnie poukładać, by było jasno i przejrzyście.
rozdział jest o woj.mazowieckim
Atrakcyjność turystyczna wojewodztwa mazowieckiego
1. położenie i podział administracyjny (ten podrozdział mam)
2. walory przyrodnicze
3. walory pozaprzyrodnicze
czy pomożecie zrobic mi jakiś "plan działania", konspekt? co jest bardzo wazne a co mozna pominąć. przejrzałam juz kilkanscie przewodników, ale albo jest chaotycznie napisane, albo zbyt mało informacji.
POMOCY! juz sie z tym wszystkim gubie :( ta moja praca juz mnie przerasta.mam głowe do matematyki, a nie do pisania :(
http://www.google.pl/search?hl=pl&q=Atrakcyjno%C5%9B%C4%87+turystyczna+wojewodztwa+mazowieckiego&btnG=Szukaj+w+Google&lr=
Pozdrawiam
http://ktpzg.pttk.pl/pliki/Wykaz_szlakow_mazowieckie.pdf
http://www.gminyturystyczne.pl/?id=lista&m=6
http://www.podziemia.pl/
http://www.kampinoski-pn.gov.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=5&id=23&Itemid=47
http://pl.wikipedia.org/wiki/Specjalna:Szukaj?search=wojew%C3%B3dztwo+mazowieckie+przyroda+&fulltext=Szukaj
http://pl.wikipedia.org/wiki/Raszyn_(wojew%C3%B3dztwo_mazowieckie)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pilawa_%28powiat_piaseczy%C5%84ski%29
powodzenia
To ma być problem? problem to się zacznie jak będziesz miała napisać wstęp i zakończenie, ja nad zakończeniem siedzę trzeci dzień i nawet słowa nie napisałem :(
o tym to ja nawet nie myśle :/ ale bedzie dobrze, musi byc...
Jezusieńku, jak to dobrze że ja nie jestem sam. Ja też mam już napisaną część merytoryczną a brakuje mi dokładnie wstępu i zakończenia. Tapraca trzyma mnie przy życiu... Nie mam już siły, na inne rzeczy czasu brak a co dopiero mówić o robocie czegoś w domu, jak nic nie długo mąż mi spakuje walizki......
Rozumie was dziewczyny ale najlepiej (moje zdanie) jednak wieczorem, ja wiem że człowiek zmęczony ale codziennie po dwie, trzy godziny, a potrochu. Dla innych jest to nie mozliwe, ale warto spróbować.
Ja do tego wątku chyba obowiązkowo przyślę moją siostrę.
W zeszłym roku powinna skończyć studia, ale...
Nie obroniła (należy zacząć od tego, że nie napisała) pracy magisterskiej bo:
brała ślub i nie miała czasu
nie opłacało jej się kończyć studiów, gdyż rentę po tacie miała do 25 roku życia (czyli do stycznia tego roku), a zarobki z pracy nie zabierały jej tego świadczenia.
Pewnie takich bo znalazłoby się jeszcze trochę...
Teraz powinna zacząć pisać, ale
jest w ciąży, jako, że to początek, niezbyt dobrze się czuje.
Nie pomagaja tłumaczenia, że jak nie napisze teraz, to będzie miała pięć lat życia zmarnowane, że zostanie jej tylko średnie wykształcenie (lub też prezydenckie - heheh), że jak urodzi sie dziecko, to jeszcze bardziej jej się nie będzie chciało...że będzie coraz więcej ale..., bo...
Ona chciałaby tylko boi się, że nie potrafi napisać....
No tak... To powiedz, że to Jej i tak nie minie ;)))) a studiowanie po 40-stce juz takie łatwe nie jest :))))))))
Wiem, że wiele rzeczy mozna zrobic "później", ale jak widzę młodych, którzy w taki sposób ograniczają sobie własne możliwości na rozwój, lepszą pracę, to ręce opadają. Ja już niestety nie moge odkładać "na potem" bo... mi życia może zabraknąć :)))))))))))
Ona to wie...
Problem jest w tym, że pracę zaczęła jeszcze w trakcie studiów, chyba na trzecim roku, na umowę zlecenie. Jako, że bardzo jej zależało na tej pracy - w domu nigdy sie nie przelewało, renta po tacie była wyższa niż emerytura mamy, więc godziła się na krótko mówiąc wykorzystywanie czasowe. Potem czekała na umowę na stałe, więc też nie buntowała się. A tyle godzin w pracy bardzo ogranicza czas na pisanie...a teraz też nie może sobie "olać" - bo gdyby jej wypowiedzieli, to tak naprawdę ma tylko średnie wykształcenie....
Mam nadzieję, że dzieciaczek i możliwość wzięcia wolnego zmobilizuje ją do działania.
No i gadanie rodzeństwa....
To gadajcie często i moze jak troszkę pomożecie (ale tylko na rozpęd :) to.... pooooleci :))))))))
czasem warto odłożyć na dzien lub dwa pisanie pracy - wiem co mówię, bo pisałam 3 razy
Już spieszę z wyjaśnieniami: pierwszą pracę pisałam na luziku w wolnych chwilach na długi czas przed pierwszym terminem oddania kospektu. I co? Ano jako żonie informatyka szlag trafił dysk i moja praca poszła w diabły - kopii nie było. No to co: czasu dużo więc zaczęłam pisać drugi raz. Zaniosłam do promotora i co? Walnął moja pracą o podłogę i powiedział mi, że to wogóle nie jest praca na moim poziomie i wogóle i w szczególe i mi jej nie przyjął. Trzeci raz: zmieniłam temat i napisałam ją w 5 (slownie: pięć) dni. W domu (tak tak: szewc bez butów chodzi) komputer był zepsuty a ja miałam pożyczonego na 3 dni laptopa z niemiecką klawiaturą, ale się działo.... Napisałam, zaniosłam, obroniłam :D
Jako osoba która zajmuje się "pisaniem" zawodowo wiem z doświadczenia, że jak coś nie chce pójść to (jeśli jest czas) lepiej zostawić pisanie i przespać się z nim niz pisać "na siłę". Zwykle to działa i myśli same się porządkują :D
Trzymam kciuki
P.S. Swoje studia rozpoczęłam i skonczyłam w terminie będąc pełnoetatową mamą malutkiego (wówczas) synka, pełnoetatowym pracownikiem i z mężem, który pracował poza miejscem zamieszkania ]:D
Brawo Oska :)))) Widzicie Dziewczyny, to da się zrobić :)))))))) I nie mówcie tylko, ze ona to taka zdolna i zorganizowana i poukładana itd - Wy tez takie jesteście, uwierzcie i do roboty :))))))) Powodzenia.
dzis miałam kryzys, juz miałam sie poddac i brzydko mówiąc olac to wszystko! mama wyskoczyła do mnie z pretensjami, że chciała mi pomóc a ja to ciągle odkłądałam itd. a ta pomoc to zlecenie komuś napisania pracy.... no dziekuje, ze we mnie wierzy!!! dobrze, ze mam normalnych przyjaciół, z którymi sie spotkałam wygadałam, pożaliłam i wróciłam do pisania z nową energią. :) co prawda aczełam inny rozdział zostawiając tamten na pozniej, ale co tam. najwazniejsze zeby cos pisac.
ah...nie ma jak wspierająca rodzinka...
No cóż Kinko i tak bywa ;)))) Może Rodzicielka przez takie działanie chciała Cie zmobilizować do wzięcia długopisu do ręki :)))))
A serio, to masz przyjaciół, którzy Cie lepiej rozumieją i możesz dzięki Nim ładowac swoje akumulatorki.
A tak nawiasem mówiąć - czy działanie mamy nie przyniosło jednak spodziewanych rezultatów - wzięcia się za pisanie swojej pracy ;)))))))) Wszystkie drogi prowadzą do celu... Powodzenia. Ewa