witam serdecznie.Ostatnio na przypadkowym badaniu u mojego synka 5 latka lekarz wysłuchał w serduszku jak on nazwał,dodatkowy ton czy jakos tak,powiedzial że może być to odklejenie lub wypadnieńcie płatka lub coś z zastawką.Zapisałam małego do kardiologa dziecięcego,ale jestem zaniepokojona.Dowiedziałam się że to nic poważnego ale martwie się.Czy spotkaliscie się z taka sytuacja u swoich dzieci?czy to sie leczy czy tak zostaje?Mały jest bardzo sprytnym,wesołym rozbieganym dzieckiem.Jest wysoki i szczupły.Z góry dziękuje za opisanie własnych wiadomości na ten temat.
Nic się nie martw.Nie było takiego przypadku aby lekarz nie powiedział,że słyszy szmery.Zarówno u moich dzieci tak i teraz u wnuków.Wszyscy jednak są zdrowi.Nie należy się martwić.Wiem,że należy się badać,ale jak Ci powiedziano,że wszystko w porządku to ciesz się i nie zaprzątaj sobie głowy domysłami.Pozdrawiam
Nie martw się na zapas!!! Co prawda u mojego syna nazywano to szmerami, a miał wtedy kilka m-cy /chyba 8/, ale na skutek opinii i diagnoz przeżyłam horror, bowiem takie różne wersje mi przedstawiano, do pytania czy mam jeszcze więcej dzieci włącznie /to była sugestia, że może skończyć się różnie/. Po kilku latach /może trzech, już dokładnie nie pamiętam, bo syn ma już 28 lat/ regularnych wizyt u kardiologa /i kardiologów innych też/ otrzymałam skierowanie do Krakowa /Prokocim/, z sugestią, że będzie konieczna operacja /zwężenie zastawki aortalnej/. Tam po badaniach okazało się, że owszem, jest zwężenie, ale mieszczące się w granicach dopuszczalnych i żadnej interwencji nie będzie, dziecko ma normalnie żyć z jednym wyjątkiem - żadnych sportów wyczynowych tzn. chodziło o to, że nie może brać udziału w zawodach, bo wówczas przestaje kontrolować swoje możliwości. Dodam, że ja nigdy niczego niepokojącego nie zaobserwowałam u syna ani wcześniej ani potem, też tylko lekarka wysłuchała to w trakcie badań /to była pediatra, ale starsza już pani, inni wcześniej też niczego nie wysłuchiwali,mimo badań/. A więc nie zamartwiaj się. Wiem, że dobrze się mówi będąc z boku, ale rzeczywiście dużo dzieci ma jakieś szmery a potem zanikają.
Moja corka miala podobnie w wieku 2 i pol roku.Okazalo sie ze te szmery byly slyszalne po przyebytej ospie,pozniej sie wszystko unormowalo,ale wizyta u kardiologa tak czy tak byla.
mój mały też miał ospę w marcu, czyżby po tym? a we wrześniu ubieglego roku miał bilans i wszystko było okey. Aleksandro czy twojej corci to się cofnęło?
Tak lekarka napisala w kasiazeczce ze byly to szmery o carakterze przygodnym po przebytej ospie.Potem po chyba roku powtorzylismy znow badania i bylo wszystko ok.Lekarka powiedziala ze po takich chorobach wirusowych moga byc takie skutki jak szmery ,ktore normalnie potem sie cofaja.
Mój syn jest już co prawda dorosły, ale pamiętam nerwy gdy, po przebytej ospie lekarz też "coś tam" usłyszał. Minęło samoistnie i do dziś syn jest zdrowy jak "koń" :) Bahus
witam serdecznie.Ostatnio na przypadkowym badaniu u mojego synka 5 latka lekarz wysłuchał w serduszku jak on nazwał,dodatkowy ton czy jakos tak,powiedzial że może być to odklejenie lub wypadnieńcie płatka lub coś z zastawką.Zapisałam małego do kardiologa dziecięcego,ale jestem zaniepokojona.Dowiedziałam się że to nic poważnego ale martwie się.Czy spotkaliscie się z taka sytuacja u swoich dzieci?czy to sie leczy czy tak zostaje?Mały jest bardzo sprytnym,wesołym rozbieganym dzieckiem.Jest wysoki i szczupły.Z góry dziękuje za opisanie własnych wiadomości na ten temat.
Nic się nie martw.Nie było takiego przypadku aby lekarz nie powiedział,że słyszy szmery.Zarówno u moich dzieci tak i teraz u wnuków.Wszyscy jednak są zdrowi.Nie należy się martwić.Wiem,że należy się badać,ale jak Ci powiedziano,że wszystko w porządku to ciesz się i nie zaprzątaj sobie głowy domysłami.Pozdrawiam
Nie martw się na zapas!!! Co prawda u mojego syna nazywano to szmerami, a miał wtedy kilka m-cy /chyba 8/, ale na skutek opinii i diagnoz przeżyłam horror, bowiem takie różne wersje mi przedstawiano, do pytania czy mam jeszcze więcej dzieci włącznie /to była sugestia, że może skończyć się różnie/. Po kilku latach /może trzech, już dokładnie nie pamiętam, bo syn ma już 28 lat/ regularnych wizyt u kardiologa /i kardiologów innych też/ otrzymałam skierowanie do Krakowa /Prokocim/, z sugestią, że będzie konieczna operacja /zwężenie zastawki aortalnej/. Tam po badaniach okazało się, że owszem, jest zwężenie, ale mieszczące się w granicach dopuszczalnych i żadnej interwencji nie będzie, dziecko ma normalnie żyć z jednym wyjątkiem - żadnych sportów wyczynowych tzn. chodziło o to, że nie może brać udziału w zawodach, bo wówczas przestaje kontrolować swoje możliwości. Dodam, że ja nigdy niczego niepokojącego nie zaobserwowałam u syna ani wcześniej ani potem, też tylko lekarka wysłuchała to w trakcie badań /to była pediatra, ale starsza już pani, inni wcześniej też niczego nie wysłuchiwali,mimo badań/.
A więc nie zamartwiaj się. Wiem, że dobrze się mówi będąc z boku, ale rzeczywiście dużo dzieci ma jakieś szmery a potem zanikają.
Moja corka miala podobnie w wieku 2 i pol roku.Okazalo sie ze te szmery byly slyszalne po przyebytej ospie,pozniej sie wszystko unormowalo,ale wizyta u kardiologa tak czy tak byla.
mój mały też miał ospę w marcu, czyżby po tym? a we wrześniu ubieglego roku miał bilans i wszystko było okey. Aleksandro czy twojej corci to się cofnęło?
Tak lekarka napisala w kasiazeczce ze byly to szmery o carakterze przygodnym po przebytej ospie.Potem po chyba roku powtorzylismy znow badania i bylo wszystko ok.Lekarka powiedziala ze po takich chorobach wirusowych moga byc takie skutki jak szmery ,ktore normalnie potem sie cofaja.
Mój syn jest już co prawda dorosły, ale pamiętam nerwy gdy, po przebytej ospie lekarz też "coś tam" usłyszał. Minęło samoistnie i do dziś syn jest zdrowy jak "koń" :)
Bahus
bardzo wszystkim dziękuję.Nawet nie wiecie,a może wiecie, jaka podpora są ludzkie słowa.Dobre, serdeczne,chętne udzielenia porady.Dziękuję